Kapitan Ameryka kontra wszyscy prawi – Marvel kontynuuje „Hail Hydra” w Secret Empire

Artykuł/Komiksy 24.04.2017
Kapitan Ameryka kontra wszyscy prawi – Marvel kontynuuje „Hail Hydra” w Secret Empire

Pamiętacie „Hail Hydra”, którym Marvel próbował przykryć wielki restart komiksów konkurencyjnego DC? Wydawca idzie za ciosem, a kontynuacja historii o złym Kapitaniem Ameryce to teraz najważniejsze wydarzenie w jego ilustrowanym uniwersum. Właśnie rozpoczęła się seria Secret Empire.

Przypomnijmy sobie sekwencję zdarzeń. W komiksowym uniwersum Marvela istnieje zła do szpiku kości organizacja Hydra, która w czasach drugiej wojny światowej sprzymierzyła się z nazistami. Od tego czasu Hydra wyrosła na najniebezpieczniejszą organizację terrorystyczną komiksowego świata. Jej przywódca – Red Skull – to największy przeciwnik Kapitana Ameryki. Czyli herosa, który dedykował swoje życie walce z Hydrą.

W najnowszych komiksach Red Skull wchodzi w posiadanie potężnego artefaktu, który jest w stanie manipulować rzeczywistością.

Przy pomocy nowej, potężnej mocy Red Skull manipuluje historią Kapitana Ameryki. Szwarccharakter chciał, aby prawy bohater przeszedł na jego stronę, stając się wiernym sługą Hydry. Tym sposobem historia Kapitana Ameryki została „nadpisana” we wspomnieniach samego Steve’a Rogersa. Bohaterowi zaczyna się wydawać, że należy do Hydry, a wszystkie jego dokonania przeciwko tej organizacji były działaniami pod przykryciem.

Tak, wiem jak naiwnie to brzmi. Marvel potrzebował po prostu bomby, aby przykryć działania konkurencji. Kapitan Ameryka był pod ręką, więc został wykorzystany. W Internecie zawrzało, a komiksowy kadr z bohaterem USA wypowiadającym charakterystyczne „Hail Hydra” stał się impulsem do fali sprzeciwu skierowanej przeciwko Marvelowi. Nagła zmiana Kapitana Ameryki w sojusznika organizacji, z którą walczy przez kilkadziesiąt lat wydała się zbyt fantastyczna nawet fanom zamaskowanych herosów.

Marvel zetknął się z gigantyczną falą krytyki. Nagła, niespodziewana i szokująca przemiana jednego z najbardziej prawych bohaterów nie broniła się narracyjnie. Mimo tego, Marvel skrupulatnie kontynuował i poszerzał najnowszą historię. Zamiast wycofać się z kontrowersyjnego pomysłu, wytwórnia poszła na całość – Kapitan Ameryka zabija Red Skulla i sam staje na czele Hydry.

Secret Empire to najnowsze wydarzenie w świecie Marvela, opisujące drogę „złego” Kapitana Ameryki po władzę.

Właśnie zadebiutował pierwszy zeszyt tej opowieści. W nim możemy zobaczyć, jak niecny plan Kapitana Ameryki, który był układany przez ostatnie kilkanaście zeszytów jego własnej serii, zostaje wprawiony w ruch. W przeciągu kilkudziesięciu ilustrowanych kadrów Steve Rogers nie tylko staje na czele Hydry, ale również neutralizuje szereg kluczowych przeciwników.

Przyznam, że o ile wciąż ciężko traktować mi Secret Empire jak coś więcej niż alternatywną historię, tak opowieść zaczyna robić wrażenie. Zaimponował mi pomysł na nowego, „złego” Kapitana Amerykę. To dokładnie ta sama osoba co wcześniej, ale pozbawiona skrupułów oraz nie uciekająca od bardziej radykalnych środków. To mistrz planowania i taktyki, który wyzbył się z oków moralności. Taki pomysł na tę postać naprawdę zdaje egzamin.

Zły Steve Rogers przykuwa do kart komiksu z prostego powodu. Nowy przywódca Hydry nie jest jak masa komiksowych szwarccharakterów. To nie jednowymiarowa postać, której marzy się zagłada świata. To nie żaden diaboliczny szaleniec z wąsikiem, który zaciera chuderlawe dłonie gdzieś w ciemnym, podziemnym bunkrze. Wręcz przeciwnie – jako jedyny przedstawiciel Hydry Steve nie zabija gdy nie musi. Nie cechuje się okrucieństwem ani nie ma skłonności do przemocy. Tam gdzie może, negocjuje. Tam gdzie musi być bezwzględny, nawet nie drgnie mu powieka.

Uwielbiam takie postaci. Nieco bardziej skomplikowane, mniej skrajne i mniej szablonowe. Chociaż sam zabieg zamiany Kapitana Ameryki w złego tyrana stojącego na czele Hydry jest niezmiennie naciągany, nieprawdopodobny i naiwny, tak sam Steve Rogers wręcz przeciwnie. Zły Kapitan Ameryka cechuje się zadziwiającą autentycznością. Do twarzy mu z nową, bardziej władczą postawą.

Marvelowi udało się osiągnąć coś niesamowitego – ma moją uwagę. Pierwszy zeszyt Secret Empire jest naprawdę ciekawy i nie mogę się doczekać aby zobaczyć, jak dalej potoczy się ta historia.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...