Marvel nie planuje filmów z kategorią R, a ja bym chciał parę takich zobaczyć

Artykuł/Film 21.04.2017
Marvel nie planuje filmów z kategorią R, a ja bym chciał parę takich zobaczyć

Od czasu ogromnego sukcesu “Deadpoola”, branża zupełnie inaczej patrzy na zakazany owoc jakim do niedawna była kategoria R w adaptacjach komiksów. Oczywiście, jak we wszystkim, wskazany jest umiar i uzasadnione korzystanie z dobrodziejstw „erki”, bo nie zawsze jest ona potrzebna czy niezbędna. Najlepiej jak po prostu wymaga tego dana historia.

To, że Marvel, należący było nie było do Disneya, raczej nie przymierza się do tworzenia filmów MCU z kategorią R niespecjalnie mnie zaskoczyło. Nie wiem czy “dorosła kategoria wiekowa” jest mi też do czegokolwiek potrzebna, bowiem na marvelowskich widowiskach bawię się doskonale w takiej formie jak obecnie. Nie potrzebuję nadmiernej brutalności czy hektolitrów krwi. Na niedawnym seansie “Logana”, który bardzo mi się podobał, miałem chwilami jednak dość tego, wręcz karykaturalnego, nadużywania scen przemocy i krwi.

Natomiast korzystanie z dobrodziejstw kategorii R daje twórcom szansę na opowiedzenie dojrzalszych i odważniejszych tematycznie historii.  A obszerna mitologia bohaterów komiksowych oraz biblioteka zeszytów skrywa naprawdę wiele przykładów, które aż proszą się o “dorosłe” potraktowanie.

Venom

Venom

Na pierwszy ogień jedna z moich ulubionych postaci z uniwersum Marvela. Póki co nie doczekaliśmy się jego udanej filmowej inkarnacji (jego występ w Spider-Manie 3 pozostawiał co nieco do życzenia).  Pamiętam, że zawsze jak pojawiał się w komiksach, to wraz z nim wchodziły w ruch elementy rodem z horrorów, wszakże Venom to niestabilny emocjonalnie psychopata. Aż prosi się więc o naprawdę brutalną i mroczną opowieść na ekranie filmowym.

Tym bardziej cieszy mnie news i to całkiem świeży, mówiący o tym, że takowy mroczny i dość  brutalny Venom, w konwencji horroru powstanie i to jako samodzielny film. Nie wiem tylko jak go później połączą z serią o Spider Manie (nie wyobrażam sobie by te dwa byty funkcjonowały oddzielnie), ale zostawmy to na później.

Ostatnie łowy Kravena

Okładka komiksu "Ostatnie łowy Kravena"

Pozostając jeszcze w uniwersum Spider Mana, od lat czekam nie tyle na nowy film o Pająku, co na dzień, w którym odbędzie się premiera (o ile się odbędzie) adaptacji  komiksowej mini-serii “Ostatnie łowy Kravena”. To chyba najbardziej złożony i rozbudowany psychologicznie wątek jaki pojawił się w całej komiksowej historii Spider Mana. To opowieść o sile strachu, o szaleństwie ambicji i psychozie. Wspaniała kreska, znakomite dialogi i konspekt fabularny sprawiają, że czytało się to jak znakomitą literaturę, tak więc z pewnością byłby to materiał na dojrzały i ambitny film dla starszego i bardziej wymagającego widza.

Spider Man: Torment

Fragment okładki komiksu "Torment" autorstwa Todda MacFarlane'a

Zostańmy jeszcze na moment przy Spider Manie, gdyż na początku lat 90., postać ta stała się inspiracją dla wielu nadzwyczaj dojrzałych, psychologicznych i mrocznych opowieści. Rysowana niezwykłą kreską Todda McFarlane’a poruszająca opowieść “Torment” stanowi dalszy ciąg “Ostatnich łowów Kravena”. Opowiada o starciu Spider Mana z Lizardem, z tymże przepełniona jest brutalnością, przemocą, atmosferą rodem z horrorów. Humor i lekkość, z jaką wcześniej kojarzone były zeszyty ze Spider Manem, zostały zastąpione barokową powagą i walką na śmierć i życie.

Punisher MAX

Punisher

Wprawdzie jesteśmy o krok od premiery samodzielnego serialu o Punisherze, co do którego mam spore nadzieje i oczekiwania, tym niemniej, wierząc, że Netflix poradzi sobie z tematem mściciela należycie, wątpię by poszedł aż tak daleko jak twórcy 22-zeszytowej serii Punisher MAX pełnej makabrycznej przemocy i dojmującej beznadziei. Oprócz tego seria ta odznaczała się świetnie prowadzoną linią fabularną, akcją i dramaturgią, która idealnie nadawałaby się na dość ponury film akcji dla dorosłych. Punisher, jako jedna z najbardziej kultowych i najciekawszych postaci z pewnością zasługuje na lepsze filmy kinowe niż te, które dotychczas mogliśmy oglądać.

Lobo

Lobo

Mój ulubiony anty-bohater i pastisz wszelkich motywów superbohaterskich w jednym, czyli Lobo to właściwie samograj. Z jednej strony, jego komiksowa historia stanowi bogaty materiał na kilka sezonów serialu, ale z drugiej, rozmach jaki wiąże się z jego „działalnością”, aż prosi się o solidną superprodukcję z obowiązkową kategorią R, gdyż znając styl życia ostatniego Czarnianina, dla którego rzeź i rozczłonkowywanie przeciwników jest bardziej natiralne niż oddychanie, którego zapewne nie potrzebuje aż tak bardzo.

Spawn

Spawn

Po dziś dzień Spawn należy do moich najbardziej ulubionych postaci komiksowych. Jego mroczne i brutalne origin story, przepełnione smutkiem, żalem i horrorem, stanowi idealną paralelę z jego dalszymi losami, w których ów horror tylko się pogłębia. Kinowa premiera Spawna z 1998 roku przyprawiła mnie o przyjemne dreszcze oczekiwania, natomiast okazała się potężnym rozczarowaniem (film ten zaliczam do najgorszych jakie w życiu widziałem). Także czekam na mam nadzieję niezbyt odległą w czasie premierę pełnoprawnego filmu i piekielnym pomiocie z solidną R-ką. A póki co staram się cieszyć być może pierwszym krokiem w dobrym kierunku, a są nim poważne plany serii telewizyjnej z drugoplanowymi postaciami z uniwersum Spawna, czyli policjantami Samem i Twitchem, z który odpowiadać ma sam Kevin Smith. To by było coś.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...