Jeśli nie byłoby drugiego sezonu to byłbym wściekły. Legion: Chapter 8 pozostawia ogromny niedosyt!

Recenzje/Seriale 31.03.2017
Nasza ocena:
Jeśli nie byłoby drugiego sezonu to byłbym wściekły. Legion: Chapter 8 pozostawia ogromny niedosyt!

Właśnie zakończyła się emisja mojej ulubionej produkcji telewizyjnej debiutującej w 2017 roku. Legion: Chapter 8 pozostawia tak ogromny niedosyt, że gdyby serial nie dostał zamówienia na drugi sezon kląłbym z wściekłości.

W recenzji znajdują się spoilery z pierwszego sezonu serialu Legion, ale staram się nie mówić (zbyt dużo) o fabule finałowego epizodu. Czujcie się jednak ostrzeżeni.

Legion zachwycił mnie już od pierwszego odcinka, a kolejne epizody tylko pogłębiały fascynację światem i postaciami wykreowanymi przez Noah Hawley’a. Twórca telewizyjnego Fargo zdecydował się na współpracę z telewizją Fox i Marvel Studios i dał nam prawdziwą perełkę.

Finał 1 serii - Legion: Chapter 8 - recenzja s01e08

To nie jest kolejny serial o superbohaterach.

Zamiast klona Daredevila dostaliśmy opowieść o człowieku, u którego zdiagnozowano chorobę psychiczną. Na przestrzeni kolejnych odcinków okazuje się jednak, że tak naprawdę chory nie jest, a za to posiada różne supermoce. Co istotne – Legion obroniłby nawet bez konotacji z Marvelem i X-Menami.

Obawiam się wręcz, że komiksowa geneza czyni produkcji więcej złego, niż dobrego. Chociaż Noah Hawley opowiada o mało znanym bohaterze z serii X-Men, to serial nie jest bezpośrednio powiązany z kinowymi hitami. Z pierwowzoru czerpie zaledwie luźne motywy. Stworzył swoich własnych bohaterów i okrasił to fenomenalnymi zdjęciami.

Legion: Chapter 8 to wisienka na torcie.

W ósmym odcinku pierwszego sezonu cofamy się w czasie. Ostatnio widzieliśmy bohaterów, którym udało się ujarzmić żerującego na Davidzie pasożyta. Zaskoczyli ich jednak członkowie Division 3, czyli organizacji rządowej ścigającej mutantów. Pojawił się niewidziany od pierwszego epizodu śledczy.

Finał 1 serii - Legion: Chapter 8 - recenzja s01e08

Ósmy odcinek rozpoczyna się od sceny pokazującej losy tej postaci po pilocie. Jak już wiemy, członek Division 3 przeżył wybuch gazu na basenie, ale skutkowało to ogromnymi poparzeniami. Teraz widzimy, jak duże piętno to wydarzenie odcisnęło na nim i na jego życiu rodzinnym i dlaczego jest tak zdeterminowany, by schwytać Davida.

Po krótkim wprowadzeniu obejrzeliśmy jeszcze raz jego ponowne spotkanie z rezydentami Summerland.

Zdziwiło mnie to, jak rozwiązano impas w jakim znaleźli się bohaterowie, ale cała reszta była poprowadzona już jak po sznurku. David Haller próbuje rozprawić się do końca ze zjadającym go od środka pasożytem, ale Shadow King w postaci Lenny – oczywiście – nie pozwoli się tak łatwo wykurzyć. To wszystko prowadzi do finałowego pojedynku.

Aubrey Plaza kolejny raz pokazała, że była idealną osobą do zagrania tej roli. Legion: Chapter 8 pokazuje ją w zupełnie nowej charakteryzacji. Mentalna trumna, w której zamknął ją David okazała się dla niej mało łaskawa, a projekcja Shadow Kinga wygląda jakby właśnie wstała z grobu – aż przechodzą ciarki, gdy się na to patrzy.

Finał 1 serii - Legion: Chapter 8 - recenzja s01e08

Najbardziej zaskakujące było w tym wszystkim to, że finał… wcale nie zaskakuje tak jak pilot.

Legion przyzwyczaił nas do niespodziewanych zwrotów akcji i do tej pory kazał kwestionować wszystko, co widzieliśmy na ekranie. Z kolejnymi odcinkami jednak powoli odkrywano karty i największą niespodzianką jest to, że na finał… nie pozostawiono tak naprawdę żadnej ogromnej fabularnej bomby, której uważny widz nie wyryłby wcześniej.

Odcinek w porównaniu do poprzednich nie licząc wstępu był dość przewidywalny. To bardzo cwane zagranie – do samego końca oczekiwałem jakiegoś zwrotu akcji mówiąc do siebie w myślach, że przecież to wszystko nie może być takie proste, takie zwyczajne… a okazuje się, że jednak może! Nie uznaję tego jednak za wadę.

Szkoda tylko, że w ogóle pominięto wątek Amy.

Nie dość, że nagle wyparowała – niczym żona głównego bohatera produkcji Vinyl od HBO w finale – to David chyba zdążył zapomnieć, że Division 3 poddało ją torturom. Amy to zresztą jedyna postać, która zapowiadała się bardzo interesująco i której potencjału nie udało się w pełni wykorzystać.

Finał 1 serii - Legion: Chapter 8 - recenzja s01e08

Na szczęście wszystko inne w tym finale zagrało, a na swój sposób nawet uproszczona narracja bez większych twistów tutaj pasowała. Finał odpowiedział na sporo pytań i zostawił twórcom furtkę do tego, by fabułę drugiego sezonu poprowadzić na wiele różnych sposobów.

Pod względem wizualnym Legion: Chapter 8 jak już zdążyłem się przyzwyczaić najwyższa półka. Mało która produkcja telewizyjna zrealizowana jest w tak pieczołowity sposób – wliczając scenografie, detale, montaż, kolory. Ten serial to po prostu uczta dla oka!

Nie zabrakło też charakterystycznej dla produkcji na motywach komiksów wydawnictwa Marvel sceny w trakcie napisów, która naprawdę zaskakuje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...