Samurai Jack powraca w rewelacyjnym stylu. Piąty sezon to świetna animacja nie tylko dla dzieci

Recenzje/Seriale 15.03.2017
Nasza ocena:
Samurai Jack powraca w rewelacyjnym stylu. Piąty sezon to świetna animacja nie tylko dla dzieci

Minęło piętnaście lat od kiedy pożegnaliśmy się z samurajem uwięzionym w przeszłości. Przez ten czas Jack zwątpił w swoją misję. Uciekał od powierzonego mu zadania. Jego duch walki został złamany. Sługusom demonicznego Aku to jednak nie wystarcza. Dla nich dobry samuraj to martwy samuraj.

Nowy Samurai Jack zaczyna się w nietypowym stylu. Główny bohater nie posiada już żelaznej woli, dzięki której jest jedynym sprawiedliwym w mrocznej, częściowo post-apokaliptycznej przyszłości. Wojownik poddał się, a dręczące go wyrzuty sumienia sprawiają, że mężczyzna nieustannie ucieka. Próbuje oddalić się od wspomnień, od swojego jestestwa oraz przeciwników, którzy czyhają na jego życie.

Nowy – stary Samurai Jack zdecydowanie nie jest typem idealnego bajkowego bohatera.

W pierwszym epizodzie jesteśmy świadkami tego, jak samuraj nie pomaga osadzie zaatakowanej przez zabójcę na usługach Aku. Gdy dręczony sumieniem wojownik w końcu zjawia się na miejscu, zastaje jedynie zgliszcza bez ani jednej żywej duszy. Do tego Jack jest jeszcze bardziej małomówny, a na dodatek stracił swoją katanę. Słowem – bohater upadły.

To bardzo ciekawa zmiana. Jack ewoluuje, tak samo jak widzowie, którzy go oglądają. Bajka z Cartoon Network stała się nieco bardziej dojrzała i wielowymiarowa, tak jak dojrzalsi stali się odbiorcy. No bo nie oszukujmy się – po piąty sezon animacji Samurai Jack nie sięgną współcześni 10 – 13 latkowie. Na nowe epizody czekają jedynie młodzi dorośli, wychowani na oryginale z 2001 roku.

Na całe szczęście pod względem kreski i klimatu wszystko zostało po staremu.

Nowy sezon bajki Samurai Jack stawia na tradycyjną metodę animacji. Za stołem kreślarskim ponownie ląduje sam Genndy Tartakovsky, a ekipa z Adult Swim kopiuje jego niepowtarzalną kreskę. Dzięki temu dostajemy jednocześnie bardzo efektowny oraz bardzo minimalistyczny obraz. Jedyny w swoim rodzaju.

W samym tylko pierwszym epizodzie Jack zwiedza masę bajecznych scenerii. Jego przygoda jest bardzo kolorowa, żywa i zróżnicowana. Do tego przesycona spokojem oraz dźwiękowym minimalizmem. Świetnie kontrastuje to z efektownymi scenami walk, inspirowanymi azjatyckimi sztukami.

Mam jednak wrażenie, że nowy Samurai Jack jest nieco mniej efektowny od oryginału z 2001 roku lub bajkowych Wojen Klonów, również od Tartakovsky’ego. Walki radują oczy, są zmyślne oraz finezyjne, ale gdzieś zabrakło mi kunsztu. Zabrakło specyficznego „tańca” między bohaterem oraz przeciwnikami, który był obecny w poprzednich sezonach.

To jednak szukanie dziury w całym. Nowy Samurai Jack wraca w kapitalnym stylu. Jest ciekawie, jest pięknie, jest efektownie, jest minimalistycznie. Pierwszy epizod należy do jak najbardziej udanych i na pewno zobaczę kolejne odcinki. Nawet ze zbliżającą się 30-tką na karku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...