Hugh Jackman nie zagrał wszystkich swoich scen w Logan: Wolverine, ale nie zgadłbym, w których użyto CGI

News/Film 08.03.2017
Hugh Jackman nie zagrał wszystkich swoich scen w Logan: Wolverine, ale nie zgadłbym, w których użyto CGI

Kiedy usłyszałem, że w filmie Logan aktorów zastępowały momentami postaci wygenerowane cyfrowo, byłem sceptyczny. Podczas seansu w ogóle nie zwróciłem na to uwagi. Uwierzyłem w to dopiero wtedy, gdy zobaczyłem kadry z filmu.

W materiale znajduje się malutki spoiler z filmu Logan, którego nie udało się uniknąć, przygotowując materiał.

Logan nie jest typowym blockbusterem. Film wydany w kategorii R nie miał nawet połowy budżetu Avengersów, a efekty komputerowe nie grają tu pierwszych skrzypiec. Jest ich dużo, bo to w końcu film o superbohaterze z wysuwanymi z dłoni metalowymi szponami, ale nie wylewają się nachalnie z ekranu.

Czytaj też: Wolverine schował już szpony. Cóż za fenomenalne pożegnanie! Logan – recenzja

Okazuje się jednak, że Logan: Wolverine to przykład na to, jak powinno wyglądać w filmie wprowadzanie cyfrowych modeli postaci pomiędzy żywych aktorów.

Zastępowanie aktorów kaskaderami w scenach akcji to praktyka stosowana od dziesięcioleci. Nic dziwnego, że w Logan: Wolverine skorzystano z tego samego zabiegu. W tym wypadku jednak nie rezygnowano w takich ujęciach np. z kierowania kamery na twarz bohatera zastępowanego cyfrowym dublerem.

To było możliwe dzięki naprawdę zaawansowanemu CGI i jestem pod wrażeniem efektu, bo oglądając film nawet nie przyszło mi to do głowy. Jestem przekonany, że nie wiedząc o tym wcześniej, mało który widz będzie w stanie się zorientować, że ogląda właśnie twarz wygenerowaną cyfrowo.

źródło: cartoonbrew.com

Po premierze Logan: Wolverine do sieci trafiły materiały, które pokazują jak wyglądały wybrane sceny przed nałożeniem na twarze kaskaderów modeli 3D.

To oczywiście nie pierwszy raz, gdy korzysta się z takiego rozwiązania, ale do tej pory nie osiągnięto jeszcze chyba tak dobrych efektów jak w przypadku Hugh Jackamana i Dafne Keen w Logan: Wolverine. Za przeniesienie cyfrowych modeli na ekran w scenach wymagających kaskaderów odpowiedzialne jest studio Image Engine z Vancouver.

Dafne Keen to młoda aktorka, więc tutaj sytuacja była prostsza. Sporym wyzwaniem dla grafików komputerowych była jednak główna rola męska. Twarz Jackmana jest dobrze znana widzom, a do tego charakterystyczna i rozpoznawalna. Każdy najmniejszy detal zdradzający to, że jest wygenerowana cyfrowo, mógłby zostać bardzo łatwo wychwycony przez uważnego odbiorcę.

Ogromne problemy sprawiały sceny, w których pojawia się X-24.

W filmie Logan: Wolverine pojawia się męski, dorosły klon głównego bohatera. Oznacza to, że ten sam aktor musiał pojawić się dwukrotnie w tej samej scenie. Okazuje się, że nie kręcono osobno ujęć dla obu postaci – Logana i X-24 – a prawdziwy Hugh Jackman grał tylko jednego z bohaterów.

Twarz X-24 była generowana cyfrowo i została nieco odmłodzona. W scenie pierwszej walki Logana z klonem na schodach Hugh Jackman zagrał głównego bohatera, ale potem nagrano go też w drugiej roli – ale tylko po to, by wiedzieć jak dopasować oświetlenie generowanej cyfrowo twarzy X-24.

źródło: cartoonbrew.com

Kaskaderzy zastępujący Hugh Jackmana i Dafne Keen w ujęciach, gdzie ich twarze miały być nałożone na obraz z wykorzystaniem CGI, mieli na głowie… czerwone kropki.

Wśród scen, gdzie skorzystano z tego manewru wymieniane są sekwencje walki w wykonaniu młodej Laury i dynamiczny pościg za limuzyną głównego bohatera. Na planie nie skanowano jednak twarzy. To zrobiono znacznie i skorzystano z doświadczenia zdobytego przez badaczy University of Southern California Institute for Creative Technologies (USC ICT).

Aktorów zeskanowano za pomocą specjalnego zestawu fotograficznego. Hugh Jackman musiał w tym celu ogolić brodę, żeby sprzęt mógł dobrze zapisać w cyfrowej formie jego rysy twarzy. Twarze skanowano na 64 różne sposoby przy zmieniającym się oświetleniu, a graficy z Image Engine otrzymali potem fotografie i modele CGI z którymi pracowali dalej.

Największym problemem przy animowaniu tych twarzy w postprodukcji były… oczy, a dokładniej odbijanie się w nich światła.

Efekt jest jednak na tyle dobry, że podczas oglądania Logan: Wolverine w ogóle mi nie przyszło do głowy, że w scenach poza tymi, gdzie główny bohater korzysta z klona, korzystano z jakichkolwiek sztuczek. Wyszło to bardzo naturalnie, ale dużo pomogło w tym to, że w scenach, gdzie aktorów zastąpiła grafika, nie były wypowiadane żadne kwestie.

Swoją drogą temat cyfrowych modeli bohaterów w kinie ostatnio jest często poruszany. W filmie Łotr 1 dzięki temu mógł powrócić Wielki Moff Tarkin, którego w Nowej nadziei grał zmarły przed laty Peter Cushing. Pojawiła się tam też generowana cyfrowo twarz młodej księżniczki Lei. Po śmierci Carrie Fisher pod znakiem zapytania stanął scenariusz 9. epizodu sagi Star Wars, w której miała zagrać jedną z głównych ról.

Na razie jednak Disney nie ma planów odtwarzania cyfrowo twarzy aktorki.

Jeśli zaś jesteśmy już przy tematyce kosmosu, to w obozie fanów uniwersum Star Trek zrobiło się poruszenie po tym, jak syn zmarłego Leonarda Nimroya stwierdził, że chciałby, by postać Spocka przywrócono cyfrowo do życia na ekranie.

Zdjęcia pokazujące kaskaderów obok zmodyfikowanych cyfrowo kadrów z nałożonymi twarzami aktorów można obejrzeć w serwisie Cartoonbrew.com. Z tego serwisu pochodzą kadry pokazane w powyższym tekście i tam też można poczytać ze szczegółami, jak wyglądał proces generowania komputerowo twarzy aktorów.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...