Joanna Krupa kocha zwierzęta, ale czy nadaje się do ich ratowania? – recenzja show Misja pies

Recenzja/TV 06.03.2017
Nasza ocena:
Joanna Krupa kocha zwierzęta, ale czy nadaje się do ich ratowania? – recenzja show Misja pies

Joanna Krupa kocha zwierzęta, ale czy nadaje się do ich ratowania? – recenzja show Misja pies

Joanna Krupa to z całą pewnością bardzo sympatyczny i dobry człowiek. Jako osoba kochająca zwierzęta postanowiła zostać twarzą programu “Misja pies”. Czy słusznie?

Co innego kochać zwierzęta, a co innego pomagać ludziom w problemach związanych z ich wychowaniem. To są dwie kompletnie różne rzeczy.

Powiecie, że się wymądrzam i możliwe, że macie rację, ale moje kilkumiesięczne doświadczenie jako wolontariusza w schronisku, ukończenie kursu u doświadczonego behawiorysty i przeczytanie sporej liczby książek na temat zwierząt sprawia, że widzę w nowym programie Joanny Krupy kilka sporych błędów. Jakich?

Pies to nie jest taki mały człowieczek. Psy nie są takie jak my.

Empatyczna, ciepła, lekko i sympatycznie kalecząca język polski gwiazda przystąpiła do nowego projektu, który ma pomóc właścicielom psów nieposłusznych. Problem w tym, że – jak sama powiedziała – podchodzi do zwierząt jak do ludzi, a to jeden z podstawowych błędów.

Nie trzeba być psim behawiorystą by wiedzieć, że psy to nie ludzie. Mają ogon, sierść, inną budowę ciała, inne potrzeby i inne wymagania. Wystarczy zasięgnąć podstawowej wiedzy z książek, chociażby Patricii McConnell, by wiedzieć, że psy nie komunikują się ze sobą tak jak ludzie. W ich świecie nie istnieje pojęcie dotyku, nie znoszą przytulania, a postawa frontalna nie jest dla nich przyjacielska, oznacza bardziej znak do ataku.

Tymczasem Dżoana już przy pierwszym kontakcie z psem popełnia kardynalny błąd i na oczach telewidzów przytula psa, którego (oczywiście w teorii) widzi po raz pierwszy.

To nie powinno się wydarzyć, bo nawet jeżeli akurat ten pies nie był agresywny, to jeden z widzów mógłby podobne zachowanie przenieść na swój grunt i niemile się zaskoczyć.

Tutaj widzimy jak Pedigree jest głównym gwoździem programu

Powiększ zdjęcie
TVN, Misja pies

Kolejna sprawa – żywienie zwierząt domowych to odpowiedzialność.

Bohaterowie “Misja pies” mówią o tym, że dają swojemu psu to, co jest najlepsze i niestety nie jest to prawda. Dlaczego? To, co najlepsze, to na pewno nie jest karma Pedigree.

Jasne, rozumiem, że trzeba było pozyskać sponsorów i popularny producent karmy był pierwszym wyborem, ale wmawianie szerokiej publice tego, że karma Pedigree jest dobrej jakości, to jak wciskanie osobie z wysokim choresterolem kolejnego kebaba.

Wystarczy rzut oka na stronę producenta. Nie dowiemy się z niej, w jaki sposób karma została wytworzona. Dodatkowo, nie mamy gwarancji składu, a szybki rzut oka na etykietę też nie napawa optymizmem. Możemy tam przeczytać, że karma Pedigree zawiera mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (min. 4 proc. wołowiny w brązowej granulce, min. 4 proc. drobiu w beżowej granulce) – czy brzmi to jakkolwiek dobrze? Wróćmy jednak do programu.

Wizyta u weterynarza, który nie doradził nic godnego uwagi. Zdarza się.

Powiększ zdjęcie
TVN, Misja pies

Umawiamy wizytę u weterynarza.

Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, by brak posłuszeństwa u psa był powiązany z koniecznością odwiedzenia weterynarza. Zdarzają się przypadki, że to właśnie choroba negatywnie wpływa na zachowanie psa, ale…
Byłem u weterynarza niezliczoną ilość razy i nigdy nie spotkałem się z wizytą w takiej formie, jaka była przedstawiona w telewizji.

Promowanie higieny jamy ustnej psa jest zdecydowanie na plus, ale podczas wizyty u weterynarza wypadałoby poruszyć tematy związane ze szczepieniami, higieną ogólną, sterylizacją, poszczególnymi chorobami itd.
Niestety w programie wszystko zostało poruszone powierzchownie i tak naprawdę potencjalny właściciel psa nie dowie się z “Misji pies” niczego wartościowego.

Behawiorysta w swoim żywiole. Szkoda, że Aneta Awtoniuk dostała tak mało czasu antenowego

Powiększ zdjęcie
TVN, Misja pies

Kolejnym etapem programu była wizyta u behawiorysty.

W moim odczuciu wygląda ona absurdalnie i pozostawia złudne wrażenie, że jedno spotkanie może cokolwiek w życiu psa i naszym zmienić.

Tarzanie się po trawie i robienie z siebie idioty nie załatwi problemu związanego z tym, że pies nie wraca do swoich opiekunów na komendę. To wymaga zdecydowanie więcej pracy i taki przekaz powinien mieć ten program. Tymczasem na ekranie widzimy, że raptem kilka minut z psim behawiorystą wystarczy, by rozwiązać nasze problemy.

Widzowie, którzy odniosą takie wrażenie, udadzą się po poradę do specjalisty, następnie spróbują nauczyć czegoś swojego psa, a gdy pierwsza próba zawiedzie, odpuszczą temat i zamiast pomóc sobie i swojemu psu, zaczną akceptować jego niewłaściwe zachowania.

Wnioski po pierwszym odcinku?

Ten program to zamach na rzeczywistość. W praktyce wychowanie psa wygląda w 99 proc. inaczej niż to, co zobaczyliśmy na ekranie.

Wychowanie zwierząt to nie jest kwestia godzin czy dni. Często jest to kwestia kilku tygodni, nawet miesięcy.

Jako miłośnik psów i przyszły behawiorysta zwierząt odnoszę nieodparte wrażenie, że nowy program TVN-u uczyni więcej szkód, niż korzyści.

Fajnie, że Joanna Krupa ma kilka psów, znajomych behawiorystów i weterynarzy, ale nic z tego, co zobaczyliśmy w pierwszym odcinku serii, nie nastraja pozytywnie.

Oby w kolejnych odcinkach było lepiej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (26)

246 odpowiedzi na “Joanna Krupa kocha zwierzęta, ale czy nadaje się do ich ratowania? – recenzja show Misja pies”

  1. Niestety musze się zgodzić. Jestem Trenerem i Behawiorysta. Ludzie naoglądają się takich programow i programow o zaklinaniu psow a potem myślą że wszystko jest takie łatwe… Umawiają się ze mna na spotkanie a jeżeli nie widzą magicznych efektów jak w TV to rezygnuja. Dlatego ja juz na 1 rozmowie ostrzegam że czeka ich wiele pracy i to ich a nie psa.

        • Szkoda, że jesteś zdania, że (CM) ,,… nie jest (…) dumA branZy” (bez kropki na końcu zdania???), bo to duZy bLAd(-t?)!!! Akurat nie kto inny, jak tylko właśnie Cesar Millan (Jego nazwisko, pisze się przez dwa ,,l”, nie jedno!) mimo wszystko JEST, a dla tych nieprzekonanych, w pierwszej kolejności POWINIEN być IKONĄ psiego behawioryzmu! A to, że Wy (czyli, wszyscy pozostali ,,Trenerzy i Behawioryści”? Po co z dużej litery? Przecież piszesz po polsku, a NIE – po niemiecku!) ,,nie lubicie ,,byC porOWYWAI (a CÓŻ to za DZIWOLĄG językowy?) do Cesara Milana”, to w sumie dobrze, bo wszyscy, rzeczywiście BARDZO od Niego ODSTAJECIE i nie dorastacie Mu do pięt – przede wszystkim – z powodu mocno wypaczonych poglądów i niedopracowanych umiejętności, wywołanych z całą pewnością – bo TO, aż rzuca się w oczy! – DUŻYM NIEDOBOREM WIEDZY w zakresie PSIEJ PSYCHIKI, jak również, swoich wielce naiwnych, prymitywnych, nieudacznych i baaaardzo rozciągniętych w czasie, a tym samym – mało skutecznych (ale za to dojących kieszeń klienta?) – metod socjalizacji psów! I, żeby nie być gołosłownym wiedz, że naoglądałem się nieco programów w tv i necie oraz filmików na YT z udziałem takich prostackich amatorów! Bo, jak inaczej można określić taką ,,behawiorystkę” – bo dość często, są to kobiety – która twierdzi, że ,,piesek” (a ,,fe”! te babskie zdrobnienia! To jest ich podstawowy BŁĄD, ponieważ one, w obcowaniu z psami, kierują się czułością i LITOŚCIĄ, czego psy – NIE ZNOSZĄ!) jest ,,szczęśliwy”, mimo że on, wcale NIE zachowywał się PRAWIDŁOWO – a, jak nawet zaznaczył komentator – ,,okazał właścicielowi wiele emocji”, a ponadto – zamiast iść ,,grzecznie przy nodze” – biegał chaotycznie po terenie PRZED właścicielem CIĄGNĄC go na smyczy(sic!) i ,,przeciągał” przez różne przeszkody terenowe, zmuszając do ich przeskakiwania? I taka… nawet nie wiem, jak TO nazwać (tzn., wiem, ale nie chcę być posądzony o… znęcanie się) – ośmiela nazywać się psim psychologiem! Nnooo, ŻENADA!!! :/ A co do Twojej pisowni: innych chcesz ,,uczyć” TRUDNEJ SZTUKI postępowania z psem i wobec niego, a sam, czyżbyś nie wiedział, że aby być właściwie ZROZUMIANYM, NALEŻY stawiać PRZECINKI? Powinien być co najmniej jeden, przed: ,,jednak”! A po imieniu i nazwisku, powinien być, albo myślnik, albo – średnik! Ponadto, czyżbyś nie potrafił na klawiaturze uzyskać tzw. polskich liter? Aby w przyszłości, nie narażać się na śmieszność, ZAWSZE NAJPIERW SPRAWDŹ tekst przed edytowaniem. A skoro popełniasz tak proste BŁĘDY, to wcale się nie dziwię, że Twoi klienci rezygnują, nie widząc – i NIE, ŻADNYCH tam – ,,magicznych” efektów, tylko SKUTECZNYCH!!! A to, że to klientów czeka ,,praca” i to nad sobą, a nie nad psem (albo raczej ,,z”), TO PRAWDA! Ale zacznij stosować metody socjalizacji w DOKŁADNIE TAKI SAM sposób, jak robi to Cesar Millan (bo to, jednak, nie jest takie trudne!), a SZYBKO osiągniesz pożądane efekty i klienci będą, i zaskoczeni, i zachwyceni, jak ci od Millana! Zapewniam. :)

        • A gdzie jest moja przedwczorajsza odpowiedź do Adama??! Czyżby wtrącił się jakiś NIEZADOWOLONY i NIEPRZEJEDNANY, acz NIESPRAWIEDLIWY cenzor? Jakim prawem??! Skoro NIE zrobiłem nic niewłaściwego?!! Jedyne, co zrobiłem, to wyraziłem swój OCZYWISTY punkt widzenia, do którego KAŻDY MA PRAWO nawet, jeśli nie jest słuszny! Ale mój, BYŁ! W takim razie, mimo wszystko – ośmielę się POWTÓRZYĆ! Adam! Wielka szkoda, że jesteś(cie) zdania, że Cesar Millan (a tak, a propos: Jego nazwisko, pisze się przez 2 ,,l”, nie – jedno!) ,,… nie jest (…) dumA branZy”!!! Trwając w takim przekonaniu, popełniasz duZy bLAd!!! (tu, specjalnie Ci TAK odpisuję, abyś ZOBACZYŁ, jak ŹLE się CZYTA takie BŁĘDY!) W dodatku, bez kropki na końcu zdania? To znaczy, że nie skończyłeś jeszcze wypowiedzi!? H-hhm. A do której klasy podstawówki chodzisz…? ~~ W takim razie, dowiedz się, że akurat właśnie Cesar MiLLan jest – a dla tych nieprzekonanych POWINIEN BYĆ – IKONĄ psiego BEHAWIORYZMU! A w sumie, to chyba dobrze, że uważacie – i wcale się temu NIE DZIWIĘ – że Wy (wszyscy pozostali ,,Trenerzy i BehawiorySTY” – od l. poj.: (jestem) Behawiorysta, zamiast – prawidłowo – behawiorystĄ! I, po co to było pisać z DUŻEJ litery, skoro piszesz przecież/podobno PO POLSKU, a NIE – po niemiecku?!!!) nie lubicie ,,… byc porOWYWAI (a cóż to za DZIWOLĄG JĘZYKOWY?!!! – uwaga moja) do Cesara Milana”, bo – po bardzo usilnym DOMYŚLANIU SIĘ, jakiego słowa chciałeś użyć, mogę stwierdzić, że – BARDZO MOCNO od Niego ODSTAJECIE, swoimi prymitywnymi, nieudacznymi, naiwnymi wręcz, infantylnymi umiejętnościami, w dodatku baaaardzo mocno rozciągniętymi w czasie (co przecież, daje Wam jednak, pewne wymierne korzyści?!!), a przez to właśnie, TAK MAŁO SKUTECZNYMI!!! Bo Wy, tak jak większość kobiet – zupełnie NIEPOTRZEBNIE, ale jednak! – kierujecie się LITOŚCIĄ!!! Tą, której psy NIE TOLERUJĄ, NIE ZNOSZĄ I ATAKUJĄ, jako SŁABOŚĆ!!! Bo czymże innym jest, jak nie LITOŚCIĄ, naiwna – bo wysnuta z FAŁSZYWYCH założeń – teoria, że stosując metody CM, ,,piese(cze)k” się ,,stresuje”? TO WIERUTNA B-Z-DDDURA!!! Taka sama, jak ta, wielce SZKODLIWA, a rozpowszechniona w dużej części naszego głupawego społeczeństwa o tzw. ,,bezstresowym” wychowaniu dzieci!!! I jakie teraz, mamy tego skutki… ? A przecież, Cesar Millan każdy sposób postępowania wobec psów, NAUCZYŁ SIĘ właśnie od nich samych! I, jeśli chodzi o interwencję w momencie wzajemnego upominania się, to NIE CZYNIĄ tego INACZEJ, jak TYLKO ZĘBAMI (rzadziej, łapą), bo czymże innym??? Przecież, nie – samym nosem, czy głową i na pewno nie – przytulaniem się, ani nie… ogonem, bo to… żaden KOMUNIKAT! Psy ze sobą NIE DYSKUTUJĄ, NIE PROSZĄ jeden drugiego, tylko – WYMAGAJĄ!!! A uzyskać TO, mogą jedynie przez WZMOCNIENIE trącenia ZĘBAMI! I wiesz, wcale się nie dziwię, że Twoi klienci rezygnują. Oni wcale NIE OCZEKUJĄ – jakichś tam – ,,magicznych efektów”, tylko – SKUTECZNYCH!!! A skoro nie potrafisz tego osiągnąć w krótkim, albo nawet w jeszcze krótszym czasie (jak Cesar Millan), to… nie ma się co dziwić, że… rezygnują! A wystarczyłoby stosować metody Cesara Millana – ale! – DOKŁADNIE TAK SAMO w każdym szczególe, jak On – a osiągnąłbyś pożądane ,,magiczne efekty” i odniósł sukces! Zapewniam, że to działa, bo sprawdziłem to empirycznie, na niejednym psie! Aha! Czy wiesz, jaki właściwie jest rzeczywisty powód rezygnacji Twoich klientów? Nie trzeba być żadnym wybitnym psychologiem, by – na podstawie Twojego wcześniejszego wpisu i tego jednego, niedokończonego zdania – zauważyć, że w swoich poczynaniach jesteś: niechlujny, niedbały, nieprecyzyjny i pochopny, nie przywiązujesz należytej wagi do rzeczy wielce ISTOTNYCH – i TO wszystko przenosisz na pozostałe czynności! – ponieważ W OGÓLE – poza kropką – NIE STOSUJESZ żadnych innych znaków interpunkcyjnych, tak bardzo potrzebnych w przekazie pisemnym! W tym jednym zdaniu, powinny być co najmniej DWA przecinki: jeden, KONIECZNIE przed – ,,jednak”, drugi, ewentualnie po imieniu i nazwisku, choć bardziej pasuje tam – średnik (jeśli wiesz, jak on wygląda?) lub przynajmniej – myślnik! Poza tym, NIE UŻYWASZ też, tzw. polskich liter, również bardzo nieodzownych, zwłaszcza w posługiwaniu się j. polskim! Bo chyba, nie muszę tu przytaczać przykładu, którym – ponoć kiedyś – posłużył się prof. Bralczyk: ,,Jest różnica, czy komuś robi się ŁASKĘ, czy… “? PO liczebnikach PORZĄDKOWYCH wyrażonych CYFRĄ – a w takiej właśnie roli występuje JEDYNKA w Twoim wcześniejszym wpisie! – ZAWSZE stosuje się kropkę, dla zaznaczenia właściwej jego odmiany! BEZ tej KROPKI, to ów liczebnik NALEŻY przeczytać TAK: ,,Dlatego ja juz na JEDEN rozmowie…”. Tak, PRAWIDŁOWO odczytuje się liczebnik GŁÓWNY, jakim się posłużyłeś! Tak samo, we wcześniejszym wpisie, NIEPOTRZEBNIE użyłeś powtórzenia – w dodatku – tuż obok siebie, tego samego słowa: ,,programow”!!! Zresztą, spróbuj sam to przeczytać, ale dokładnie tak, jak napisałeś – BEZ PRZERWY NA ODDECH – bo przecież tekst, NIE ZAWIERA przecinków!!! ŻENADA!

      • Tak! Właśnie taki ktoś, to zaklinacz psów. A, jak na razie, jest On najlepszym i jedynym zaklinaczem psów! Do tej pory, nie natrafiłem jeszcze na jakiegokolwiek innego (chociaż.. ? Znalazłem jeden filmik na YT, pt.: ,,O komunikacji, między ludźmi i psami”, w którym p. prof. Jolanta Antas, prezentuje i wyjaśnia, zaledwie mały fragment dziedziny wymienionej w owym tytule) dorównującego Cesarowi Millanowi, a obejrzałem już wiele programów telewizyjnych i film(ik)ów z udziałem tych, którzy ośmielają się mienić ,,psimi psychologami” lub behawiorystami! Wystarczy nadmienić – wspomniany już przeze mnie (poniżej) program pt.: ,,Przytul mnie” – tak samo naiwny i nieodpowiedzialny, jak omawiany w tym artykule, program pt.: ,,Misja pies”. Identycznie, wielce infantylny i prostacki w swojej beznadziejnej formule jest program, ponownie emitowany w TV Regionalnej, a dostępny również w necie, pt. ,,Psi psycholog”! I, ,,najciekawsze”, ,,najśmieszniejsze” – chociaż… jest to śmiech przez łzy ROZPACZY! – jest to, że w przeważającej większości, tymi nieudacznymi ,,fachowcami” są – kobiety! I chociaż, przeciw samym kobietom nic nie mam, to jednak przydałoby się, żeby one jeszcze, rzeczywiście potrafiły coś zdziałać z tymi psami, ale… w sposób SKUTECZNY i NATYCHMIASTOWY! A TO, jest MOŻLIWE! Przecież to, co one ,,wyprawiają” z psami – a jednocześnie, oceniają pozytywnie i to, z dużym SAMOZADOWOLENIEM! – to PRZEKRACZA wszelkie GRANICE LOGIKI i zdrowego ROZSĄDKU!!! Na widok TAK – aż trudno to inaczej nazwać, jak tylko – GŁUPIEGO postępowania, które zasługuje jedynie na spojrzenie POLITOWANIA, ogarnia mnie ROZPACZ I BEZSILNOŚĆ, że one to robią z takim mocnym przeświadczeniem o słuszności swego postępowania, a tak naprawdę, to one… bardzo przekonująco mamią i zwodzą KLIENTÓW, czyli za ICH WŁASNE pieniądze, ICH OSZUKUJĄ!!! A takie działanie, to nic innego, jak tylko… naciąganie!

    • Kiedy przychodzą do logopedy, to również liczą, że ich problemy znikną najdalej w ciągu 3 spotkań.

      To nie wina programów w telewizji, że ludzie mają takie podejście. To jest właściwie ich postawa życiowa. “Zaraz teraz” albo nigdy.

    • Co chcesz od Cesara Milana? Dzięki niemu mój pies żyje, bo wiedziałem jak obalić dużego psa który trzymał mojego kundla za gardło, nie pomagały kopniaki, piąchopiryny i takie tam(szczęście że sobie trik przypomniałem).
      Wszystkiego nie osiągniesz od razu, ale parę sztuczek się przydało.
      W szkoleniu psa trzeba postępować konsekwentnie, ale mało komu się chce( w tym i mnie)

      • Masz rację! Cesar Millan (przez 2 ,,l”!), jak na razie – bo jednak, nie natrafiłem jeszcze na równego Jemu, a obejrzałem już wiele programów i film(ik)ów z udziałem innych psich – pożal się Boże – ,,psychologów” – jest jedyny i według mnie, On chętnie przekazuje (inaczej, nie ,,stworzyłby” programu telewizyjnego w poważnej stacji!) i zawsze przecież uzasadnia i wyjaśnia AUTENTYCZNĄ psią psychikę i to prawie darmo, bo tylko… w koszcie abonamentu! Wszystkie Jego metody, sposób podejścia i odnoszenia się do psów są naturalne, wyrozumiałe i pozbawione – co zawsze podkreśla sam Cesar – złości! W Jego postawie, WYRAŹNIE widać lojalność i szacunek, jakim darzy wszystkie psy i zrozumienie podłoża ich zachowania! Jego metody są – przede wszystkim – SKUTECZNE, a poza tym, prawie natychmiastowe! Bo, jeżeli dla oduczenia jakiegokolwiek psa, czyli bez względu na jego rasę, wielkość, wiek, czy płeć(?)(a cóż to ma do psychiki???) jakiegoś ,,niewłaściwego” zachowania, trzeba poświęcić nieraz kilka miesięcy, to… każda taka metoda jest… NIC NIE WARTA!!! Ludzie MUSZĄ ZROZUMIEĆ, że tu chodzi o DOTARCIE do UMYSŁU psa, a nie tylko FIZYCZNE opanowanie jego ciała! NIE TĘDY – droga! Ponieważ każdy pies, to przede wszystkim – ENERGIA! Ale, to NIE wszystko! Lecz, na tym zakończę, bo nie chcę tu robić wykładu. 18.04.2017 r.

  2. Nie bardzo rozumiem autora. Czy kiedykolwiek autor spotkał się z programem wydanym a’la TVN posiadającym wartość dodana ? Ja niestety nie.
    Jestem wielkim miłośnikiem zwierząt. Kiedyś to były psy, teraz z pewnych powodów są to koty, ale nigdzie nie sięgałem po programy tv jako edukacja w tych tematch.
    Celebryci to autorytety dla idiotow, dla ludzi myślących edukację stanowią książki, opracowania specjalistów, wiedzą przekazywana ustnie.
    Artykuł, jako zwykle ostrzeżenie przed zidiocialymi programami wiadomej stacji, jak najbardziej ok. Co do prowadzącej, wybacz mi Boże.

    • Był taki program chyba w tvp, w którym Mariusz Pudzianowski adoptował dość agresywnego wilczura i w sumie to było to całkiem merytorycznie pokazane, jak do takiego psa podejść. Przynajmniej w tych fragmentach, które widziałem w sieci ;)

      • Tak – rzeczywiście, był. A nazywał się: ,,Przygarnij mnie”. I przez jakiś czas – nie widując go w tv – myślałem, że już więcej nie zobaczę tak infantylnego, naiwnego, fasadowego i durnego programu – zwłaszcza, od kiedy dołączyła do niego – Marzena Rogalska! Ten program, od początku przesycony był tanimi efektami, jakąś niezrozumiałą dla mnie ,,sztucznością” zachowań wszystkich uczestników, pozorną świetnością, nieszczerą dbałością o otoczenie WSZYSTKICH psów tzw. ,,miłością” (lecz tą – w ludzkim rozumieniu!), którą tylko je wszystkie PRZYTŁACZALI – co źle wpływało na ich samopoczucie. Za to WSZECHOBECNA w programie była hiperempatia, nadwrażliwość, nadopiekuńczość, przesadna ,,czułość” i fałszywa troska, przygnębiający smutek, zadręczanie się ich dawnymi ,,przejściami”, łatwowierne rozgoryczenie, wręcz… rozżalanie się nad ich PRZESZŁOŚCIĄ, ,,przeżywanie” tego, co psy i tak NIE PAMIĘTAJĄ i TAKIM postępowaniem, chciano wmówić widzom, że wszyscy ci ludzie tak bardzo zabiegają o ,,dobro psów ze schronisk(a)”, a tak naprawdę, to kierowali się wyłącznie – LITOŚCIĄ, której psy NIE ZNOSZĄ, ponieważ dla nich, taki stan umysłu jest SŁABOŚCIĄ! A one, KAŻDĄ taką słabość – ATAKUJĄ! No i masz! Musiał ktoś znowu wymyślić coś… podobnego w scenariuszu. A najlepsze jest to, że NIKT z biorących udział w tamtym, jak i w tym programie (,,Misja Pies”), zupełnie NIE wykazuje, ani krzty ZNAJOMOŚCI psiej psychiki! ŻENADA!

  3. Dobry art. Poparta konkretami krytyka. Pani J zapewne juz blisko emerytury, wiec chwyta sie roznych tematow, dopoki jeszcze ktos ja rozpoznaje. Oby nie skonczyla jak Pani V, posrod kotow, zapomniana przez ludzi… :(

  4. Zgadzam się po części. Tzn zgadzam się z tym co napisałeś, ale uważam również, że trzeba spojrzeć na ten problem szerzej. Ludzie oglądają takie durnoty i faktem jest że uczą się niechcianych zachowań, ale jednocześnie w ich świadomości kształtuje się jedna wazna rzecz – sam fakt tego, że zwierzęta bierzemy ze schroniska, staramy się im pomóc i wychować (jakkolwiek). Wiele z nas niestety chcąc mieć psa, szuka go w hodowlach, ale moze po takim …jakby to nazwac ‘durnowatym’ programie, ludzie będą mieli większą wrażliwość na zwierzęta, zaczną zwracać na nie uwagę na ulicy i obserwować czy dzieje im się krzywda czy nie, zaczną zabierać je ze schronisk, bo poczują że robią coś na prawdę dobrego… każda droga (moim zdaniem) jest dobra. Próbować trzeba.

    • Każdy medal ma dwie strony. Tyle, że… Robienie czegoś dobrego. Zastanówmy się nad tym. Robimy dobrze pomagając, tyle, że piesek znudzi się za chwilę, bo przecież już pomogliśmy. Pies to nie ‘robienie dobrze’, niesienie interesownej pomocy – to jest odpowiedzialność przede wszystkim. Przemyślana i jednoznaczna decyzja, a nie “wezmę go, bo mi go szkoda, bardzo chcę mu pomóc”. Bierzmy psy, które NAM odpowiadają, które wiemy skąd są, znamy ich ogólne cechy i generalnie nie bierzemy kota w worku, by potem przypadkiem nie mieć niemiłych niespodzianek. Ktoś chce z schroniska? Bardzo proszę. Ktoś z hodowli? – W czym problem?

    • Ojjj, nie bardzo mogę się z Tobą zgodzić, Droga Kasiu! [Tak, odwiedziłem Twój profil. I pragnę zauważyć, że nie Ty jedna, potrafisz (chociaż…? Postaraj się poprawić nieco, interpunkcję!) dorównać G.G. de la Concordii Marqezowi (bo chyba o TEGO Marqeza chodzi?)]. Z Twojej wypowiedzi – zbliżonej stanowiskiem, typowym dla przytłaczającej większości kobiet – jasno wynika, że obrałaś specyficzny dla tej części populacji, NIEWŁAŚCIWY tok myślenia – bo kierujący się naiwną empatią, nadwrażliwością , nadopiekuńczością i – najgorszą z nich – LITOŚCIĄ! – a skrywający raczej PŁONNĄ NADZIEJĘ, niż potwierdzający rzeczywistość WNIOSEK – o POZYTYWNYM wpływie programu TEGO POKROJU (skoro ten program, NIE SPEŁNIA takiego zadania, to znaczy, że ani Sponsorowi, ani Realizatorom, WCALE na tym NIE ZALEŻAŁO!!!) NA NALEŻYTE WYEDUKOWANIE społeczeństwa w zakresie znajomości PSIEJ PSYCHIKI (tym bardziej, że zaangażowali tu tą samą – pożal się Boże! – bo niedouczoną ,,behawiorystkę”, co w programie ,,Przygarnij mnie”)!!! Bo taką AKCJĘ (i w takiej formie, należałoby to rozpowszechnić!) – W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI – należy ZACZĄĆ od EDUKACJI właśnie w tej dziedzinie, a nie od ,,uwrażliwiania społeczeństwa” na warunki życia psów w schroniskach, czy na ulicy!!! Bo cóż tu da ,,szersze spojrzenie na problem”, skoro – jak sama to nazwałaś – ów program jest ‘durnowaty’ i – moim zdaniem – NIGDY W ŻYCIU, nie będzie w stanie ,,uwrażliwić” społeczeństwa na to, ,,czy dzieje im (psom) się krzywda(przecinek! – uwaga moja) czy nie” i wzbudzić instynktowną chęć ,,ratowania” psów ze schronisk przez adopcję, bo do TEGO, ten program WCALE, ani NIE ZACHĘCA, ani NIE ASPIRUJE!!! Zwróć uwagę, że – jak sama stwierdziłaś – ,,Ludzie oglądają takie durnoty i faktem jest(przecinek – przed ,,że”, OBOWIĄZKOWO! – uwaga moja) że uczą się NIECHCIANYCH (podkreślenie moje) zachowań (co już, jest BARDZO POWAŻNYM ARGUMENTEM PRZECIW! – uwaga moja), ale jednocześnie w ich świadomości kształtuje się…”. I tu – niestety – ale muszę przerwać ów ,,doniosły” cytat, ponieważ dokładnie w tym miejscu, następuje BARDZO mocno CHYBIONE i WYPACZONE – inaczej mówiąc – PRZEINACZONE, NIEFORTUNNE, ZŁUDNE wręcz, BAŁAMUTNE I FAŁSZYWE ZAŁOŻENIE, że takie głupawe, naiwne, infantylne, prymitywne, niepoważne – a, co nie jest bez znaczenia – w ogóle NIESKUTECZNE METODY zaprezentowane w programie (zwróć uwagę, że większość respondentów WYŚMIEWA, tak metody, jak i sam program!), miałyby kogokolwiek ,,zachęcić” do adopcji psa, którego potem, trzeba jeszcze WIEDZIEĆ JAK, ,,wychować”, a mówiąc bardziej adekwatnie – ,,ułożyć”!!! BŁĘDNOŚĆ Twojej koncepcji polega na tym, że Ty ów problem, rozpatrujesz niejako w ODWROTNYM KIERUNKU, bo zwróć uwagę na znaczenie własnych słów: ,,… ale moZe (znowu, TYLKO nadzieja? – uwaga moja) po takim …(przed wielokropkiem, NIE umieszcza się spacji, tylko po!) jakby to nazwaC ‘durnowatym’ (dlaczego użyłaś tu cudzysłowu apostrofowego, stosowanego wyłącznie w publikacjach naukowych?) programie, ludzie będą mieli WIĘKSZĄ(?!!) wrażliwość na zwierzęta, zaczną zwracać na nie uwagę na ulicy i…” . I dalej, następuje całe to PŁACZLIWE bla…, bla…, bla…! Jak można żywić tak dalece NAIWNĄ nadzieję, że TAK PŁYTKI, tak NISKIEGO LOTU program jest w stanie wzbudzić w widzach współczucie??? Pozwól, że teraz posłużę się ogólnym przykładem – proponujesz coś, na wzór wzrostu popytu, poprzez… zwiększenie produkcji, co prowadzi jedynie do… zapchania rynku zbytu TOWAREM!!! A nie od dzisiaj wiadomo, że to – POPYT KSZTAŁTUJE PODAŻ!!! NIE – ODWROTNIE!!! A używając bardziej szczegółowego i być może, jaśniej przemawiającego do wyobraźni przykładu, to Twoja refleksja wygląda tak, jakbyś chciała wszystkim chętnym rozdawać np., buty z łyżwami bez względu na to, czy ktoś POTRAFI na nich JEŹDZIĆ, CZY NIE!!! A gdzie tu miejsce, na NAUKĘ jeżdżenia na nich??? LOGIKA, OD ZAWSZE NAKAZUJE – aby każdego użytkownika NAJPIERW NAUCZYĆ ,,obsługi” (w tym przypadku – psa), by potem, mógł swobodnie ,,korzystać” i ,,używać”, aby nie było ,,zgrzytów”!!! Chyba się z tym zgodzisz? Analizując dalszą część Twojej wypowiedzi pragnę zauważyć, że popełniasz kolejny BŁĄD w rozumowaniu, przez IRRACJONALNY, znowu całkowicie odbiegający od ludzkiej LOGIKI sposób myślenia (prawdopodobnie skrzywiony kobiecą – często jednak – NADMIERNĄ uczuciowością!) – jaki zresztą prezentuje olbrzymia większość właścicieli psów – a wyrażony taką częścią zdania: ,,… w ich (ludzi) świadomości kształtuje się jedna waZna rzecz – sam fakt tego, że zwierzęta bierzemy ze schroniska, staramy się im pomóc (a niby, w czym??? Przecież, samo zabranie psa ze schroniska, jeszcze w niczym i w żaden sposób, nie pomaga, ani psu, ani temu litującemu się! – uwaga moja) i wychować…” i w tym momencie – w zakończeniu zdania – jak przysłowiowy ,,grom z jasnego nieba”, przybija mnie – niczym potężny gwóźdź do trumny – banalne, acz trywialne w wydźwięku słowo – ,,(jakkolwiek)”! I tu, od razu, nasuwa mi się dość osobiste pytanie: Czy swoje dziecko (a wiem, że już masz), też będziesz wychowywać ,,jakkolwiek”??? Bo, jakby nie było, to proces wychowywania psa, śmiało można porównać – czego potwierdzenie znajdziesz w niejednej publikacji – do postępowania wobec małego, nieco rozkapryszonego dziecka, ponieważ psy, mają naturę zdobywcy i dość często próbują (dokładnie tak samo – mając na myśli charakter przebiegłości metody – jak dziecko: krzykiem, płaczem, tupaniem, rzucaniem się na ziemię, grymaszeniem, sprzeciwem, fochem), najpierw delikatnymi, niewinnymi gestami (choćby tylko – wpychaniem głowy pod naszą rękę, celem WYMUSZENIA głaskania, czy pieszczot; wciskaniem się między dwie osoby; ocieraniem się o nas lub napieranie, co jest oznaką kontroli) zdobyć naszą aprobatę, czy przychylność, a jeśli choć raz na to przystaniemy, to one potraktują to jako przyzwolenie, a my, tym samym, POPEŁNIAMY wielki BŁĄD, ponieważ tym sposobem, uczymy je… MANIPULOWANIA SOBĄ!!! I tego, najczęściej ludzie NIE DOSTRZEGAJĄ i NIE ROZUMIEJĄ – W PORĘ! A kiedy pies, DZIĘKI NAM, stanie się DOMINUJĄCYM – co z czasem, przeradza się W AGRESJĘ – to często jest już za późno, bo… spróbuj teraz mu się sprzeciwić, skoro on unosi wargi, warczy lub – nie daj Boże! – pokazuje kły, a domownicy mają blokadę psychiczną, ponieważ… zdjęci są strachem!!! I, NIEPRAWDĄ JEST, że będą robić coś dobrego!!! Wręcz PRZECIWNIE!!! Nie znając PSIEJ PSYCHIKI i MOWY jego CIAŁA, będą CZYNIĆ WIELE ZŁA!!! A zatem, NIE KAŻDA droga jest dobra!!! I, NIE próbować – bo to, wyraża tylko zamiar, ale ZDECYDOWANIE DZIAŁAĆ, czyli EDUKOWAĆ – i to, W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI!!! DOPIERO potem, można zachęcać do odwiedzania ,,psich” schronisk!!! Czyż, nie tak…? :)

  5. Jakoś uważam, że takie przyczepianie się do karmy jest bez sensu. Wiadomo, że to coś pokroju parówek, ale ilości mięsa się zgadzają, tylko pochodzi ono z czegoś innego.

  6. Trudno się nie zgodzić :) Ale odebrałem bardzo pozytywnie. Normalnie agresywne psy mają praktycznie zerową szansę na znalezienie dobrego domu, a że telewizja potrzebowała przedstawienia, a Pudzianowski się nie bał, to psiak znalazł dom :)

  7. Potwierdzam i zgadzam się z powyższym artykułem. Program nie powinien zostać w ogóle wyemitowany, gdyż tylko zakrzywia rzeczywistość. Pies to nie człowiek i z takim podejściem powinno się do niego podchodzić. Trzeba jednak pamiętać, że każdy pies jest inny i każdemu (tak jak i nam – wspólna cecha) psu przyswojenie pewnych nawyków zajmuje mniej lub więcej czasu.

  8. Zgadzam się z Tobą w 100 %.
    Już w połowie pierwszej minuty myślałam, że padnę jak właściciel sypie dla psa Pedigree, a właścicielka się wypowiada “dajemy Kamie to co najlepsze”, albo jak na kamień nazębny u psa weterynarz polecił Pedigree Dentastix, które trzyma w swoim pudełeczku.
    A pani behawiorystka to chyba jakąś nową metodę wymyśliła na naukę przywołania, bo ja to widzę takie coś pierwszy raz i byłam nieco zszokowana. Pies podbiegł, ale nic to nie wnosi do nauki. Dobrze, że pokazali do czego służy kliker i że w nauce przywołania świetnie sprawdzi się linka, ale sposobu pani behawiorystki nie poleciłabym nikomu (leżenie i wydawanie różnych dźwięków na trawie).
    Co do Joanny to widzę, że kocha psy i chce im pomóc, ale tych czworonogów nie traktuje się jak ludzi i nie przytula się, szczególnie na pierwszym spotkaniu…
    Myślałam, że będzie to dobry program, który przekona ludzi co do adopcji psów, a jednak się zawiodłam.

    • Prawda, że tego pokroju programy, to najgorszy chłam dla prostackiej gawiedzi? Ale, jak widać, tutaj Sponsor i Realizatorzy – w ten właśnie sposób traktując Odbiorców – wyszli z założenia, że ,,publika” wszystko ,,kupi”!!? Ten ,,durnowaty” program, ma tak bardzo mocno zaniżony poziom intelektualny – zapewne CELOWO? – że wrzucając – bez wyjątku – do jednego worka, wszystkich Odbiorców, łącznie z Czytelnikami najgorszego z najgorszych brukowców, ,,Faktu” (który najbłahszą sprawę ,,potrafi rozdmuchać” do kategorii Apokalipsy!) oraz pozostałych kolorowych pisemek, że odnosi się wrażenie, że został wyprodukowany jedynie w celu zareklamowania, co miałoby spowodować podniesienie poziomu sprzedaży i tak NIECHCIANEJ, bo TANDETNEJ (co jest tajemnicą poliszynela!), karmy dla psów (a więc, jak zwykle chodzi(ło) o KASĘ! Bo pewnie, ZALEGA już magazyny??), a nie posiadający jakichkolwiek oznak ASPIRACJI DO EDUKACJI społeczeństwa – co do znajomości psiej PSYCHIKI – jakiekolwiek by nie było! A, że do tego jeszcze, zaangażowali niedouczoną behawiorystkę (która, nawiasem mówiąc, ostatnio została nominowana do jakiejś tam nagrody, zdaje się, w swojej dziedzinie?! Pytam się: ZA CO???), to i WARTOŚĆ edukacyjna programu SIĘGNĘŁA DNA!!! A może, jeszcze niżej? Zapadła się… w szlam! :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...