Łukasz Jakóbiak nie mógł spotkać się z Ellen, więc stworzył własną – jeszcze spełnianie marzeń czy już należy się martwić?

Felieton/YouTube 03.03.2017
Łukasz Jakóbiak nie mógł spotkać się z Ellen, więc stworzył własną – jeszcze spełnianie marzeń czy już należy się martwić?

Łukasz Jakóbiak nie mógł spotkać się z Ellen, więc stworzył własną – jeszcze spełnianie marzeń czy już należy się martwić?

Wiecie jak to wyglądało dwadzieścia lat temu? Jak ktoś był trochę przytłumiony nieznośną szarością swojej egzystencji to rozgłaszał we wsi plotkę, że jego krowę porwali kosmici. 

Potem taka historia miała co najmniej 8 lat solidnych zasięgów. O Maciejuku z Michałowic i jego krowie plotkowano w całym powiecie, analizowano nawet ten temat na spotkaniach okolicznych sołtysów, jak szczęście dopisało to sprawę opisał nawet Super Express – wycinek do dziś wisi na korkowej tablicy w lokalnej remizie – a spełnieniem marzeń było jak Polsat przysłał “Superwizjer” i zrobili z tego sześciominutowy materiał.

Czasy się zmieniły, technika poszła do przodu, Maciejukowie przyjechali do Warszawy, ale pragnienie błysku fleszy pozostało.

Z wieloma z was znam się przynajmniej z 5 lat, znacie moje zdanie na temat YouTube’a – kuźni sensacji, gdzie nawet nie trzeba mieć przesadnie ciekawej osobowości, jeśli tylko odpowiednio się zcrossujemy (czyli zaprosimy bardziej znanych od siebie na występy gościnne, tylko, na Boga, nie po to żeby nam pokazywali co mają w plecaku).

Myślę też, że domyślacie się jakie jest lub jakie mogłoby być moje zdanie na temat coachingu. Przypominam, że najbardziej znany coach w Polsce instruował swego czasu, żeby usiąść sobie wygodnie i mówić do siebie, to polip zniknie. Może teraz jest trochę bardziej zręczny w swoich wypowiedziach, ale jak dla mnie, to nadal są to takie same głupoty.

Cenię Łukasza Jakóbiaka za to, że jako pierwsza osoba w Polsce tak udanie połączył duży showbiznes z internetem, natomiast jego programu 20m2 raczej nie oglądam.

Choć ogólnie lubię talk-showy, ten akurat nudzi mnie potwornie, coś tam między nami nie gra, no i trochę – choć to może zbędna uwaga, ale w końcu jesteśmy w mediach – irytują mnie maniery prowadzącego. Nie umiem tego zdefiniować, po prostu razi mnie ta przerysowana egzaltacja.

Tak więc postać Łukasza Jakóbiaka jest mi znana, nie mam w stosunku do niej żadnych ugruntowanych odczuć, kojarzę jego działalność “szkoleniową” związaną z wykładami motywacyjnymi. Strzępki, które dotarły do mnie w sieci niezbyt wzbudziły mój entuzjazm, ale hej – trzeba na czymś zarabiać. Wyrobił sobie markę i teraz ją konsumuje. Dla mnie jest to naturalna decyzja, a skoro tolerujemy homeopatię i bioenergoterapię, to nie widzę powodu do wypowiadania od razu jakiejś zdecydowanej wojny coachingowi.

Łukasz Jakóbiak nie wstydzi się swoich marzeń, publicznie je deklaruje i co więcej – stara się je spełniać.

Moim zdaniem tak otwarte mówienie o swoich celach to duża odwaga. Z drugiej strony, jeśli spojrzymy na to, jakie są te marzenia… A to postać obok znanej piosenkarki, a to dotknąć znanego muzyka. No nie brzmią te marzenia zbyt imponująco. Nawet te panie z konkursów piękności przynajmniej dzięki instynktowi samozachowawczemu swoich managerów udają, że marzą o pokoju na świecie.

No i Łukasz Jakóbiak spełnia te swoje małe-wielkie marzenia, a następnie opowiada o nich ludziom, którzy również chcieliby w życiu postać obok znanej piosenkarki. No i motyw przewodni jest taki, że żeby osiągnąć swój cel trzeba często odstawić niezły kabaret.

Tym razem celem Jakóbiaka jest wystąpić w programie Ellen DeGeneres.

Przed kilkoma dniami kraj obiegła informacja, że youtuber dopiął swego i pojawi się w popularnym show spełniając swoje najskrytsze marzenie. “To fajnie dla niego, ale kompletnie mnie to nie obchodzi” – pomyślałem, ciesząc się sukcesem rodaka, ale jednak zachowując odpowiednie proporcje.

Niestety wygląda na to, że fake news i post-prawda znowu zatryumfowały, bo Łukasz Jakóbiak jednak w programie Ellen DeGeneres nie wystąpił. Co więcej – przez kilka tygodni we własnym zakresie odtwarzał studio słynnej prowadzącej, a następnie z sobowtórką znanej dziennikarki nagrał odcinek. Idea jest prosta – taki odcinek ma się “doviralować” do oryginalnego pierwowzoru prowadzącej i w końcu spełnić najpiękniejsze z pięknych marzeń o zaproszeniu polskiego youtubera do znanego show.

Przyznam szczerze, że ten odcinek to kawał ciężkiego dla mnie seansu – wspominałem wam o tym, że trochę irytuje mnie zmanierowanie Łukasza, a tutaj niestety mamy jakąś kumulację i to taką z gatunku tych, w których zwyczajowo kolejki ustawiają się od kolektury aż do spożywczaka. Jakbym miał swój własny talk-show to po czymś takim zrobiłbym tylko jedno – na złość nie zaprosił bohatera. Bo za bardzo, bo są jakieś granice.

No, ale niestety nie mam, a Amerykanie cieszą się do wszystkiego jak głupi do sera, więc prawdopodobnie Jakóbiak nawet i dopnie swego, chyba że Trump zainterweniuje na granicy, co by mnie zresztą przesadnie nie zdziwiło.

Martwi mnie natomiast ta durna moda na wypuszczanie fake news przez osoby publiczne na swój temat. Najpierw ślub-nieślub Kuby Wojewódzkiego, teraz coś takiego. Moim zdaniem powinniśmy piętnować takie sytuacje, bo niedługo będziemy czytali o tym, że Olbrychski był na Marsie, Dakann wziął ślub z Wardęgą, a krowę Włodka Markowicza porwali kosmici.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (59)

224 odpowiedzi na “Łukasz Jakóbiak nie mógł spotkać się z Ellen, więc stworzył własną – jeszcze spełnianie marzeń czy już należy się martwić?”

  1. Weźcie wywalcie tego Kralkę bo pisze jakieś bdzury o ludziach z lasu których nikt normalny nie zna i na siłe lansuje jakichś pucybutów.

  2. “Nawet te panie z konkursów piękności przynajmniej dzięki instynktowi samozachowawczemu swoich managerów udają, że marzą o pokoju na świecie”.- hahaha very nice. Dziwne ma rzeczywiście chłopak marzenia, niby dosyć realne ale trochę dziecinne. Nawet nie wiedziałem że zajmuje się coachingiem biorąc pod uwagę fakt, że jedyną jego umiejętnościa jest lizanie dupy każdemu kto może coś dla niego zrobić, to tego uczy na meetingach?

  3. Jakupiak wzbudza u mnie taki poziom zażenowania, że muszę wstać i chodzić po pokoju przez dłuższy czas jak niechcący go gdzieś w necie zobaczę. Jesli jest gdzies dno coachingu to on jest dosc blisko

    • Jego nie da się słuchac jak gada po angielsku, chyba w gimnazjum miałem lepszy akcent niż on, już bym wolał wogóle się nie odzywać gdybym miał tak kaleczyć każdą sylabę.

      • Przeciez tu nie o akcent chodzi!
        Ps. Swoja droga nie rozumiem dlaczego tylko Polacy tak sie przywalaja do akcentu. Amerykanom, Brytyjczykom w ogole to nie przeszkadza, ba jest odbierane jako plus. Nikt nie stara sie zmieniac swojego ojczystego akcentu, bo to jest jego wizytowka.

        • Sprawdź komentarze pod filmami np z polskiego the voice. Właśnie tam obcokrajowcy wytykają, że Polacy nie mogą nauczyć się dobrze angielskiego, albo wręcz proszą, żeby im to ktoś przetłumaczył bo nie wiedzą co ktoś w ogóle śpiewa.

          • Napisałeś, że przywalanie się do akcentu to domena Polaków, więc napisałem ci, że nie tylko. Gdzie doszukałeś się mojej wypowiedzi o tym, że ktoś powinien nauczyć się takiego czy innego języka?

        • Problem w tym, że angielski z polskim akcentem brzmi naprawdę źle, głownie dlatego że słowiańskie języki mają ś,ć,ź itd. Z drugiej strony taki angielski z francuzkim akcentem, rzeczywiście brzmi dobrze i może być wizytówką szczególnie w aktorstwie.

          • A próbowałeś kiedyś, będąc w fr, zrozumieć francuza mówiącego po Angielsku? Zakładając, że udało ci się jakiegoś znaleźć ;) ? Albo australijski akcent? ;)) Już wole Polisz Inglish :)

          • Mówiłem wcześniej o brzmieniu, jeśli chodzi o zrozumienie, to zależy jak dobrze ty znasz angielski i osoba która się nim posługuje. Jak mówisz płynnie po eng to zrozumiesz francuza i australijczyka, wystarczy sie wsłuchać, natomiast szkoci to koszmar;D

          • Sarkozy na spotkaniu z angielskimi biznesmenami: “Ajjm veri api tu tejk jor moni” ;)

  4. Ostatnio miałem fazę na oglądanie prelekcji na temat misji w życiu, osiąganiu celów itp i o ile naprawdę byłem chętny słuchać o tyle, kiedy włączyłem Jakóbiaka, który mówił jak realizować marzenia nie mogłem tego słuchać. Faceta na swój sposób szanuję, ale gówno obchodzi mnie jego życiorys bo to przez te 10-15 minut, które zdołałem obejrzeć wykładał. Rozumiem, gdyby wplatał swoje doświadczenia, ale mi to wyglądało na chwalenie się swoim dorobkiem, dodając jego manierę o której autor wspomniał, kompletnie zniechęcił mnie do dalszego oglądania. Jeszcze mówił o swoich osiągnięciach z takim przejęciem i patosem jakby zapowiadał apokalipsę xD

  5. >Wiecie jak to wyglądało dwadzieścia lat temu? Jak ktoś był trochę przytłumiony nieznośną szarością swojej egzystencji to rozgłaszał we wsi plotkę, że jego krowę porwali kosmici.

    10/10.

  6. Dwadzieścia lat temu nie było powiatów. A wiedza na temat ślubów Wojewódzkiego wskazuje na to, że się kolega kryguje, ale najświeższe ploteczki zna ;)

  7. Matko, Kralka, żebyś ty miał choć ułamek tej klasy i kultury co ten Jakubiak, to by było dobrze. Koleś zrobił talk-show, w którego centrum są goście, z których potrafi niejednokrotnie wyciągnąć naprawdę wartościowe wypowiedzi. Ty potrafisz tylko naigrywać się z ludzi tworząc bezwartościowe wpisy, które wygladają jakbyś usilnie próbował się dowartościować, ale nie bardzo by ci to wychodziło. Sam jesteś irytujący jak osa kręcąca się przy drożdżówce i masz manierę pisarską “nic do niego nie mam, ale jest taki, taki i taki”, którą regularnie powtarzasz. Kiepski z ciebie komik, dobry humor nie polega na pluciu jadem i dawaniu upustu własnej małostkowości.

  8. Teraz gdy jest tak dużo fake newsów w internecje. Wszyscy z nimi walczą i piętnują na każdym kroku, facet tym filmikiem strzelił sobie PR samobója.
    Nie pierszy i nie ostatni taki wyczyń tego pajaca, manipulanta, krętacza.
    – Sprawa z zaproszeniami kandydatów na prezydenta do programu.
    – Kupowanie lajków.
    – Nie radzenie sobie z hejtem w internecje.
    – Kasowanie niepochlebnych komentarzy.
    – Szukał ostatnio tłumacza z hindi, tajskiego, arabskiego do pracy za darmo.
    https://www.google.pl/#q=site:wykop.pl+20m2

  9. Jakóbiak OSZUKAŁ FANÓW, że wystąpił w programie DeGeneres!
    http://www.pudelek.pl/artykul/106408/http://www.pudelek.pl/artykul/106408/jakobiak_oszukal_fanow_ze_wystapil_w_programie_degeneres_jezeli_czegos_bardzo_pragne_to_zapieralam/

    Łukasz Jakóbiak szuka tłumaczy z hindi, tajskiego, arabskiego do pracy… za darmo! Będziesz miał do cv.
    http://www.pudelek.pl/artykul/106343/lukasz_jakobiak_szuka_tlumaczy_z_hindi_tajskiego_arabskiego_do_pracy_za_darmo/

    Oni mają fajniejsze clickbaity. Uczcie się od nich.

  10. To jest tak naprawdę zwracanie na siebie uwagi ot i cała postprawda czy fakenews. Natomiast rzeczywiście jest coś na rzeczy – nie jestem jakimś wielkim fanem Jakóbiaka, ale mam wrażenie jakby mnie oszukał. Najpierw dowiaduję się, że udało mu się dostać do programu Ellen (pomyślałem, że to śwetnie – jest młody, niech rozwija swoją karierę), żeby za chwilę usłyszeć, że to nie jest prawda. W moich oczach ten człowiek stracił wiarygodność, bo teraz nikt już nie będzie wiedział czy to co mówi to prawda, czy taka “prawieprawda”.

    • Swoim fanom pokazał za darmo to za co mu płacą na wykładach. Nie ludzi oszukała ale wydymał media, zrobili szum jakby Oskara dostał a miał być goście w programie w TV. Żałosne to było zanim ogłosił prawdę, teraz jest śmieszne.

      Nie oglądam gościa bo mnie irytuje po paru sekundach ale za tą akcje to fani chyba nie powinni mieć pretensji. Przecież coaching i motywacja to takie samo zaklinanie rzeczywistości.

  11. “Jak dla.mnie jest bardzo pozytywny, a jego emocjonowanie się, zachwycanie w stosunku do gości w moim odczuciu wypływa z niego naturalnie.”

    I wyreżyserowany przez siebie samego film, w którym płacze, śmieje się, krzyczy “bo nie może powstrzymać emocji, że tu jest” rzeczywiście nic, tylko dowodzą tej naturalności.

  12. To tylko pokazuje jakim gównem są youtuberzy (nie wszyscy). Raz ktoś 600k subów płacze i nagrywa specjalny filmik, bo dotknął Biebera, innym razem gość 300k subów, coach marzy o dotknięciu sławnej osoby i ośmiesza się, aby go ktoś zaprosił do programu. Jakoś nie słychać, aby dziennikarz, lub ktoś inny sławny tak się zachowywał, gdy zobaczy kogoś sławnego. To obraza dla fanów takiej osoby, gdy ty kogoś oglądasz, lubisz, a on się błaźni, aby widzieć kogoś sławniejszego od siebie.

  13. jeśli czyimś największym marzeniem jest udział w amerykańskim talk show to mierzy raczej nisko. W sumie to spełnianie mało ambitnych marzeń pokroju skok ze spadochronem i dorabiani do tego ideologii jest dość charakterystyczne dla branży kołczingowej. Zasatawia mnie dlaczego

  14. ..’zainterweniuje na granicy, co by mnie zresztą przesadnie nie zdziwiło.” – bardzo trafne podsmowanie tego wydarzenia. Popieram autora – mam identyczne odczucia w stosunku to tego typu zdarzeń, ale każdy może ale czy powinnien?

  15. Powinien częściej zapraszać do siebie sobowtóry gwiazd, przynajmniej będzie pewność, że nie będzie zawracał dupy prawdziwym.

  16. Zawracanie czterech liter. Koleś spalił się przy ostatnich wyborach i wpadką z zaproszeniem kontrkandydata Bronka, czyli obecnego prezydenta RP. Wypierał się i zapierał, że zapraszał, a jak się okazało exclusive dostał tylko Bronek. Kłamczuszek teraz kombinuje po raz drugi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...