Wreszcie mogłem obejrzeć Wołyń – ten koszmarnie nudny i arcyważny film zadebiutował w VOD TVP

Recenzja/Film 18.02.2017
Nasza ocena:
Wreszcie mogłem obejrzeć Wołyń – ten koszmarnie nudny i arcyważny film zadebiutował w VOD TVP

Wreszcie mogłem obejrzeć Wołyń – ten koszmarnie nudny i arcyważny film zadebiutował w VOD TVP

Nie lubię Wojciecha Smarzowskiego. Oczywiście nie mam zamiaru go obgadywać albo kluczami rysować mu samochodu, nie lubię go jako artysty. Udane “Wesele” było świeże, ożywcze. Ale potem reżyser powielał swój bardzo ciepło przyjęty schemat, a mnie fakt ten irytował. 

Ja rozumiem, że artyści kina powielają samych siebie, mają taki swój charakterystyczny sznyt – takim jednym z bardziej wyrazistych przykładów jest chociażby Quentin Tarantino. Obu reżyserów łączy zresztą uwielbienie do obracania w gronie się tych samych aktorów i bezpardonowe ukazywanie przemocy. I niewątpliwie Smarzowski w tej swojej wizji alkoholicznego, złego, zepsutego i turpistycznego świata przynajmniej jest jakiś. Bycie jakimś to dla polskiego reżysera już naprawdę spore osiągnięcie.

Więc ja Pana Smarzowskiego osobiście cenię i byłaby to naprawdę wspaniała przyjaźń, gdyby nie fakt, że niezbyt lubię jego filmy (oprócz Wesela), które w mojej ocenie nie charakteryzowały się nigdy przesadnie porywającym scenariuszem, ich estetyka była wtórna, a na dodatek prawie zawsze wiały nudą. Ale. Kiedy usłyszałem, że Smarzowski kręci film o Wołyniu, stwierdziłem też, że lepszego reżysera tematyka filmu wymarzyć sobie nie mogła.

W końcu Wołyń, jeśli ufać przekazom historycznym, był niczym przerysowana i paskudna rzeczywistość Smarzowskiego, która tym razem – bez żadnych dodatkowych zabiegów artystycznych – zdarzyła się naprawdę. Jak już wspominałem przy okazji bardzo rozczarowującej Ostatniej rodziny (5/10), przespałem jesienny sezon na kino. Na szczęście Wołyń trafił wczoraj do VOD Telewizji Polskiej i kosztuje tam symboliczne 5 złotych.

Uwaga, to co zaraz napiszę, nie przypadnie wam do gustu.

Przypominam nieśmiało, że nie jestem recenzentem, krytykiem, ani nawet filmoznawcą. Wręcz przeciwnie, uważam się za kinowego dyletanta. Lata temu przyjąłem sobie, że ocena końcowa filmu to dla mnie wypadkowa emocji, które we mnie wzbudził, a nie chłodna analiza poszczególnych elementów konstrukcji czy faktów historycznych.

Moim ulubionym filmem XXI wieku jest Pokłosie. Uważam, że Polacy nie zrobili w ostatnich latach niczego lepszego. Fantastyczne zdjęcia, aktorstwo, muzyka, historia rodem z dobrego thrillera – to wszystko tam było. Ale najważniejsze, że przez cały seans miałem na plecach ciarki powodowane jakąś nierozwiązaną tajemnicą.

Tylko jedno mi się tak do końca nie podobało. Że najpierw Pokłosie, zaraz potem nałożyła się na nie Ida… Historia nigdy nie jest czarno-biała, jednak miałem pewne wątpliwości co do tego, czy ta moda na narodowe “samobiczowanie” się w kinie nie sprawia, że jednocześnie pomijamy tak ważne tematy jak np. ukraińska rzeź dokonana na Polakach na Wołyniu. A mimo wszystko wierzę, że Polacy byli narodem, który bardzo często postępował w swoich dziejach przyzwoicie i warto zachować odpowiednie proporcje.

Wołyń to bardzo ważny film, który każdy powinien zobaczyć.

Oglądanie Wołynia nie dostarczyło mi zbyt dużej przyjemności. Był to kolejny film Smarzowskiego, który nudził mnie i się dłużył. Wymęczyłem się strasznie. Gdybym był na przykład mieszkańcem Nowej Zelandii i puściliby mi ten film w telewizji – pewnie zmieniłbym kanał po pierwszych trzydziestu minutach. Wprawdzie są tu całkiem ładne zdjęcia… Jak na polską produkcję to nawet bardzo ładne. I aktorstwo stoi na niezłym poziomie. Ale jakoś nie umiałbym się zagłębić w wątek fabularny opowiadany z perspektywy dziewczyny, która nie wzbudza we mnie żadnych emocji.

Gra tam natomiast w tle historia i wielkie narodowe waśnie. Mamy Polaków, Ukraińców, Rosjan, Niemców i Żydów, każdy z każdym niemalże jakieś ma animozje. Oczywiście jedni radzą sobie z nimi nieco lepiej, a inni zdecydowanie bardziej drastycznie.

Wołyń to w mojej ocenie film kiepski – choć nie jest to najodpowiedniejsze słowo – “rozrywkowo”, ale ważny historycznie. Gdy za naszymi granicami Ukraińcy po raz kolejny tylko w ostatnich latach starają się stworzyć własne, prawdziwie niepodległe państwo, kluczowa jest rozmowa i refleksja na temat relacji pomiędzy naszymi narodami oraz tego, jak ukształtujemy je sobie w przyszłości.

Smarzowski w jednej z ostatnich scen stara się studzić podgrzewane przez całą produkcję emocje, ukazując wszystkie strony medalu, ale wydźwięk filmu jest jednoznaczny i zgodny z historyczną rzeczywistością – na Wołyniu wydarzyły się straszne rzeczy i odpowiadają za nie Ukraińcy. To wyjątkowo gorzka pigułka, bo o ile łatwo wyobrażać sobie w roli bestii Niemca, ba – jeszcze egzotyczniej – mistycznego Nazistę, tak Polakom taki los zgotowali krewniacy, bracia Słowianie.

Ponieważ jednak autor znany jest z krytykowania własnych rodaków, ukazywania ich jako zdeprawowanych pijaków z potłuczonym kompasem moralnym, trudno jest mu tutaj zarzucić przesadne ideologizowanie. Wołyń to bardzo ważny film, trzeba go zobaczyć ze względów historycznych, natomiast mam nadzieję, że widziałem go po raz ostatni w życiu, ponieważ ten seans potraktowałbym bardziej w charakterze obowiązku, niż przyjemności.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (63)

91 odpowiedzi na “Wreszcie mogłem obejrzeć Wołyń – ten koszmarnie nudny i arcyważny film zadebiutował w VOD TVP”

  1. W tekście pojawił się spory błąd. ,,Pokłosie” nie działo się na Mazurach (w czasie wojny były to Prusy
    Wschodnie), więc nie można mówić o mazurskiej tajemnicy. Chyba region nie został w filmie
    podany, ale wydarzenia nawiązywały do tego, co podczas wojny działo się w
    Jedwabnem, a to Mazury na pewno nie są. Może autorowi pomyliło się z
    ,,Różą” Smarzowskiego :)

  2. Fakt, w tym filmie nie było porywającej akcji, bo takowej raczej nie miało być. Nawet jak na samego siebie, Smarzowski moim zdaniem nie epatował tutaj zanadto przemocą. Na pewno sporo było uproszczeń, ale w czasie trwania filmu nie dało się ich uniknąć, a mamy tutaj w pigułce chyba wszystko. Dla mnie on nie był nudny. Cały czas czułem ogromne napięcie oglądając ten film. Może wynikało to z tego, że orientuję się trochę w historii i wiedziałem, co się wydarzy. Z Autorem zgadzam się w jednym w stu procentach :). Film trzeba obejrzeć.

    • “Może wynikało to z tego, że orientuję się trochę w historii i wiedziałem, co się wydarzy.”

      No tak, dla mnie z kolei było to wielkie zaskoczenie – spodziewałem się, że pod koniec wszyscy się jednak pogodzą i ruszą razem podbić Troję.

      • I wtedy wpadną wszyscy do pana i nakręcicie nowy film. O tym jak naród Polski okłamywać i robić z nas totalnych idiotów,śmiejąc się w mediach które nie są Polskie.

  3. Ja rozumiem że degustibus i tak dalej, ale uznanie za najlepszy film fatalnego “Pokłosia” (piszę tu tylko o warstwie technicznej, scenariuszowej i narracyjnej) a za zły i nudny “Wołyń” świadczy jednak o tym że Panu zapewne bardzo spodoba się “Belle Epoque” :)

  4. Pokłosie – dla mnie bardzo ważny i bardzo dobry film – role drugoplanowe są najlepsze jakie znam – skąd się bierze takich dziadków z takim talentem??

      • aha – masz prawo do swojej oceny a ja do swojej :) – dobrze jak taka różnica zdań nie kończy się Wołyniem – czego się bardzo obawiam w dobie dobrej zmiany gdzie tylko jedna strona jest dobra a każdy inny to element do likwidacji

  5. Wołyń – również doskonała produkcja – nie efekciarska a chłodna ocena tej paskudnej historii niszczącej życie wielu tysiącom osób – w sumie do dzisiaj..

  6. “Nie lubię Wojciecha Smarzowskiego” i to że widocznie autor nie jest za grosz patriotą, to nie powód aby swoje wypociny kinowego dyletanta wylewać na film Katyń !!!

  7. Nie ma czegoś takiego jak “słowianie”. To ruska panslavistyczna ściema coby pokazać, że mamy tyyyyle wspólnego a oni nas pod sztandarem słowiańskości jednoczą.

    Polacy z racji wyznawanej religii, alfabetu, sposobu budowy miast czy używanego prawa mają dużo więcej wspólnego z Prusakami, Austriakami, Czechami niż z Ukraińcamy czy Rosjanami.

      • Słowianie to chłyt marketingowy.
        Cywilizacyjne, kulturowo, historycznie Polakom dużo bliżej do Niemców, Czechów czy nawet Szwedów niż do Rosjan czy Ukraińców.
        Nie ma zatem sensu wykazywania jakiejś mitologicznej wspólnoty, której nic (poza historią języka) nie łączy.

        • Ulegasz lub szerzysz propagande. Cała zachodnia ukraina to ziemie Rzeczpospolitej z przerwą przez 120 na Austrię.
          Oni na pewno nie czują związków z Rosją – co zresztą coraz lepiej widac na polskich ulicach.

          • Ziemie zachodniej Ukrainy należały do Polski co nie znaczy, że Ukraińcy czy Rosjanie byli związani z Polakami.
            Używają innego alfabetu, należą do odrębnego (od ponad tysiąca lat) wyznania, na wschodzie miasta lokowano na innym prawie niż na terenie Rzeczypospolitej (i wschodniej Ukrainy).
            Dlatego nie ma mowy o więzach krwi pomiędzy nami a Ukraińcami czy Rosjanami – to kulturowo i historycznie kompletnie odmienne narody.

          • Nie masz do końca racji – historia wyraźnie pokazuje, że kiedyś mówiliśmy w jednym języku – Staro-cerkiewno-słowiańskim.

    • Bliżej nam do Czechów i Słowaków, niż do Rosjan, to fakt. Ale z tymi Prusami czy Austriakami to jednak przesadziłeś. Pod względem kulturowym – tak, ale z pochodzenia na pewno nie.

  8. Najwyraźniej drogi autorze dałeś mu jednak zbyt niska ocenę niż chciała by to twoja podświadomość;) Chyba nie doceniasz emocji jakie w Tobie wzbudził – czego świadkami są wszyscy czytelnicy. Wszyscy dookoła to widzą poza autorem tekstu. Kino nie zawsze jest piękne, ale jak skłania do napisania tak takiej recenzji, jak skłania do wciągnięcia się w polemikę to znaczy się, że artyści, twórcy filmu jednak sukces osiągnęli. Dla mnie ten film też był męczący, siedziałem w kinie jak na szpilkach czekając na nieuchronne… gdy już przyszło to czekałem na koniec… i też mam nadzieję nie widzieć już tego filmu. I myślę sobie – dobrze się Smarzowski spisał.

  9. Jedyne czego dowiódł tą niby-recenzją ten “wielki krytyk sztuki”, to jak bardzo płytkim i nieciekawym człowiekiem jest on sam. To jest intelektualne samobójstwo.. niczym stażysta z gazeta.pl.. masakra.. Jeszcze powinien dodać że sam by lepiej to nakręcił.. Idź Pan w ….

    • Oczywiscie masz racje. To kolejny raz gdy pokazuje, ze jest specem od wszystkiego, a jak jest w rzeczywistości – kazdy widzi:)
      Ale ban bedzie:)

    • Moze gdyby byl serialowy zwrot akcji i zakonczyl sie ogromnym cliffhangerem, ocena bylaby inna :-) W sumie smieszna ta recenzja i to bardzo, typowe pieprzenie. “Chcialem frytki a poszedlem do restauracji i nie bylo tam nic dla mnie”.

  10. Smażowski nie robi filmów kiepskich ( przynajmniej na tle reszty polskiego kina )
    Faktycznie część ulubionych motywów jest irytująca ( dla mnie ) ale to może kwestia wieku ( mojego i autora )
    Jednak z reguły dobrze składa się w całość. Wołynia jescze nie widziałem – ale recenzje czyytałem z reguły dużo lepsze.
    Więc pewnie znó chodzi o klikalność – ale skoro tu jestem to to napisze

    • A ty prawdziwy polaku zacznij umacniać swoją polskość od słownika języka polskiego. Dres z orłem na klacie i “… ył ęł ą ebnąć ci w kły…”

  11. Film to powinien być z “Czerwonych nocy”, ale Przebraże ma ten sam feler co Powstanie Wielkopolskie – było udane ;) .
    A było by co filmować…
    “To, co ujrzałem, było straszne. Dookoła, jak okiem sięgnąć, płonęły wszystkie wsie. Gigantyczny pierścień płomieni zdawał się przybliżać do nas.”

  12. Ech, jak ja lubię te wysilone spiders webowe teksty pisane na zasadzie “clickbait”, kontrowersji i wrzucenia kija w mrowisko. Wszystko w pogoni za klikiem. Autor jak sam przyznaje nie zna się za bardzo na filmach, ale oczywiście i tak się wypowiada. Niby jego blog, jego przestrzeń – tylko szkoda, że mimo wszystko poważny (jak mniemam) serwis publikuje teksty oceniające filmowego dyletanta. Sama pogoń za klikami tego jeszcze nie tłumaczy. W ten sposób tylko zbliżacie się do tabloidów/onetu/pudelka. Rozumiem, że pewnie takie zasięgi się wam marzą, ale nie wiem tylko czy ten poziom chcecie reprezentować. Czekam teraz jak pan Jakub na spółkę z panem Szymonem zaczną obwieszczać całemu światu swoje prawdy, że w ogóle cała klasyka kina to nieudane nudy, za to Power Rangers i X-men Apocalypse to świetne filmy rozrywkowe.

  13. Człowieku nie zrozumiałeś tego filmu i tyle albo po prosty dziadek latał z widłami nie możesz sobie tego w głowie ogarnąć. Nikt nie mówił że będzie to łatwy film. No ale jak Pokłosie najlepszym filmem :) to jakiś kurna żart. Sztur który nagle nauczył się hebrajskiego to już była totalna żenada :). Pokłosie to jedna wielka kupa zarówno aktorska jak i scenariuszowa.

  14. W przeciwieństwie do autora postu uważam cały dorobek Pana Wojciecha Smarzowskiego za coś niezwykle cennego w Polskiej kinematografii. Z bólem jednak przyznam, iż “Wołyń” pomimo ogromnego budżetu i “nośnej” historii jest najzwyczajniej (w mojej ocenie) filmem najsłabszym. Jak widać nie każdy film musi się udać. Tak czy siak “Dom zły” ciągle dzierży tytuł najlepszego Polskiego filmu ostatnich 20 lat.

  15. Ja osobiście nue ogladałam ,,Wołynia” i nie zamierzam,też nie przepadam za filmami Smarzowskiego. Każdy ma prawo do własnej interpretacji filmu,o Wołyniu wolę czytać niż oglądać,my Polacy uwielbiamy pokazywać Nasze cierpienie,Nasze prześladowania i jacy to my biedni i nieszczesliwi jesteśmy z tym bagażem historycznym. To były strasznw czasy i nikt z nas nie chciałby aby to wszystko się piwtórzyło. Jak dla mnie ,,Pokłosie” i ,,Ida” są całkiem dobrymi filmami,może kiedyś zdecyduję się zobaczyć ,,Wołyń”,i być może zmienuę zdanie na temat Smarzowskiego.

    • To co powiesz o rzytkach, którzy wszędzie epatują swoim holoszwindlem? O my biedne rzytki, nikt nas nie lubi, ło rany, i już szabesgoje lecą do kina .A gdy Polacy nakręcą film o tragedii która ich dotknęła, to już hasbara żydkowska sra na nich.

      • Masz umysł zatruty antysemityzmem. A mówiąc językiem, który łatwiej ci chyba zrozumieć: pierdolisz bez sensu i krzty przyzwoitości.

  16. jak to obejrzeć na smart tv? w aplikacji vod od tvp nie widze ani opcji szukaj, ani zaloguj, a w katalogi jest raptem 15 filmów.

  17. O kurde, a mi się wydawało, że Wołyń to bardziej jednak historia uniwersalna. O tym, jak spirala animozji, niesnasek narasta i w sytuacji ekstremalnej jaką jest wojna czy okupacja, powoduje, że w ludziach zanika człowieczeństwo, a do głosu dochodzą pierwotne instynkty. Że to historia, która może się zdarzyć wszędzie, pomiędzy dwoma z pozory przyjaźnie nastawionymi grupami. I że ofiarą może być każdy, a przypadek może zdecydować o tym, kto przeżyje, a kto nie. I że nie ma w tym nic chlubnego.

    Ale rozumiem autora – Niedziela, chwytliwy tytuł, i że za długi i że ładne widoki..

  18. Pokłosie?! Nie, to nie jest dobry film. Swego czasu starałem się obejrzeć w oderwaniu od tematu, po prostu jako film sensacyjny… ale psychologicznie to totalnie leży. Ogólnie jeżeli chodzi o warsztat, to nie ma do czego się przyczepić. Aktorzy zagrali na wysokim poziomie, zdjęcia jak na polską produkcję bardzo dobre, muzyka co prawda daleka od ideału, ale daje radę wytrzymać, dźwięk taki, że da się dialogi spokojnie zrozumieć (co dość niezwykłe jak na nasze podwórko).
    Niestety cały czas czułem że bohaterowie zachowują się nienaturalnie. Przez co nie ma jak się z nimi utożsamić. A w psychologii bohaterów logika być powinna. A chłopi? No chłopi wyglądają jak pospólstwo ze Shreka. Wszystko to chopstwo gupie i gania za “szydkiem”, a nie ogrem. No i ciemnota w 2012 roku krzyżuje tych co to lubią Żydków bo chodzi o kasę i winę…
    Po Psach (nawet tych drugich) Pasikowski chyba lepszego filmu niż ten nie zrobił. Niestety Pokłosie pokazuje, że jako reżyser nadal ma dobry warsztat, ale jako scenarzysta to tendencji zwyżkowej nie ma. Niestety jest… niestety źle.

    Wołyń?
    Film gdzieś tam siedzi po obejrzeniu w głowie. Jest świetnym wstępem do tematu dla tych, którzy o rzezi wiedzą niewiele i po filmie będą chcieli wiedzę pogłębić (np. postać rozerwanego końmi Zbigniewa Rumla), a dla tych, którzy temat znają będzie po prostu fabularyzowaną historią tamtych czasów.
    Smarzowski film BARDZO, ale to BARDZO mocno wyważył. Oberwało się Polakom, Ukraińcom, Rosjanom, Żydom i Niemcom. Byli dobrzy Polacy, Ukraińcy, Niemcy, Żydzi (Rosjan dobrych nie zanotowałem). Widać, że stara się nie urazić Ukraińców – trochę szkoda, bo za te kilkadziesiąt tysięcy polskich żyć przydałby im się mocne uderzenie między oczy, a nie delikatne puknięcie (Ukraińcy zapewne zrobią teraz swoją wersję, gdzie odwetowe akcje będą pewnie rozdmuchane do niewiarygodnych rozmiarów a Smarzowski dał temu zaczątek w “Wołyniu”). Tak czy inaczej pod kątem filmowym to bardzo dobry film.
    “Wołyń” jest o wiele mniej brutalny niż mogłoby się wydawać biorąc pod uwagę temat jaki porusza. Z jednej strony bardzo mi się podobały podobieństwa pomiędzy weselem, a historią jaka wydarzyła się dalej, ale z drugiej strony te podobieństwa były zbyt nachalne. Ogólnie jest to pozycja, którą warto i trzeba obejrzeć jeżeli ma się odrobinę mocnych nerwów – bo to absolutnie nie jest film dla każdego – szczególnie nie dla ludzi, którzy mają mocno rozwiniętą empatię, bo patrzenie na makabryczne sceny (nawet jeżeli jest ich naprawdę niewiele) mocno rusza tę empatyczną stronę naszej natury.
    Ogólnie to raczej historia dorosłego życia dziewczyny, która Wołyń “przeszła” niż historia samej rzezi wołyńskiej, więc jak ktoś szykuje się na rzeź i możliwość zobaczenia “ja to wyglądało” to może się zawieść.
    Muzyka typowa jak u Smarzowskiego – robił ją Trzaska jak w poprzednich filmach Sm. Taka eksperymentalna, drewniano dęciakowa z perkusją – jakby ktoś na sponton poszedł.
    Zdjęcia – nie da się nie chwalić! Montaż… no jak to u Sm.
    Aha… na koniec najważniejsze – Michalina Łabacz jako Zosia – główna rola, debiut… no rewelacja! Arkadiusz Jakubik jako Maciej – ten facet to istny kameleon!
    Że film nudny? Kurczę! Nie zauważyłem…

    • Z pokłosia mógł być fajny film grozy, gdyby nie denne zakończenie.

      Ja bym dorobił duchy spalonych jako spięcie całej fabuły, na koniec bohater odkrywa prawdę tego miejsca i w wielkim wybuchu/pożarze po odczynieniu uroku dusze uchodzą w pokoju.

      A tak wyszła kupa.

  19. Panie Jakubie Kralka dla dobra gustu ludzkości proszę zostać bezdzietnym … Dawno nie czytałem tak absurdalnej napakowanej politycznie recenzji … Czy jednym z Pan przodków był Władysław Gomułka ?

    • Taki jest fakt, Wołyń jest filmem nudnym. Historia tych terenów zasługuje na więcej filmów, bo ten kręci się wokół niezbyt inteligentnej dziewczyny, wręcz skrzywionej od początku. Mam gdzieś sceny seksu zimnej kłody z jakimś dziadem, wychowywanie bachorów, ukraińsko-polskie śpiewy na 20 minut, itp. Pokazali za mało zbrodni, za mało tego co ukry robiły Polakom, za mało “szoku”.

      • To nie jest fakt. To jest Twoja opinia. A Wołyń to świetny film. On nie miał pokazywać mordów tylko sytuacje właśnie tych prostych ludzi.

  20. Wołyń to film słaby, okropnie nudny, dłużący się. Pokłosie jednak nie jest dobry filmem, bo przedstawia Polaków jako pijaków, ciemnogród i jakiś powalonych patoli.
    Tematyka Wołynia zasługuje również na innych reżyserów, trzeba o tym stale mówić, a lewactwo niech szczeka.

  21. Drogi “recenzencie” (cudzysłów zamierzony, bo jak sam piszesz “nie jestem recenzentem, krytykiem, ani nawet filmoznawcą”). Jeśli zaczynasz od stwierdzenia “Nie lubię Wojciecha Smarzowskiego” to niestety sam ustawiasz się na linii strzału, bo czytelnik od razu nabiera przekonania, że jesteś do reżysera uprzedzony.
    Daruj sobie takie stwierdzenia: “wierzę, że Polacy byli narodem, który bardzo często postępował w swoich dziejach przyzwoicie i warto zachować odpowiednie proporcje”. Niestety tak wierzy niemal każdy naród. Przekonanie, że “My są dobrzy, a sąsiedzi to banda degeneratów” jest niestety powszechne. A wtłaczaniu do głów takiego przekonania służy niemal cała szkolna nauka tzw. “historii”. Pytanie, czy może jeszcze istnieć obiektywna historia, bez skażeń narodowo-politycznych? Proszę zobaczyć jak na nowo historię pisze np. taki towarzysz Putin. Ludzie w Rosji, którzy przez 70 lat przechodzili piekło komunizmu, poczynając od rewolucji, poprzez wojnę domową, wielki głód na Ukrainie, czystki lat 30, Gułag, wreszcie hekatombę II Wojny, nędzę powojenną, wyścig zbrojeń, a na krwawej awanturze Afgańskiej kończąc (która notabene przypieczętowała upadek systemu) dzisiaj święcie wierzą, ładowani tępą propagandą państwową, że upadek ZSRR był “największą katastrofą XX wieku”. Tak “katastrofą”. Wystarczyło 20 lat z okładem i mamy rewizję całej historii – ZSRR był dobry, był potężny, był wspaniały.

  22. Powielanie samego siebie to się własny styl nazywa. I nie jest wadą a zaletą, mam nadzieję że Mistrz będzie mnie tym własnym stylem raczył jeszcze przez kolejne dekady.

  23. Z recenzji nie dowiedziałem się dlaczego film Smarzowskiego był “nudny” i “kiepski”, poza tym, że nie sprawił autorowi przyjemności, co jest wyjątkowo mało merytoryczną oceną. Mnie wynudziło i zmęczyło, a w dodatku mocno zirytowało przesłanie “Pokłosia” i doprawdy trudno było dopatrzeć się w tej produkcji najmniejszych choćby znamion “rozrywki”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...