Nie można odmówić widowiskowości nowym Piratom z Karaibom. Zwiastun filmu wydaje się wręcz pokazem siły Disneya. Obawiam się jednak, że z magii pierwowzoru pozostało dość niewiele.

Trylogia (tak, trylogia) Piratów z Karaibów to piękny przykład na to, że klasyczne kino przygodowe, podkręcone przez możliwości jakie daje nowoczesna technika filmowania, to coś, co nie musi odchodzić do lamusa. Widowiskowa, romantyczna, pełna humoru i zwrotów akcji przygoda autorstwa Gore’a Verbinsky’ego okazała się hitem i słusznie zapewniła Disneyowi gigantyczne przygody.

W Piratach wszystko po prostu działało. Od odświeżonego pomysłu, przez scenariusz, postacie, fantastyczną obsadę, muzykę czy wreszcie zdjęcia i efekty specjalne. Wszystkie istotne dla historii wątki zostały zamknięte, a te które zdecydowano się pozostawić otwarte mile łechtały i stymulowały wyobraźnię.

Potem jednak, niestety, zamknięta historia, musiała być otwarta na nowo, by wykresy się zgadzały.

Piraci z Karaibów stały się potężną marką. Na tyle potężną, by „nie marnować jej potencjału”. A by móc zarobić jeszcze więcej, trzeba nakręcić kolejny film. I to najlepiej taki, by spełniał oczekiwania widzów biorących udział w badaniach fokusowych.

Pozbyto się więc części głównych bohaterów, postać-drugoplanową-ale-o-znanym-nazwisku uczyniono głównym bohaterem opowieści, modyfikując ją „nieznacznie” (nowy reżyser wolał Jacka Sparrowa potykającego się o własne nogi i skórkę od banana, bo przecież to takie śmieszne, a nie szalonego pirata), i tak powstał obrzydliwie przeciętny i łatwy do zapomnienie film Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach.

Teraz torturować markę będą Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara. A może… nie będzie tak źle?

Zwiastun Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara jest bardzo widowiskowy!

Podoba mi się to, że Jack Sparrow nie jest już tak eksponowany, a przynajmniej na zwiastunie. Dużo większy nacisk montażysta tego materiału stawia na inne postacie, pierwszo- lub drugoplanowe. Jest więc cień nadziei, że tajemniczy i szalony Sparrow znowu będzie intrygującą postacią, a nie tylko klaunem by dzieciaki w kinie miały się z czego chichotać.

Niepokoją za to dominujące w zwiastunie efekty specjalne. Nie zrozumcie mnie źle, już od samego początku Piraci z Karaibów to film naszpikowany mechanicznymi i komputerowymi efektami. Zawsze jednak stawiał na akcję i dialogi, a zwiastun ten sugeruje, że nowymi Piratami zajął się nikt inny tylko sam Michael Bay.

Łudzę się jednak, że to dlatego, że to reklama nastawiona na emisję podczas finałów topowej ligi amerykańskiego futbolu. W takim czasie reklamowym trzeba, wybaczcie łacinę, pieprznąć czymś epickim, by zwrócić uwagę widza.

Jedno jest pewne. Na nowy film zaczynam patrzeć z nadzieją. Nadal wątłą, ale chociaż jakąkolwiek.

Film Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara pojawi się w polskich kinach już 26 maja bieżącego roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

6 odpowiedzi na “Zwiastun filmu Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara to taki jeden wielki efekt specjalny. A scenariusz?”

  1. Trylogia (tak, trylogia) Piratów z Karaibów to piękny przykład na to, że klasyczne kino przygodowe, podkręcone przez możliwości jakie daje nowoczesna technika filmowania, to coś, co musi odchodzić do lamusa.

    To nie miało tak być, nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...