Wróciliśmy po przerwie do Gotham. Wiele się nie zmieniło, ale czeka w nim stary, uśmiechnięty znajomy

Seriale 25.01.2017
Wróciliśmy po przerwie do Gotham. Wiele się nie zmieniło, ale czeka w nim stary, uśmiechnięty znajomy

Szalone i groteskowe miasto, czyli Gotham, wraca w dobrym stylu. Nie zaskakuje co prawda, bo po tylu zwrotach akcji i szalonych pomysłach trudno wymyślić już coś szokującego. Ghosts trzyma jednak poziom, a tytuł odcinka jest w tym przypadku szalenie adekwatny do zawartości. Drugi epizod Smile Like You Mean It szybko rozwija zarysowane wątki.

Gotham jest jednym z moich ulubionych seriali bazujących na komiksach. Jego twórcy idąc tropem Smallville postanowili pokazać nam losy ikonicznego herosa zanim stał się prawdziwym bohaterem. Tutaj w dodatku tenże młokos jest zaledwie tłem dla opowieści, a gwiazdą Gotham są Jim Gordon i pewien kulawy jegomość.

Gotham - Mad City - Ghosts - S03E12 - recenzja

Powrót Gotham to uwypukla.

Jestem fanem tego serialu głównie ze względu na stylistykę. Jego twórcy nie silą się na to, by pokazać widzom realistyczny świat. Wręcz przeciwnie – tytułowe miasto to karykatura, a momentami wręcz pastisz. Klimat połowy ubiegłego wieku miesza się tutaj z nowoczesnością, a brak związku z innymi serialami i filmami na licencji DC Comics daje scenarzystom spore pole do popisu.

Karykaturalny charakter tej produkcji pozwala wybaczyć scenarzystom wiele absurdalnych rozwiązań i nieprawdopodobnych zwrotów akcji. Gotham przyzwyczaiło nas jednak już do tego, że wiele się w nim dzieje. Po tylu odcinkach trudno już oczekiwać wydarzeń wywracających do góry nogami status quo, a coraz mniej pomysłów twórców Gotham zaskakuje.

Gotham - Mad City - Ghosts - S03E12 - recenzja

Co nie zmienia faktu, że ogląda się to cholernie przyjemnie.

W poniższych akapitach znajdą się spoilery z pierwszego odcinka Gotham po przerwie, ale nie powinny one nikomu popsuć seansu.

Ghosts rozpoczyna się na chwilę po wydarzeniach z końcówki poprzedniego odcinka. Twórcy nie wodzą nas za nos i od razu pokazują reperkusje porywczości Jima Gordona. Nie zdecydowano się na łatwe wyjście z tej sytuacji – żaden cud się nie zdarzył, a Mario faktycznie zginął z ręki Jima, a już na samym początku trafiamy na jego pogrzeb. Trafia na niego też Jim, chociaż – jak zawsze fenomenalny! – Bullock rychło w czas go stamtąd zabrał.

Gordon obiecał ojcu Maria, że go nie zabije, więc teraz powinna spaść na niego furia Carmine’a Falcone’a. Widać było jednak, że Morena Baccarin męczyła się mówiąc jako Lee, że nienawidzi Gordona. Zdecydowanie ie nadaje się ona na kolejnego łotra i na szczęście Gotham nie pójdzie tą drogą, chociaż to za jej pozwoleniem na polowanie ruszył Zszasz, co dało nam świetne sceny jego konfrontacji z Jimem.

Gotham - Mad City - Ghosts - S03E12 - recenzja

Szkoda jednak, że Falcone zrezygnował z polowania tak szybko i najwyraźniej nie zdominuje to kilku kolejnych epizodów, zresztą jak na razie nie widać w sumie żadnego wątku przewodniego.

Ghosts rozstawia pionki na szachownicy, ale nie wiadomo jeszcze, kto ją wywróci do góry nogami. Wątek Bruce’a skupia się teraz na Selinie i jej matce i jak na razie Court of Owls zaledwie wspomniano. Tak jak można było się spodziewać matkę przyszłej Kobiety Kot dogoniła przeszłość, a młody Wayne i wierny Alfred wpadną w sam środek zawirowań z tym związanych. No ale – ten drugi przynajmniej dostanie w zamian za zaangażowanie buziaka.

Kolejną linią fabularną jest historia Pingwina, który po dotarciu na szczyt odkrył, że został sam. Zapowiada się na to, że Nygma nieźle się zabawi z obecnym burmistrzem Gotham we współpracy z paniami mającymi chrapkę na półświatek będący obecnie w łapach – o ironio – przez samego burmistrza. Jak na razie nie wydarzyło się jednak nic, przez co szybciej zabiłoby mi serce, a Ghosts nieco wygasił szaleńcze tempo Gotham.

Gotham - Mad City - Ghosts - S03E12 - recenzja

Tutaj znajdują się spoilery z drugiego odcinka, aczkolwiek też niewielkie.

Tak jak się spodziewałem, w kolejnym tygodniu akcja znów ruszyła z kopyta. Chodzi oczywiście o pojawienie się starego znajomego. To, że Jerome powróci było od dawna zapowiadane przez twórców i faktycznie ikoniczny złoczyńca powrócił. Kilkukrotnie wodzono nas za nos, ale w końcu antybohater obudził się w kostnicy.

Pozostałe wątki w tym odcinku były dość wygaszone. Selina odkryła wreszcie motywację swojej matki, a Pingwina jego chciałoby się powiedzieć sojusznicy doprowadzają do coraz większego szaleństwa. Gwiazdą jest jednak Jerome – zarówno ten prawdziwy, jak i samozwańczy.

Drugi epizod skupił się na fanklubie Pana J. i zarysowano bardzo wyraźnie związek tego łotra z postacią Jokera. Pojawił się nawet symbol na karcie, poszerzony uśmiech i zdeformowana twarz. Zabrakło co prawda kąpieli w kwasie – chociaż tutaj dano fanom fałszywe tropy.

Czy jest to jednak kogokolwiek w stanie zaskoczyć? Pytanie tylko, czy musi…

Teksty, które musisz przeczytać:

Batman musi ustąpić swojemu lokajowi. Nadszedł czas na serial Pennyworth

Opowieści o superbohaterach są obecnie najbardziej dochodowym biznesem w Hollywood. Nie ma się co obrażać na rzeczywistość, tak już jest. Wykorzystać modę na tego typu produkcje postanowiła stacja Epix. Sposób, w jaki się do tego zabrała, jest jednak bardzo interesujący. Głównym bohaterem nowej serii będzie Alfred Pennyworth.

News/Seriale 17.05.2018

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...