Nie wszystkie produkcje Netfliksa są udane. Serialu Frontier nie ratuje nawet najbardziej męski z mężczyzn

Seriale 24.01.2017
Nie wszystkie produkcje Netfliksa są udane. Serialu Frontier nie ratuje nawet najbardziej męski z mężczyzn

Pół Irlandczyk, pół Indianin Declan Harp przewodzi plemieniu Indian, walczących z XVII-wiecznymi kompaniami handlowymi. Niestety, Frontier to nie druga Zjawa.

Główną zaletą serialu Frontier nie jest ani ciekawy scenariusz, ani realia historyczne, ani kostiumy, ani budżet i rozmach. Produkcja realizowana we współpracy Netfliksa z kanadyjskim Discovery Channel opiera się na jednym i tylko jednym filarze. Jest nim Jason Momoa.

Jason „Khal Drogo” Momoa to główna i w zasadzie jedyna jasna strona Frontier.

Oglądając kilka pierwszych epizodów, ma się wrażenie, że średniej jakości zdjęcia, sceny realizowane z gigantycznego zbliżenia oraz generalny brak rozmachu to właśnie wina gaży, jaką wziął dla siebie Jason Momoa. Poza rozpoznawalnym, umięśnionym, przystojnym mężczyzną o zawadiackim spojrzeniu nie ma w produkcji Netfliksa absolutnie niczego ciekawego.

Frontier to jedna z tych produkcji, o jakich zapomnimy zaraz po emisji pierwszego sezonu. To kolejny z kostiumowych, odcinkowych dramatów o przewidywalnych rolach i banalnych, szablonowych bohaterach. Pomimo ciekawej, dzikiej otoczki XVII-wiecznej Kanady, panuje tutaj jasny podział na dobrych i złych, chciwych oraz tłamszonych. Zabrakło odcieni szarości, świetnie pokazanych na przykład w Zjawie.

Ciężko znaleźć mi powód, dla którego powinniście dać szansę serialowi Frontier.

Oczywiście poza wcześniej wspomnianym Jasonem. Jednak nawet jego w serialu Netfliksa nie ma zbyt wiele. To nie Momoa jest głównym bohaterem, a młody Irlandczyk, który trafia do plemienia Indian na skutek splotu nieszczęśliwych okoliczności.

Na uznanie zasługuje jeszcze tylko nowy standard wydawniczy Netfliksa dotyczący polskiego rynku. Frontier debiutuje u nas od razu z polskimi napisami oraz lektorem/lektorem 5.1 do wyboru. To już norma, ale wciąż bardzo ciesząca. Wygoda, komfort, wrażenie obcowania z produktem kompletnym – jednak środki z abonamentu idą na coś konkretnego.

Ode mnie cztery borsucze futra na dziesięć.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...