Wokalista Metalliki i porno? To nie tak jak myślisz

Film 20.01.2017
Wokalista Metalliki i porno? To nie tak jak myślisz

Nowy projekt Jamesa Hetfielda nie będzie miał nic wspólnego z ryczeniem do mikrofonu i przesterowaną gitarą. Frontman Metalliki zajmie się czymś łagodniejszym. Czyli pornografią.

Zamiast po raz kolejny zaryczeć do mikrofonu „MASTER OF PUPPETS!” frontman Metalliki zajmie się czymś znacznie łagodniejszym. Użyczył on bowiem swojego głosu do filmu dokumentalnego, który wkrótce ma być dostępny na czołowych platformach streamingowych.

Nie będzie to jednak film o rocku, metalu czy graniu na gitarze. Film Addicted to porn: chasing the cardboard butterfly opowiada o… a zresztą, przecież tytuł mówi sam za siebie. Oczywiście o zagrożeniach, jakie niesie za sobą powszechny dostęp do pornografii.

Film stworzył Justin Hunt, uhonorowany wieloma nagrodami dokumentalista. Zamierza się w nim skupić nie tyle na samej pornografii i truizmach związanych z jej nadużywaniem, ale też przede wszystkim na tym, jak łatwy jest do niej dostęp dzięki nowoczesnej technologii.

Metallica, Hetfield i porno? To, wbrew pozorom, bardzo słuszne połączenie.

Niektórzy mogą kojarzyć, że to nie pierwsza rola Hetfielda w roli narratora. Nie licząc kilku gościnnych, kilkunastosekundowych występów w kreskówkach, wokalista Metalliki przyjął rolę narratora w serialu dokumentalnym The hunt, w którym opowiada o polowaniach na niedźwiedzie. Pasował do tej roli, bowiem sam jest zapalonym myśliwym. Jaki ma więc związek z porno?

Z samym zjawiskiem pornografii związek ma znikomy. Ale z uzależnieniami jak najbardziej. Odwyk Hetfielda był prawdziwą sensacją w branży muzycznej, a poprzez publiczne przyznanie się do uzależnienia od alkoholu „i innych używek” i pokorę z tym związaną zainspirował wielu artystów scenicznych do podobnych decyzji. Jego zmagania stały się też jednym z głównych tematów filmu Some kind of monster.

Film Addicted to porn: chasing the cardboard butterfly ma być dostępny w streamingu od kwietnia. Miejmy nadzieję, że nie będzie ogólnikowym zbiorem banałów, a faktycznie ciekawym spojrzeniem na kontrowersyjne zjawisko. Sukces komercyjny ma jednak, dzięki nazwisku Hetflelda, już zapewniony.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...