“Pakt”: drugi sezon rozczarowuje? Nie potrafię się z tym zgodzić

Seriale 12.12.2016
“Pakt”: drugi sezon rozczarowuje? Nie potrafię się z tym zgodzić

“Pakt”: drugi sezon rozczarowuje? Nie potrafię się z tym zgodzić

Obejrzałem właśnie piąty, przedostatni odcinek drugiego sezonu serialu “Pakt”i cały czas jestem rozdygotany z emocji. I nie zdarza się to po raz pierwszy, praktycznie każdy odcinek dostarcza mi podobnych odczuć. Nie mogę się więc zgodzić z tym, że nowa odsłona tej produkcji HBO zawodzi. 

A właśnie w tonie rozczarowania pisał o nim przed kilkoma dniami na łamach Spider’s Web Rafał Gdak, skarżąc się między innymi na nieprzekonującą wizję świata przedstawionego i nierealistyczny portret głównego bohatera Piotra Grodeckiego. O faktycznej pracy dziennikarza śledczego mam tylko wyobrażenia, o i ono jest dość ogólne. Natomiast w branży blogowej jestem już od kilku lat i nie zliczę, ile razy w ciągu tego czasu do mnie strzelano, chwile spędzone na dołku już dawno liczę w miesiącach, a udaremnienie zamachu czy udział w pościgach samochodowych to mój chleb powszedni. Choć muszę przyznać, że odkąd przesiadłem się z Volvo do Toyoty Yaris, tych ostatnich staram się raczej unikać. Maili z pogróżkami dostaję tak dużo, że Gmail już od dawna automatycznie klasyfikuje je jako spam. Wierzę więc, że również codzienność dziennikarza, tym bardziej śledczego, może tak wyglądać.

pakt

Trochę (podkreślam: trochę!) się nabijam, bo fakt faktem – nieprawdopodobna ilość afer i spisków, w które w drugim sezonie wikła się Grodecki, oraz wynikających z tego sytuacji zagrożenia życia, istotnie nie wydaje się realistyczna. W tym miejscu zgadzam się zatem z Rafałem, różnimy się jednak w jego odbiorze. Bo kolegę ze Spider’s Web to irytuje, a mnie przeciwnie – sprawia frajdę.

Nie ulega bowiem wątpliwości, że Grodecki jest postacią przerysowaną, podobnie jak przerysowana jest cała fabuła drugiego sezonu “Paktu”.

Tylko, po raz kolejny zapytam, czy naprawdę ktoś wolałby oglądać żmudną prasówkę, przedłużające się wiszenie na słuchawce i pełne półsłówek rozmowy przy kawie, zamiast tych wszystkich pościgów, gróźb i strzelanin? Nie wydaje mi się.

pakt-2

Belfer z “Belfra”, Ojciec Mateusz z “Ojca Mateusza” czy Dexter z “Dextera” to przecież też postaci, które trudno określić jako realistyczne. I w dużej mierze właśnie to, że nie są zwykłymi szarakami, decyduje o tym, że cieszą się sympatią widzów, że im kibicujemy i że emocjonujemy się ich perypetiami.

I jasne, Rafał ma sporo racji w swoich pretensjach do “Paktu”, ale trudno oprzeć mi się wrażeniu, że jego oczekiwania rozminęły się z założeniami twórców serialu. Bo – jak sądzę – nikt tu nie miał ambicji, by stworzyć uniwersalną przypowieść o mechanizmach czegokolwiek. Próbowano raczej stworzyć gatunkową produkcję, thriller polityczny, który trzymałby w napięciu i sprawiał, że niecierpliwie wyczekuje się kolejnego odcinka. Stąd też dobór takich, a nie innych środków wyrazu, z tymi wszystkimi uproszczeniami, łopatologiami i hiperbolami.

pakt

Bardzo dobrze się to udało. Fabuła jest dynamiczna, pełna zwrotów akcji – zgoda, czasem przewidywalnych – a z każdym kolejnym odcinkiem intryga staje się coraz bardziej zagmatwana i nieoczywista. Kilka razy byłem już pewien, że wiem, kto za tym wszystkim stoi i o co tu chodzi, by po chwili okazało się, że to była kolejna zasłona dymna, finta czy zmyłka i tak naprawdę jestem jak Jon Snow.

“Pakt” pozytywnie mnie zaskoczył.

Pierwszy sezon zapowiadał się świetnie, okazał się nie od końca udany. W stosunku do drugiego sezonu nie miałem wielkich oczekiwań, tymczasem łapałem się na tym, że im bliżej niedzieli i kolejnego odcinka, tym bardziej podekscytowany się robiłem. A przed finałem mam tak, szczerze mówiąc, od wczoraj.

Teksty, które musisz przeczytać:

Była śmierć, a teraz są jej konsekwencje. Ale to nie jest najgorsze. Oceniamy 2. sezon serialu „Wielkie kłamstewka” od HBO

„Wielkie kłamstewka” od HBO to było moje – i jak wnoszę po recenzjach, które ukazywały się w mediach polskich i zagranicznych – nie tylko moje odkrycie 2017 roku. Serial, który urzekł mnie intrygującą narracją, świadomą psychologizacją bohaterów i umiejętnie budowaną intrygą, teraz doczekał się 2. sezonu. Jakie są nowe „Wielkie kłamstewka”?

Recenzja/Seriale 10.06.2019

Dołącz do dyskusji (5)

5 odpowiedzi na ““Pakt”: drugi sezon rozczarowuje? Nie potrafię się z tym zgodzić”

  1. Zgadzam się z autorem druga seria Paktu jest lepsza od pierwszej. Pierwsza miała ciekawą fabułę ale miałem często wrażenie, że autorom bardziej od opowiedzenia historii zależało na budowaniu nastroju i pokazywaniu ciekawych ujęć (było naprawdę wiele świetnych scen) ale w tym wszystkim gubiło się tempo. W Pakcie 2 można się czepiać przedstawienia postaci, uproszczeń czy realności wszystkich przedstawionych pomysłów ale ogląda się to całkiem dobrze. Jest opowiedziana historia, która wciąga.
    Mnie we współczesnych tzw. “ambitnych” serialach zaczyna wkurzać to, że reżyserzy stawiają na nastrój, starają się pokazywać wszystkie niejednoznaczność i skomplikowanie relacji międzyludzkich oraz ludzkiej psychiki, względność i niejednoznaczność wszystkiego i wszystkich… itp. ale w tym wszystkim, jak dla mnie, gubi się sama opowieść.
    Jestem tylko prostym wieśniakiem więc może tylko nie ogarniam współczesnej sztuki serialowej.

  2. Obejrzałem 5.odcinek. Rzeczywiście, to do tej pory najlepszy epizod serii. Nie zmienia on jednak mojej oceny zawartej w tekście, do którego nawiązujesz. Sam przepadam za filmami i serialami z politycznym tłem, ale też mam większe wobec nich oczekiwania. Weźmy chociażby ostatnie – bardzo dobre – dwa sezony “Homeland”, które momentami mają wręcz profetyczny charakter. Tam też roi się od sensacji, nawarstwiają się wydarzenia, jest gęsto od napięcia. Tyle, że “Pakt” bardziej przypomina sposób obrazowania z horroru. Opiera się na banalnych patentach. Zwróć uwagę, jak skonstruowana jest ścieżka dźwiękowa. Film nie zmusza do myślenia, a jedynie gra na emocjach. To mój główny zarzut. Prawdopodobnie masz rację pisząc, że moje oczekiwania rozminęły się z założeniami twórców :)

  3. Mam kompletnie odmienną optykę drugiego sezonu. Zakończenie piątego odcinka (w zamierzeniu miało być szokujące) wywołało mój długi i głośny śmiech. A w założeniu miał być to thriller polityczny, a nie komedia. Poniżej będą SPOILERY, UWAGA.

    Ile razy widzieliśmy już taką kliszę: bohater ma wydobyć właśnie kluczowe informacje, gdy WTEM! Zbieg okoliczności, pada strzał snajpera w doskonałym momencie, kto mógł to przewidzieć?! Wszyscy. Nudne, ograne, głupie i bez sensu.

    Także ktokolwiek próbuje powstrzymać Dorocińskiego jest w tym śmiesznie nieudolny. Tak bardzo nieudolny, że nie wierzę żeby ktoś taki był w stanie zawiązać własne sznurówki, a co dopiero spisek. Tu trupy, tam trupy, wszędzie trupy, liczba trupów na odcinek rośnie, moje zainteresowanie historią maleje.

    Inna kwestia: w jaki sposób Dorociński werbuje swoich informatorów? Nie stosuje zagrywek psychologicznych, nie sprawdza ich przeszłości, nie szuka haków czy obciążających informacji… Dorociński daje ludziom w ryj, a potem mówi: “Zrobimy tak, zostaniesz moim informatorem…”. Serio, zrobił to dwa razy w tym sezonie!

    A może wątek wykorzystania kupionych od Janiaka materiałów? Najpierw pani prezydent Bytomia mówi: nie możemy ich wykorzystać! Chwilę później mówi: musimy je wykorzystać! Przekażę je Tygodnikowi! Nic nią nie kieruje bezpośrednio, tworzy to tylko konflikt między nią a Woronowiczem. Bez objaśnienia i bez sensu.

    To tylko wycinki, powidoki z tego sezonu, które wpływają na moją negatywną ocenę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...