Koniec z poprawnością. Wiemy, kto poprowadzi Oscary 2017. Akademia podjęła świetną decyzję

Film 06.12.2016
Koniec z poprawnością. Wiemy, kto poprowadzi Oscary 2017. Akademia podjęła świetną decyzję

Na skutek kontrowersji na tle rasowym, w ubiegłym roku smagani batem poprawności rasowej organizatorzy Oscarów przyznali prowadzenie ceremonii Chrisowi Rockowi. Wyszło… jak wyszło.

Akademia przyznała, że ma problem z rasizmem. To właśnie z tego powodu gospodarzem ceremonii wręczenia statuetek został czarnoskóry Chris Rock. Chociaż gala bez wątpienia należała do udanych (wystarczył do tego sam Leo z Oscarem w dłoniach), prowadzący zdecydowanie nie był z mojej bajki.

W przyszłym roku zabraknie Chrisa Rocka, a gospodarzem zostanie… Jimmy Kimmel!

Jeżeli programy talk show kojarzą się wam tylko z Kubą Wojewódzkim i Szymonem Majewskim (bardzo wam wtedy współczuję), śpieszę z tłumaczeniem. Jimmy Kimmel to prezenter amerykańskiej stacji ABC, posiadający własny program wieczorowy. Jimmy zaprasza do swojego studia gwiazdy światowej sławy, po czym dzieje się magia.

Znośny humor, świetne anegdoty, dobrze urozmaicana rozmowa – Jimmy Kimmel Live to aktualnie jedno z najlepszych talk show w USA. Nie tak dobre, jak Fallona, ale i tak czołówka czołówek. Przykład wzoru, do którego powinna dążyć polska telewizja rozrywkowa, gdyby nie zatrzymała się na poziome żartów z podtekstem od Wojewódzkiego.

Jimmy Kimmel ma masę doświadczenia w prowadzeniu ceremonii. Prezenter, dziennikarz i komik w jednym nie tylko odpowiada za program sygnowany własnym nazwiskiem, ale również był współgospodarzem niezwykle prestiżowej gali Emmy. W dodatku aż dwa razy – w 2012 i mijającym właśnie 2016 roku.

Jestem spokojny o ceremonię z Kimmelem na scenie. Ba, nie mogę się jej już doczekać. Moim zdaniem Akademia podjęła świetną decyzję, a prezenter i komik w jednym stanie na wysokości zadania. Co do samej gali – Oscary 2017 odbędą się już 26 lutego 2017 roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Oscary z rekordowo niską oglądalnością. Tak źle nie było od lat

Hollywood lubi uważać Oscary za najważniejsze wydarzenie nie tylko branży filmowej, ale całej Ameryki. Kłócą się z tym pomiary oglądalności tegorocznej gali rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Według wstępnych wyników Nielsena Oscary przyciągnęły przed telewizory jedynie 26,5 miliona odbiorców.

News/TV 06.03.2018

Dołącz do dyskusji (13)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...