Sex, drugs &… pop. Muzyka popularna demoralizuje bardziej niż rockowa

Muzyka 15.11.2016
Sex, drugs &… pop. Muzyka popularna demoralizuje bardziej niż rockowa

Rock i metal wcale nie takie straszne. Tak przynajmniej wskazują najnowsze badania słynnych na całym świecie amerykańskich naukowców.

W świadomości społecznej utarło się, że szeroko pojmowana muzyka rockowa kojarzona jest z rozwiązłością i nadużywaniem alkoholu oraz narkotyków. Jak to często jednak bywa, nic nie jest takie, jak się nam wydaje. Najnowsze badania prosto z National Institute on Drug Abuse wyraźnie wskazują, że współcześni wykonawcy muzyki pop epatują seksem i używkami w o wiele większym stopniu niż kiedykolwiek czynili to ich starsi koledzy po fachu z gitarami w rękach.

I w sumie, na pierwszy rzut oka, nietrudno dojść do takich samych wniosków. Współczesnym teledyskom naprawdę niewiele brakuje, by zakwalifikować sie do szufladki soft porno. Spora część popularnych wokalistek, mniej bądź bardziej eksponuje swoją seksualność i czyni z niej główny punkt koncertów. Muzyka schodzi na dalszy plan. A nawet jeśli nie schodzi, to często porusza tematy związane z seksem czy narkotykami. Wystarczy wymienić takich wykonawców jak The Weeknd, Miley Cyrus, Lana Del Rey, Rihanna i cała masa raperów.

rihanna_shakira_video
Kadr z klipu Rihanny i Shakiry “Can’t Remember to Forget You”

Co więcej, Dr Kevin Conway – ekspert w kwestii narkotykowych trendów oraz przyzwyczajeń i wzorców zachowań narkomanów, wraz z Dr Patrickiem McGrainem postanowili porównać współczesne “muzyczne trendy” z tym, co miało miejsce dekady wcześniej. Na warsztat wzięli zespoł chyba najbardziej kojarzony z nierządem, szatanem, sodomą oraz gomorą, czyli grupę Black Sabbath.

Panowie przeanalizowali ponad 150 (!) utworów kapeli wydanych na przestrzeni lat 1970-2013 i doszli do konkluzji mówiącej, że zaledwie 3% piosenek Black Sabbath porusza tematykę narkotyków, natomiast aż 60% z nich wskazuje na negatywne efekty używania tych substancji.

– W przeciwieństwie do popularnego poglądu, że heavy metal gloryfikuje lub zachęca do używania substancji, teksty Black Sabbath jako całość tkają opowieść ku przestrodze na temat wpływu częstego zażywania tych specyfików i jego zdolności do przejęcia kontroli nad wolną wolą użytkownika, który zaczyna skupiać się głównie na tym, aby zapewnić sobie kolejną dawkę narkotyku. To z kolei może prowadzić do niezliczonych form ludzkiej niedoli – mówią naukowcy.

– Podstępność chronicznego nadużywania substancji przedstawiona w tekstach odzwierciedla ustalenia badań nad historią osób z zaburzeniami narkotykowymi i zgadzają się z neurobiologiczną heurystyką uzależnień – dodają.

Oto jak padają bastiony naszych utartych schematów. Jakiś czas temu naukowcy dowiedli, że wbrew pozorom słuchacze metalu są nie tylko bardziej inteligentni niż słuchacze rapu i popu, ale też o wiele bardziej wrażliwi i kulturalni. Teraz okazuje się, też że są i o wiele bardziej grzeczni. No, ale skoro żyjemy w rzeczywistości, w której przywódcą wolnego świata jest Donald Trump, to znaczy, że chyba już wszystko jest możliwe.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (37)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...