“Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to zdecydowanie najgorsza część serii. Recenzja sPlay

Film 11.11.2016
“Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to zdecydowanie najgorsza część serii. Recenzja sPlay

“Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to zdecydowanie najgorsza część serii. Recenzja sPlay

“Niebezpieczne kobiety” to film nieudany. Tak nieudany, że bliżej mu do “Hansa Klossa”, “Ciacha” i “Last Minute” niż do pierwszego “Pitbulla”.

“Niebezpieczne kobiety” to drugi, po “Nowych porządkach”, filmowy “Pitbull”, który trafił na ekrany kin w tym roku. Premierę obu dzieł dzieli tylko dziesięć miesięcy. To niewiele. Ale po seansie najnowszego dzieła Patryka Vegi nie mam wcale pewności, czy to właśnie czas stanowił największą przeszkodę w stworzeniu widowiska przynajmniej przyzwoitego. W produkcji tej bowiem nie gra tak wiele elementów, że aż nie wiem od czego zacząć.

Jeśli o “Nowych porządkach” można powiedzieć, że były chaotyczne, nieskładne i miały klimat daleko odbiegający od tego, co zaserwowano nam w pierwszym “Pitbullu”, a przede wszystkim jego rozwinięciu w formie serialu telewizyjnego, to w “Niebezpiecznych kobietach” wszystkie te wady zostały podniesione do potęgi.

Gatunkowe pryncypia wymagają, by – upraszczając – recenzja składała się z dwóch części: opisowej i krytycznej, oceniającej. I o ile z tą drugą problemu nie będzie, bo opinię na temat “Niebezpiecznych kobiet” mam całkiem skonkretyzowaną, o tyle z pierwszą będzie nielekko. Nie jestem bowiem przekonany, czy o filmie Vegi można powiedzieć, że w ogóle ma fabułę – przypomina ona raczej zbiór luźno ze sobą powiązanych anegdot, które reżyser usłyszał od znajomych policjantów i przestępców, niż spójną i sensowną narrację.

pitbull-niebezpieczne-kobiety-2

Z jednej strony mamy tytuł, który – wydawać by się mogło – będzie znamienny. Na samym początku dowiadujemy się też, że w 2015 roku 40% funkcjonariuszy przyjętych do policji stanowiły kobiety. Co z tego wynika? Ano nic. Owszem, jest w nowym “Pitbullu” więcej kobiecych ról niż w poprzednich częściach, choć trzeba dużo dobrej woli, by uznać, że ich wkład w historię jest jakkolwiek znaczący.

Choć z drugiej strony – o większości męskich postaci, włączając w to Majamiego, głównego bohatera “Nowych porządków”, można by powiedzieć to samo.

Z drugiej zaś strony mamy historię mafii paliwowej, kierowanej przez niejakiego Remka, pseudonim Cukier. Cukier, członek gangu motocyklowego, zaczyna działać w szeregach grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym obrotem paliwami, po czym jednym błyskotliwym posunięciem przejmuje interes. Policja pozostaje wobec niego bezsilna – i to dosłownie, przez cały film działania stróżów prawa podjęte wobec Remka są pozbawione jakiegokolwiek znaczenia. Na ekranie obserwujemy więc urywki: a to z komisariatu, a to z rezydencji paliwowego barona, a to znów z więzienia, które jako pojedyncze sceny nie są złe, ale zestawione ze sobą, połączone w jakiś ciąg logiczny, nie mają większego sensu.

pitbull-niebezpieczne-kobiety

Cukier to zresztą jedyna interesująca i mająca realny wpływ na fabułę postać w “Niebezpiecznych kobietach”. Grany przez Tomasza Oświecińskiego Stracho oraz Olka w interpretacji Mai Ostaszewskiej, oboje zresztą skrajnie przerysowani, występują w filmie wyłącznie w charakterze tzw. comic reliefs, wprowadzanych średnio co pięć minut seansu, nie do końca wiadomo w jakim celu. Gdyby na ekranie zabrakło Majmiego (Piotr Stramowski) czy Gebelsa (Andrzej Grabowski), nikt nawet by tego nie spostrzegł, bo nie wnoszą oni absolutnie niczego do przebiegu wydarzeń. Taka samo jest zresztą z większością innych protagonistów i antagonistów.

To nawet nie są źle napisane postaci, każda z osobna mogłaby być całkiem ciekawa, one po prostu nie mają tu swojego miejsca, niczemu nie służą.

“Pitbull. Niebezpieczne kobiety” ma jedną naczelną wadę: spisany na kolanie scenariusz, którego poszczególne elementy posklejano ze sobą prowizorycznie, za pomocą zwietrzałej taśmy klejącej. To trzyma się kupy tylko na pierwszy rzut oka i tylko przez moment; wprawiona w ruch machina rozpada się w mgnieniu oka i zwyczajnie nie działa.

niebezpieczne-kobiety-pitbull

Jeśli Patrykowi Vedze chodziło o zwabienie widzów na seans sentymentem i nostalgią jakimi wciąż wielu darzy pierwszego “Pitbulla”, to to się udało – podczas przedpremierowego pokazu, w którym brałem udział, sala kinowa była zapełniona. Jednak biorąc pod uwagę, że to jedyna rzecz, która temu filmowi wyszła, mam nadzieję, że był to już ostatni kupon do odcięcia.

Film “Pitbull. Niebezpieczne kobiety” przedpremierowo obejrzeliśmy w Multikinie

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (31)

31 odpowiedzi na ““Pitbull. Niebezpieczne kobiety” to zdecydowanie najgorsza część serii. Recenzja sPlay”

  1. Jak ja nie znoszę jak ktoś zamiast wyrazić swoją opinię, stwierdza że coś jest do bani. Ludzie cały świat nie kręci się wokół ciebie, więc może zacznij oceniać zamiast stwierdzac. Mi się pierwsza część nie podobała, druga bardzo, więc mam teraz powiedzieć że pierwsza część to dno, śmieci, badziew dla debili itd?

  2. Śmiech, “Pitbull” kiepski, ale “Sausage Party” jakiś czas temu na tym portalu było opisane jako genialne. Trochę to przykre, że macie upodobania na tak niskim poziomie.

  3. Właśnie wróciłem z kina, zafundowałem sobie maraton śmiechu i żenady polskiego kina komediowo-pseudokryminalnego. Przepraszam, chciałem napisać że obejrzałem ostatnią i najnowszą część Pitbulla.

    Nad tymi filmami żal się nawet znęcać, tak są słabe.
    Chyba największymi wadami obydwu nowych pitbulli jest to, że absolutnie żadna scena, żadna postać, żaden wątek nie dostaje na raz więcej niż 30 sekund, po czym reżyser zmienia po raz kolejny nastrój z przygnębienia na komedię i można się pośmiać z idiotycznego tekstu, bez składu ani ładu.
    No ale bilet na maraton był za 21zł i fotele były dość wygodne, więc wysiedziałem te 5 godzin i trochę się pośmiałem.

    • Po trailerze mozna bylo miec pewnosc,ze to bedzie goowno jakich malo.Mamy karty Unlimited do Cinema City wiec stwierdzilismy,ze na film pojdziemy.To,co zobaczylismy to juz nawet nie zenada.To bylo jakies totalne dno.Jednak czytajac wiekszosc komentarzy pod artykulami o filmie mam wrazenie,ze bylem na innym filmie.Albo ludziom naprawde nie trzeba wiele.

          • Myślę, że MAG miał na myśli, iż JA PIOTR zapomniał dodać że seans zarezerwował na swoim najnowszym ajfonie i pojechał kejenką z całą rodziną i połową sąsiedztwa, bo im też kupił karty Unlimited do Cinema City po całym męczącym tygodniu na Mordorze.

      • Nie potrzeba wiele. W Złotych Tarasach na maratonie cała sala się śmiała… Rozumiem, Le Bon się kłania, ale byłem zażenowany.

  4. Jeśli chce się rozwinąć komentarze, gdy jest ich pełno i mają się załadować te niżej, to trzeba mieć konto w Disqus. Tak nie było przecież! Dłuższy, dużo dłuższy czas temu, można było głosować na plus, nie mając konta na Disqus, co także ukrócono. To co będzie następne? Że nie będzie można pisać jako gość? I to jest problem, a nie to czy najnowszy film Patryka Vegi jest dobry czy nie.

    • A oglądał wać Pan pierwszego Pitbull’a, albo oglądnął sobie serial?
      Bo moim zdaniem pier*oli Pan kocopoły, jak mały Kazio po zalewajce.

  5. Vega już się zbłaźnił poprzednim filmem – bez żadnego spójnego scenariusza powydzierał ze swojej książki historie policjantów z którymi przeprowadzał wywiady i z tych wydzieranek zrobił film. To nie miało prawo działać i nie działało.
    Po obejrzeniu trailera widziałem, że z tego co zostało postanowił zrobić drugi film. I mało tego – sam trailer zdradza, że używa w nowej produkcji fragmentów swoich filmów dokumentalnych.
    Pomimo całkiem udanej pierwszej części, która nawet jako film trzyma się dobrze i nie najgorszych “Służb specjalnych” Vega zaczął równać do swoich produkcji pokroju “Ciacho” czy “Last minute” żeby połechtać masową widownię. Trudno.

  6. O tych starych, „kultowych” pitbullach wiem tyle, jak wygląda
    główny aktor i że nowe pitbule nie dorastają tamtemu do pięt. Nie wiem, być
    może. Mi „Nowe Porządki” podobały się bardzo. Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że
    faktycznie można było to zrobić lepiej, bo całość była zlepkiem scen, niestety
    nijak, ze sobą połączonych (mówię pod względem reżyserskim, bo historia w miarę
    sprawnie szła). Majami bardzo mi przypadł do gustu i kilka scen było naprawdę
    mocnych (jak chociażby otwierająca), kilka scen komediowych, które zostały mi
    na długo w pamięci. Ogólnie film na tyle mi się podobał, że obejrzałem pierwszy
    odcinek tego starego „kultowego” pit bulla. I ten stary klimat w ogóle do mnie
    nie przemówił. Może mam wybrakowany gust, może się nie znam, jednak Pitbull
    Nowe Porządki to film dla nie bardzo kozacki, mimo, że wiele można było zrobić
    to lepiej. Nie oczekuję od Niebezpiecznych kobiet wiele. Niech będzie tak jak
    poprzednia część a z tego co czytam to się nie zawiodę :D

    Po Nowych Porządkach zakupiłem książki Vegi, niemal wszystkie. Trzy
    przeczytałem ciurkiem i były całkiem niezłe (znaczy historie w nich zawarte bo
    autor to niewiele tam wkładu miał swojego) a czwarta do dzisiaj nie otwarta leży
    bo chyba przesyciłem się tematem. Ale fakt faktem, że Nowe porządki to zlepek
    scen, żywcem wyjętych z książki. Czasem nawet słowo w słowo. Czy to źle? Moim
    zdaniem nie, jednak zawsze możemy być lepiej.

  7. Film Pitbull. Niebezpieczne kobiety (2016) dostępny już online
    seansik24.pl/filmyonline/pitbull-niebezpieczne-kobiety-2016-pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...