“Lampiony” to najsłabsza powieść Katarzyny Bondy. Recenzja sPlay

Książki 12.10.2016
“Lampiony” to najsłabsza powieść Katarzyny Bondy. Recenzja sPlay

“Lampiony” to najsłabsza powieść Katarzyny Bondy. Recenzja sPlay

Zakrojona na ogromną skalę promocja, przypięta Katarzynie Bondzie łatka “królowej polskiego kryminału”, niezłe poprzednie powieści, a tu nagle taki klops. Zapowiadane jako największy hit tej jesieni “Lampiony” okazały się niestety wydmuszką. 

“Lampiony” są jak kociołek, do którego powrzucano wiele różnych składników, samych w sobie całkiem smacznych, ale w połączeniu ze sobą – ciężkostrawnych. Trzecia część cyklu “Cztery żywioły Saszy Załuskiej” to książka chaotyczna, pozbawiona solidnej historii, za to pełna niepotrzebna wątków i postaci, z – serio! – główną bohaterką na czele.

Czegóż to w “Lampionach” nie ma!

lampiony-katarzyna-bonda

Pożary, piromani, islamiści, terroryści, korupcja, wybuchające bomby, wymuszenia, nielegalne eksmisje, czyściciele kamienic, ukryte skarby… A to wcale nie wszystko, ale oszczędzę wam spoilerów. Bonda podjęła śmiałą próbę stworzenia wielowymiarowej opowieści o mieście i jego mieszkańcach, w roli głównej obsadzając Łódź, co w teorii mieści się jeszcze w obszernych ramach gatunku, ale w praktyce z kryminałem ma niewiele wspólnego.

Niby cały czas toczy się śledztwo, ale w zasadzie mogłoby go nie być, bo wszystko na koniec rozwiązuje się samo. Nawet jest w nie zaangażowana protagonistka, Sasza Załuska, ale żadna z podejmowanych przez nią akcji nie ma żadnego wpływu na przebieg fabuły. Co gorsza, również życie prywatne profilerki, dotąd przecież interesujące i nadające książkom Bondy obyczajowego sznytu, potraktowane jest po macoszemu i sprawia wrażenie wepchniętego do powieści na siłę. Niedomknięte w “Okularniku” wydarzenia autorka zbyła lub pozostawiła im rozczarowująco mało miejsca.

Ale wszystkie te wady i tak bledną w obliczu faktu, że w “Lampionach” po prostu brakuje ciekawej i wciągającej historii.

Zupełnie jakby Katarzyna Bonda stanęła w rozkroku, nie mogąc się zdecydować, o czym chce opowiedzieć – czy ma to być powieść społeczna, przedstawiająca mozaikę losów łodzian, czy jednak jeszcze kryminał. W rezultacie treść “Lampionów” to pomieszanie z poplątaniem. Książkę czyta się bez napięcia i emocji, kolejne kartki przewracając machinalnie. Całość jest w dodatku mało wiarygodna, co tylko dopełnia czarę goryczy.

Cóż z tego, że styl autorki jest przyjemny w odbiorze, skoro stawia ona przed czytelnikiem zadanie przebrnięcia przez kilkaset stron fabularnej mielizny?

Co komu po ambicjach stworzenia wielowymiarowej i wieloaspektowej opowieści o mieście, skoro w istocie dostaliśmy obraz jednostronny? Łódź jawi się tu jako polskie Gotham City, w którym Bruce Wayne został pobity, zastrzelony i spalony, nim miał okazję zostać Batmanem.

Czytając “Lampiony” – i mając w pamięci poprzednie książki Bondy – czułem, obok znużenia, rozczarowanie. Od królowej kryminału mamy chyba prawo wymagać więcej od książki w najlepszym razie przeciętnej.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788328703841″]

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

11 odpowiedzi na ““Lampiony” to najsłabsza powieść Katarzyny Bondy. Recenzja sPlay”

  1. Mam wrażenie, ze samo rozwiązujący się wątek kryminalny to przypadłość nie tylko “Lampionów” ale także innych książek Bondy. O ile akcja marketingowa towarzysząca cyklowi o Saszy Załuskiej winduje słupki sprzedaży, to moim zdaniem sama Katarzyna Bonda stała się poniekąd jej ofiarą – przypięcie pisarce łatki “królowej polskiego kryminału” jest nie tylko mylące, ale również krzywdzące dla samej autorki.

    • Coś w tym jest, jak się nad tym głębiej zastanowić. Podczas lektury poprzednich tomów nie miałem jednak wrażenia, że wszystko w zasadzie toczy się samo, a rola Saszy wydawała mi się istotna dla fabuły. Tym razem jednak pani profiler nie tylko jest postacią w najlepszym razie drugoplanową, ale też gdyby ją wyciąć z kart powieści, w zasadzie nic by się nie zmieniło.

  2. Zgadzam się w 100%. Poprzednie dwie części w jakiś sposób powodowały, że chciało się czytać, kartka za kartką do końca. Trzeci tom natomiast odwrotnie,każda kartka sprawia ,że chce się przestać. Odczuwam niesmak.. ciężko mi również pogodzić się z faktem tak łatwo odpuszczonej i w jakże minimalistyczny sposób zakończonej, historii z poprzedniej części. Wypadałoby poświęcić chociaż rozdział. Wydaje się że Królowa Polskiego kryminału zbyt szybko zasiadła na tronie. Poczekajmy jednak na 4 tom.

  3. Atrakcją poprzednich dwóch książek Bondy było nawiązanie do historii, wykazanie jej ciągłości. Były przegadane ale jakby nawiązujące do reportaży Andrzeja Mularczyka. (Serial Droga to ekranizacja tych reportaży). W ten sposób tworzyła w zasadzie epopeję ale z kryminalnym, współczesnym wątkiem. Lampiony są płaskie.

  4. Wszystkie trzy części teatrologii to kiepskie kryminały. Bonda pisze całkiem dobrze – umie pokazać tło, stworzyć wiarygodne postacie. Ale do kryminałów nie ma smykałki. Nie rozumie tego gatunku. Może powinna pisać obyczajowe, romanse z retrospekcjami, które wychodzą jej całkiem dobrze. Nie potrafi poprowadzić kryminalnej intrygi, z reguły naciąganej i wciśniętej na siłę. Nie zaciekawia, nie umie wytworzyć napięcia. Dlatego wielbiciele kryminałów nie trawią jej książek. Nie chodzi o wielowarstwowość i objętość, wątek kryminalny nie jest w jej książkach nawet równorzędny, jest potraktowany po macoszemu. Dlatego nawet kochający kryminał typu skandynawskiego, nie są jej Teatrologia usatysfakcjonowani. Jej kampania reklamowa za olbrzymie pieniądze omamiła wiele osób i wielu dało się nabrać. Tytuł Królowej tylko jej zaszkodził, bo na niego nie zasługuje. Widać to po sprzedaży – “Okularnik” nie osiągnął nawet połowy tego, co “Pochłaniacz”, “Lampiony” już spadają na listach bestsellerów. Czytelnika można nabrać tylko raz.

    • Bonda nie pisze całkiem dobrze. Ma ogromne kłopoty z uzyciem podmiotów domyślnych i zaimków, czasem wychodzą jej zdania potworki. Przydałaby się nie tylko solidna korekta (np. Bóg go ukaŻe), ale i jakaś redakcja…

  5. Dokładnie. Tyle, że moim zdaniem już w “Okularniku” fabuła była średnia a główna bohaterka w zasadzie bierna uczestniczką wydarzeń. Wydaje mi się, że autorka odchodząc od kryminału wkroczyła w ślepą uliczkę. Dla mnie dwie ostatnie powieści są nudne, przewidywalne – obierając niepotrzebne watki całość można by zamknąć na ok. 100 stronach.

  6. Generalnie słabe, chaos, wplatanie tekstów jakiegoś Zeusa, fabuł nijaka, przytłaczający slang, za pomocą którego autorka przekonuje nas, że dzis inaczej sie nie rozmawia, po imieniu tez się nie mówi bo każdy ma ksywę. Natomiast Łódź zamieszkują pijacy i raperzy, wszyscy znają rap albo tworzą, aż do znudzenia. Za fabułą ciężko nadążyć, poza tym często się urywa, a praktycznie wszyscy znają się na filozofii i sztuce. Generalnie żal wydawać na to pieniądze…

  7. Wielki chaos. wiele dziwnych wątków powrzucanych do jednego wora. Potem trudno to ogarnąć samej autorce a co dopiero czytelnikowi. Szkoda kasy na takie liche książki.

  8. ta książka to jakaś licha sensacja nie kryminał…do tego ogrom niepotrzebnych wątków…chaos, urywanie akcji, sama historia i zachowanie niektórych bohaterów nie trzyma się kupy

  9. Dwie pierwsze ksiazki nawet mi sie podobaly ale jak zaczelam czytac Lampiony poltoraroku temu to do tej pory nie przeczytalam , ksiazka lezy na poleczce kolo tv i grzecznie czeka :( jestem na 100 ktorejs stronie i pamietam ze nic nie pamietam; jedynie flaki z olejem – teraz niestety wyszla czwarta czesc i pasowaloby zakonczyc cykl bo jednak historia bohaterki mnie interesowala – zanim otworze czerwony tom powinnam skonczyc te okropne Lampiony :( moze ktos mi stresci fabule???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...