“Wołyń” Smarzowskiego to kino wybitne. Recenzja sPlay

Film 10.10.2016
“Wołyń” Smarzowskiego to kino wybitne. Recenzja sPlay

“Wołyń” Smarzowskiego to kino wybitne. Recenzja sPlay

“Wołyń” to film bardzo mocny, chwytający za gardło, zrealizowany w sposób doskonały. To dzieło brutalne i przerażające, ale jednocześnie: ważne i potrzebne. 

Bałem się tego filmu, nie ukrywam. “Wołyń” podejmuje wszak temat ważki, trudny i niejednoznaczny, który łatwo można spłycić do szokujących obrazków gore albo uprościć, prezentując jednostronny, tendencyjny punkt widzenia. Obawiałem się też, że film Smarzowskiego, zamiast budować, jak chce reżyser, mosty, postawi solidny mur i podobnie jak “Pokłosie”, sprowokuje nonsensowne dyskusje, kompletnie odbiegające od jego treści. Że na światło dzienne wyciągnie podłe idee, wyrosłe z niezrozumienia.

Jest bowiem “Wołyń” filmem jeśli nawet nie anty-nacjonalistycznym, to na pewno anty-ksenofobicznym. Bez pardonu i poszanowania dla ewentualnej wrażliwości widza na sceny skrajnie brutalne unaocznia, że wstręt do “obcego”, rozumianego tu szeroko, jako opozycja do “swojego”, zawsze ostatecznie prowadzi do nakręcenia spirali nienawiści i przemocy.

I nie sposób jej zatrzymać, rozdrapując stare rany i szukając winnych wśród swoich lub cudzych praszczurów, pielęgnując w sobie idiosynkrazję i pogardę.

“Wołyń” nie namawia jednocześnie do kompletnego kosmopolityzmu, odrzucenia własnych tradycji, wiary i tożsamości. Przeciwnie, zachęca do głębokiego ich poszanowania, zastrzegając jedynie, by paralelny szacunek żywić do cudzych przekonań. To także (przede wszystkim?) opowieść o miłości, zdolnej pokonywać największe przeciwności losu. Brzmi jak banał, ale wcale tak nie jest.

wolyn-3

Akcja filmu rozgrywa się na przestrzeni kilku lat i rozpoczyna się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Oto zbliża się wesele Polki i Ukraińca. Wspólne śpiewy, tańce i zabawy stopniowo milkną, zastępowane przez coraz głośniejsze, przybierające na sile szepty, pełne wzajemnych żali, pretensji i gróźb. Dla wielu mieszkańców Wołynia wojna kończy się stosunkowo szybko – albo giną na froncie, ale dezerterują, wracają do domu i starają się, w miarę możliwości, wieść normalne życie.

Niechęć między Polakami i Ukraińcami, podsycana najpierw przez komunistów, a później przez hitlerowców, wreszcie zbiera krwawe żniwo.

Pozostający pod silnym wpływem ideologii Stepana Bandery formują się w bandy, napadające na Polaków z Wołynia, dokonując na nich rzezi. Repertuar tortur jest tyleż obfity, co obrzydliwy.

wolyn-2

“Wołyń” nie operuje niedopowiedzeniami. Wydłubywanie oczu, podpalenia żywcem, darcie skóry pasami, przebijanie brzuchów ciężarnych kobiet widłami – na wszystkie te obrazy widz musi być przygotowany, bo żaden z nich nie zostanie mu oszczędzony. Mimo to uważam, że Smarzowski oszczędził nam pornograficznego epatowania przemocą, nie lubuje się w niej. Rzezie odbywają się nocą, często obserwujemy je z pewnego oddalenia, rzadko w zbliżeniach. Trochę jakby reżyser nie chciał tego pokazać, ale jednocześnie miał, skądinąd słuszne, przekonanie, że jest to istotny – wręcz niezbędny – element filmu, bez którego straciłby on sporo ze swojego wydźwięku i siły rażenia.

“Wołyń” można odczytywać jako ostrzeżenie.

Wizja świata, w którym symbol ważniejszy jest od osoby, a nienawiść do innych, do obcych, jest legitymizowana przez prawo i uznawana za “pogląd”, do którego przecież każdy ma prawo, nie wydaje się dziś wcale odległa. Kto chce zobaczyć jej efekty, niech wybierze się do kina.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

3 odpowiedzi na ““Wołyń” Smarzowskiego to kino wybitne. Recenzja sPlay”

  1. Nie wiem, czy wybitne, ale… film gdzieś tam siedzi po obejrzeniu w głowie. Jest świetnym wstępem do tematu dla tych, którzy o rzezi wiedzą niewiele i po filmie będą chcieli wiedzę pogłębić (np. postać rozerwanego końmi Zbigniewa Rumla), a dla tych, którzy temat znają będzie po prostu fabularyzowaną historią tamtych czasów.
    Smarzowski film BARDZO, ale to BARDZO mocno wyważył. Oberwało się Polakom, Ukraińcom, Rosjanom, Żydom i Niemcom. Byli dobrzy Polacy, Ukraińcy, Niemcy, Żydzi (Rosjan dobrych nie zanotowałem). Widać, że stara się nie urazić Ukraińców – trochę szkoda, bo za te kilkadziesiąt tysięcy polskich żyć przydałby im się mocne uderzenie między oczy, a nie delikatne puknięcie (Ukraińcy zapewne zrobią teraz swoją wersję, gdzie odwetowe akcje będą pewnie rozdmuchane do niewiarygodnych rozmiarów a Smarzowski dał temu zaczątek w “Wołyniu”). Tak czy inaczej pod kątem filmowym to bardzo dobry film.
    “Wołyń” jest o wiele mniej brutalny niż mogłoby się wydawać biorąc pod uwagę temat jaki porusza. Z jednej strony bardzo mi się podobały podobieństwa pomiędzy weselem, a historią jaka wydarzyła się dalej, ale z drugiej strony te podobieństwa były zbyt nachalne. Ogólnie jest to pozycja, którą warto i trzeba obejrzeć jeżeli ma się odrobinę mocnych nerwów – bo to absolutnie nie jest film dla każdego – szczególnie nie dla ludzi, którzy mają mocno rozwiniętą empatię, bo patrzenie na makabryczne sceny (nawet jeżeli jest ich naprawdę niewiele) mocno rusza tę empatyczną stronę naszej natury.

    Ogólnie to raczej historia dorosłego życia dziewczyny, która Wołyń “przeszła” niż historia samej rzezi wołyńskiej, więc jak ktoś szykuje się na rzeź i możliwość zobaczenia “ja to wyglądało” to może się zawieść.

    Muzyka typowa jak u Smarzowskiego – robił ją Trzaska jak w poprzednich filmach Sm. Taka eksperymentalna, drewniano dęciakowa z perkusją – jakby ktoś na spontom poszedł.

    Zdjęcia – nie da się nie chwalić!

    Aha… na koniec najważniejsze – Michalina Łabacz jako Zosia – główna rola, debiut… no rewelacja! Arkadiusz Jakubik jako Maciej – ten facet to istny kameleon!

    Tak… możliwe, że “Wołyń” to kino wybitne. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...