“Final Fantasy XV: Gwardia królewska” to bardziej kosztowny trailer niż pełnoprawny film. Recenzja sPlay

Film 04.10.2016
“Final Fantasy XV: Gwardia królewska” to bardziej kosztowny trailer niż pełnoprawny film. Recenzja sPlay

Seria gier “Final Fantasy” ma ewidentnego pecha do swoich filmowych wersji. Najnowsza to podręcznikowy przykład przerostu formy nad treścią.

Zacznę może od sporego plusa tej produkcji.

“Kingsglaive. Final Fantasy XV” (bo taki tytuł nosi w oryginale) wygląda obłędnie!

Poziom animacji, jej szczegółowość, tekstury, gry światłem, dbałość o najmniejszy detal i przede wszystkim niemalże fotorealistyczny wygląd postaci (przez połowę filmu zapominałem o tym, że nie oglądam żywych aktorów tylko animację komputerową) – to wszystko naprawdę robi potężne wrażenie.

Szkoda tylko, że poza tym “Final Fantasy XV: Gwardia królewska” równie mocno rozczarowuje. Fabuła jest banalna i schematyczna, i jeszcze nie byłoby to takie złe, gdyby scenarzyści trochę lepiej ją rozpisali. A tak, nietrudno odnieść wrażenie, że warstwa fabularna została potraktowana przez twórców jako przykra konieczność. Akcja skacze od wątku do wątku, na szybko, bez ładu i składu, bez żadnego rozwinięcia i zakończenia. Dosłownie prześlizguje się po powierzchni, tak byleby była i by stworzyła platformę dla widowiskowych scen. Wiadomo, nie takie rzeczy widzieliśmy oglądając np. hollywoodzkie widowiska, ale twórcy “Kingsglaive” poszli jeszcze dalej w tym lekceważeniu. Naczelnym tego przykładem jest sam finał, w którym po ostatecznym pojedynku niemalże od razu witają nas napisy końcowe, bez żadnego domknięcia historii.

kingsglaive_foto

Tak, wiem, “Final Fantasy XV: Gwardia królewska” to swoista zapowiedź/prequel/prolog nadchodzącej gry “Final Fantasy XV”.

Film ten należy traktować bardziej jako część kampanii reklamowej niż jako dzieło samo w sobie. Tylko w takim razie, nie rozumiem czemu twórcy nie oszczędzili sobie zachodu i nie stworzyli chociażby 30-minutowego (albo nawet jeszcze krótszego) shorta na YouTube’a, tylko porwali się aż na prawie dwugodzinny film, dostępny nie tylko w wersji cyfrowej (i wkrótce na dvd i Blu-ray), ale także pokazywany gdzieniegdzie na ekranach kin. Nie do końca trafiają do mnie tłumaczenia i argumenty, że to prequel gry, bo nie usprawiedliwia to faktu takich ewidentnych dziur fabularnych, pustych postaci i braku pomysłu na całość.

Sama piękna oprawa wizualna niestety nie wystarcza.

Jakby tego było mało, “Kingsglaive” jest po prostu nudne. Historia nie tylko jest traktowana po macoszemu, ale i zupełnie obojętna dla widza. Sceny akcji, choć efektowne/efekciarskie, są skomponowane bez większej finezji i również nużące. To naprawdę nie lada sztuka by, mając pod ręką najnowsze technologie, dostarczyć tak beznamiętne i bezduszne widowisko. Wygląda to trochę tak, jakby twórcy aż tak bardzo skupili się na doszlifowaniu warstwy wizualnej, że zapomnieli o całej reszcie. Wypada to o tyle słabo, że na tle “Kingsglaive”, wydany około dekadę temu film “Final Fantasy: Advent Children” bije ów film pod względem fantastycznie sfilmowanych scen akcji i tempa na głowę.

A szkoda, bo potencjał był. Świat przedstawiony jest ciekawy, zbudowany na zasadzie połączenia elementów fantasy i science-fiction.

Rycerze, miecze i mityczne stwory mieszają się tu z samochodami rodem z XXI wieku (wyjątkowo chamska reklama Audi swoją drogą), metropoliami i statkami kosmicznymi. Nie jest to wprawdzie aż tak bujne i bogate jak w grach z serii “Final Fantasy”, ale mimo wszystko swój urok ma.

Obsada głosowa również prezentuje się dobrze. Głównemu bohaterowi, imieniem Nyx Ulric, głosu użyczył Aaron Paul, a towarzyszą mu m.in. znani z “Gry o tron” Sean Bean i Lena Headey (czyli serialowa Cersei). I wszystko to na nic. Cóż, pozostaje nam więc tylko czekać na premierę gry “Final Fantasy XV” z nadzieją, że przynajmniej ona tak nie rozczaruje. Choć mimo wszystko, szacun dla Square Enix za tak kompleksową akcję promocyjną związaną z premierą tej gry.

kingsglaive_final_fantasy_xv_plakat

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...