“Poszłabym z nią na kawę, ale nie ufałabym jej” – Aleksandra Popławska o swojej bohaterce z serialu “Belfer”

Seriale 02.10.2016
“Poszłabym z nią na kawę, ale nie ufałabym jej” – Aleksandra Popławska o swojej bohaterce z serialu “Belfer”

Po obejrzeniu dwóch pierwszych odcinków serialu “Belfer”, czyli najnowszej produkcji Canal+, spotkaliśmy się z aktorami biorącymi udział w tej produkcji. O swojej roli opowiadała nam Aleksandra Popławska, która wcieliła się w rolę mamy zamordowanej dziewczyny.

Wywiad przeprowadziłem z Aleksandrą Popławską, która wcieliła się w “Belfrze” w rolę matki Asi – dziewczyny, której mordercy poszukują przez cały sezon bohaterowie najnowszej produkcji Canal+.

Okazało się, że nie tylko ja czekam na ten serial i na rozwiązanie zagadki.

Rozmowę również zacząłem od tego, że widziałem już pierwsze dwa odcinki “Belfra”… a moja rozmówczyni, podobnie jak wcześniej Łukasz Simlat, wtrąciła: “Super, bo ja jeszcze nie widziałam!”. Moje pierwsze pytanie też dotyczyło jednak tego, co wyróżnia nowy serial Canal+ na tle zalewu innych produkcji.

Aleksandra Popławska jest zdania, że “przede wszystkim jest to opowieść o tym, co może wydarzyć się w małym miasteczku w Polsce, dzieje się tu i teraz, w dzisiejszych czasach. Historia zamordowanej dziewczyny mogła się zdarzyć wszędzie” ale jak dodaje moja rozmówczyni “miejmy nadzieję, że nie będzie to mieć miejsca – bo to jakiś koszmar”.

Dalej dowiaduję się, że “to historia o zwykłym miasteczku, zwykłych ludziach, którzy, jak się okazuje, niby pozornie wszystko o sobie wiedzą, ale tak naprawdę mają poukrywane tajemnice”.

Dopytuję też o to, czy “Belfer” – a wcześniej “Wataha”, “Pakt” – to szansa, żeby przekonać polskiego widza do tego typu rozrywki, czyli ambitniejszej, z suspensem.

Pytanie, czy przeciętny polski widz, który ogląda polskie telenowele, chce oglądać polskie kryminały. To troszeczkę inny taget publiczności – chociaż kto wie, mam nadzieję, że ludzie, jeśli będziemy stawiać im wyższe poprzeczki, to pójdą za tym. “Pakt” był trochę innym formatem, ale “Belfer” i “Wataha” była naszym pomysłem. “Wataha” zdobyła wiele nagród na całym świecie, a druga część będzie kręcona. Wydaje mi się, że nasze oryginalne pomysły i nasze krajobrazy – dla Zachodu nietypowe, bardzo dzikie – wydaje mi się, że to coś, na co powinniśmy postawić. Polskie krajobrazy są dla nas kartą przetargową. Dla nas te krajobrazy są swojskie – Mazury, Bieszczady, góry, morze – dla ludzi z Zachodu są nieznane. Nie mówię nawet o rzekach, na których są spływy kajakowe, nie ma tam tej całej infrastruktury hotelowej. To są nadal dzikie tereny, bardzo piękne tereny, na które warto postawić.

W “Belfrze” jest kilku podejrzanych, ale tropy powoli odpadają.

Aleksandra Popławska, tak jak Łukasz Simlat, przyznaje, że nadal nie wie, kto zabił. Chociaż brała udział w produkcji i jej postać była jedną z postaci bardzo zainteresowanych rozwiązaniem zagadki, to sama ma tylko kilka typów, kim może być morderca.

Aktorka nic nie wie na temat kolejnego sezonu, co jednak nie powinno dziwić. Zakończenie pierwszej serii jest owiane mgłą tajemnicy tak dużą, że nawet serialowa mama zamordowanej dziewczyny nie wie, kto był mordercą. Można z tego też wywnioskować, że nie zauważymy jej reakcji na ekranie na informację o tym, kto zabił.

Może jestem wplątana w aferę i sama nie wiem, że wszystkie tropy prowadzą do tego, że to ja popełniłam tę zbrodnię… chociaż byłoby to okrutne – gram matkę zamordowanej Joasi i cierpię w tym serialu.

Do tego cierpienia chciałem nawiązać – która scena była trudniejsza w zagraniu, a która była trudniejsza dla postaci: reakcja na śmierć dziecka, czy pogrzeb i stypa?

Jak aktorka zauważa w serialu “nie ma tego momentu, w którym posłaniec informuje matkę o śmierci córki, nie widzimy tej bezpośredniej reakcji. Widzimy tę kobietę dopiero w żałobie. Potem jest moment rozpoznania rzeczy należących do córki, to jest traumatyczna historia”. Większe wrażenie zrobił jednak pogrzeb, bo jak Aleksandra Popławska mówi dalej:

Pogrzeby nigdy nie są przyjemne – tym bardziej, że tutaj chodzi o dziecko.Na doatek moja bohaterka na cmentarzu przy grobie znajduje kość… kośc, która okazała się kością człowieka.

Belfer

Pogrzeb Asi powrócił zresztą w rozmowie przy pytaniu o najmocniejszą scenę:

Wszyscy się tam [na pogrzebie] spotykają: klasa, młodzież, całe miasteczko. Nie wiedzieliśmy, kto zabił, panowała tam taka czujność, obserwowanie bohaterów dookoła. Kręciliśmy to cały dzień, na takim kaskadowym cmentarzu na wzgórzu. Pamiętam ten dreszczyk emocji – kto mógł to zrobić coś tak okrutnego?

Pytam w tym momencie, czy wyglądało tak, że aktorzy próbowali odgadnąć, kto jest mordercą. Na co słyszę wypowiedziane ze śmiechem “wszystkich podejrzewałam!”. Dalej słucham:

Tu nie ma pozytywnych postaci. Idealistą, który chce coś osiągnąć i nie chce zamiatać sprawy pod dywan jest tytułowy belfer grany przez Macieja Stuhra. To jest człowiek, który chce rozwiązać zagadkę, z wielu względów chce dojść do prawdy. Przy tym dla całego miasteczka nie jest to wygodna prawda. To on postacią najbardziej pozytywną.

Pod koniec naszej rozmowy dopytuję, o to, z kim najlepiej pójść na kawę lub na piwo, jeśli pominie się tytułowego belfra:

Zapraszam ze mną. Moja postać jest na tym tle pozytywna w tym sensie, że to matka, która cierpi po stracie dziecka, wydaje mi się, że nie ma złych intencji. To postać tragiczna, nigdy nie chciałabym być na jej miejscu. Ma natomiast swoje poukrywane historie, które wychodzą na jaw.

“Nie ufałabym jej!”- śmieje się pod koniec naszej rozmowy odtwórczyni tej roli.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...