“Easy” – osiem elektryzujących nowelek, w których seks, miłość i nowe technologie odgrywają niebagatelne znaczenie. Recenzja sPlay

Seriale 23.09.2016
“Easy” – osiem elektryzujących nowelek, w których seks, miłość i nowe technologie odgrywają niebagatelne znaczenie. Recenzja sPlay

“Easy”, nowy serial Netfliksa, to osiem odcinków będących swoistymi nowelkami. Co epizod poznajemy perypetie różnych osób, których losy splatają się ze sobą. Wszyscy są mieszkańcami Chicago. I wszyscy mają problemy w miłości, seksie, a ich życie nierozerwalnie związane jest z nowymi technologiami.

Przy okazji recenzji “W potrzebie”, nowej serii HBO, wspominałam już, że uwielbiam ten typ narracji. Dostajemy historie kilku osób, które niekoniecznie się znają, ale coś je łączy. W przypadku w “W potrzebie” to potrzeba zapalenia blanta, a w przypadku “Easy” to wspomniane problemy w relacjach międzyludzkich, seksie, nierzadko uzależnione od nowych technologii. O ile w “W potrzebie” w kolejnych odcinkach przewija nam się jeden bohater, gość dilujący trawką, o tyle w “Easy” zdarza się nam wracać do tych samych postaci i ich losów. Prawie wszyscy, któych poznajemy, mogliby w gruncie rzeczy stanowić jeden wielki krąg znajomych.

Pierwszy epizod poświęcony jest małżeństwu, które w ferworze zawodowej realizacji i wychowywania dzieci, zatraciło gdzieś dawny żar i zainteresowanie seksem. Partnerzy próbują na nowo rozniecić ogień, co prowadzi do śmiesznych i żenujących sytuacji.

W innym odcinku poznajemy parę lesbijek, które rozpoczynają związek. Jest też młode małżeństwo, które stara się o dziecko, choć gdzieć głęboko w ich relacji jest coś nie tak. Mamy dojrzałego artystę, który przeżywa kryzys swojej twórczości, a także parę, która pragnie poeksperymentować z seksem i zaprasza do swojego duetu tą trzecią. “Easy” to generalny misz-masz charakterów, osobowści, światopoglądów, który stanowi jednak spójną i niezwykle interesującą całość. Odcinki bawią, zwracają uwagę na ciekawe kwestie, nad którymi, żyjąc generalnie w tej samej przestrzeni co bohaterowie serialu, powinniśmy się na chwilę zatrzymać i zastanowić. W bohaterach poszczególnych odcinków odnajdujemy siebie.

My też mamy te same lęki, obawy. Nami też zawładnęły nowoczesne technologie.

Easy
“Easy”, odcinek 1

Nie wszystkie odcinki są w równym stopniu intrygujące. Niektóre, ale to już kwestia osobistych preferencji, są lepsze i potrafią wciągnąć bez reszty, inne nieco mniej interesują. Nie zmienia to jednak faktu, że chętnie obejrzałabym kilka osobnych seriali, które opowiedziałyby mi historie poszczególnych postaci. Bohaterki drugiego odcinka na pewno stanowiłyby ciekawy materiał na serial, tak jak pary z epizodów: czwartego i szóstego. Być może Netflix pokusi się o taką kontynuację, choć nie obraziłabym się, jeśli po prostu powstałby drugi sezon “Easy”.

Doskonale bawiłam się, oglądając osiem półgodzinnych odcinków. Wielkie miasto, seks, miłość, ludzkie dramaty, rozgrywające się nierzado gdzieś między wierszami, artystyczne dusze – to wszystko tworzy niesamowity i elektryzujący klimat. Jestem na tak!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...