Recenzja filmu “Smoleńsk”. Wielka gra na prymitywnych skojarzeniach

Film 12.09.2016
Recenzja filmu “Smoleńsk”. Wielka gra na prymitywnych skojarzeniach

Recenzja filmu “Smoleńsk”. Wielka gra na prymitywnych skojarzeniach

Propaganda nie zakończyła się wraz ze śmiercią Goebbelsa i jego ministerstwa propagandy oraz oświecenia publicznego. To zjawisko powszechne, wszechobecne, nazywane marketingiem, promocją czy działaniami PR. Cała sztuka polega na tym, że propagandę trzeba umieć uprawiać. Krauzemu się to nie udaje.

“Smoleńsk” to film skojarzeń. Prostych, prymitywnych, grających na inteligencji widza.

Cały seans był nieustanną grą na symbolach, mitach, stereotypach. Nie mam nic przeciwko. W świecie filmu trzeba upraszczać pewne elementy. Trzeba stosować banalne zabiegi, pokazujące, kto jest tym dobrym, a kto tym złym. Używać skrótów i uproszczeń. Problem polega na tym, że “Smoleńsk” robi to po prostu nieudolnie. Pozwoliłem sobie rozpisać kilka najbardziej rzucających się w oczy, najbardziej prostackich zabiegów propagandowych:

1. To nie Polacy protestowali przeciwko pochowaniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. To Azjaci.

W filmie Krauzego widzimy grupkę (oczywiście nie za dużą) protestujących, sprzeciwiających się pochowaniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, pośród królów Polski. Kiedy jednak przyjrzycie się skandującemu tłumowi, coś jest nie tak…

Wymachując pięściami, w tłumie znajdują się Azjaci. Być może zagraniczni studenci, być może obywatele egzotycznego pochodzenia. Oczywiście Polacy również są na pikiecie, ale jako zarośnięci, nieuczesani, najprawdopodobniej pijani nastolatkowie, przepełnieni nienawiścią oraz złością. Ot, klasyczne „złe typy”.

Po co Azjaci na manifestacji? Ano dlatego, żeby wyraźnie dać do zrozumienia, że żaden „prawdziwy Polak” nie był przeciwko pochowaniu Lecha na Wawelu. Oczywiście, skandowano przeciwko zaszczytnemu miejscu pochówku, ale robiły to siły z zewnątrz. Azjaci, inne narodowości, albo zwichrowani awanturnicy.

2. Główni źli to nie Rosjanie. To działająca w Polsce stacja „TVM” o obcym kapitale.

Bohaterką filmu “Smoleńsk” jest postępowa dziennikarka Nina. Żyjąca w nieformalnym związku ze swoim partnerem-operatorem, a osoby zbierające się pod krzyżem nazywająca „sektą smoleńską”. Nina z satysfakcją na twarzy przypytuje osoby nieprzychylne prezydenturze Lecha, obwiniające go o całą katastrofę lotniczą.

Z czasem, odkrywając kolejne „fakty”, Nina stopniowo zmienia nastawienie do wydarzeń w Smoleńsku. Nie robi tego jednak telewizja, w której pracuje kobieta. Szefowi budzącej oczywiste skojarzenia telewizji TVM zależy tylko i wyłącznie na pokazaniu zwolenników spiskowych teorii jako „szalonych i groźnych”.

smolensk-1

To szef TVM-u jest „głównym złym” w filmie “Smoleńsk”. Żadni tam Rosjanie. Żaden Putin. Zło pochodzi z Polski. Widzimy, jak przełożony Niny kontaktuje się z rządzącymi politykami, jak rozmawia z tajemniczymi osobami, które mówią zarówno po polsku, jak i po angielsku.

3. Przystojni, dobrzy Polacy oraz pijani, zepsuci Rosjanie

Krauze z wielką lekkością żongluje narodowymi stereotypami z jednej strony oraz tym, jak lubimy o sobie myśleć z drugiej. Zdecydowana większość Polaków w filmie “Smoleńsk” to osoby wierzące – czy to w chrześcijańskiego Boga, czy w teorię o zamachu.

Polacy są piękni, przystojni i zadbani. Piloci naszych samolotów wyglądają jak modele. Generałowie uchodzą za szarmanckich. Tak pozytywnego, bezkrytycznego wręcz podejścia do bohaterów nie znajdziecie nawet w polskich serialach, gdzie aktorzy nie muszą martwić się niezapłaconymi rachunkami, mają wyremontowane mieszkania w Warszawie i wspaniałe, niemal pozbawione obowiązków życia.

smolensk-recenzja

Co innego tacy Rosjanie. Ci dzielą się jedynie na dwa rodzaje. Albo grubych i pijanych, albo kościstych, podstępnych, przepytujących pogrążonych w rozpaczy Polaków niczym NKWD. Po stronie rosyjskiej nie ma ani jednej pozytywnej postaci. Ani jednej osoby, która współczułaby ofiarom katastrofy lotniczej oraz jej rodzinom. Zepsuci do szpiku kości sąsiedzi, ciemiężący Polaków, jak i samych siebie.

“Smoleńsk” jest przepełniony tego typu prostackimi zabiegami. To propaganda szyta zbyt grubymi nićmi.

Nie zrozumcie mnie źle. To bardzo ciekawa, cenna perspektywa, zobaczyć wszystkie największe argumenty zwolenników teorii zamachu. Co innego jednak przedstawianie swojego punktu widzenia i własnych domysłów, co innego film pełen niedomówień, sugestii oraz pół-prawd.

“Smoleńsk” jest właśnie jak te puszki i parówki z komisji Macierewicza. Krauze miał doskonałą okazję, aby pokazać zwolenników teorii o zamachu jako ludzi rozsądnych, mądrych, racjonalnych. Pokazać wszystkim stanowiska, które na co dzień były marginalizowane przez tak zwane media głównego nurtu. Niestety, nie wyszło. O ile film będzie konsolidował już przekonanych do zamachu, odepchnie całą resztę.

“Smoleńsk” nie jest jednak filmem skrajnie tragicznym. Zdarzały się „momenty”.

Bardzo spodobała mi się zwłaszcza ostatnia scena, będąca swobodną interpretacją duchowości przez reżysera. Krauze pokazuje nam ofiary katastrofy smoleńskiej, które w niematerialnym świecie stają naprzeciwko ofiar zbrodni katyńskiej. Politycy naprzeciw oficerom, Polacy serdecznie się witają, pozdrawiają i przytulają.

smolensk-2

Pewnie będę w mniejszości, ale moim zdaniem to piękna scena. Świetna klamra kompozycyjna, która pokazuje pewną ciągłość historii, spójność polskiego narodu, a także bezmiar nieszczęścia, jaki spotkał Polaków na tych wschodnich, miejscami przepełnionych naszą krwią ziemiach.

Grająca na emocjach końcówka nie jest jednak w stanie zatrzeć ogólnego wrażenia. Nie mam za złe reżyserowi i scenarzystom, że uprawiali propagandę. Mam za złe, że ich propaganda jest tak nieumiejętna, czytelna, szyta grubymi nićmi. Jako Polacy, zasługujemy na coś lepszego.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (38)

38 odpowiedzi na “Recenzja filmu “Smoleńsk”. Wielka gra na prymitywnych skojarzeniach”

  1. Czasem jest tak, że jak Szymon napisze recenzję jakiegoś trailera albo filmu, to ja znajduję masę kontrargumentów na jego argumenty oraz masę argumentów na jego kontrargumenty. Mamy całkiem przeciwne wizje tego samego obrazu. Co nie znaczy, że któraś z nich jest lepsza. Po prostu są różne. Tak jak i gusta są różne oraz jak różne są odbiory danych dzieł przez różnych ludzi.

    Czasem jest też tak, że podpisuję się rękami i nogami pod tym, co Szymon napisze. W takich przypadkach mamy jednakowy odbiór treści i związane z tym odbiorem wrażenia.

    Jak jest tym razem? Więc jest to trzecia recenzja filmu “Smoleńsk”, jaką miałem okazję przeczytać. Dwie poprzednie przeczytałem na innych serwisach. Wszystkie trzy recenzje są mniej więcej takim samym odbiorem filmu. Ale… w tamtych recenzjach był jakiś taki (jak to ująć?) pazur. No dobrze, w tej niby też jest. Ale tak jakby go nie było. Trudno ująć w słowa odczucie jakie mam po przeczytaniu tego, co Szymon napisał. Pomijając końcówkę artykułu, recenzja jest jakaś taka techniczna, wyprana z uczuć. Autor przelał na papier wrażenia jakie wywołał w nim seans owego filmu. Czytało się to dobrze. Ale… no właśnie, znowu jakieś “ale”. Mam wrażenie, że Szymon napisał tą recenzję z bardzo dużym dystansem. Owszem, punktował wady, punktował celnie. Ale to wszystko jest napisane tak jakoś… sam nie wiem jak.

    Po przeczytaniu tamtych poprzednich dwóch recenzji, zadecydowałem, że odpuszczę sobie oglądanie filmu “Smoleńsk”. Po przeczytaniu trzeciej, mogłem albo jeszcze bardziej utwierdzić się w przekonaniu, że dokonałem właściwego wyboru, albo zawahać się i może jednak zdecydować się na pójście do kina na ten film. Ale ta trzecia recenzja – napisana przez Szymona – zamiast przechylić szalę na jedną stronę czy drugą, sprawiła, że w głowie mam pustkę. Że w środku siebie mam pustkę.

    A teraz poczekam, aż będą jakieś inne komentarze tych, którzy już film widzieli, albo planują obejrzeć albo też planują nie obejrzeć. Obojętnie. Bez znaczenia. Czekałem na film, żeby zrezygnować z obejrzenia go. Czekałem na recenzję na sPlay, żeby (jednak) dobiła we mnie chęć obejrzenia filmu mimo wszystko. Recenzje recenzjami, ale trzeba mieć własny rozum i samemu wybrać czy chce się coś obejrzeć czy też nie. A jak to jest u mnie? Chyba jestem już zmęczony całą tą tematyką. Zbyt zmęczony.

    • Nie poleciłbym, a można by mnie uznać za zwolennika teorii zamachu. Film ponoć w niedługim czasie ma być w TV, więc można wtedy go zobaczyć. Nigdy nie byłem fanem Krauzego, “Czarny Czwartek” przetrzymałem tylko dlatego że znałem wydarzenia o których on opowiada. W jego filmach panuje niejaki chaos. Próbują być filmem dokumentalnym i fabularnym zarówno. Tu niestety reżyser założył ze w filmie nie będą pojawiać sie nazwiska (poza Tuskiem w kilku miejscach) i funkcje spełniane przez osoby publiczne, dzięki czemu osoba która nie śledziła wydarzeń związanych z śledztwem wszystkich komisji, otrzymuje obraz z randomowymi scenami, w których nie wiadomo co się dzieje na ekranie. Dlatego też może wyglądać to jak propaganda. Rzucamy faktami (bo film jest złożony z wielu faktów/dowodów/poszlak które były odrzucane, bo nie pasowały do z góry zaplanowanego śledztwa) oraz paru teorii (seryjny samobójca, co jest prawdopodobne, jednak jest to teoria, i tak niestety zostanie, czy zamach, jako pewnik) które są przedstawiane jako: “ktoś coś kiedyś”. Krauze sam w wywiadzie przyznał ze film nie do końca jest taki jaki chciał przedstawić. Przez proces tworzenia były mu rzucane kłody pod nogi, wpływano na scenariusz oraz żądano aby dał do zatwierdzenia scenariusz jeżeli chce pozwolenia na kręcenie w takim czy innym miejscu. Na film próbowało, z sukcesem czasem, wpłynąć wiele środowisk, o których już zam reżyser dokładnie nie wspomniał. Polecam bardziej filmy dokumentalne związane z “oficjalnym” śledztwem czy z samą katastrofą. Film niestety słaby.

      • Jeśli miał takie problemy z kręceniem itp., nikt nie kazał mu tego kręcić zwyczajnie mógł się wycofać. Zresztą do dzisiaj się dziwie że się tego podjął.

        • Może dlatego że chciał. W wywiadzie mówił że zgadzał się na wiele ustępstw tylko dlatego żeby móc ten film zrobić, co niestety wydać wyraźnie na filmie.

        • Jeśli nie pozwolono mu kręcić w pewnych miejscach to mógł zrobić scenerię komputerowo. Chociaż pewnie budżet na to nie pozwalał.

    • Szkoda, że mam wrażenie, że autor – nawet gdyby nie obejrzał filmu w recenzji napisałby to samo.
      Już w pierwszym zdaniu wspomina Gebbelsa… jak dla mnie daje do zrozumienia, że sam mistrz propagandy by się mógł uczyć… nieładnie.

      Ps: Filmu nie widziałem i nie chcę widzieć. Z oficjalnie przyjętą wersją nie zgadzam się. Nie uważam też, że to był zamach. Tematu Smoleńsk mam po prostu dość.

      • Czy w związku z tym uważasz, że ten film nie jest propagandą? Że Kaczyński nie jest pierwszym serkretarzem Partii, a Macierewicz jest normalny?
        Dochodzenie do władzy PiS w Polsce ma dużo analogii do nazistów – chociażby Trybunał Konstytucyjny i to jak naziści niszczyli go w Austrii

        • Proszę Cię, nie ośmieszaj się.
          Na temat filmu się nie wypowiem bo nie widziałem. Odniosłem się do narracji w artykule.

          Jak masz problem z obecnie rządzącymi idź i zagłosuj na innych.
          Trybunał Konstytucyjny? Żenada. Zaorać i zlikwidować. Są kraje, które nie posiadają tego świętego przybytku i żyją. A jeśli to się nie mieści w głowie, to przynajmniej zreorganizować.

          • TK to całkiem nowy wynalazek z czasów komuny przecież. Większość Polaków nie obchodziło co się z nim dzieje do momentu gdy PO straciło władzę i zaczęło się wkurzać.

          • Większość Polaków nie wiedziało, że mamy trybunał konstytucyjny dopóki PiS nie zaczął z nim robić porządku. Tak samo większość Polaków nie wiedziała, że państwo ma stadninę koni dopóki PiS tam nie zmienił władzy.
            PiS pełni rolę edukacyjną na temat państwa polskiego dla jego obywateli.

          • Są też kraje, które nie mają prezydenta, parlamentu i demokracji i żyją. Skoro dla ciebie sąd pilnujący przestrzegania Konstytucji RP jest żenadą, to proponuję wyjechać do dżungli albo na Saharę. To są miejsca w sam raz dla ciebie. Zaznaczam, że “ciebie” piszę z małej litery, co spowodowane jest całkowitym brakiem szacunku dla osób wyrażających takie poglądy jak ty. Tfu…

  2. 1) na jednej z wielu manifestacji przeciwko pochówkowi Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, byli studenci z Azji. Krauze w wywiadzie wspomniał o tym że wybierał te wydarzenia które jego samego zabolały. Przykład i wniosek z tyłka.
    2) tematem filmu jest manipulacja faktami i wybiórczość ich przedstawiania. Katastrofa Smoleńska jest tu jedynie tłem dla “fabuły”. Stacja TVM w filmie skupiła sie na przedstawianie informacji dotyczących katastrofy pod z góry ustalona tezę: wina generała/pilotów/prezydenta. Kiedy kolejne dowody wykluczały te tezy, to udawano że tego zdarzenia nie było.
    Film jako tako jest słaby. Dla osób które śledzą od początku to co działo się w śledztwie, wszelkie parodie dotyczące pijanego generała, czy odrzucanie wyników badań maszyny która na świecie jest uważana za “bezbłędną” (trotyl i słynny artykuł Gmyza). Czy wydarzenia społeczne: krzyże z puszkami po piwie, reklamy “Zimny Lech”, czy piosenka Wojewódzkiego, kilka dni po katastrofie. Dla osób które dzięki mediom, katastrofę traktują jako temat kabaretowy, ten film będzie zbieraniną chaotycznych i niespójnych wydarzeń. Oglądając film zdawało mi się że oglądam film dokumentalny bez narratora, przez co nie wiem co się dzieje. Założenie ze nie będą padać nazwiska, powiększyło ten chaos. Temat manipulacji informacją został wybrany dobrze, ale już zaprezentowany słabo. Po przeczytaniu widzę zę podchodził pan pod film z góry uważając że to film tej tzw “sekty smoleńskiej” i ten zwrot nie był wymyślony, tylko często padał z ust wielu dziennikarzy. Mnie osobiście scena spotkania z oficerami się nie podobała.
    Co do samej Katastrofy: zaraz po niej, tak jak w filmie, śledczy skupili się na jednej tezie, wykluczając wszystkie kolejne, odrzucając wszelkie dowody czy poszlaki które nie pasowały do niej. Takie działanie nie pozwoliło na poznanie przyczyny. Teraz otrzymujemy komisje która skupia się na tezach, które z góry odrzucono. Błędów które były w śledztwie była masa, to zaszkodziło wszystkim. Zdawało mi się że na film jest za wcześnie, jednak nie sądziłem że reżyser wybierze tematykę na którą nigdy za wcześnie nie będzie, szkoda że tak słabo to wyszło.

    • Już pomijając kwestie katastrofy, która w moich oczach była katastrofa jakich wiele we współczesnym lotnictwie (mówię o przyczynach a nie o znaczeniu ofiar), to imponuje mi kiedy ktoś tak kulturalnie umie wyrazić zdanie, z którym się nawet nie zgadzam.

      • Ktos taki nie moze byc z pissu :) zbyt wyedukowany człowiek, umiejący sam składać mysli i zdania.
        Sam film to gniot, nawet zwolennicy pissu i katastrofy smoleńskiej beda tym filmem zawiedzeni, a to juz o czyms mowi.
        Nikomu filmu nie polece, nawet szkda ogladac sam trailer.
        Jak lubie teorie spiskowe, tak w tym przypadku juz pozostanę przy UFO jako bardziej wiarygodnym od trotylu.

    • 1) protestowali czy przechodzili?
      2) nie, nikt nie wykluczył zamachu na początku, ale już od początku było wiadomo, że np. jeśli byłby to zamach to nie było wybuchu (to wiadomo ze sposobu rozłożenia szczątków samolotu, są ułożone w linii, a nie w koło (samolot poruszał się z prędkością pi razy oko 200 km/h, w razie wybuchu szczątki poruszałyby się dużo szybciej i rozeszłyby się po okręgu (lekko wydłużonym w kierunku osi lotu)). Do tego późniejsze analizy czarnych skrzynek i oględziny ciał ofiar wykluczyły wybuch. Inne możliwości zamachu to byłby np. sabotaż silników, tu też żaden z rejestratorów lotu nic nie wskazał. Wszystkie opcje zamachu zostały wykluczone bo nie znaleziono niczego co by je potwierdzało. Znaleziono za to masę rzeczy potwierdzających błędne podejście i zdarzenie z drzewem.
      W odróżnieniu do zespołu Macierewicza w komisji badania wypadków lotniczych są ludzie, którzy niejedną katastrofę lotniczą badali. Film Smoleńsk nie jest o “TVM”, a jest FUDem który ma utrwalać w części społeczeństwa “teorię” zamachu i podważać ustalenia komisji badania wypadków lotniczych. Gmyz swoim artykułem się ośmieszył, bo wykazał się całkowitym brakiem zrozumienia działania tego typu urządzeń, które mają prawie 100% pewność, że w razie jak materiały wybuchowe są to zadziałają, ale mają też dość wysokie szanse pokazać false postive. Chemii też nie zna.
      Smoleńsk to film motywowany czysto politycznie. Służy tylko podtrzymywaniu ognia pod “teorią zamachu”. Po to w filmie zabito kamerzystę, który w realnym świecie żyje.

      • > 1) protestowali czy przechodzili?
        No przecież autor artykułu napisał, że protestowali.

        > 2) nie, nikt nie wykluczył zamachu na początku
        Tusk, Komorowski i Putin wykluczyli, dlatego nie powołali komisji międzynarodowej.

        o wiadomo ze sposobu rozłożenia szczątków samolotu, są ułożone w linii, a nie w koło

        To tylko zależy od siły ładunków wybuchowych i ich rozłożenia. Samoloty są strasznie słabe by zmniejszyć wagę, poza skrzydłami oczywiście. Tam wszystko trzyma się na nitach by mogło się dobrze rozciągać. Miniaturowy ładunek w odpowiednim miejscu może rozwalić całą konstrukcję.
        Intuicja fizyczna zawodzi w wypadku samolotów. Ludziom może się wydawać że nie można rozwalić czegoś tak wielkiego małym ładunkiem którego efektów nie będzie widać na zdjęciach satelitarnych. Jednak można to zrobić. Ludziom może się wydawać, że brzoza może zniszczyć skrzydło samolotu. Jednak to jest niemożliwe i skrzydło ją zetnie.

        • @disqus_qVGCdc0KdO:disqus 1) to jest ocena autora, nie fakt. Stąd pytam czy autor potwierdził fakt protestowania, czy podszedł, spytał? Jak nie to powstaje pytanie co jest bardziej prawdopodobne, że jakiś Azjata będzie protestował przeciwko pochowaniu niezbyt popularnego prezydenta Polski na Wawelu, czy że będzie przechodził po prostu obok protestujących? To drugie jest dużo bardziej prawdopodobne. Stąd ocena autora wydaje mi się błędna.
          2) nie, nikt z nich nie wykluczył. Problem był jak procesować sprawę, czy użyć konwencji chicagowskiej czy umowy między Polską a Rosją (z czasów PRL i ZSRR). Wybrano miks tych dwóch rzeczy co było błędem. Tłumaczy to fakt, że decyzję musiano podjąć bardzo szybko, a że tego typu zdarzenia się nie zdarzają zbyt często wybrano mniej korzystny wariant. Jednak to jak będzie badana katastrofa nie było w gestii Polski. Nie było możliwości powołania komisji międzynarodowej.
          Nawet miniaturowy ładunek pozostawia ślady w rejestratorach (huk wybuchu, głupi kapiszon mający małą energię by został zarejestrowany) i na samolocie, dodatkowo gdyby samolot rozpadł się w powietrzu to szczątki byłyby inaczej ułożone (nie byłyby w wąskiej linii, która powstała po uderzeniu samolotu w ziemię i rozpadnięciu się kadłuba o grunt, gdyby kadłub rozpadł się w powietrzu to ponieważ nadal spadałby z wysokości 10-20 metrów to dalej by szczątki odleciały, nie wbiłyby się też tak mocno w Ziemię (bo przypadłyby na większą powierzchnię).
          I nikt nie opiera się na intuicji w badaniach katastrof lotniczych. Ludzie, którzy w Polsce badali katastrofę to specjaliści światowej klasy. To “komicja” Macierewicza bazowała i bazuje na intuicji i doświadczeniu członków wyniesionym z “latania samolotem” i podobnych. Najbardziej zbliżony do lotnictwa “ekspert” od Macierewicza to gościu który oceniał na podstawie informacji o zniszczeniach czy dany helikopter opłaca się naprawiać czy lepiej go złomować (spec od kosztorysów napraw rowerów nie zna się na badaniu wypadków samochodowych).
          Ludzie właśnie intuicyjnie zakładają, że brzoza nic nie zrobi skrzydłu samolotu, ale fizyka pokazuje, że skrzydło w zderzeniu z brzozą ma przewalone. Stąd nikt nie buduje pasów do lądowania w zagajnikach by samoloty same ścięły drzewa, ale wycina się drzewa nie tylko w koło pasa, ale i przed pasem.
          W Smoleńsku mieliśmy zignorowanie przez załogę alarmów systemu podchodzenia do lądowania, próbę lądowania poniżej parametrów na które pozwalały uprawnienia załogi, lot bez ważnych dokumentów, źle przygotowaną załogę (tylko kapitan znał rosyjski i musiał jednocześnie sprowadzać samolot i gadać z kontrolerami), brak aktualnej prognozy pogody i sytuację gdy kapitan pamiętał jak zjechano jego kolegę z którym leciał do Gruzji z tym samym Prezydentem gdy pilot zgodnie z przepisami odmówił wlotu w strefę działań wojennych.
          Każda z tych rzeczy sama mogła doprowadzić do katastrofy, a one spotkały się w jednym miejscu i czasie.

          • >Stąd pytam czy autor potwierdził fakt protestowania, czy podszedł, spytał?

            Skoro Krauze umieścił to w filmie to tak musiało być. Pogódź się z tym, tak jak ja się pogodziłem, że to jednak nie źle dobrani statyści. A nie oskarżasz go o kłamstwo bez żadnych dowodów.
            W odmętach internetu znalazłem post z tamtych dni “Następna sprawa: bardzo zdziwił mnie widok azjaty, prawdopodobnie studenta, który mocno protestował przeciwko pogrzebowi na Wawelu.”
            A ja Ciebie pytam: naprawdę uważasz, że mocne protestowanie można pomylić z przechodzeniem obok?

            >Nawet miniaturowy ładunek pozostawia ślady w rejestratorach (huk wybuchu, głupi kapiszon mający małą energię by został zarejestrowany) i na samolocie

            Tak jak mówisz, zostały ślady trotylu na samolocie. Być może jak odzyskamy czarne skrzynki i nie będzie tam nagranych kapiszonów to ta teoria zamachu zostanie odrzucona. Możesz wierzyć, że kiedyś znajdą się na to dowody, ale to myślenie życzeniowe.

            >która powstała po uderzeniu samolotu w ziemię i rozpadnięciu się kadłuba o grunt, gdyby kadłub rozpadł się w powietrzu to ponieważ nadal spadałby z wysokości 10-20 metrów to dalej by szczątki odleciały,

            To jest tylko twoja intuicja fizyczna, a później twierdzisz, że nikt nie używa intuicji. Oczywiście zgodzę się, że w badaniu katastrof nie należy używać intuicji i się tego nie stosuje i tak samo należałoby zbadać katastrofę Smoleńską. Trzeba by było zacząć od złożenia wraku z najmniejszych części. Przebadać czarne skrzynki i tak dalej.
            Może tak jak mówisz wrak rozpadł się na podłożu, a wybuchy tylko rozhermetyzowały kadłub i samolot stracił sterowność. Trzeba by na to zebrać dowody, bo bez tego to jest kolejna hipoteza.
            jeśli o upadek rozłączonego samolotu to sądze że ma tu raczej zastosowanie zasady pędu, po rozłączeniu ciała na dwa ciała będą one dalej lecieć po trajektorii jakby były jednym ciałem. Oczywiście będą różne opory aerodynamiczne co zaburzy trochę(może znacznie) lot.

            “W Smoleńsku mieliśmy zignorowanie przez załogę alarmów systemu podchodzenia do lądowania, próbę lądowania poniżej parametrów na które pozwalały uprawnienia załogi , lot bez ważnych dokumentów, źle przygotowaną załogę (tylko kapitan znał rosyjski i musiał jednocześnie sprowadzać samolot i gadać z kontrolerami), brak aktualnej prognozy pogody i sytuację gdy kapitan pamiętał jak zjechano jego kolegę z którym leciał do Gruzji z tym samym Prezydentem gdy pilot zgodnie z przepisami odmówił wlotu w strefę działań wojennych.”

            Raczej gdyby było tak jak mówisz to Krauze by wspomniał w filmie o tym. Więc to co mówisz jest mało prawdopodobne. Do listy mogłeś jeszcze dodać pijanego generała, by się ładnie zamknęła.

          • @disqus_qVGCdc0KdO:disqus nie, nie zostały ślady trotylu na samolocie. NIGDZIE tak nie napisałem. Gmyz napisał sensacyjny artykuł o tym, że urządzenie zwane “sztucznym nosem” “wykryło” trotyl. Nie, nie wykryło trotylu.
            Tego typu urządzenia nie wykrywają trotylu wykrywają cząsteczki, które mogą być związane z trotylem. Istotne jest mogą być. W przypadku tego typu urządzeń jest tak samo jak z badaniem mammograficznym, mają dużo false positive, ale mają bardzo niskie false negative. Mówiąc inaczej takie urządzenia/badania pokazują często informację o wykryciu czegoś gdy tego czegoś nie ma. I nie jest to wada. Mammografia czy takie urządzenie są tanie i nie przepuszczą prawie żadnego prawdziwego przypadku (niskie false negative), ale mają wysokie false positive. W przypadku mammografii to jest chyba 1 do 100, czyli na 100 kobiet które dostaną pozytywny wynik mammografii 99 jest zdrowych. Tak samo to urządzenie będzie krzyczało, że znalazło materiał wybuchowy nawet gdy go nie ma. Ale np. na lotnisku gdzie się używa takich urządzeń lepiej nie ryzykować przepuszczenia choć 1 ładunku wybuchowego i dlatego spokojnie można przeszukać 10 czy 100 toreb które dadzą wynik pozytywny i 90% czy 99% czy jeszcze 99.99% z nich będzie false positive.
            Inna sprawa, że w momencie wybuchu trotyl się zmienia chemicznie i w razie wybuchu urządzenie do detekcji trotylu nie znajdzie śladów trotylu bo ten się spali. Ale można znaleźć inne cząsteczki, których nie znaleziono.
            Krauze zna się na katastrofach lotniczych tak jak wszyscy członkowie “komisji” Macierewicza, czyli wcale. Kręci film pod tezę, ponieważ fakty do tezy nie pasują to je podkręca. Dodaje wybuch, zabija kamerzystę, dodaje Azjatę do protestujących.
            Krauze wierzy w spisek bo nie może pojąć, że katastrofa Smoleńska była wynikiem zwykłego przypadku i niedbalstwa. Kręcił film na zamówienie Kaczyńskiego, który chce by śmierć jego brata nie była zwykłym wynikiem niedbalstwa i głupoty (kto to widział żeby pilot samolotu w momencie gdy nie ma warunków do lądowania obawiał się pasażera..), ale by miała jakieś znaczenie historyczne.
            Problem w tym, że przez takiego Krauzego, Kaczyńskiego czy Macierewicza ustalenia komisji do badania wypadków lotniczych są ignorowane i może zdarzyć się kolejna katastrofa.
            Na świecie są 3 przypadki katastrof samolotów z TAWSem, 2 mają na koncie piloci z polskiego wojska. Tu-154 lądował przed Smoleńskiem 125 razy bez “słuchania” TAWS.
            Lech Kaczyński zostanie zapamiętany w historii jako Prezydent który zginął w katastrofie lotniczej i będzie to jego największe osiągnięcie w historii. Gdyby on i pozostałe 95 osób miały szczęście to spokojnie przegrałby wybory i nie byłoby problemu. Pech chciał, że doszło do katastrofy.
            I teraz przez kolejne 20 albo i więcej lat będzie sianie FUDa o zamachu.

    • “tematem filmu jest manipulacja faktami i wybiórczość ich przedstawiania.”

      Rozumiem że w tym celu sam manipuluje faktami i przedstawia je wybiórczo?

  3. “Jako Polacy, zasługujemy na coś lepszego.”
    Myślę że to powinien być tytuł i tekst tego artykułu opisującego ten… film. Więcej po prostu nie trzeba.

  4. Nina i jej partner powinni być homoseksualistami o nazwisku ibn Rosenstein. To dodałoby wiarygodności na pewno do tego niewątpliwie wybitnego, opartego na faktach autentycznych obrazu.

  5. “Cała sztuka polega na tym, że propagandę trzeba umieć uprawiać.”

    Smoleńsk to propaganda prawdy, a prawda zawsze będzie mniej atrakcyjna niż kłamstwo. Uprawiając propagandę kłamstwa można zmyślać, by historia była bardziej atrakcyjna. Reżyser Smoleńska nie mógł tego robić, bo by go antypolacy/KOD pożarł. Jest to właściwie fabularyzowany film dokumentalny.

    Dla Krauzego film udał się niesamowicie dobrze. Ja byłem przekonany, że z tej historii nie da się zrobić dobrego filmu, jednak Krauze udowodnił, że się myliłem.

    “To nie Polacy protestowali przeciwko pochowaniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. To Azjaci.”

    Szczerze mówiąc nie zauważyłem tego. Zapewne było trudno znaleźć statystów do tej roli, każdy aktor szybciej zagra prostytutkę niż kogoś takiego.
    W każdym razie wiadomo, że prawdziwi Polacy nie protestowali przeciw Wawelowi dla Prezydenta. To byli wyłącznie polskojęzyczni agenci obcych wpływów. Może i mieli polskie obywatelstwo, ale to o niczym nie świadczy.

    “2. Główni źli to nie Rosjanie. To działająca w Polsce stacja „TVM” o obcym kapitale.”

    To jest film dokumentalny więc trzeba oddać prawdziwy obraz sytuacji. Jednocześnie przeszkadza Ci, że Rosjanie są przedstawiani jako “grubych i pijanych, albo kościstych, podstępnych, przepytujących pogrążonych w rozpaczy Polaków niczym NKWD” i jednocześnie przeszkadza Ci, że Rosjanie nie są przedstawieni jako główni źli. Ciebie nie można zadowolić.

    Szczerze mówiąc to aktor grający polskiego prezydenta i aktorka grająca małżonkę prezydenta nie byli wcale tacy piękni. Myślę, że widzisz to co chcesz widzieć, czepiasz się na siłę.

    “Krauze miał doskonałą okazję, aby pokazać zwolenników teorii o zamachu jako ludzi rozsądnych, mądrych, racjonalnych. Pokazać wszystkim stanowiska, które na co dzień były marginalizowane przez tak zwane media głównego nurtu.”

    Całkowicie się mylisz. Gdyby Krauze poszedł w teorie spiskowe to by go zaraz gazeta Wyborcza wypunktowała, że to tylko teoria, a fakty są inne i by pokazali papierki z komisji. Krauze trzymał się faktów wiec filmu nie można merytorycznie zakatować. Wyborczej jednak film nie pasuje i atakują go, że niby słaba gra aktorska, słaba wartość artystyczna, słaba akcja i tak dalej. Do tego, że na premierę nie zmieścili się dziennikarze i rodziny Smoleńskie.
    Jeżeli porównamy pod względem wartości artystycznej Idę (która dostała Oskara) ze Smoleńskeim to Smoleńsk wygrywa o kilka długości. A jakoś wyborcza Idy nie atakowała.

    Smoleńsk przedstawia fakty bez kłamstw propagandowych, ma tylko jedną wpadkę. Po katastrofie jest pokazane jak Ewa Kopacz bierze szpadel i przekopuje ziemię na metr w głąb w poszukiwaniu ciał. Mówi “nazwisko zobowiązuje. Jestem Kopacz będę Kopać.”. To jest propaganda tak bezczelna i szyta grubymi nićmi, że nie można tego oglądać. Do tego, przecież nikt w to nie uwierzy i tego nie łyknie.

  6. Filmu nie widziałam i po kolejnej podobnej recenzji którą czytam, utwierdzam się w przekonaniu że to film który napsułby mi nerwów. Nie mam nic przeciwko filmom pokazującym różne teorie, ale nie nachalnie wmawiającym że to właśnie “tak było”. Wkurza mnie też, że z miejsca każdy katolik to zwolennik Pisu :/. To tak poza filmem :(.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...