“Legion samobójców” to film brutalnie skrzywdzony przez “Batman v Superman”. Recenzja sPlay

Film 04.08.2016
“Legion samobójców” to film brutalnie skrzywdzony przez “Batman v Superman”. Recenzja sPlay

“Legion samobójców” to film brutalnie skrzywdzony przez “Batman v Superman”. Recenzja sPlay

“Legion samobójców” mógł być pierwszym dobrym filmem z DC Extended Universe, ale… nie jest. To pozszywany na szybko z różnych, niespójnych ze sobą kawałków patchwork, który pozostawia po sobie niesmak. 

Żeby zrozumieć, co poszło nie tak i dlaczego Warner Bros. skopał kolejny film ze stajni DC, trzeba poznać historię jego powstawania. Po kiepsko przyjętym “Człowieku ze stali” i fatalnie odebranym “Batman v Superman”, WB znalazło się w podbramkowej sytuacji. Następne nieudane widowisko mogłoby doszczętnie pogrzebać to uniwersum. A przecież potencjał jest kolosalny! Nie pozostało zatem nic innego, jak stworzyć film, który naprawdę spodoba się publiczności.

legion samobójców 2

David Ayer, reżyser i scenarzysta “Legionu Samobójców”, wziął się do roboty. Napisał historię raczej mroczną, ponurą i poważną. I taką też zaczęto kręcić. Szefostwo Warner Bros. nabrało jednak w międzyczasie wątpliwości – czy aby na pewno jest to słuszny kierunek? Czy to jest to, co pokochają widzowie? Zlecili więc przygotowanie firmie zewnętrznej zwiastuna utrzymanego w lekkiej, zabawnej, może nawet nieco komediowej konwencji. Po sieci hulały zatem dwa trailery, mocno się od siebie różniące, a WB badało reakcje widzów. Co się okazało? Że to ten stworzony przez Trailer Park spotkał się z lepszym przyjęciem.

Upraszczając dalszy przebieg wydarzeń – Warner postanowił równocześnie montować dwa różne filmy. Mroczny “Legion samobójców” Ayera i rozrywkowy “Legion samobójców” gości z Trailer Park.

By potem jakoś połączyć to w całość, na szybko zorganizowano niezwykle kosztowne dodatkowe zdjęcia. Czy tak realizowana produkcja miała szanse się udać? Gdyby nie porażka “Batman v Superman”, Ayer mógłby stworzyć faktycznie autorskie widowisko, które byłoby zdecydowanie lepsze od tego potworka, jakiego nam zaprezentowano.

joker suicide squad

“Legion samobójców” w efekcie wypada bardzo kiepsko, choć osobiście uważam, że i tak jest lepszy od “Świtu sprawiedliwości”. Początek filmu – jednocześnie jego najlepsza część – jest kompletnie niekoherentny z tym, co zaserwowano nam w jego środku i zakończeniu. Sceny poważne, niekiedy wręcz patetyczne, przeplatają się tu w sposób kompletnie dowolny z ujęciami w założeniu dowcipnymi, rozrywkowymi i komediowymi. Obrazu całość dopełnia największa zmora filmów DC – idiotyczne retrospekcje i absurdalne wizje, nie tyle nawet nieumiejętnie wplecione do fabuły, co do niej po prostu wulgarnie doklejone taśmą klejącą.

Gdy we wstępie poznajemy kilka kluczowych postaci, a każda zaprezentowana jest efektownie i ciekawie, nic nie zapowiada nadchodzącej katastrofy.

Chwilę później następuje jednak niedorzeczne zawiązanie akcji (scena pierwsza:”Będziecie dla nas pracować!” “Nie będziemy!”; scena druga: “Jednak dla was pracujemy, ale wcale nam się to nie podoba!”) i z minuty na minutę jest coraz gorzej. Ekipa superzłoczyńców chadza sobie po mieście, prowadząc fatalnie napisane dialogi, w których raz padają wymuszone żarty, a raz pseudofilozoficzne refleksje na temat prawdziwej natury zła i moralności. Bohaterowie walczą z armią jednej z bohaterek, która miała nie wymknąć się spod kontroli, ale – niespodzianka! – wymknęła się i teraz chce zniszczyć świat. Jakie są jej motywacje? Niezwykle głębokie – ludzie przestali ją szanować, a kiedyś przecież oddawali jej boską cześć.

suicide-squad

Scenariusz jest poszatkowany jak kapusta w bigosie, kolejne sceny nie wynikają z poprzednich – ewidentnie widać, że coś pomiędzy nimi powinno być, może nawet było, ale w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło – a zwroty akcji… nie są zwrotami akcji, bo niczego nie zmieniają (abstrahując już od tego, że są nonsensowne).

Kiepska fabuła i źle napisany scenariusz to jedna sprawa.

Przecież “Legion samobójców” mogły uratować postaci, fantastyczne indywidua jak na przykład: Joker, Harley Quinn, Deadshot, Kapitan Boomerang, Enchantress czy Katana. Na każdej z nich można by oprzeć osobny film. Tymczasem gwarantuje, że po seansie najnowszego widowiska z DC Extended Universe, w głowie pozostanie wam maksymalnie dwójka bohaterów: fantastycznie zagrana przez Margot Robbie Harley i nieco mdły, ale koniec końców przyzwoity Deadshot w interpretacji niestarzejącego się Willa Smitha. Cała reszta to tylko niewyraźne (i niepotrzebne) tło.

legion samobójców 3

Jednak nawet jedyny klejnot “Legionu…”, wspaniała Margot Robbie, nie jest wolny od skazy. Cała para aktorki idzie w gwizdek, bowiem została zmuszona do opowiadania tego samego żartu przez cały czas – pierwsze trzy razy był zabawny, potem już niekoniecznie, i pełnienia funkcji comic reliefu, gdy reszta bandy pręży muskuły. Na osobną wzmiankę zasługuje też grany przez Jareda Leto Joker. Pomysł na tę postać być intrygujący – w filmie Ayera jest mniej komediowy i groteskowy, a bardziej brutalny i przerażający – ale wykonanie okazało się mało przekonujące i niewiarygodne.

Soundtrack sprawia dobre wrażenie, ale tylko początkowo. Potem okazuje się taki jaki cały film – przeładowany, przerysowany i wewnętrznie niespójny. Sceny walk i strzelaniny są względnie efektowne, jednak jest ich za dużo, czasem jedna nie zdąży się skończyć, a tu już zaczyna się kolejna. Jednocześnie ich przebieg jest oczywisty i przewidywalny, zatem trudno tu mówić o jakiejś ekscytacji. Finałowa potyczka to apogeum nudy. Bez pomysłu, bez zaskoczenia, bez emocji.

legion samobójców 4

Można się na “Legionie samobójców” dobrze bawić, o ile nie ma się wysokich wymagań w stosunku do kina. Obiektywnie rzecz biorąc, jest to film zły, nieudany i rozczarowujący. Mimo wszystko, po “Batman V Superman”, to mały kroczek naprzód. Tylko czy to wystarczy, by dalej zawracać sobie głowę kolejnymi widowiskami z DC Extended Universe? Pytanie pozostaje otwarte.

Teksty, które musisz przeczytać:

Snyder Cut może zmienić Hollywood. Fani walczą o kontynuację „Daredevila” i wersję reżyserską „Legionu samobójców”

Fani „Ligi Sprawiedliwości” wierzący, że gdzieś za chaotyczną i nijaką wersją kinową kryje się prawdziwe arcydzieło, po kilku latach walki mogą zacząć świętować. Tak zwane Snyder Cut trafi na HBO Max w 2021 roku. A sukces fanowskiej inicjatywy sprawił, że o swoje zaczęli walczyć też widzowie „Daredevila” i „Legionu samobójców”.

Artykuł/Film 25.05.2020

Dołącz do dyskusji (35)

35 odpowiedzi na ““Legion samobójców” to film brutalnie skrzywdzony przez “Batman v Superman”. Recenzja sPlay”

  1. Bardzo łagodnie potraktowałeś ten film…
    Ja nic gorszego w świecie kinematografii jeszcze nie uświadczyłem.
    W Świcie sprawiedliwości przynajmniej Affleck i Cavill spisali się w swoich rolach (abstrahując od fabuły, same postacie mi się podobały) i soudtrack był lepszy:)

    A Margot Robbie? Jakie znaczenie ma to jak zagrała swoją rolę, skoro jej obecność w tym filmie nie miała najmniejszego sensu. Spoiler – Jaką potencjalnie wartość może przynieść tej drużynie psychiatra z kijem? Czemu nagle stała się biegła w walce? Bo Joker poddał ją terapii szokowej i namówił do skoku w jakiś kwas?!? Ehh.. Nawet nie zagłębiając się w background tej postaci – to ciągle dziewczyna z kijem, która ma walczyć z “Supermanem, który tym razem nie będzie po naszej stronie”.

    Po Świcie Sprawiedliwości wyszedłem mocno zawiedziony, ale oczekiwałem świetnego filmu.
    Po pierwszych recenzjach Legionu, oczekiwałem kiepskiego filmu, ale do obejrzenia.Wyszedłem w szoku, jak ktoś mógł w ogóle dopuścić taki scenariusz czy pozwolić na dystrybucję tego “czegoś”.

    Nie ma już chyba nadziei dla DC.
    Na szczęście Marvel wygląda co raz bardziej obiecująco:)

  2. Ja się zastanawiam czemu wszyscy się czepiają tego DC za to że jest taki mroczny. Ja znowu mam dość tego całego MARVELA który wszystko robi na jedno kopyto: pokazuje bandę przebierańców którzy pajacują na ekranie, albo wygłaszają swoje patetyczne monologi.

    Taki znienawidzony BATMAN vs SUPERMAN w końcu pokazał że super-bohater nie musi być śmieszną postacią która wszystko ma gdzieś ale postacią od której wiecznie się czegoś wymaga i genialnie zostało to pokazane w Batman v Superman. Jest to film który zadaje wiele pytań: czy potrzebujemy superbohaterów? Co zrobimy jak się odwrócą od nas? itd.
    Niestety dla głównej widowni liczy się tylko: banda kolorowych dziwaków skaczących z jednej strony ekranu do drugiej, a po co to robią to w sumie nie wiadomo: ważne aby było kolorowo i wybuchowo.

    • Ale tu nie chodzi w głównej mierze o to że są mroczniejsze i przez to gorsze. Ich główną wadą jest posiatkowany montaż, dziury fabularne i zmienianie konwencji filmu w postprodukcji. To ta niespójność wizji reżysera i wytwórni jest największą wadą filmów DCEU.

      • Ja na to patrzę inaczej:
        W Batman v superman autor filmu postawił nas na środku, dając nam wybór: czy Superman albo Batman to są w sumie dobrzy czy źli. W tym filmie nie ma jednoznacznych odpowiedzi, ale wiecznie zadawane pytania i to jest w tym najlepsze. Film po którym można podyskutować: nie o filmie, ale problemie który poruszył – Czy potrzebujemy superbohaterów? itd.

        Z drugije strony w filmach Marvela wygląda tak: patrz, to jest superbohater i on w tym filmie uratuje cały świat – KONIEC. Każdy film od nich jest taki sam, zmieniają się tylko stroje bohaterów i lokacje gdzie występuję. Może i jest kolorowo, efekciarsko czasem śmiesznie ale całość jest płytka jak kałuża w słoneczny dzień.

        • Filmy Marvela są głupkowate, ale przynajmniej wewnętrznie spójne i koherentne ze światem przedstawionym. Logiczne. Jeśli akceptujesz tę konwencje, to są to całkiem udane widowiska. W przeciwieństwie do filmów z DC, które są chaotyczne, nieskładne, momentami absurdalne i obiektywnie rzecz biorąc – po prostu złe.
          Osobiście zdecydowanie wolę uniwersum DC, tylko co z tego, skoro tych ich filmów nie da się oglądać. Nawet jeśli mają większą głębię od produkcji Marvela, to trudno uznać to za jakiś gigantyczny atut, skoro poruszane przez nie kwestie zostały wyczerpane lata temu, gdy Alan Moore wydał “Strażników”.

          • Mnie to trochę wygląda jak sytuacja z filmem SHERLOCK HOLMES (2009) kiedy Guy Ritchie wydał swoją interpretację słynnego detektywa. Ludzie podzielili się na dwa obozy: tych co polubili nową konwencję i tych co nie byli wstanie zaakceptować że ich ulubiony bohater stał się jak Indiana Jones.
            Tutaj jest tak samo: po komiksach widownia spodziewa się lekkiego kina w którym nie trzeba się zastanawiać, myśleć, próbować poskładać całość. Każdy chce jeszcze więcej wybuchów, jeszcze więcej bohaterów na ekranie i tak ma być przez cały film,
            Ja nie powiem na początku także byłem po stronie Marvel, ale ile można. Jak mam znowu oglądać to samo, tylko w innej konfiguracji to już mnie mdli i dlatego wolę odmianę w postaci DC. Wiem że nie są to łatwe filmy w odbiorze ale naprawdę warto im poświęcić czas bo okazują się dużo lepsze od tych kolorowych wydmuszek.
            Powiem tak: ręki na dam sobie uciąć ale myślę że za kilka lat taki: BATMAN v SUPERMAN zostanie doceniony i stanie się kultowym filmem. Dziś jest wyśmiewany bo to nie jego czas, trafił w zły okres, ale będzie miał jeszcze swoje 5 minut.

          • Cała krytyka Świtu Sprawiedliwości sprowadza się do zupełnie czego innego. To o czym piszesz POWINNO być sednem filmu, ale nie jest.
            Decyzje przed którymi stają bohaterowie i świat są sztucznie wmuszone i niczym nieuzasadnione fabularnie.
            Dlaczego Lois jest w jakiejś afrykańskiej bazie terrorystów? Co wspaniale przewidział Lex Luthor i umieścił tam swoich ludzi… Skąd nagle tam Superman? Dlaczego coś co dzieje się w zapyziałej dziurze afrykańskiej jest przedmiotem debaty w amerykańskim trybunale? Skąd w oógle pomysł, żeby nagle winić Supermana za to co tam się stało? Po co Bruce Wayne ruszył na Metropolis dewastowane przez Supermana i Zoda? Kto tak robi i po co???! Nie ma żadnych mocy, wszystko się wali – co on tam komukolwiek może pomóc? Tą scenę można było zrealizować na milion innych i lepszych sposobów- chociażby mógł obserwować wszystko z helikoptera i zobaczyć, jak jego budynek się zawala i ludzi wylatują przez okna… A tak dostajemy sztucznie i bezsensowne próby budowania napięcia.
            Skąd w ogóle pomysł żeby Batman od razu miał walczyć i próbować zabić Supermana? Żadnego uzasadnienia. Ok, kiepsko uzasadnili, że Batman mógł się na wszelki wypadek zabezpieczyć bronią z kryptonitu – ale czemu od razu wyzywać Supermana? Gościa wyłącznie ratującego ludzi.
            Fatalna postać Lexa Luthora – geniusz, który subtelnie antagonizuje Supermana przeciwko Batmanowi… Nic takiego nie miało miejsca w filmie. Żadnego uzasadnienia jego decyzji, żadnego wprowadzenia postaci… Zero subtelności, zero geniuszu. Zero czegokolwiek – podobnie jak w całym filmie, nic się nie trzyma kupy i nie ma najmniejszego sensu – na czele z Doomsday’em na końcu…

            A to dopiero początek wad tego filmu….

            Mroczne i dobre były poprzednie Batmany z Bale’m. To mroczne może i było, ale dobrego w tym niewiele.
            Legion nie jest mroczny, nie jest zabawny i nie ma najmniejszego sensu jako film.

          • Pytanie 1: Dlaczego Lois jest w jakiejś afrykańskiej bazie terrorystów? Co wspaniale przewidział Lex Luthor i umieścił tam swoich ludzi… Skąd nagle tam Superman?

            Ad1: Lous była wa Afryce bo miała możliwość zrobienia wywiadu z słynnym terrorystom. Lex niczego nie przewidział ale celowo umieścił tam swoich terrorystów i zwabił tam specjalnie Supermana bo wiedział że jak Lous jest w niebezpieczeństwie to zaraz się zjawi (tym sposobem odciągnął Superman od tego co planował – musiała się go pozbyć na jakiś czas ) Pokazali to świetnie w scenie jak Lex zrzucił ją z dachu wieżowca, dodatkowo watek ten był kilkakrotnie poruszany: że przez to że zawsze Superman ratuje Louis to giną niewinni ludzie – jedne z ważnych wątków w filmie.

            Pytanie 2: Dlaczego coś co dzieje się w zapyziałej dziurze afrykańskiej jest przedmiotem debaty w amerykańskim trybunale?

            Ad2: W trybunale była debata o tym czym Superman: powinen pomagać ludziom czy nie. Kolejny ważny watek w filmie: Superman owszem i taruje świat a przy okazji giną niewinni ludzie. W innych filmach wszyscy mają w dup… co się dzieje z tymi niewinnymi ludźmi którzy giną podczas walk superbohaterów a tutaj autor filmu zadała nam ważne pytanie: czy Superman jest nam potrzeby? Czy mamy z niego więcej pożytku czy strat?

            Pytanie 3: Po co Bruce Wayne ruszył na Metropolis dewastowane przez Supermana i Zoda? Kto tak robi i po co???!

            Ad3: Bo zrozumiał że to nie Superman jest jego wrogiem i jak każdy superbohater chce ratować świat. A co z tego że nie ma mocy takich jak Superman: który superbohater kalkuluje? Oni idą na żywioł nie ważne czy z tego wyjdą cało czy nie.

            Ptanie 4: Skąd w ogóle pomysł żeby Batman od razu miał walczyć i próbować zabić Supermana?

            Ad4: Batamn obwiniam Supermana za śmierć ludzi z swojej firmy. Film ten zaczyna się wtedy jak kończy się “Człowiek ze Stali” (2013) gdzie całą sytuacje mamy z innej perspektyw. Tam w tle widać jak Superman walczy z Genarałem Zodem ale przy okazji rozwalają pół miast i giną niewinni ludzie. Bryce Wayne patrzył na to z innej perspektywy i uznał że Superman jest winny śmierci tych niewinnych ludzi. Potem do ognia cały czas dolewał Lux Luthor który to specjalnie zaaranżował aby oni mogli się pozabijać nawzajem.

            Pytanie 5: Fatalna postać Lexa Luthora – geniusz, który subtelnie antagonizuje Supermana przeciwko Batmanowi…

            Ad5: Luthor właśnie wyszukiwał superbohaterów i z jakiegoś powodu to był jego cel… ale to właśnie jest główna cecha świrów że robią coś co w sumie nie ma sensu – dlatego jest się właśnie świrem. Dobrze że tego nie tłumaczyli nie wszystko da się wytłumaczyć. Tak samo jak się nie da wytłumaczyć z filmów Marwela czemu Ci czarni bohaterowi chcą zawsze rozwalić świat – naglę zjawiają się na ziemi i mają jeden cel – zniszczyć… zawsze to samo a tutaj taka odmiana.

            ps: naprawdę polecam zobaczyć jeszcze raz jak wyjdzie na Blu-Ray.
            pozdrawaim

          • “A co z tego że nie ma mocy takich jak Superman: który superbohater kalkuluje? Oni idą na żywioł nie ważne czy z tego wyjdą cało czy nie.”

            No akurat Batman to jednak jest jeden z tych “myślących” bohaterów.

          • “Superman owszem i taruje świat a przy okazji giną niewinni ludzie. W innych filmach wszyscy mają w dup… co się dzieje z tymi niewinnymi ludźmi którzy giną podczas walk superbohaterów “- temat śmierci niewinnych ludzi był właśnie poruszony w Kapitanie Ameryce: wojnie bohaterów. ;)

          • Nie wiem… może niezbyt uważnie oglądałem ten film ale zgodzę się z tym, że film ten był mega chaotyczny i często brakowało mu ciągu przyczynowo-skutkowego.

            Może jestem laikiem w kwestiach komiksowych ale film był nie dla hardcorowych fanów a również dla takich laików jak Ja. I powiem szczerze, że nie kumam sporej ilości wątków. Rzeczywiście była debata rządu USA, która była efektem nie dewastacji Metropolis a właśnie jakiejś walki w jakimś Afrykańskim wypizdowie.

            Nagle ni z gruchy ni z pietruchy jest scena gdzie jest jakiś ziomek jak Batman tylko w skórzanej kurtce, jacyś żołnierze z logo supermana, wybucha walka, nie wiadomo o co i po co. Domyślam się, że o kryptonit którego tam nie było. Ale kim do cholery są Ci ludzie? Skąd się ta akcja wzięłą? Potem Batman ma jakąś wizję… jakiś ziomek, który cholera wie kim jest – Flash? – coś tam gada do Batmana. O co tu w ogóle chodzi? Może to moja nieuwaga ale nigdy nie zdarzyło mi się bym po filmie tak bardzo nie wiedział o co chodzi. Co się tam dzieje w teraźniejszości, co w przeszłości a co w przyszłości? Skąd i po co tam Wonder Woman? Jaka była rola Doomsdaya? A Lois Lane to jest najbardziej tępa postać kobieca w uniwersum komiksowym. Jej działania nie mają krzty sensu. Ciągle się pakuje w kłopoty, a potem ktoś ginie.

            Dlaczego Supermana nikt nie poznaje po założeniu okularów? Ja wiem, że tak było od zawsze ale w XXI wieku oczekuje, że jakoś to zostanie wytłumaczone tak jak w trylogii Nolana próbowano tłumaczyć nadnaturalne moce innych postaci. Dlaczego na kostiumie Robina są napisy Jokera? Po co te nawiązania? Dlaczego Alfred gada z Brucem tak jakby o Robinie ale właściwie nic o nim nie mówią? Czemu Bruce Wayne w żaden sposób nie nawiązuje do postaci wykreowanej przez i Bale`a? Te filmy dzieli tak krótki czas, że wydaje mi się to niedorzeczne biorąc pod uwagę, że DC chce teraz wystartować opowieść o swoim uniwersum od środka. Nie tłumacząc kto jest kim, dlaczego robi to co robi… nic. Narracja wygląda jakby operowano tam samymi oczywistościami dla widza. A skoro wszystko jest oczywiste to po co film?

          • Problem w tym iż Guy Ritchie trzymał się w miarę wiernie materiału źródłowego, przynajmniej jeżeli chodzi o przedstawienie postaci głównego bohatera. To nie była nowa konwencja tylko powrót do korzeni.
            W BvS postać Lexa to ewidentny wynik połączenia 2 postaci. Na przykład napis na gazecie You let your Family die ( według mnie to na 100% miał być przekaz od Jokera).
            BvS i SS to połączenie 2 różnych wizji (BvS wizja Snydera i Goyera, SS Ayera i WB). Wynikiem jest po prostu słaba produkcja.

            Nie, BvS nigdy nie stanie się kultową produkcją. Gdyby był spójny fabularnie a nie był tylko próbą szybkiego nadgonienia Marvela w tedy może i by stał się jedną z najlepszych produkcji w historii filmów super-hero. Ale ewidentnie ten film powinny poprzedzać solowe produkcje prowadzące do spotkania Batmana i Supermana.

          • Ludzie oczekiwali spójnego filmu, dostali chaotycznie opowiedzianą historię – czy to źle? Tak, źle.

          • To zleży jakie kto miał oczekiwania: jeśli liczyłeś na kolorwankę w stylu Avengers to niestety się rozczarowałeś. Ja znowu myślałem że to będzie kolrowanka w stylu Avnegers a dostałem porządne, mroczne kino, więc dla mnie DOBRZE. Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia ;)

          • Postacie DC są fajnie pomyślane w założeniach, ale ostatnie filmy jakby w ogóle tego nie potwierdzały.
            Obawiam się, że w BvS nie ma czego “składać”.

  3. Zastanawiam się czy autor tekstu obejrzał ten film czy tylko trailer???
    Jest co prawda trochę nie spójności względem wersji komiks/kreskówka…
    Deathshoot był oryginalnie biały ale jak to amerykanie nie ma pozytywnego murzyna w filmie niema filmu… Trochę się zawiodłem tymi zastrzykami bo nawet w kreskówce – Liga Sprawiedliwych Bez Granic – odc 17 – siły ekspedycyjne x – jest motyw z ładunkami w ciele tyle że jest on dostarczany w postaci ” wybuchowych nanitów” dostarczonych w posiłku…
    Harley genialnie zagrana!!! Trochę dziwna jest relacja z Jokerem dla kogoś kto za młodu oglądał Batman Animated Series…
    Podsumowując każdy kto będzie szukał różnic lub inności względem komiksu/kreskówki może się przyczepić…
    Mimo to film jest genialny!! Naprawdę dobrze się ogląda nawet Polski Dubbing jest ciekawie zrobiony i ciężko mieć do niego zastrzeżenia!!
    Polecam jak ktoś nie widział!!!

  4. Jak można mieć “wysokie wymagania” idąc na ekranizację komiksu?? Jak ktoś chce intelektualnego sponiewierania to chyba raczej inny repertuar wybiera… Nie ma się co czepiać… spoko rozrywka… mimo przymułu na końcu ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...