Polski Netflix przeżywa kosmiczną inwazję Star Treka. W sam raz na premierę Star Trek: Beyond

Seriale 04.07.2016
Polski Netflix przeżywa kosmiczną inwazję Star Treka. W sam raz na premierę Star Trek: Beyond

Zasoby polskiego Netfliksa nie są tak okazałe, jak te przeznaczone dla zachodnich widzów. Krajowe licencje to dla tej platformy ość stająca w gardle. Na całe szczęście nie dotyczy to Star Treka.

Odwiedzając polską wersję platformy Netflix, próżno szukać wielu ciekawych produkcji. Jak na przykład wydanego kilka dni temu “Voltrona”, odświeżonego dzięki studiu DreamWorks. Była wielka premiera na wyłączność dla Netfliksa, która… ominęła Polskę. Wszystko przez krajowe licencje i XX-wieczny model podziału rynku.

Tego problemu nie mają fani Star Treka. Netflix udostępnił gigantyczne zbiory przed premierą “Star Trek: Beyond”.

Film kinowy “Star Trek” (2009) oraz świetny “Star Trek: Into Darkness” (2013) jest w Netfliksie bodajże od startu tej usługi na terytorium naszego kraju. Na tym biblioteka VoD usługodawcy się jednak nie kończy. Najciekawsze dopiero przed nami.

W bazie Netfliksa pojawiło się legendarne “Star Trek: The Animated Series” z lat 80-tych ubiegłego wieku. Trzeba zaznaczyć, że to pierwszy raz, kiedy ta animowana seria zostaje leganie dystrybuowana na terenie Polski. “The Animated Series” nie miało wcześniej swojej premiery w naszym kraju.

Zrzut ekranu 2016-07-04 o 02.29.28Nie mogło się również obejść bez kultowych seriali. W Netfliksie znajdziecie zarówno serial “Star Trek” z 1968 roku, jak i niezwykle popularny “Star Trek: The Next Generation” z 1993 roku. Do tego trzy sezony przeciętnego “Star Trek: Enterprise”, a także ceniony “Star Trek: Voyager” oraz “Star Trek: Deep Space Nine”.

Łącznie mamy więc 29 sezonów czystego dobra.

Niestety, w języku angielskim i z angielskimi napisami. Jestem jednak przekonany, że fani tego uniwersum są na tyle dojrzali, że bez problemu poradzą sobie z językiem królów. Gdy z kolei rozprawią się z serialami, wisienką na torcie będzie pełnometrażowy “Star Trek: First Contact” z 1996 roku.

Jako miłośnik science-fiction, naprawdę nie obraziłbym się na podobny zbiór Gwiezdnych wojen, ze wszystkimi filmami kinowymi oraz animacjami. Co oczywiście póki co wydaje się bardzo nierealne.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...