Nie dajmy się zwariować, czyli niedługa rozprawa o poprawności politycznej w kulturze masowej

Film 25.06.2016
Nie dajmy się zwariować, czyli niedługa rozprawa o poprawności politycznej w kulturze masowej

Nie dajmy się zwariować, czyli niedługa rozprawa o poprawności politycznej w kulturze masowej

Transgender, LGBT, dyskryminacja kobiet, rasizm, posłanka Grodzka, Robert Biedroń, tęcza – to tylko niektóre frazy wpisane w wyszkiwarkę czy wypowiedziane w dyskusji, które budzą ogromne emocje. I choć, oczywiście każdy człowiek i grupa społeczna powinny mieć swoje miejsce na popkulturowym i socjologicznym firmamencie, to jednak niekiedy łatwo jest, trzymając sztandar poprawności politycznej, działać ze szkodą dla samych zainteresowanych.

To trochę smutne, że pomimo tysięcy lat ewolucji, rozwoju myśli, filozofii, moralności, wiedzy i nauki ludzkość nadal nie potrafi się uporać i pogodzić z faktem, że różnimy się między sobą. Rasą, wyznaniem, orientacją seksualną (niektórzy też i orientacją w terenie). Żądza władzy i wpływów sprawiła, że wiele subkultur czy grup społecznych przez wieki były uciśnione. Obecnie staramy się jak najbardziej niwelować i naprawiać błędy przeszłości, i w tym celu pojawiła się “poprawność polityczna”. Jej założenia są jak najbardziej słuszne, choć niestety czasem metodologia działań nie jest zbyt fortunna i potrafi przynieść odwrotne do zamierzonych skutki.

Jak zawsze w takich sytuacjach najłatwiej zwrócić się w stronę popkultury, która stanowi najpełniejsze zwierciadło szeroko pojętej kondycji społecznej.

Na pierwszy ogień zastanówmy sie nad sytuacją kobiet w kinie. Wielu narzeka, i słusznie, że nie ma interesujących ról ani filmów tworzonych z myślą o kobietach (i przez kobiety), a Hollywood to staromodny “męski klub”. Poniekąd jest to prawdą. Wielkie wytwórnie dziś już widzą to i reagują, przez co w mainstreamowych widowiskach mamy od kilku lat wysyp “twardych lasek”. Aktorki w wywiadach cały czas powtarzają niczym mantrę, że to “super grać twardą babkę, która potrafi skopać mocno tyłki”. W porządku. Może to i fajne, tylko czy rzeczywiście na tym ma polegać walka o równouprawnienie? Czy widzowie, także płci żeńskiej, potrzebują aż tylu twardych (i nie mylmy tego z “silnymi”) kobiecych postaci?Osobiście nie do końca widzę sens, w robieniu z nich na siłę tak „męskich” postaci w kinie akcji jak to tylko możliwe.

Twarda jak skała Emily Blunt w scenie treningu z filmu "Na skraju jutra"
Twarda jak skała Emily Blunt w scenie treningu z filmu “Na skraju jutra”

To ewidentne pójście na skróty, bo idealnym rozwiązaniem byłoby napisanie dla kobiet ciekawych i atrakcyjnych z perspektywy widza i fabuły postaci.

A popkultura zna kilka takich. Wystarczy wspomnieć chociażby Ellen Ripley z serii “Obcy” czy Sarę Connor z “Terminatora”. Obie były silne i twarde, ale nie zatraciły w tym wszystkim swojej kobiecości. Poza tym, ich “twardość” wynikała w dużej mierze z ekstremalnych sytuacji, w jakich się znalazły. Nawet bardziej “bajkowa” księżniczka Leia z pierwszych “Gwiezdnych Wojen” czy Anna z “Krainy Lodu” mają w sobie dziewczęcy wdzięk, ale jednocześnie potrafią sobie dać radę same kiedy zachodzi potrzeba. Dziś jednak dominują postaci takie jak Rey z nowych Gwiezdnych Wojen, która sama sobie wszystko naprawi, sama pilotuje z wirtuozerią wielkie statki kosmiczne, i która niemalże na każdym kroku musi zapewniać kolegów, że nie potrzebuje ratowania z opresji, tak jakby trzeba to było usilnie podkreślać.

Rey wraz z Finnem i BB-8 uciekają przed siłami "Nowego Porządku"
Rey wraz z Finnem i BB-8 uciekają przed siłami “Nowego Porządku”

Innym zagadnieniem jest rasizm.

Przybiera on przeróżne formy. Czasem walka o miejsce czarnych bohaterów w popkulturze przybiera dość absurdalne kształty. Ma to miejsce przede wszystkim, gdy np. w adapatacjach książek, bajek czy komiksów, kultowe i charakterystyczne postaci zmieniają nagle kolor skóry. Nie trzeba wcale szukać daleko, chociażby pierwszy z brzegu przykład naczelnego Daily Planet Perry’ego White’a z “Człowieka ze Stali” (i jego kontynuacji). Od pierwszych komiksów z Supermanem z lat 40. XX wieku, postać ta była biała. Przez te wszystkie dekady fani i czytelnicy Supermana zżyli się na tyle z Perrym, że siłą rzeczy oczekiwali tego, iż jego wersja filmowa będzie bliska papierowemu oryginałowi, w sumie na tym miedzy innymi polega adaptowanie. W filmach Zacka Snydera, White’a gra Laurence Fishburne. Znakomity aktor, tyle że o innym odcieniu skóry.

Po lewej Perry White w wersji komiksowej i wcielający się w niego Laurence Fishburne po prawej
Po lewej Perry White w wersji komiksowej i wcielający się w niego Laurence Fishburne po prawej

I można się spierać, że w sumie jest to postać drugoplanowa i, że obsadzenie Fishburne’a to swego rodzaju symboliczna kwestia i to przecież tylko kolor skóry. No, ale mimo wszystko jest ona niezgodna z oryginałem. Snyder tłumaczył sie, że Laurence jest wielkim aktorem i to są jego główne kryteria wyboru, natomiast brzmi to trochę jak poprawnie polityczna wersja dla mas. Idąc tym tropem rozumowania, równie dobrze mógłby obsadzić czarnego aktora w roli Supermana, z pewnością znalazłoby się mnóstwo lepszych czarnych aktorów od Henry’ego Cavilla. Pójdźmy dalej, zróbmy w takim razie kolejny film o Martinie Lutherze Kingu i obsadźmy w jego roli Roberta De Niro. Co z tego, że jest biały? Przecież jest wybitnym aktorem. Po co się ograniczać? Niech Jackie Chan zagra prezydenta Obamę! Przecież kolor skóry nie ma znaczenia.

Innym przykładem jest Johnny Storm, jeden z członków Fatanstycznej Czwórki. W najnowszej (niestety fatalnej) odsłonie filmu zagrał go, świetny młody aktor Michael B. Jordan. Tylko znowu, czemu wybór na obsadzenie postaci będącej od zawsze do bólu białą (miał w dodatku niebieskie oczy i blond włosy) padł na czarnego aktora? I żeby nie było, miałbym takie same pretensje, gdyby na przykład aktor wcielający się w Supermana miał blond włosy, albo Wonder Woman byłaby meksykanką bądź rudowłosą.

johnny_storm_f4

O dziwo, w przypadku wielu kultowych postaci, twórcy starają się jak najmocniej trzymać oryginału, ale raz na jakiś czas, przemycają właśnie takie “nowoczesne”ruchy, w postaci wrzucania tu i ówdzie “obowiązkowego czarnego aktora”. A tego typu decyzje obsadowe potrafią denerwować oddanych fanów. I nie dlatego, że są rasistami, tylko dlatego, że dany twórca podchodzi do materiału źródłowego z lekceważeniem.

Tu nie o sam kolor skóry chodzi. Gdy oglądałem pierwszego “Batmana” Tima Burtona to, choć uwielbiam ten film i Michaela Keatona, nie do końca pasował mi on do roli Bruce’a Wayne’a. W komiksach to był przystojny, tajemniczy playboy o wysportowanej sylwetce. Keaton w filmie Burtona to z kolei bardziej enigmatyczny dziwak średniego wzrostu. Słowem, wizualnie odbiega od oryginału. W adaptacjach książek czasem można sobie pozwolić na większą swobodę w obsadzie, ale w przypadku komiksów, które są medium wizualnym taka swoboda, moim zdaniem, jest o wiele mniejsza.

O wiele większym problemem jest fakt, że ogólnie mówiąc, nie ma większej różnorodności w popkulturze.

Zamiast stworzyć nowe i ciekawe postaci o czarnym, żółtym czy czerwonym kolorze skóry i uczynić z nich głównych bohaterów, to producenci idą po najmniejszej linii oporu i po prostu zastępują istniejące już kultowe postaci np. superbohaterów, czarnoskórymi postaciami Jednym z naczelnych przykładów jest jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w komiksie ostatnich lat, czyli Miles Morales – następca Petera Parkera jako Spider Mana. Nie dość, że samo nazwisko wskazuje na hiszpańskie korzenie, to Miles jest czarnoskórym chłopakiem, który przywdziewa lekko zmodyfikowany kostium Pająka. Dla wielu jest on flagowym przypadkiem poprawności politycznej. Z pewnością znajdzie się też spora grupa ludzi, która poczuła, że ktoś zawłaszcza ich (pop)kulturową tożsamość i narzuca zupełnie “obcą”.

Miles Morales, następca Petera Parkera jako Spider Man.
Miles Morales, następca Petera Parkera jako Spider Man.

Oczywistym jest fakt, że Miles Morales jako Spider Man jest czymś co pomoże mentalnie czarnoskórej bądź hiszpańskiej/meksykańskiej społeczności poczuć się pewniej i być zauważonym w dyskursie publicznym, jednak czy nie lepiej byłoby to osiągnąć poprzez nowe, oryginalne postaci niosące ze sobą cały bagaż kulturowy związany z ich pochodzeniem czy kolorem skóry? A takich postaci nie brakuje. Jest przecież Black Panther w końcu wprowadzony także na ekrany kin w “Kapitanie Ameryka: Wojna bohaterów”. Na jesieni zobaczymy w Netfliksie serial o Luke’u Cage’u (obecnie, poza Daredevilem można też obejrzeć ciekawą kobiecą bohaterkę, Jessicę Jones). Można? Można. Trochę późno, ale lepiej niż wcale.

Oczywiście “wybielanie” bohaterów też jest problemem, z którym ciągle musimy się mierzyć.

Od początków istnienia kina rasy inne niż biała były otwarcie dyskryminowane. I choć dziś sytuacja wygląda już o wiele lepiej, to nadal, o dziwo, pojawiają się “kwiatki” w postaci “Bogów Egiptu”, gdzie tytułowych bohaterów odtwarzają biali aktorzy. Hollywoodzkie próby ekranizacji japońskich mang i anime z góry są skazywane na porażkę, gdyż kultowe postaci, jak np. Goku z serii Dragon Ball, nagle jawią się w filmie jako… ameykańskie nastolatki. W trzeciej części “Iron Mana”, postać grana przez Guy’a Pearce’a w oryginale była… kobietą. Zmieniono ją na męską, gdyż wytwórnia chciała sprzedać więcej zabawek chłopcom, bo ponoć dziewczynki przeważnie nie bawią się figurkami z adaptacji komiksów (być może dlatego, że się ich nie robi, co tworzy błędne koło, ale to już inna kwestia).

Z kolei sama publiczność, tak po prawdzie, też nie zawsze jest w porządku, bo biorąc za przykład nowe “Gwiezdne Wojny”, to pamietam jak zbierały się krytyczne opinie na temat tego, że jeden z głównych bohaterów jest czarny. A czemu miałby nie być? Biorąc pod uwagę, że cała saga Star Wars rozgrywa się w odległej galaktyce i na róznych planetach, dziwię się, że od samego początku trójka głównych bohaterów była ludźmi (w dodatku rasy białej), a nie np. jakimś fioletowym, pięciorękim przedstawicielem świata z nieznanej nam części kosmosu.

A tymczasem w 2015 roku ludzie nadal potrafią mieć problem z tym, że główną bohaterką sagi jest kobieta, a jej ekranowy partner jest czarny.

Strażnicy Galaktyki
Strażnicy Galaktyki

Pod wzgledem różnorodności zdecydowanie bardziej realnie wypadli “Strażnicy Galaktyki”. Tam tylko jedna z postaci była człowiekiem, cała reszta to przedstawiciele odmiennych ras z przeróżnych planet (pośród nich gadający szop oraz… drzewokształtny Groot). Wprawdzie zabrakło postaci czarnoskórej, ale za to dostaliśmy osobniki o skórze zielonej, niebieskiej czy fioletowej.

Całkiem niedawno świat obiegła wiadomość, że w animacj Pixara “Gdzie jest Dory” zobaczymy nie tylko pierwszą homoseksualną parę w historii animacji (o la boga!), ale na dodatek jedna z płaszczek w filmie okazuje się być… transpłciowa. Jak widownia to przeżyje!? Dzieciom takie rzeczy pokazywać?! Jak żyć?! Zakładając oczywiście, że przeciętny widz dostrzeże te postaci i skojarzy fakty. Homoseksualna para w animacji pojawia się dosłownie na moment, a z kolei transpłciowa płaszczka nie oznajmia wszem i wobec o swoim życiu prywatnym, także po raz kolejny mamy tu do czynienia ze swego rodzaju absurdem. I nie jest on po stronie twórców – to miłe, że w ten sposób chcą oni niejako otworzyć się przed każdym człowiekiem i z akceptacja przyjąć go do “rodziny”. Tutaj absurdalne są reakcje mediów oraz internetów, którzy nie dość, że poświęcają tej tematyce tak wielką uwagę, to jeszcze zdają się dość żarliwie podsycać ogień dyskusji i podkręcać na siłę emocje.

Kadr z filmu "Gdzie jest Dory"
Kadr z filmu “Gdzie jest Dory”

Rodzajowi ludzkiemu strasznie opornie idzie proces dojrzewania, wydawać by się mogło, że te tysiące lat mniej bądź bardziej zrównoważonego rozwoju powinny przynieść jakieś wymierne skutki. Okazuje się, że ciągle jesteśmy jako cywilizacja na mentalnym poziomie nastolatka. Czasem zdarzają się nam przebłyski geniuszu i empatii, ale przeważnie dajemy się nadto ponieść negatywnym emocjom, niepotrzebnie dzielić, tworzyć problemy i nieumiejętnie je potem rozwiązywać. Może rzeczywiście przydała by sie nam zombie apokalipsa?

Teksty, które musisz przeczytać:

„Zwariowane melodie” wracają w dawnym stylu. Lek na poprawność polityczną czy desperackie szukanie minionej chwały?

W świecie animacji długo liczyły się jedynie dwie siły. Disney produkował kolorowe bajki dla dzieci, a Warner Bros. tworzył szalone, często kontrowersyjne krótkometrażowe opowieści z serii „Zwariowane melodie”. Teraz firma wraca z nowymi odcinkami w starym stylu, które dla niektórych osób będą ratunkiem od rzekomej poprawności politycznej.

Felieton/Seriale 13.06.2019

Dołącz do dyskusji (48)

50 odpowiedzi na “Nie dajmy się zwariować, czyli niedługa rozprawa o poprawności politycznej w kulturze masowej”

  1. Ludzie czasem przesadzają z poprawnością polityczną, w jedną i drugą stronę. Nie zrozumiem narzekań na czarnego bohatera w Gwiezdnych Wojnach, ale też nie zrozumiem nagłej zmiany całej postaci.

    Co do animacji, to przed “Gdzie jest Dory” już pojawiały się postaci homoseksualne. W Clarence był pocałunek dwóch panów, w Wodogrzmotach Małych miłość dwóch policjantów, a w Stevenie Universe był już ważniejszy wątek homoseksualny. To dobre kreskówki a wątki też dobrze poprowadzone, choć niestety w niektórych krajach je ocenzurowano.

  2. nie wiem czy splay jest powiązany ze spidersweb ale wreszcie pośród tego szamba co tam sie wypisuje znalazłem składny i logiczny tekst. Winszuje

    • Generalnie spidersweb.pl jest technologiczny, natomiast splay.pl jest kulturowy jak nagłówek wskazuje – “Co warto przeczytać, zobaczyć, przesłuchać?”. W dalszej części napiszę o bunkrach.

      spidersweb.pl oraz splay.pl oraz bezprawnik.pl i kilka innych takich jakby miniblogów, są częścią takiej jakby większej całości. A przynajmniej ja tak to rozumiem. To jest taka jedna wielka jakby rodzina. Szukałem u nich w rozwijanym menu jakiegoś dokładniejszego opisania jak to wygląda i nie znalazłem. Albo źle szukałem. Albo schowane w jakimś bunkrze.

      Domyślam się, że trafiłeś tu (na ten artykuł) klikając na kafelek na spidersweb.pl który faktycznie tam teraz znajduje się na pierwszym miejscu. Ale możesz tutaj wchodzić bezpośrednio, wpisując po prostu splay.pl, zostać z nami i komentować artykuły. Jak to gdzieś ktoś powiedział… “Bunkrów nie ma. Ale też jest zajebiście.”

  3. Tu już od dawna nie chodzi o poprawność polityczną, albowiem wszystko zmierza do stworzenia dramy, którą żywią się środowiska wiecznie umęczone oraz wszelkiego rodzaju tabloidy i serwisy przybierające od czasu do czasu taką formę. Razem starają się doprowadzić do dychotomii myślenia u odbiorców, aby sztuczne koło nienawiści istniało, a gawiedź jest zwyczajnie głupia, bo w dzisiejszych czasach posiadanie własnego zdania, to przyznanie się do bycia oszołomem.

    • 1. W Imperium Galaktycznym służyły też roboty i jakoś nie czuje się oszukany. A tak swoją drogą, nie przeszkadza Ci to, że w Star Wars są np. rasy, które mają niebieski kolor skóry?
      2. Peter Parker cały czasz jest biały. Co do czarnej Hermiony to wystąpi ona tylko w sztuce teatralnej.

      • “1. W Imperium Galaktycznym służyły też roboty i jakoś nie czuje się
        oszukany. A tak swoją drogą, nie przeszkadza Ci to, że w Star Wars są
        np. rasy, które mają niebieski kolor skóry?”

        Staram się… czytam to 5 raz… ale naprawdę nie jestem w stanie dociec do czego zmierzasz i co chciałeś tym komentarzem przekazać. Nie wiem nawet jak on się ma do poprzedniej wypowiedzi.

        • Fakt, napisałem dość nieskładnie. N31 porównał czarnego szturmowca z Gwiezdnych Wojen do Nazistów, których mieliby zagrać czarni aktorzy co moim zdaniem jest porównaniem nietrafionym. Imperium jest fikcyjne i J.J. Abrams mógł sobie do niego wprowadzić dowolne modyfikacje, bo w żaden sposób nie przekłamywał tym historii.
          Co do niebieskiej skóry, to chciałem nawiązać do dyskusji jaka miała miejsce po tym jak okazało się, że postać Finna będzie w filmie czarna. W uniwersum Star Wars są rasy o różnych kolorach skóry, więc nie rozumiem czemu ktoś miał problem z kolorem skóry akurat tego jednego szturmowca.

          • Ok, teraz rozumiem.

            Faktem jest, że kanon, który się latami tworzył przedstawiał imperium galaktyczne jako organizację jednolitą rasowo i gatunkowo. Nie wynika to tylko z filmów ale i z komiksów, książek itd. Imperium to przede wszystkim byli tylko ludzie. Gdy w imperium służył ktoś innego gatunku to zazwyczaj miało to miejsce już po śmierci imperatora czyli rozpadzie klasycznego imperium albo pełnił rolę najemnika, osoby do wynajęcia albo zwykłego sługusa. Oczywiście jest wyjątek jak Admirał Thrawn ale to tylko wyjątek, który potwierdza regułę.

            Szturmowców co prawda samych nie mieliśmy okazji oglądać bez pancerza w filmach, jednak już oficerów imperium jak najbardziej. A Ci w 100% byli białoskórymi mężczyznami. To już coś mówi o polityce imperium. Poruszenie o czarnoskórego szturmowca zauważ było ale przed premierą gdy byliśmy karmieni tylko zapowiedziami i nikt nie wiedział czym w nowym filmie będzie imperium.

            “W uniwersum Star Wars są rasy o różnych kolorach skóry, więc nie rozumiem czemu ktoś miał problem z kolorem skóry akurat tego jednego szturmowca.”

            Są oczywiście inne rasy tylko tak jak wspomniałem wcześniej, nie były one w strukturach imperium albo nie pełnili żadnej znaczącej roli. Poza naszym niebieskoskórym admirałem.

      • Tu nie chodzi o to, że mu przeszkadzają ludzie/istoty o danym kolorze skóry tylko o to, że ich rola tam nie pasuje. Nie chodzi o to, że Fin był jedną z ważnych postaci a o to, że nie powinien być szturmowcem ze względu na kolor skóry. To jakby robić film o KKK gdzie połowę oprawców grają czarni a połowę ofiar biali.

        • KKK było organizacją rasistowską i faktycznie jej członków nie mogliby grać czarni aktorzy bo byłoby to po prostu głupie. Fin nie należał do organizacji zwalczającej czarnych więc jak najbardziej mógł być czarny i w żaden sposób nie zaburzał mi odbioru filmu.
          Generalnie jestem przeciwny, temu żeby zmieniać kolor skóry czy orientacje seksualną postaciom już zakorzenionym w popkulturze jak np. Człowiek-Pochodnia w nowej Fantastycznej Czwórce ale akurat w przypadku Star Wars nie doszło do żadnego przekłamania czy zmiany.
          Chciałem się jeszcze odnieść do Twojego komentarza wyżej. “nie ma miejsca w tym na ludzi, którzy mają to w dupie.” Myśle, że dla takich ludzi jest miejsce w tej dyskusji tylko po prostu nie zabierają oni głosu bo nie obchodzi ich ten temat. zawsze najgłośniejsze i najbardziej widoczne są środowiska skrajne.

          • Wg osoby wyżej Imperium opiera się nie tylko na konkretnej rasie, ale nawet jej osobniki muszą spełniać konkretne wymagania ideologiczne. Fanem SW nie jestem, jedynie tłumaczę o co koledze wyżej chodziło i nie mam bladego pojęcia ile w tym prawdy.

        • To kwestia skali i perspektywy. W uniwersum, w którym żyją świadome misie, dwunożne świnie oraz, między innymi, humanoidalne owady, nawet przysłowiowy Hitler nie będzie wybrzydzał dobierając żołnierzy do armii złożonej z jedynej słusznej rasy: ludzi. Niezależnie od koloru skóry. To raz.

          Dwa, nawiązując do późniejszego komentarza, o wymaganiach ideologicznych nie może być mowy, bo Najwyższy Porządek trenuje przyszłych szturmowców od dziecka. Przywódcom nowego imperium nie mieści się nawet w głowie, że poczucia moralności nie można stłamsić doktryną. I o tym jest trochę wątek Finna.

          Trzy wreszcie, cały argument o znaku równości między Najwyższym Porządkiem a Trzecią Rzeszą to tzw. strawman, czyli – w wolnym tłumaczeniu – wydmuszka; argument wysuwany tylko po to, by łatwo go było strącić. Ikonografia nawiązująca do rzeczywistej organizacji nie musi bowiem znaczyć, że jej fikcyjny odpowiednik jest identyczny z realną inspiracją. W filmach nigdy nie jest powiedziane, że imperium gardzi ludźmi o kolorze skóry innym, niż biały. Powoływanie się na historię nie ma w związku z tym żadnej wartości w wyimaginowanym wszechświecie Gwiezdnych Wojen.

          • Cztery: gówno mnie obchodzą Twoje argumenty, bo ja tylko przetłumaczyłem nieco chaotyczną wypowiedź kogoś innego. Z nim dyskutuj, bo mnie to nie dotyczy ani nie obchodzi. Chciałem jedynie być miły i ułatwić wam komunikację.

    • jak nie wiadomo o co chodzi, to o pieniądze i WŁADZĘ.

      Do tego chaosu nie zmierzają zwykłe tłumy, bo jest im to obojętne.

      Na tym chaosie i nienawiści zależy wyłącznie kastom rządzącym i tymi nad nimi.

    • interesujące, niektórzy ludzie są żałośni, nie dość, że psują frajdę z czytania innym osobom to równocześnie pogrążają siebie i swoje wydawnictwa

  4. Seksualnie identyfikuję się jako helikopter bojowy. Odkąd byłem dzieckiem marzyłem o fruwaniu nad polami naftowymi i zrzucaniu ładunków wybuchowych na obrzydliwych cudzoziemców. Ludzie mówią mi, że człowiek nie może być śmigłowcem i jestem cholernie opóźniony, ale nie obchodzi mnie to, jestem piękny. Miałem operację plastyczną i zainstalowałem sobie noże obrotowe, 30 mm armaty oraz rakiety AMG-114 Hellfire na moim ciele. Od teraz chcę, żebyście mnie nazywali “Apache” i szanowali moje prawo do bezmyślnego zabijania z góry. Jeśli nie możesz mnie zaakceptować jesteś helifobem i trzeba odebrać ci prawo jazdy. Dziękuję za wyrozumiałość.

  5. Co do czarnego kolesia ze star wars to było podyktowane poprawnością polityczną gdyż jak ktoś napisał wcześniej wojsko imperium przez swoja ideologię i politykę składało się tylko z z białych rasy ludzkiej i tylko mężczyzn, oprócz tego w filmie są tez oficerowie kobiety.Nie jestem seksistą i nie mowie ze kobiety nie nadaj się lub nie powinny pełnić służby wojskowej ale w tym przypadku nie jest to spójne z calą mitologią budowaną wokół imperium i jego resztek. Sam JJ Abrams powiedział ze zaangażował czarnego aktora, bo ma już dość oglądania jedynie białych ludzi wygrywających oscary. No super nie ma to jak rozwalanie całej skrzętnie budowanej mitologii gwiezdnych wojen wielbionych przez tysiące fanów dla własnych poglądów, bravo! panie Abrams. Co do czarnego spidermana to Miles Morales jest świetny jako nowy Spidey i o ile kojarzę to większości białym też on odpowiada do tego stopnia, że fani liczyli,że to z nim będzie kolejny reboot filmowy,wiec moim zdaniem ludzie narzakeją wtedy gdy takie rzeczy są wpychane na siłę i nie mają sensu.

  6. “wiele subkultur czy grup społecznych przez wieki były uciśnione. Obecnie staramy się jak najbardziej niwelować i naprawiać błędy przeszłości, i w tym celu pojawiła się „poprawność polityczna”.”

    My? Tak nie było w Polsce. Tylko w krajach na około nas gnębiono homoseksualistów i karano ich za sam homoseksualizm, nawet jeśli nie gwałcili dzieci. Wybitnej osobę, jaka był Turing, Anglicy zrobili proces, wykastrowali chemicznie i podali hormony kobiece powodujące rośniecie piersi, a następnie doprowadzili go do samobójstwa. W Polsce natomiast homoseksualizm nie był nigdy karany, jesteśmy jedynym takim krajem na świecie.
    Podobnie było z Żydami, we wszystkich krajach ich wypędzano, tylko nie w Polsce. Nazywano Polskę rajem dla Żydów. Anglia, Niemcy, Belgia kolonizowali murzynów (w tym murzynów piaskowych). W USA niewolnictwo było oficjalnie dozwolone.
    Teraz te społeczeństwa orientują się, że ich przodkowie przeginali, mają dysonans poznawczy i przez to przeginają w druga stronę. Wszyscy wiemy, że przegięcia są bardzo niedobre. Żeby wynagrodzić murzynom (w tym piaskowym) zaprasza się ich do Europy i mówi kiedyś wasi przodkowie niewolniczo pracowali na naszych przodków to teraz leżcie, a Niemcy, Anglicy będą na was pracować i wam dawać forsę za nic (zasiłki/socjal czy jakoś tak się to nazywa). Skutki tego przeginania rozwalają Unie Europejską.
    Tylko Polska była normalnym, tolerancyjnym, sprawiedliwym krajem.Było tak od czasów imperiom Lechitów. Co sugeruje, że reszta ludzkości to podludzie i Polska znów powinna przejąc kulturotwórczą i cywilizacyjna rolę.

    • do to za tekst karano ich za sam homoseksualizm, nawet jeśli nie gwałcili dzieci.
      A to homoseksualiści gwałcą dzieci jakoś szczególnie częściej niż hetero?

      • W zasadzie tak. Odsetek ilościowy niby jest nieznacznie niższy w przypadku osób homo, ale nie zapominajmy, że homo stanowią około 1% populacji.

        • Fantastyczne źródło! Fantastyczna argumentacja! Cytuję: “81 proc. dzieci molestowanych przez księży katolickich w USA to chłopcy. To pokazuje, że homoseksualizm i pedofilia są powiązane.” Czy sugestia jest taka, że księża katoliccy to w większości homoseksualiści? Osobiście w to nie wierzę, ale trudno inaczej czytać taki “dowód” na poparcie tezy.

          • Nie w większości, ale to spory odsetek księży. Seminaria są pełne gejów, którzy sobie “zabawy” z innymi i dlatego poszli do seminarium oraz kolesi, dla których liczy się tylko łatwa kasa. Co prawda jest selekcja, ale jakiś odsetek jednak z w/w święcenia dostaje. Zanim się oburzysz zwróć uwagę, że wg tej religii bycie gejem nie jest złe. Złe są stosunki homoseksualne. Natomiast ksiądz katolicki musi zachować czystość. Więc ksiądz gej, póki przestrzega reguł nie jest grzeszny.

  7. Widz oglądający “Gwiezdne wojny”, jest nastawiony na “odmienność” większą niż ludzki gatunek o innym kolorze skóry i tojest pewne. Głupotą jest jednak uwzględnianie zarzutów , że jak gwiezdne wojny są sukcesem, to biali chcą zostawić to tylko dla siebie- a takie słyszano. I montuje się od czapy postacie, za to z całą pewnością widz czuje, że tam nie pasują. Oryginał i prawda historyczna jest dla ludzi istotna. Czarni nie byli wikingami, piktami , szlachcicami, tak samo jak słowianie nie byli aborygenami czy zulusami, a samuraje nie mieszkali w igloo. Wkrótce czeka nas może , czarnoskóry esesman mający świra na punkcie czystości rasy aryjskiej i w tym kontekście też “rasa nie ma znaczenia” ? Rasizm to hierarchizacja i niewielu tak sądzi naprawdę. Ale brak wiedzy pozwolił uwikłać w ten klimat “zainteresowanym ” każdy aspekt życia a nawet sztuki. Jeżeli czasnoskóry , biały aktor czy reżyser nie wykreował nic ciekawego , to oczywistym było , że nie nie jest brany pod uwagę przy oscarach. Od paru miesięcy wiemy że to co tworzą i kreują nie jest istotne bo są czarni a to kryterium priorytetowe. Dowiadujemy się więc , że jesteśmy nietolerancyjnymi (modne słowo) rasistowskimi palantami , mimo że tak nie jest. A uczciwość, prawda, mądrość i rozsądek nie ma żadnego znaczenia.

  8. Wszyscy pozostali komentatorzy wypowiedzieli się obszernym tekstem. Ja napiszę krótko. Jeśli od dziecka wiemy (bo we wszystkich filmach o tym traktujących, tak właśnie było), że od gromienia duchów jest drużyna facetów, to oczekując kolejnej odsłony takiego filmu, oczekuje się, że ponownie duchy gromić będą faceci. Jeśli natomiast twórcy postanowili poeksperymentować i w miejsce facetów dać kobiety, to wspaniale. Tyle tylko, że wtedy powinni jakoś bardziej podkreślić to, dając tytuł na przykład “Ghostbusters Girls” czy coś w tym stylu. Jeśli trzymanie się marki, tytułu, znaku towarowego czy jak to nazwać, to trzymanie się. Ale zaznaczenie, że TYM RAZEM ODBIEGA SIĘ OD KANONU. Świadomie i celowo eksperymentuje się, zamieniając męską drużynę na żeńską. Raz. Na próbę. Zobaczyć jak się przyjmie. Jeśli źle, to kolejni pogromcy duchów będą pełni testosteronu. Jeśli natomiast przyjmie się dobrze, to hmmm… znów poeksperymentować, dać drużynę mieszaną. Ale też zaznaczyć to w tytule.

    Wszedłem na filmweb.pl zobaczyć jak się ten nowy film nazywa. Czy ma jakiś podtytuł itd. I co? I nazywa się ni mniej ni więcej jak “Ghostbusters”. Nasze dzieci w przyszłości spytane o to, kim są pogromcy duchów, odpowiedzą, że to kobiety. Ale my w pamięci będziemy mieli, że to mężczyźni. No w 2016 roku to były kobiety. Jak to się mówi – pomieszanie z poplątaniem. Reasumując tą część wywodu – nie chodzi o brak tolerancji dla kobiet na ekranie czy jakiekolwiek negatywne nastawienie do kobiet na ekranie. Chodzi o trzymanie się kanonu, który się w nas wpoił. Pogromcy duchów to mężczyźni! Poprę to trochę naiwnie, polskim odpowiednikiem terminu “Ghostbusters”. PogromCY, a nie PogromCZYNIE. Czyż nie?

    Silne kobiety na srebrnym ekranie. Do kobiet, które autor wymienił, dorzucę jeszcze “Trinity” z kultowego filmu Wachowskich. Cicho! Bo zaraz się zacznie jazda o Wachowskich! Ich sprawa. Na czym to skończyłem? Aha. “Trinity”. Silne kobiety na srebrnym ekranie. Oglądane może i z ciekawością, ale ilu z nas chciało by mieszkać pod jednym dachem z taką Ellen Ripley? Albo z Sarą Connor? I jak długo wytrzymało by się z taką kobietą? Wracając do ich twardości – to nie tyle sytuacja je takimi czyniła, co po prostu one takie były, bo… takie były. Gdyby nie były, nie przetrwały by. I nie było by historii o nich. Wywody zaczęły zjadać własny ogon. Nieważne. Silne kobiety od (chyba) zawsze były na srebrnym ekranie. Czasem rzadziej, czasem częściej. Przecież o tym było już pisane tutaj z miesiąc temu. Pamiętam. I znowu czytam o tym samym i znowu piszę o tym samym.

    Trudno mi się odnosić po kolei do wszystkich spraw zawartych w powyższym felietonie. O ile samą treść czyta się dobrze, tak jako całość nie jest to zbyt strawne. Przynajmniej dla mnie. Takie moje subiektywne odczucie.

    Zgadzam się z autorem, że jeśli w komiksie dana postać była taka, to w ekranizacji też powinna być taka. Zgadzam się z autorem, że niepotrzebnie rozdmuchuje się sprawę rybek i płaszczki. Nie zgadzam się jednak z autorem w kwestii podsumowania naszego gatunku ludzkiego oraz z sugerowaniem (w formie pytania), że przydała by nam się “zombie apokalipsa”. Drogi autorze – przypomnij sobie dowolny film o zombie i w miejsce dowolnych snujów postaw w wyobraźni swoich bliskich. Przyjemnie? Niezbyt? A tego nam – ludzkości i przy okazji sobie – życzysz?

    Miałem napisać krótki komentarz, wyszedł trochę dłuższy. Trudno.

    Ile brakuje, żeby na splay.pl zaczęły pojawiać się artykuły w których używa się wulgaryzmów, a w ich tytułach obraża się czytelnika?

    • “Wszyscy pozostali komentatorzy wypowiedzieli się obszernym tekstem. Ja napiszę krótko.”

      Widzę, że zacząłeś humorystycznie :P

  9. Bez przesady z tym narzekaniem, jak to społeczeństwo jest na niskim poziomie rozwoju itd. bo ma określone preferencje wobec aktorów, których chce oglądać. Ciekawe, jak by autor reagował, gdyby Spider Manem został np. Morgan Freeman. A co to, nie można mieć starych i słabowitych herosów? “Dyskryminacja” starych? Niedorozwinięcie społeczeństw? Albo Andrzej Grabowski. Czemu nie? Nie pasuje wyglądem? A może talentem? A przecież to nie jego wina, nie dyskryminujmy mniej utalentowanych, to nie od niego zależy! Tym sposobem można zagłębiać się w absurd poprawności politycznej, która sama w sobie jest okej. Fakty są takie, że np. kolor skóry to czynnik oceny jak każdy inny. Nie wypada kogoś wartościować na jego podstawie, w życiu prywatnym to byłby skandal. Ale aktor to towar. Ma mieć określone cechy, określoną specyfikację, pasować do roli, podobać się w niej. Kolor skóry to jeden z czynników oceny, takich jak talent, głos, charyzma, prezencja, mimika itd. I komuś się może nie podobać, że jakiś superhero jest np. czarny, bo bardziej w tej roli widzą typowego aryjczyka. I co? I nico, taka preferencja i już. I to ma świadczyć o tym, że społeczeństwo jest niedorozwinięte, że poziom nastolatka? To tak jak mówię, nie bądźmy hipokrytami i walczmy o wszystkich “wykluczonych”, Grabowski na Spider Mana, nie dyskryminujmy aktorów o głosie pijaka, prezencji Janusza, talencie na skalę lokalną itd., bądźmy społeczeństwem rozwiniętym, w końcu tyle lat rozwoju mamy za sobą!

  10. Czarni mają inny rodzaj kultury. Jak jakiś czarny pisarz napisze powieść o czarnym człowieku-pluskwie, to nie będę miał pretensji, pod warunkiem że będzie dobra :)

    A od “białej” kultury wara.

  11. Problem jest taki, że jedna i druga strona wymaga uwagi. Np. Osoby nietolerancyjne – “Ty patrz, głupi pedał no nie? Jak tak nie myślisz to sam pewnie ciota jesteś” Osoby tolerancyjne – “Patrz jaki dzielny homoseksualista! Podziwiaj go! No podziwiaj homofobie!” A nie ma miejsca w tym na ludzi, którzy mają to w dupie. Ja wychodzę z założenia “homoseksualista? A co mnie to obchodzi, nie zawracajcie mi głupot pierdołami”.

    • Opisałeś dwie różne skrajne sytuacje. Wspomniałeś o trzeciej – wyważonej. Ale jak wyobrażałbyś sobie tą trzecią sytuację? Jak my – zwykli, kulturalni czytelnicy splay.pl mielibyśmy skomentować jakiegoś homoseksualnego bohatera jakiegoś filmu, bądź cały film utrzymany w tej tematyce? Nasuwa się odpowiedź, że – jeśli nam coś w tym nie odpowiada – po prostu milcząc, przechodząc obok. Szanując orientację seksualną danego bohatera, bo jest takim samym człowiekiem jak my. Albo nie tyle milcząc, co po prostu skupiając się na grze aktorskiej, scenariuszu, reżyserii itd. Aspektach technicznych filmu.

      I tutaj wracamy do dwóch różnych skrajnych sytuacji, które opisałeś. Sytuacja pierwsza jest zła. Druga też. Trzecia wydaje się być optymalna.

      A wracając do tych homoseksualnych rybek w bajce. To co by bardziej nie pasowało – to, że te rybki mają taką orientację seksualną jaką mają czy to, że by takich rybek nie było, mimo, że wszystkie rybki tam są uczłowieczane w tej bajce i nawet potrafią mówić?

      Inna sprawa. Wiesz ile trwało zanim Jakub, Joanna i Szymon (redaktorzy splay.pl) zaczęli odpisywać na moje komentarze? Sporo. A ja od początku pisania tutaj, chciałem, żeby mi też odpisywali tak jak innym. Jak się czułem gdy mi nie odpisywali? Jak Ty byś się czuł, jakbyś produkował się z komentarzami i nie były by one ani komentowane ani lajkowane ani nic? To teraz wyobraź sobie jak mogą czuć się osoby o orientacji homoseksualnej, które mają TAKIE SAME POTRZEBY ŻYCIOWE jak heteroseksualni. Też chcą akceptacji. Współistnienia w grupie. Szacunku. Jak każdy z nas. Danie rybek homoseksualnych w bajeczce jest jak odpisanie na komentarz. Tak jak na przykład ja teraz odpisałem na Twój komentarz.

      Może jako ludzkość nie jesteśmy idealni. Ale nadal istniejemy. Uczymy się na swoich błędach, by ich więcej nie popełniać. Troskę o innych mamy zapisaną w genach. U jednych większą, u innych mniejszą. Ale jeśli nie my – obecne pokolenie – nie będziemy się starali naprawić świat (choćby byle komentarzem) chociaż troszeczkę w ułamku procenta, to kto ma go naprawić?

      • Ale mnie nie obchodzą homoseksualne rybki. Ani mnie to ziębi ani grzeje. Skoro wytwórnia umieściła taką parę to jej sprawa. Podobnie jak z każdą, inną parą umieszczoną w jakimkolwiek innym filmie. Nie mam bladego pojęcia o co ten cały szum. Znaczy mam pojęcie, ale uważam to za idiotyczne. Baaa… Uważam, że dopóki będzie się robiło wokół tego tyle szumu to tolerancji i akceptacji nigdy nie będzie.

      • IMO, jest tylko pewien drobny haczyk. Z jednej strony zdecydowanie popieram akceptację w społeczności odmiennych orientacji. Tylko na dzień dzisiejszy, mam wrażenie , że społeczności LGBT walczą o to, aby ich postawa była PROMOWANA jako właściwa. A taką nie jest! Ewolucja!
        Spłycając, doprowadzenie do wypromowania takich postaw jako w pełni równoprawnych , doprowadzi do wyginięcia gatunku.

        Więc, akceptacja – tak, tolerancja – tak, ale wraz ze wskazaniem, że są to zachowania nieoptymalne/nienaturalne… ale akceptowalne.
        A tego mi cholernie brakuje. Albo mamy postawy negujące kompletnie prawo do istnienia odmienności, albo postawy stawiające na równi takie osoby z heteroseksualnymi. Na równi ? NIE, te osoby dezintegrują ludzkość. OK. nie z własnej woli, więc akceptujmy je takimi jakie są, ale nie promujmy tych zachować jako naturalnych, bo naturalnymi nie są!

        • Tym bardziej, że to nie jedyna grupa w ten sposób traktowana. Są jeszcze ludzie niepełnosprawni, chorzy, kalecy, upośledzeni. Oni mają często znacznie większe problemy z tolerancją w społeczeństwie, a nikt nie wymaga od otoczenia aby uznało, że np. brak nogi jest tak samo dobre i naturalne jak jej posiadanie. Czemu nie można być szczerym wobec osób homo, ale szczerość w przypadku w/w przypadków to podstawa? Bo co? Bo im przykro? Innym też może być przykro, tym bardziej że mają złą sytuację. No i ta duma z bycia gejem…. paranoja. Nie znam nikogo dumnego z bycia chorym, są tylko ludzie dumni z tego, że pomimo choroby się nie poddają. Jest tu walka i olbrzymia silna wola, a tu jeb! Wystarczy być gejem i to powód do dumy…

          • Bo najgorzej to jest obecnie być białym, heteroseksualnym mężczyzną, w wieku około 30 lat, w pełni sił, zdrowym, mającym dobrą pracę i do tego singlem … Nikt ich nie broni ;)

  12. W temacie poprawności politycznej… Spotkałem się ze słowami od tej “tolerancyjnej” strony mówiącymi, że idiotyzmem jest być dumnym z czegoś, czego isę nie osiągnęło (tu mówili o patriotyzmie). Chętnie rozszerzę te słowa na kolor skóry, preferencje seksualne itp. Wszystkie pride nie mają najmniejszego sensu i są w gruncie rzeczy rasistowskie/seksistowskie/ksenofobiczne. http://img.joemonster.org/i/2016/06/demot-181–436.jpg

  13. Myślę, że warto tutaj wspomnieć jak została potraktowana komentatorka telewizji ZDF oddelegowana na mecze EURO 2016 – w tolerancyjnych Niemczech poszły listy z pogróżkami i pretensje “jak kobieta może komentować piłę nożną facetów? niech komentuje mecze kobiet”.

    • Jest pewna pula rzeczy, które należy tolerować, jeśli tolerancja dwóch rzeczy w puli jest sprzeczna to wybiera się w ich konfrontacji tą o wyższym priorytecie. I tak na przykład traktowanie osoby homo z dystansem to homofobia, ale taki sam dystans wobec osoby chorej psychicznie jest już w porządku “bo to wariat”. Ot, to nie należy do puli. Kolejna sytuacja: prawicowe ugrupowanie chce zorganizować marsz równości w dzielnicy muzułmańskiej – i znowu, dwie rzeczy są w puli – homoseksualizm i muzułmanie, ale muzułmanie mają wyższy priorytet i dyskryminacja homo tak aby ich nie urazić jest już rzeczą dobrą. Widocznie piłka nożna ma wyższy priorytet od kobiet, które również znajdują się w tej puli.

      • Odnośnie tolerancji, to mam wrażenie, że dzisiaj to słowo albo jest poważnie nadużywane, albo nadano mu nowe znaczenie – zrównane z poparciem czy wręcz nawet uważaniem tego co się “toleruje” za lepsze.

  14. Jeśli byłbym twórcą i zaplanował sobie, że w filmie, który kręcę, występują tylko biali, heteroseksualni mężczyźni a kobiety mają wielkie, okrągłe piersi i blond włosy, to miałbym w dupie problemy środowisk LGBT i innych. Tworzony przez reżysera film jest dziełem i tylko twórca wie co chciałby osiągnąć. Wszelkie środowiska gejowskie i inne szukają tylko sposobności na zaznaczenie swojego istnienia w świecie kosztem innych. Parady, manifestacje i wymuszenia na twórcach filmowych są właśnie takimi formami zaistnienia. Czemu twórcy maja robić darmową reklamę tych środowisk? A może niech te środowiska stworzą coś samemu: nakręcą film, napiszą dobrą książkę, stworzą sztukę teatralną. Sami napiszą, sami zagrają, sami zareklamują i przebiją się w mas-mediach. Ja nawet nie będę obrażony, kiedy w ich sztuce nie będzie jednej heteroseksualnej postaci. Mam to gdzieś.

  15. A już myślałem że jestem odosobniony ale myślę że nacisk na czarnoskórych aktorów wciskanych wręcz na siłę do każdej filmowej produkcji rozpoczął się a raczej eksplodował za czasów prezydenta Baraka O. Tylko teraz przychodzi mi na myśl taka sprawa skoro wciskają murzynów to dla czego nie ma tam obok skośnookich Azjatów Hindusów Eskimosów czy Indian …dodatkowy aspekt zwłaszcza w amerykańskich filmach to żydzi i naśmiewanie się z facetów którzy nie są obrzezani że niby im skóra wisi ( SERIO!)… Im człowiek starczy tym bardziej dostrzega jak poprzez media kreuje się te wartości które kiedyś były na marginesie… czy to złe ? TAK zwłaszcza jeśli jest to kosztem PRAWDY którą się nie wybiela tylko na siłę zaczernia… Zróbmy Jezusa Czarnym a Matkę boską Azjatkę i mamy paradoks skoro Jezus jest czarny to dla czego nie ma skośnych oczu po matce i białej skóry po ojsu Józefie ? Ale zaraz Maryja zapłodniona była in-vitro tylko kto jest ojcem ? BÓG !!! czyli BÓG jest CZARNY!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...