Rozpoczęło się Civil War 2 – kolejny etap komiksowej historii Marvela. Mnie nie przekonuje

Komiksy 09.06.2016
Rozpoczęło się Civil War 2 – kolejny etap komiksowej historii Marvela. Mnie nie przekonuje

To, że Marvel doprowadził do Civil War 2, w oczywisty sposób jest powiązane z filmową premierą Kapitana Ameryki. Nowa wojna domowa wśród komiksowych bohaterów wybuchła tylko ze względu na głośny tytuł filmu. Mimo tego, mocno wierzyłem w scenarzystów Marvela.

Pierwsze komiksowe Civil War to było coś! Wydarzenie rozpoczynało się od prawdziwego trzęsienia ziemi. Od śmierci ponad 300 osób, w tym bezbronnych dzieci, w skutek walk jednostek z nadprzyrodzonymi zdolnościami. W społeczeństwie USA dokonał się gigantyczny podział na zwolenników i przeciwników zamaskowanych herosów, z kolei władze postanowiły owych bohaterów poddać ścisłej kontroli prawnej. Od teraz superbohaterowie mieli pracować w ramach struktur bezpieczeństwa, albo nie pracować w ogóle.

Wokół woli polityków narósł konflikt między Iron Manem i Kapitanem Ameryką. Konflikt typowo ideowy, oparty na wartościach. Jego namiastkę mogliśmy widzieć również w filmie. W Civil War żaden z herosów nie miał monopolu na rację. Z kolei jeden jak i drugi pogrążał się w coraz większą ciemność, będąc częścią rosnącej w oczach spirali przemocy i strachu.

civil war 2 2

W Civil War 2 nie ma ani powolnego budowania napięcia, ani świetnego tła polityczno-społecznego.

Twórcy najnowszego wydarzenia w komiksowym świecie Marvela od razu rozpoczynają z grubej rury – od śmierci. W dodatku nie jednej, ale aż dwóch postaci! Tak oto specjalny zespół herosów nazywanych Ultimates (tacy Avengersi na skalę kosmiczną) postanawia powstrzymać Thanosa na jednej z obcych planet. Operacja kończy się sukcesem, lecz na skutek walk ginie dwójka bohaterów – War Mashine oraz She Hulk.

Na planecie Ziemia czeka już wściekły Iron Man, płaczący po utracie przyjaciela w bojowej zbroi. Tony Stark jest wściekły na liderkę Ultimates – Ms. Marvel – ponieważ ta wykorzystała moc jednostki, która potrafi przewidzieć przyszłość. To właśnie ona opowiedziała im o ataku Thanosa na obcą planetę, który musi zostać powstrzymany.

Iron Man jest wielkim przeciwnikiem spoglądania w przyszłość. Jego zdaniem, ta nigdy nie jest pewna, a wizje jednostki pomagającej Ms. Marvel to tylko prawdopodobieństwo wydarzeń, jakie mogą mieć miejsce. Prawdopodobieństwo, na którym nie można opierać swoich akcji. Tony Stark uważa, że przyszłość podana na tacy, ale wyrwana z kontekstu, jest niezwykle ryzykowną informacją, która może zostać źle zinterpretowana i odwrócić się przeciwko nim samym.

civil war 2 1Pomimo śmierci dwóch herosów, Ms. Marvel ma zupełnie inne zdanie. Liderka Ultimates widzi w jednostce zdolnej do widzenia przyszłości wielką szansę. Widzi okazję na powstrzymywanie zagrożeń, nim te w ogóle się wydarzą. Coś jak w filmie „Raport Mniejszości”, gdzie przestępca zostaje zatrzymany, zanim nawet popełni przestępstwo. Dla Ms. Marvel szansa na powstrzymywanie nadchodzących kataklizmów jest na tyle ważna, że chce nawet zaprosić osobę przepowiadającą przyszłość do swojej drużyny.

Ta-dam, konflikt gotowy. Civil War 2 opowiada o różnicach w podejściu do możliwości przewidywania przyszłości.

Iron Man jest przeciwko wykorzystywaniu takiej wiedzy. Ms. Marvel jest za. Iron Man stracił bliskiego mu War Mashine. Ms. Marvel straciła bliską jej She Hulk. Chociaż do rękoczynów jeszcze nie doszło (kwestia czasu), oboje bohaterów pręży muskuły z okładki pierwszego zeszytu, patrząc na siebie gniewnym wzrokiem.

Muszę przyznać, że jestem mocno rozczarowany. Powód pierwszego Civil War był kapitalny. Silnie osadzony w polityce. Bardzo rzeczywisty i łatwy do zrozumienia dla czytelnika, chociaż trudny w ocenie. W przypadku Civil War 2 stajemy przed dywagacją rodem z lekcji fizyki. To zdecydowanie zbyt mało, aby współpracujący od lat bohaterowie nagle mieli rzucić się sobie ku gardłom. Natychmiastowa, wprowadzona na siłę śmierć dwóch innych herosów ma potęgować konflikt, ale trudno nie pozbyć się wrażenia sztuczności i przepychania zwłok na siłę kolanem.

Moim problemem jest również postać Ms. Marvel. Ultra-poprawny politycznie Marvel postanowił postawić naprzeciwko Iron Mana kobietę. Ładnie wygląda to na okładkach. Tyle tylko, że Ms. Marvel nie jest partnerem sporu na poziomie Tony’ego Starka. Szefem drugiego obozu powinien być Kapitan Ameryka (obojętnie który) Spider-Man czy nowa Thor. Marvel przez lata trzymał swoje żeńskie postacie w cieniu mężczyzn i niestety nie da się tego przeskoczyć w ciągu zaledwie kilku miesięcy.

Póki co jedyne, co mnie zachwyca, to piękna kreska. Ta naprawdę robi wrażenie. To jednak za mało, abym czuł się tak zafascynowany Civil War 2, jak pierwszą wojną domową superbohaterów. Na ten moment nowe wydarzenie w komiksowym świecie Marvela to nic więcej jak chamski skos na naszą kasę, bez solidnych podstaw w opowiadanej historii i wykorzystywanych postaciach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...