X-Men: Apocalypse to najlepsi mutanci od lat! Avengersi mogą się uczyć

Film 22.05.2016
X-Men: Apocalypse to najlepsi mutanci od lat! Avengersi mogą się uczyć

X-Men: Apocalypse to najlepsi mutanci od lat! Avengersi mogą się uczyć

Pierwsze oceny zachodnich krytyków nie były przesadnie pozytywne. „X-Men: Apocalypse” miało być gorsze, nudniejsze i mniej ciekawe od poprzednich filmów z mutantami. Nic z tych rzeczy! Bryan Singer dowozi, będąc w lepszej kondycji niż kiedykolwiek.

Zacznę prosto z mostu – najsłabszym elementem filmu „X-Men: Apocalypse” jest sam Apokalips.

Pierwszy pośród mutantów Foksa jest postacią bardzo jednowymiarową, przewidywalną i pustą w środku. Ot, kolejna potężna jednostka, która chce zniszczyć świat i która musi zostać powstrzymana. Apokalips, Ultron, Galaktus – to ta sama liga byle jakich szwarccharakterów, którzy stanowią ruchome tło dla prawdziwych bohaterów filmu.

Apokalips wygląda po prostu fatalnie! Jego plastikowy pancerz, jego fioletowa twarz, do tego dziwaczny hełm – nie wiem, kto w Foksie przepuścił projekt głównego złego, ale powinni mu podziękować. Najpotężniejszy mutant świata wygląda tylko trochę lepiej od gumowych potworów z amerykańskich seriali.

X-Men- Apocalypse 3

Na całe szczęście cała reszta obsady „X-Men: Apocalypse” wypada po prostu RE-WE-LA-CYJ-NIE!

W tym filmie nie ma słabych wątków. Metamorfoza Profesora Xaviera. Prywatny dramat Magneto. Wprowadzenie w szeregi mutantów Jean Grey oraz Cyklopa. Wywrotowa działalność Mystique – wszystko jest jest cholernie ciekawe. Masa indywidualnych wątków została bardzo zręcznie pocięta i zmieszczona na taśmę filmową.

Liczba indywidualnych historii opowiadanych w „X-Men: Apocalypse” jest porażająca. Nie chcę zdradzać wam żadnych szczegółów, ale możecie spodziewać się kilku kapitalnych gościnnych występów. Co najlepsze i najbardziej zaskakujące, scenarzysta Simon Kinberg jakimś cudem połączył to w spójną, działającą jak w szwajcarskiem zegarku całość.

Na „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie” miejscami wierciłem się w fotelu. Akcja momentami się dłużyła, scenariusz ulegał rozmydleniu. W „Apocalypse” jest zupełnie inaczej. Od pierwszej do ostatniej minuty, film chwyta widza za twarz i nie pozwala oderwać wzroku od ekranu. Nie ma czasu na ziewanie.

X-Men- Apocalypse 4

Twórcy „X-Men: Apocalypse” zyskali moje uznanie w związku z niebanalną konstrukcją filmu.

Jasne, ostatecznie wszystko zawsze kończy się wielką, efektowną walką. W filmie Singera spodobało mi się jednak to, jak budowana jest droga do ostatecznego starcia. Producenci zrezygnowali z modelowego ułożenia filmów o superbohaterach – otwarcie -> walka -> przeciągnięcie -> walka. Zamiast tego mamy mnóstwo dialogów i… minimum akcji!

„X-Men: Apocalypse” nie ugina się od walk. Mnóstwo tutaj treści, ale Singer zadziwiająco rzadko napuszcza na siebie mutantów. No i chwała mu za to! Im mniej wybuchów, tym więcej czasu mają poszczególni bohaterowie na rozwój własnych charakterów. A aktorów na planie „X-Men: Apocalypse” jest przecież cała masa.

Na zupełnie osobny akapit zasługuje muzyka, w wykonaniu Johna Ottmana. Ta jest zadziwiająco charakterystyczna i wpadająca w ucho. „Beethoven Havok” tego kompozytora od razu zapada w pamięć i niesamowicie łączy się z obrazem. Miejscami epickość wylewała się z ekranu, aż trzeba było stopy unosić.

X-Men- Apocalypse 1

Ważną cechą „X-Men: Apocalypse” jest to, że to świetna produkcja dla fanów komiksów.

Zgodność z papierowym oryginałem nie jest porażająca, ale bez dwóch zdań Singer i Kinberg rozumieją ducha X-Menów. Rozumieją, dzięki czemu ta seria ma tak wielu fanów. Rozumieją, czego ci fani oczekują. Produkcja jest wypchana po brzegi odwołaniami do komiksowego uniwersum, mrugnięciami w stronę widzów, aluzjami – cały czas czuć, że to zaledwie wycinek większego, znacznie bardziej skomplikowanego uniwersum. Kapitalna sprawa.

Zalety

  • Doskonale prowadzona narracja
  • Mnóstwo dialogów i indywidualnych wątków
  • Dobra muzyka
  • Masa odwołań i smaczków dla fanów
  • Razem z “Pierwszą Klasą” to najlepsze filmy o mutantach

Wady

  • Apokalips
  • Scena po napisach rozczarowuje

Nie słuchajcie zachodnich recenzentów. „X-Men: Apocalypse” to zaraz obok „Pierwszej Klasy” najlepszy film o komiksowych mutantach. Bardzo pozytywne zaskoczenie, po brzegi wypełnione treścią, doskonale prowadzone narracyjnie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

15 odpowiedzi na “X-Men: Apocalypse to najlepsi mutanci od lat! Avengersi mogą się uczyć”

  1. A mi się Pierwsza Klasa nie podobała (aż tak bardzo)!
    Najlepsze filmy o mutantach to X-men i X-men 2 Singera

  2. Jeśli chodzi o serię X-Men ujętą w formie li tylko filmów z nimi w tytule, Apocalypse rzeczywiście jest chyba najlepszym, bo najbardziej kompletnym dziełem. Jeśli by zestawiać to jednak z całym uniwersum X, musi ustąpić miejsca drugiemu solowemu występowi Logana, czyli ikonicznej historii o podróży Rosomaka do Kraju Kwitnącej Wiśni. To bezsprzecznie najlepsza część foxowego uniwersum X-Ludzi.

    Sam Apocalypse nie jest zły – dosyć mocno postarano się zachować estetykę komiksową i wyszło to całkiem nieźle. Fakt, że jego postać nie jest fenomenalnie napisana, ale trudno byłoby w filmie zmieścić dosyć szerokie niuanse osobowości mutanta liczącego sobie dziesiątki tysięcy lat. Podobnie, jak nie udało się przedstawić tego w przypadku Ultrona, a Galactusa nigdy tak naprawdę nie zobaczyliśmy, jako bohatera filmu, więc nie wiem skąd się wziął w tym porównaniu.

    Ale najsłabiej zagrana jest imo Jean Grey, która nie ma w sobie nic z charakternej i zadziornej komiksowej panny Grey. Jest bezpłciowa, wygląda jakby miała się zaraz rozpłakać, a rusza się tak sztywno, że za cud uważam brak połamanych kończyn… Cieszy obecność Havoca, który jakoś został pominięty do tej pory, fajny easter egg zaliczył Blob, no i wspaniałe cameo z Loganem w formie zwierzęcej.

    Nie do końca też rozumiem, skąd wzięła się na końcu moc Phoenix u Jean, skoro nie było Annie Richards… No ale może się czepiam :p

        • Teraz sobie właściwie zdałem sprawę, że nie pamiętam głównego wątku fabularnego ani zakończenia :D Pamiętam typa w schronie jak bomba atomowa walnęła… pamietam pogrzeb w Japonii, pamiętam jakiś dziwny hotel… pojedyncze sceny ale mi się to w całość nie składa :D

          • Ale jest plus całej sytuacji… skoro jest tak wysoko w rankingu i tyle osób o nim pisze pozytywnie to chyba dam mu czwartą szansę.. ale podejdę do tematu przed południem :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...