Marvel mógł nie zgodzić się na takiego “Deadpoola”, jakiego widzieliśmy w kinie

Film 01.03.2016
Marvel mógł nie zgodzić się na takiego “Deadpoola”, jakiego widzieliśmy w kinie

Jeśli czytaliście “New X-Men” Granta Morrisona to wiecie, że komiksowa Negasonic Teenage Warhead poza płcią i genem X ma tyle wspólnego z filmową wersją, co nic. Nastręczyło to pewnych problemów scenarzystom.

Mutantka pojawiła się w komiksie tylko po to, żeby wypowiedzieć kilka słów i za chwilę zginąć w objęciach Emmy Frost, a wraz z nią miliony innych pobratymców podczas masakry w Genoshy. W komiksie jej mutacyjną zdolnością było przewidywanie przyszłości. W filmie nie tylko zmieniono jej wygląd ale również moce, określone jako detonacja telekinetyczna. Co przysporzyło pewnych problemów, bo wszystkie znaczące zmiany bohaterów, muszą być akceptowane przez kierownictwo Marvel Entertainment.

Paul Wernick i Rhett Reese, scenarzyści filmu, potwierdzili to uczestnicząc w podcaście The Q&A with Jeff Goldsmith. Zazwyczaj wygląda to tak, że sporne kwestie są załatwiane przez prawników. Jednak Tim Miller nie tylko wyreżyserował “Deadpoola” dla Fox, a przed laty pomagał Kevinowi Feige przy budowaniu Marvel Cinematic Universe. Jeszcze zanim dołożył swoje pięć groszy, jako drugi reżyser “Thor: Mroczny świat” (jego dziełem jest sekwencja otwierająca film), brał udział przy tworzeniu animacji komputerowych, które miały przybliżyć najmłodszym widzom to, kim jest Iron Man i wpisać go środowisko innych bohaterów. Dlatego po znajomości poszedł bezpośrednio do prezydenta Marvel Studios, żeby uniknąć bałaganu, jaki zwyczajowo robią prawnicy.

deadpool

W sieci nieraz pojawiają się dyskusje na temat tego, że Marvel ratując się przed bankructwem, podpisywał wyjątkowo nieciekawe umowy licencyjne. Feige potwierdza, iż są to wyjątkowo specyficzne porozumienia. Zabraniają one zmian, które sprawiłyby, że adaptacje komiksów odchodziłyby zbyt daleko od materiału źródłowego. W szczególności dotyczy to samych postaci. O czym mogliśmy się przekonać podczas wycieku e-maili firmy Sony, gdzie szczegółowo opisywano, jakie warunki musi spełniać filmowy Spider-Man.

Dlatego, czasem ktoś z innej wytwórni udaje się na dywanik do Domu Pomysłów, żeby pozwolono na odejście od tej reguły. Bo wbrew pozorom, kierownictwu Marvel zależy na tym, żeby nawet konkurencyjne filmy o ich bohaterach były dobre. Przeglądając raporty finansowe sprzed przejęcia firmy przez Disney, można się dowiedzieć, iż Marvel Entertainment dostaje procent od przychodów od Fox czy Sony. W przypadku “€œDeadpoola” są to zapewne bardzo przyjemne pieniądze. Film na dzień dzisiejszy ma na koncie już ponad $600 mln, a filmowa Negasonic Teenage Warhead wypadła świetnie. Za co należą się nie tylko brawa aktorce, scenarzystom i reżyserowi ale również trzeźwo myślącemu Kevinowi Feige.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...