Kiedy Polska dorobi się dobrych programów Late night? Mam już dosyć TV z twarzą Wojewódzkiego

TV 01.03.2016
Kiedy Polska dorobi się dobrych programów Late night? Mam już dosyć TV z twarzą Wojewódzkiego

Gdy Netflix wszedł do Polski, nie płakałem nad wybrakowaną ofertą filmów i seriali. Najbardziej zabolała mnie nieobecność zagranicznych programów talk-show i late night, znanych z amerykańskich telewizji. Dlaczego? Ze względu na rozmach, realizację i poczucie humoru, oczywiście.

Od kilku lat nie oglądam polskiej telewizji. Zarówno tej publicznej (narodowej?) jak i prywatnej. Telewizor służy mi do grania i odtwarzania filmów blu-ray, z kolei garstkę ciekawych programów publicystycznych śledzę za pomocą Internetu – IPLA oraz Player od TVN-u wystarczają. Ze względu na brak znajomości aktualnej ramówki, nie jestem w stanie stwierdzić, czy w polskiej telewizji coś ruszyło do przodu. U mnie poziom rodzimych programów talk-show zatrzymał się na Wojewódzkim.

Wojewódzki to dla mnie symbol tego, co złe, miałkie i tandetne w polskiej telewizji rozrywkowej.

Oczywiście chyba większość z nas miała za sobą etap fascynacji Wojewódzkim i Majewskim. Nowy format trafił na podatny grunt, jak wcześniej programy reality show. Z Ameryki przyszło nowe, zabawne i ciekawe. Regularne spotkania charyzmatycznego i dowcipnego prowadzącego z gwiazdami, które pokazywały swoją bardziej wyluzowaną twarz, to pomysł siłą wyrwany z amerykańskiej telewizji wieczorowej. Niestety, o ile w USA programy tego typu stale ewoluowały, my stanęliśmy w miejscu.

Kuba Wojewódzki miał być pierwszym krokiem do stworzenia dobrych, rodzimych programów late night. Okazał się zarazem ostatnim. Po wielu latach od premiery jego programu, Wojewódzki wciąż siedzi na tej samej kanapie, rechocze z tych samych żartów z podtekstem i korzysta z tych samych „odmładzających” stylistów. Król TVN-u jest jak złośliwa baba, która rozkłada swoje zakupy na wszystkich siedzeniach w autobusie, zajmując innym wolne miejsca.

Nie mamy żadnego pomysłu na talk-showy. Mamy problem, aby oddzielić politykę od rozrywki. Mediatyzacja systemu politycznego, mediatyzacja systemu kultury – wszystko się u nas miesza i przewraca, jak w wielkim kotle. Od wielu, wielu lat ta sama twarz zabawia nas przed teleodbiornikiem, jak gdyby polska oferta programowa niczym nie różniła się od oferty PRL-u. A wcale tak nie musi być, co pokazują amerykańskie przykłady.

Oczywiście nie wszystko, co płynie z USA, jest dobre. Zobaczcie jednak fragmenty amerykańskich programów late night i porównajcie poziom realizacji.

Jimmy Kimmel, Jimmy Fallon, David Letterman, Conan O’Brien – to wszystko prowadzący, którzy współtworzą wieczorne programy rozrywkowe o nieporównywalnie wyższej jakości. Pomiędzy północnoamerykańskimi i polskimi programami tego typu zieje gigantyczna przepaść. Prawdziwy Wielki Kanion. Fallon, Letterman, O’Brien – oni wszyscy dostosowują się do świata, zmieniając swoje ramówki i tematykę. Nie boją się eksperymentować.

Kiedy trzeba, odpalają Xboksa i grają w nową grę. Kiedy trzeba, rozmawiają z popularną gwiazdą, zaraz po premierze głośnego filmu. Prowadzący nie tylko wciągają swoich gości w dyskusję, ale pozwalają, aby to oni nadawali ton programu. Różnica warsztatowa jest gigantyczna. Amerykańscy prowadzący dostrajają tempo do swoich rozmówców. Gdy pojawi się petarda, umiejętnie ciągną temat. Tak, że ten staje się hitem na skalę międzynarodową:

Porównajcie to do Kuby. Do tego usilnego śmiania się ze wszystkiego, co ma związek z seksem, niczym rechotające nastolatki. Do obrażania swoich gości. Do formatu, który nie drgnął nawet odrobinę, biorąc pod uwagę nowe trendy w popkulturze. Jedyna nowoczesność to łatwa dostępność do programów Wojewódzkiego w sieci. To osamotniona zaleta charakteryzująca program Wojewódzkiego.

Marzy mi się solidny, polski program late night. To naprawdę nie jest kwestia budżetu. Mamy swoje krajowe sławy, swoje ciekawe osobistości i ciekawe projekty, godne nagłośnienia. Wszystko rozbija się o zdolności producenckie oraz wachlarz narzędzi prezenterskich. To wręcz patologiczne, że przez tyle lat funkcjonowania mediów publicznych i prywatnych, dorobiliśmy się tak skromnej liczby prowadzących na poziomie.

To jakaś klątwa telewizji. W radio jest o wiele inaczej. Posiadamy kapitalne rozgłośnie i jeszcze lepsze audycje. Radiowa Trójka, TOK FM czy nawet ten sam Wojewódzki, znacznie lepszy w formie audio niż wideo – tutaj radzimy sobie bardzo dobrze, pomimo cięć etatów i dołka dla dziennikarzy radiowych. Dlaczego z telewizją jest inaczej? Może wy mi odpowiecie na to pytanie. Jeżeli znacie ciekawe programy rozrywkowe w formacie late night, również dajcie znać. Z chęcią się z nimi zapoznam.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (33)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...