Colin Trevorrow chce kręcić Star Wars: Episode IX w kosmosie. Tym prawdziwym

Film 29.01.2016
Colin Trevorrow chce kręcić Star Wars: Episode IX w kosmosie. Tym prawdziwym

Colin Trevorrow chce kręcić Star Wars: Episode IX w kosmosie. Tym prawdziwym

Wszystkie sceny z Gwiezdnych wojen ukazujące kosmos były tworzone tutaj – na naszej swojskiej, dobrze znanej Ziemi. Colin Trevorrow, reżyser Star Wars: Episode IX, ma jednak znacznie większe ambicje. Twórca Jurassic World chce zabrać prawdziwe kamery w prawdziwe gwiazdy!

Podczas trwającego właśnie festiwalu filmowego Sundance, Colin Trevorrow pojawił się na scenie, rozmawiając z Christopherem Nolanem oraz aktywną publicznością. Reżyser nadchodzącego Star Wars: Episode IX zdradził, że jego najważniejszy film w życiu będzie nagrywany na tradycyjnej taśmie filmowej, zamiast formatu cyfrowego. Na dokładnie taką samą technologię zapisu zdecydował się J. J. Abrams, kręcąc Przebudzenie Mocy.

To jednak druga wiadomość reżysera Star Wars: Episode IX wywołała prawdziwe poruszenie.

Rozmawiając o lokacjach, w jakich mógłby być kręcony dziewiąty epizod Gwiezdnych wojen, Colin Trevorrow wskazał kosmos. Nie ten uzyskiwany na ekranach komputerów przez speców od efektów specjalnych, ale prawdziwy, zimny, pozbawiony dźwięków kosmos. Ten, który mamy nad głowami i w którym znajduje się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.

star wars episode ix

Podczas festiwalu Sundace Trevorrow powiedział:

„-Zadałem pytanie (Disney’owi i w LucasFilm – red.) czy jest możliwe kręcenie na taśmie filmowej IMAX w prawdziwym kosmosie, na potrzeby Star Wars. Wciąż jeszcze nie dostałem definitywnej odpowiedzi, ale wiem, że to jest możliwe!”

Tą jedną wypowiedzią Colin Trevorrow narobił Disney’owi wielkich problemów. Jak łatwo się spodziewać, większość fanów Gwiezdnych wojen na pewno jest zachwycona pomysłem. Co innego wytwórnia filmowa, która musiałaby sfinansować całe przedsięwzięcie, wynosząc sprzęt rejestrujący obraz na okołoziemską orbitę. Ja jestem zdecydowanie na tak i muszę przyznać, że samym tym pomysłem Colin Trevorrow zdecydowanie zyskał w moich oczach.

To musiałoby być ciekawe doświadczenie – nanosić na prawdziwy kosmos imperialne krążowniki, lasery pocisków, dodawać do tego dźwięk i fikcyjne planety… cholera, naprawdę chciałbym coś takiego zobaczyć na wielkim ekranie w sali IMAX. Trevorrow, nie odpuszczaj.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (28)

28 odpowiedzi na “Colin Trevorrow chce kręcić Star Wars: Episode IX w kosmosie. Tym prawdziwym”

    • Gorzej jak zaczną budować gwiazdę śmierci na potrzeby filmu. Ale to i tak jeszcze będzie przysłowiowe pół biedy! Co jeśli po zakończeniu kręcenia ujęć, zamontują tam takie strzelające ustrojstwo jak we filmie? I będzie strzelało tak jak we filmie? Młodego Skywalkera już nie ma, a wątpię czy by się komuś innemu chciało narażać życie lecąc tam, w dodatku bez posiadania mocy. Jeszcze nie te czasy.

      Nakręcono siedem epizodów “Gwiezdnych Wojen”, gdzie był kosmos, gdzie były planety i całe to ah oh odległej galaktyki. Można? Można! Rozumiem, że w ósmym epizodzie też stworzą kosmos “w warunkach domowych”, więc – na potęgę posępnego czerepu – po cholerę w dziewiątym epizodzie wysyłać kamery w przestrzeń, żeby filmować coś, co można doskonale zasymulować rozsypując sól na pomalowanej na czarno podłodze, że nie wspomnę o grafice generowanej komputerowo? Co ma być przez to udowodnione? I po co? Aż mi się włoski na rękach podnoszą na samą myśl, że ktoś kiedyś wpadnie na pomysł nakręcenia drugiej części Marsjanina!

    • pewne rzeczy odtworzysz, ale nie ze 100% dokładnością. Tu chodzi tez o sam fakt: nakręcone w kosmosie. Disney na to stać, więc czemu tego nie zrealizować jeżeli jest to możliwe.

        • VII była dobrym filmem, ale też bezpiecznym, za bardzo bezpiecznym. Nie ryzykowała nie bawiła się fabułą. Jako sam film, oddzielna produkcja SW VII jest bardzo słabym filmem, jednak jako fundament pod kolejne części, jako odcinek serialu jest to produkcja bardzo dobra.

          • jako sam film VII to dobra, ale do 6 poprzednich części zupełnie nie pasuje, a o to powinno chodzić.

          • W jakim sensie nie pasuje? Nie należę do fanów SW, po prawdzie znam tylko filmy kinowe i serie gier The Force Unleashed (która wylądowała w koszu Legend). Film ma kilka luk jeżeli chodzi o szczegóły, ale w Star Wars z tego co czytałem nigdy nie brakowało niedomówień. Problem z VII jest taki że ten film otwiera całe mnóstwo wątków i nawet nie próbuje ich wyjaśniać.

          • Obejrzyj wszystkie części jeszcze raz i porównaj z VII. Wzięli i skopiowali wszystko. Naprawdę teraz dopiero jak oglądam w telewizji bo lecą w niedzielę SW to zdaję sobie sprawę jak schrzanili VII.

          • oglądałem niedawno wszystko jak leci, i mógłbym się przyczepić tego jak słabymi psychicznie postaciami byli Leia, Han, i Luke: wystarczyło że jeden gówniarz wyrzną innych, i się na siebie po obrażali. Tylko czy zasługuje ta sytuacja na “schrzanienie”? Wg mojej opinii nie.

          • Naprawdę nie widzisz że to wszystko co jest w VII już było?
            Kolejna gwiazda śmierci tylko inna nazwa i większa. Rey mieszka na pustynnej planecie jak Anakin. Kolejny konflikt ojca z synem tylko w VII role zamienili. Mistrz Jedi znowu jest na jakiejś bezludnej planecie i czeka na wybrańca. Miecz świetlny na śniegu który Rey chce przyciągnąć przypomina scenę z V części.
            Tego jest jeszcze więcej!

          • No bez przesady, nie trzeba mi mówić że ziemia jest okrągła. Jednak nie uważam że przez to film jest słaby. I widzę że dla wielu ludzi ten film jest bardzo dobry, i dzięki temu bezpieczny, nie ryzykuje, nie daje nam nic nowego. Mi film sie podobał, a postać Kylo Rena jest najlepsza.

          • Film jest dobry ale pod jednym warunkiem, że poprzednie części nigdy by nie istniały. Nie mogę zarzucić im, że efekty były słabe, bo nie były. Natomiast fabuła która powinna łączyć się z resztą, została skopana! Film jako film jest dobry, ale jako Star Wars nie!

      • Nie wiem co ty chcesz odtwarzać ze 100% dokładnością.
        Gdyby Gwiezdne Wojny były kręcone zgodnie z rzeczywistością, to przypominałyby kanał Discovery. W kosmosie nie ma dźwięku, nie ma laserów, nie ma Chewbaki.

        • Nie rozumem tego oburzenia na ten pomysł. Taka realizacja może dać różne możliwości związane z scenami w kosmosie. Jak wyjdzie, możliwości jakie niesie ze soba ten motyw poznamy dopiero wtedy kiedy ktoś spróbuje. Kinematografia musi próbować nowych rzeczy, w efektach specjalnych czy wykorzystania naturalnego tła jakim jest kosmos. Ty za to nie płacisz, Disney zapłaci. W finalnej formie bilet do kina i tak będzie kosztował tyle samo co na inne filmy.

          • tak ale jeśli cena nakręcenia kosmicznego tła będzie 100 wyższa niż wklejenie statków na green screen to odbije się to na całym filmie pieniędzy będzie mniej na coś innego

          • O to bym się nie martwił. Jeżeli Disney uzna że taki motyw będzie za drogi, to nie zrealizują go teraz. Disney nie lubi trzymać pieniędzy, one muszą płynąć, widać to po produkcjach ile rocznie wychodzą z kieszeni Disneya. Gwiezdne Wojny na pewno zarobiły juz na nie jedną podróż w kosmos. Prędzej czy później dojdzie to takiego kręcenia filmów, teraz przy okazji Gwiezdnych Wojen temat został nakręcony. Zobaczymy kto będzie pierwszy w wyścigu

        • Pewnie że nie ma laserów, dźwięków i Chewbaki w kosmosie, bo to wszystko było dawno, dawno temu w odległej galaktyce……… ;-)

    • Stan nieważkości można odtworzyć mniejszym kosztem niż wynoszenie aktorów na orbitę, np. lot paraboliczny (apollo 13 tak był kręcony). Koszty wyniesienia na taką wycieczkę nawet dla Disneya były by gigantyczne, a do tego ubezpieczenia aktorów….Poza tym nikt nie wspomina tu o pewnych kwestiach…Czasem obraz generowany komputerowo jest lepszy od oryginału,choćby przez kwestię doświetlenia sceny…

      • tak, oczywiście że można go odtworzyć cyfrowo, czy tak jak właśnie w Apollo 13, o którym piszesz – mimo że generalnie taki stan trwa tylko kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund. Tu raczej chodzi o kwestie rozgłosu i marketingu – i jeżeli faktycznie w kosmosie będą kręcić, to myślę że maksymalnie do tego go wykorzystają. Wracają do taśm filmowych, dużo mniej kręcili na greenboxach niż w poprzedniej trylogii – wracają do tradycji. a że teraz jest możliwość polecenia w kosmos, której nie było ponad 30 lat temu(mówię o lotach komercyjnych), to też chcą pewnie zrobić pewne rzeczy w sposób realistyczny, bez sztucznych efektów.

  1. O, a czemu to nie Jar Jar Abrams będzie kręcił kolejne części? Mam nadzieję że za to gówno które popełnił dosięgnie go zemsta Binksa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...