Te filmy musisz obejrzeć. Najlepsze produkcje 2015 roku [TOP 15]

Film 30.12.2015
Te filmy musisz obejrzeć. Najlepsze produkcje 2015 roku [TOP 15]

Rok 2015 przyniósł do polskich kin wiele ciekawych produkcji. W tym zestawieniu znajdą się filmy, które szczególnie zapadły mi w pamięć. Nie znajdziecie tu raczej produkcji superbohaterskich, niewiele też będzie filmów akcji. Przed wami najlepsze filmy roku 2015. Mocno subiektywnie.

Whiplash

premiera: 2 stycznia 2015 roku

Whiplash 2015 recenzja

Drugi najlepszy film roku 2015. “Whiplash” sprawił, że zapomniałam języka w gębie. To produkcja, która dostarczyła mi chyba największych emocji spośród wszystkich tu wymienionych. Relacja uczeń – mistrz jest tu przedstawiona fenomenalnie. Miles Teller, który zagrał głównego bohatera, Andrew Neimanna, i J.K. Simmons, który wcielił się w jego nauczyciela, Terence’a Fletcher spisali się genialnie. Człowiekowi ciarki przechodzą po plecach. “Whiplash” opowiada historię młodego chłopaka, perkusisty, który chce dołączyć do najlepszej jazzowej grupy muzycznej, której dowodzi i którą szkoli despotyczny pan Fletcher. Kolejne próby, wielka ambicja chłopaka i wieź, jaka zawiązuje się pomiędzy młodym chłopakiem a mężczyzną doprowadzają do niebezpiecznych wydarzeń. Czy życie warte jest takich poświęceń? Film Damiena Chazelle’a to wspaniała muzyka i historia. Koniecznie trzeba obejrzeć!

Gra tajemnic

premiera: 16 stycznia 2015 roku

gra tajemnic 9

Fabularyzowana biografia Alana Turinga, genialnego matematyka i kryptologa, jednego z twórców współczesnej informatyki. Turing pomógł między innymi złamać kod Enigmy podczas II wojny światowej. W 1952 roku wyszło na jaw, że jest on homoseksualistą w związku z czym został oskarżony o naruszenie moralności publicznej i skazany na kastrację chemiczną. “Gra tajemnic” w reżyserii Mortena Tylduma z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej to fascynująca historia o wybitnym człowieku, jego emocjach i czasach, w których przyszło mu żyć. Cumberbatch to aktor, który potrafi zawładnąć całym filmem. Jest absolutnie fenomenalny i przekonująco wciela się w każdą postać, tę również. Świetna produkcja, która z pewnością znajdzie się nie tylko na mojej liście najlepszych filmów mijającego roku.

Birdman

premiera: 23 stycznia 2015 roku

camerimage 2014 birdman

Zaskakujący, inny, nieoczywisty z interesującym montażem – takimi słowami można określić film “Birdman” w reżyserii Alejandro Gonzáleza Iñárritu. W główną rolę w produkcji, która zdobyła mnóstwo statuetek, między innymi Oscara za Najlepszy Film Roku podczas tegorocznej gali, wcielił się Michael Keaton. W “Birdmanie” partnerują mu takie sławy jak Zach Galifianakis, Edward Norton, Emma Stone i Naomi Watts. Film meksykańskiego reżysera opowiada o mężczyźnie, Rigganie Thomsonie, który walczy ze swoim ego, próbując odzyskać rodzinę i sławę. Niegdyś był popularnym aktorem, który zgrał znanego superbohatera. Teraz zapomniany musi zmierzyć się z otaczającą go rzeczywistością i samym sobą. Świetne kino! Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów tego roku, choć nie mój ulubiony.

Teoria wszystkiego

premiera: 30 stycznia 2015 roku

teoria wszystkiego 3

“Teoria wszystkiego” to dramat biograficzny poświęcony życiu jednego z najwybitniejszych astrofizyków, chorego na stwardnienie zanikowe boczne Stephena Hawkinga. Reżyserm James Marsh w swoimi filmie niewiele miejsca poświęcił jednak na naukowe dokonania Hawkinga, bardziej skupiając się na rozwoju jego choroby i historii jego związku z pierwszą żoną, Jane. To obraz pełen emocji. Wzruszająca opowieść o życiu u boku genialnego umysłu uwięzionego w kruchym ciele, ze znakomitymi kreacjami Eddiego Redmayne’a i Felicity Jones. Redmayne uwodzi i to on głownie skupia na sobie wzrok. Już nie mogę doczekać się kolejnych filmów z tym aktorem. W styczniu będziemy mogli ponownie zobaczyć go na ekranie w produkcji “Dziewczyna z portretu”.

Snajper

premiera: 20 lutego 2015 roku

snajper

“Snajper” z Bradleyem Cooperem w roli głównej porusza i daje do myślenia. To film, który zadaje widzowi pytanie, czym jest wojna i kim staje się człowiek, który w tej wojnie bierze udział. Produkcja Clinta Eastwooda została nakręcona na podstawie książki napisanej przez snajpera, Chrisa Kyle’a. To produkcja, która budzi kontrowersje, bo kontrowersyjny jest jej główny bohater. Kim był Chris Kyle? Bohaterem czy bezwzględnym mordercą? Świetne, emocjonujące kino, które bierze na warsztat trudne tematy. Udaje mu się jednak uniknąć tandety i tanich emocji. Naprawdę warto zobaczyć.

Sekrety morza

premiera: 8 maja 2015 roku

sekrety morza 2

Jedna z trzech animacji w tym zestawieniu i jedyna, która jest inna od reszty. “Sekrety morza” to film, którego fabuła filmu została oparta o irlandzką mitologię. Wspaniała muzyka i przede wszystkim niestandardowa technika, tak charakterystyczna dla twórcy produkcji, Tomma Moore’a, który na swoim koncie ma już na przykład reżyserię filmu “Sekret księgi z Kells”. Każdy, kto zobaczy “Sekrety morza”, wyjdzie z kina zauroczony, nieważne, ile ma lat. To piękna opowieść o poświęceniu, rodzinie, przyjaźni, zaufaniu. O tęsknocie. Muzyczny lejtmotyw długo nie chce opuścić widza, który chciałby żyć w tym świecie, pokazanym na ekranie. To trzeba zobaczyć. Koniecznie!

Mad Max: Na drodze gniewu

premiera: 22 maja 2015 roku

mad max na drodze gniewu

Trzeci najlepszy film, jaki widziałam w tym roku. “Mad Max: Na drodze gniewu” to po prostu fenomenalne widowisko. Podczas oglądania czujesz ciarki na całym ciele. To gwarantuje ci dynamiczna akcja, pościgi, walki i muzyka i genialne zdjęcia. Sama fabuła niekoniecznie robi jakieś wyjątkowe wrażenie, ale kiedy widzi się to wszystko na ekranie, efekt jest wprost niesamowity. To naprawdę udany powrót klasyki lat 70. i 80. na wieki ekran. Tom Hardy i Charlize Theron, a także Nicholas Hoult są obłędni. Zwłaszcza ten ostatni w roli Nuxa jest piorunujący. Absolutnie genialne kino dla każdego, film, który porywa. To nie może się nie spodobać.

W głowie się nie mieści

premiera: 1 lipca 2015 roku

w głowie się nie mieści 1

Jedna z najlepszych animacji mijającego roku. “W głowie się nie mieści” to po prostu film, który trzeba zobaczyć, nawet jeśli nie jest się dzieckiem. A jeśli ma się dzieci, ta konieczność wzrasta podwójnie. Zabawny, szczery, bezpretensjonalny i prawdziwy. Animacja Pete’a Doctera opowiada o tym, co dzieje się w głowie dorastającej dziewczynki, kiedy ta znajduje się w zupełnie nowej dla siebie sytuacji. Śledzimy więc dwie historie – tą, która dzieje się “na zewnątrz” i której bohaterami są córka i dwoje rodziców, i tą, która rozgrywa się “wewnątrz”, gdzie królują Smutek, Radość, Gniew, Odraza i Strach. Z kina wyszłam absolutnie zachwycona, tak i dzieciaki, które były ze mną na sali. Łzy wzruszenia mieszają się tu z rechotem, który momentami jest niekontrolowany. I nie wyłączajcie filmu, kiedy an ekranie pojawią się już napisy.

Papierowe miasta

premiera: 31 lipca 2015 roku

papierowe miasta 4

Obiektywnie rzecz biorąc, ten film pewnie nie pojawiłby się w pierwszej piętnastce produkcji, które mogliśmy w polskich kinach zobaczyć w mijającym roku. Ale dla mnie filmowe “Papierowe miasta” mają ogromne znaczenie. Przede wszystkim dlatego, że uwielbiam powieści Johna Greena, amerykańskiego pisarza zajmującego się gatunkiem young-adult fiction oraz z prostego powodu jakim jest fakt, że “Papierowe miasta” to moja ulubiona książka tego autora. Podeszłam więc do tej produkcji bardzo osobiście… i nie zawiodłam się. Film Jake’a Schreiera z Natem Wolffem i Carą Delevingne w rolach głównych to świetna adaptacja prozy Greena. Choć “Papierowe miasta” nie uzyskały tak dobrych not, jak ubiegłoroczna produkcja “I gwiazd naszych wina”, która także jest ekranizacją książki pisarza o tym samym tytule, podobały mi się o wiele bardziej od swojego poprzednika. Abstrahując od samego Johna Greena oraz faktu, że jestem zadowolona z popularyzacji jego książek w Polsce, “Papierowe miasta” to naprawdę dobry film o przygodzie, dojrzewaniu i miłości. Zabawny, trzymający w napięciu i przede wszystkim, co jest także największym atutem powieści Greena, nie infantylny.

Mały Książę

premiera: 7 sierpnia 2015 roku

mały ksiaze 4

Nie wszystko podobało mi się w “Małym Księciu” tak samo (zastrzeżenia mam zwłaszcza do drugiej części historii i do wyglądu niektórych postaci), ale takie podejście do klasyki literatury, jaką jest książka Antoine’a de Saint-Exupéry’ego zasługuje na uznanie. Zwykła ekranizacja dzieła francuskiego eseisty i pisarza nie byłaby tak interesująca i przekonująca jak to, co zobaczyliśmy na ekranie dzięki Markowi Osborne’owi. Choć nie przepadam za “Małym Księciem” w wersji książkowej, bo wszystkie cytaty pochodzące z powiastki Exupéry’ego zostały przez popkulturę jakoś spłycone, produkcja filmowa mnie, można powiedzieć, zachwyciła. Udało jej się uniknąć taniego patosu i niepotrzebnych łez, choć na filmowym “Małym Księciu” nie sposób się nie wzruszyć. To film zabawny, wzruszający, ze świetnym przesłaniem, który trafi do serc zarówno dzieciaków, jak i dorosłych widzów. Dla fanów animacji pozycja obowiązkowa.

Amy

premiera: 7 sierpnia 2015 roku

amy winehouse

Jedyny dokument na liście. “Amy” to film, opowiadający o Amy Winehouse, brytyjskiej wokalistki, która dołączyła do tzw. Klubu 27. Winehouse zmarła w 2011 roku, w wieku 27 lat, w wyniku wstrząsu doznanego po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu. Młoda artystka od kilku lat zmagała się z alkoholizmem i uzależnieniem od narkotyków. Film “Amy” w reżyserii Asifa Kapadii to zbiór materiałów archiwalnych, które pokazują postać Amy Winehouse z zupełnie innej strony, niż możemy kojarzyć ją z mediów. To fragmenty nagrań prywatnych, ale także wystąpień publicznych. W trakcie dokumentu wypowiadają się osoby, które pozostawały w bliskiej relacji z Amy. Reżyser jednak ich wypowiedzi zawsze urozmaica różnego rodzaju nagraniami. To nie “gadające głowy” opowiadają o Winehouse, a fragmenty jej życia, które zostały zarejestrowane. Dokument Kapadii jest wzruszający, przejmujący. Pozostawia widza w bólu. Widza, który nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę i dlaczego stało się z tą młodą dziewczyną, która uwielbiała życie i kochała śpiewać. To dokument o miłości, o sławie, o depresji o próbie ucieczki i niemożności poradzenia sobie z tym, co nas otacza.

Straight Outta Compton

premiera: 4 września 2015 roku

straight outta compton

Jeśli miałabym wybrać jeden, jedyny film, który powinien otrzymać miano najlepszej produkcji mijającego roku, wskazałabym właśnie na “Straight Outta Compton”. To film, który zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Jeden z lepszych, jakie widziałam w ogóle i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Historia, muzyka, bohaterowie – tu wszystko jest jakieś, wszystko pasuje do siebie jak ulał, tworzy spójną całość. Aktorstwo stoi na najwyższym poziomie i trzeba przyznać, że dobór odtwórców ról do granych postaci to strzał w dziesiątkę. Jason Mitchell łudząco przypomina Eazy’ego-E, a O’Shea Jackson Jr., syn rapera Ice Cube’a, doskonale wcielił się we własnego ojca. “Straight Outta Compton” opowiada o początkach i upadku zespołu, N.W.A (Niggaz Wit Attitudes), który został założony w 1986 roku przez Dr. Dre, Ice Cube’a, Eazy’ego-E, Mc Rena, DJ Yella, Arabiana Prince’a oraz The D.O.C-a. N.W.A to grupa, która reprezentowała tzw. gangsta rap i przez wiele lat była uważana za najważniejszy zespół hip-hopowy Zachodniego Wybrzeża. Ich muzyka była pełna kontrowersji i na stale zapisała się do kanonu rapu. “Straight Outta Compton” to film, który po prostu trzeba zobaczyć. Czy się lubi rap, czy nie.

Everest

premiera: 11 września

everest 5

Nie wiem, czy ten film zrobiłby na mnie takie samo wrażenie, gdybym nie obejrzała go w technologii IMAX, ale podejrzewam, że tak. Bo mimo że “Everest” to przede wszystkim niesamowite zdjęcia, niesie też historię, która porusza. Produkcja w reżyserii Baltasara Kormákura powstała na podstawie faktycznych wydarzeń, które miały miejsce w 1996 roku. Tematem filmu jest wyprawa na Mount Everest, której przewodził Rob Hall. Oprócz Halla udział w niej wziął między innymi Jon Krakauer, dziennikarz, reporter i pisarz, który miał stworzyć materiał dla jednej z amerykańskich gazet. “Everest” to opowieść o tragicznej historii, która na zawsze odmieniła życie wielu ludzi; o tych wydarzeniach powstało parę książek, a autorem jednej z nich jest właśnie Krakauer, który napisał bestseller, “Wszystko za Everest”. To film, który zapiera dech w piersiach. Opowiada o ludziach, których czyny z jednej strony budzą podziw, a z drugiej napawają strachem. Obrazy, które możemy zobaczyć zachwycają i porażają swoim monumentalizmem. Wspaniałe widowisko.

Marsjanin

premiera: 2 października 2015 roku

marsjanin2

Film z  Mattem Damonem to dla mnie pozycja obowiązkowa. Uwielbiam tego aktora w każdym wcieleniu. Po “Marsjaninie” na pewno się to nie zmieni, bo śmiało można uznać, że to jedna z lepszych ról Damona. “Marsjanin” jest produkcją, która dostarcza wszelkiej gamy emocji. Choć mówi o rzeczach wręcz niewyobrażalnych i strasznych, jak zostanie pozostawionym w wyniku pomyłki na Marsie i próbie samotnego przeżycia na planecie, jest dowcipny, lekki i optymistyczny. To chyba najbardziej, poza Mattem Damonem, ujęło mnie w tym filmie, a mianowicie sposób narracji. Nie ma tu niepotrzebnych dłużyzn, patosu, łez. To produkcja z jajem, która dodatkowo porusza ciekawy problem możliwości człowieka. Na pewno jeden z lepszych filmów mijającego roku, który warto nadrobić, zwłaszcza, że scenariusz został oparty na bestsellerowej powieści Andy’ego Weira o tym samym tytule.

The Walk. Sięgając chmur

premiera: 9 października 2015 roku

the walk

Co prawda nie jest to pierwsza produkcja, opowiadająca o słynnym linoskoczku imieniem Philippe Petit, ale film broni się w każdym calu. W rolę Francuza, którego największym marzeniem było przejść na linie pomiędzy dwiema wieżami World Trade Center, wcielił się Joseph Gordon-Levitt. Film “The Walk. Sięgając chmur” nakręcił Robert Zemeckis, autor między innymi trylogii “Powrót do przyszłości” i już samo to powinno posłużyć za dobrą rekomendację. A to widowisko ma zdecydowanie więcej atutów. Historia, mimo że wiemy co się wydarzy, skonstruowana jest tak, że wciąga. Że… chcemy wiedzieć, co dalej, choć przecież znamy finał tej opowieści z innych źródeł. Pod względem aktorskim i humorystycznym film jest świetny. Główny bohater wykreowany przez Gordona-Levitta wypada naprawdę przekonująco, a partnerujący mu Ben Kingsley też jest mocnym punktem tej opowieści. “The Walk…” trzyma w napięciu, jest emocjonujący i inspirujący. Ma wszystko, co powinien mieć dobry film, który naprawdę pozostaje w pamięci.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...