Drugi sezon “Fargo” to faworyt w walce o tytuł serialu roku – recenzja sPlay

Seriale 18.12.2015
Drugi sezon “Fargo” to faworyt w walce o tytuł serialu roku – recenzja sPlay

Drugi sezon “Fargo” to faworyt w walce o tytuł serialu roku – recenzja sPlay

Pierwszy sezon “Detektywa”, “Gomorra”, “The Knick”… Rok temu rewelacyjny serial “Fargo” miał wielu kontrkandydatów w wyścigu o tytuł najlepszego serialu roku. W tym roku jest absolutnie bezkonkurencyjny. 

I żebyśmy mieli jasność w tej kwestii – bezkonkurencyjność drugiego sezonu “Fargo” nie wynika wcale z niskiego poziomu pozostałych produkcji, które mogliśmy oglądać w 2015 roku. Choć nie obyło się bez rozczarowań (mam tu na myśli przede wszystkim ogromny zawód w postaci drugiej serii “Detektywa”), w ostatnich dwunastu miesiącach byliśmy świadkami wielu ciekawych premier: “Narcos”, “Blindspot”, “Imperium”, “Master of None”, “Pot i łzy”, drugi sezon “Transparent” czy piąty “Gry o tron”, żeby wymienić tylko te najgłośniejsze.

Było więc w czym wybierać, w związku z czym – jest z czym porównywać. Nowa odsłona “Fargo” mimo tego jest najlepszym, najdoskonalszym serialowym dziełem tego roku.

Drugi sezon “Fargo” jest bowiem jeszcze lepszy niż pierwszy, co – umówmy się – samo w sobie jest niesamowicie imponujące. Poprzeczka była przecież zawieszona wysoko, bardzo wysoko, i tylko produkcja naprawdę wybitna miała szansę powtórzyć wrażenie wywołane przez pierwszą odsłonę tego serialu, nie wspominając już o przyćmieniu jej. A to się najnowszemu dziełu Noaha Hawleya udało.

Wymieniać zalety “Fargo” można by długo, a i tak zapewne nie udałoby się wskazać ich wszystkich. Skupię się zatem na trzech najistotniejszych, które – w mojej opinii – w największym stopniu determinują wysoki poziom tego serialu.

Po pierwsze – fabuła. Opowiedziana tu historia jest prequelem tego, co mogliśmy zobaczyć w pierwszym sezonie. Prequelem dość odległym w czasie, bo akcja rozgrywa się w nim trzy dekady przed pojawieniem się Lorne’a Malvo w miasteczku Fargo. I na pierwszy rzut oka fabuła drugiej serii mocno różni się od tej z pierwszej. Inne czasy, kompletnie inne postaci i różne problemy. Nie ma mowy o odgrzewaniu kotleta. Scenariusz, choć wielowątkowy, jest klarowny i zwarty, idealnie dopasowany do dziesięcioodcinkowej formuły serialu.

fargo 2

Po drugie – narracja. Choć w drugim “Fargo” mamy do czynienia z kompletnie nową opowieścią, bez trudu odnajdziemy w niej te same elementy, które zadecydowały o sukcesie pierwszego sezonu. Mowa chociażby o tempie akcji, budowaniu napięcia, przyjętej konwencji i sposobie jej prezentowania. Wątki kryminalne, obyczajowe i komediowe przeplatają się ze sobą w misternie splecionej mozaice, a ich proporcje są idealnie wyważone.

Po trzeci – bohaterowie i aktorzy. Billy Bob Thornton, Martin Freeman czy Colin Hanks w pierwszym sezonie odegrali swoje role po mistrzowsku i wydawało się, że – szczególnie w tym właśnie aspekcie – niewiele dało się w “Fargo” ulepszyć. I rzeczywiście, w drugiej serii być może nie jest “lepiej”, ale z całą pewnością jest równie rewelacyjnie. Kirsten Dunst, Jesse Plemons, Patrick Wilson, Bokeem Woodbine, Zahn McClarnon, Jeffrey Donovan – w zasadzie wszyscy członkowie obsady spisali się na medal, w sposób genialny tworząc postaci charakterystyczne, żywe i rewelacyjnie oddając ich psychologiczną głębię.

fargo 2 sezon

Świetne dialogi, wstrząsające akty bezwzględnej przemocy, dramatyczne wydarzenia, w które bohaterowie wikłają się niejako przypadkiem – niby już w pierwszym sezonie “Fargo” byliśmy świadkami tego wszystkiego, niby niewiele tu było do dodania czy poprawienia, a jednak w sezonie numer dwa udało się twórcom opowiedzieć to na nowo, jednocześnie udoskonalając doskonałe. Jeżeli miałbym wybrać tylko jeden serial wyprodukowany w 2015 roku, który bezwzględnie warto obejrzeć, byłoby to właśnie “Fargo”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

5 odpowiedzi na “Drugi sezon “Fargo” to faworyt w walce o tytuł serialu roku – recenzja sPlay”

  1. To był świetny sezon dla Fargo, który dodatkowo trochę namieszał w pojęciu antologii. Jednak było przynajmniej kilka równie ważnych albo nawet ważniejszych premier.

    Na pewno większe wrażenie, zrobił na mnie Daredevil, Flesh and Bone, Better Call Saul, Mr. Robot, Humans i Narcos. Jeszcze jesteśmy przed finałem nie zaliczającego spadków jakości Homeland. Dwa dni temu widziałem półmetek czwartego Luthera i to, co zobaczyłem do tej pory przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

    Trochę niżej tej stawki znalazł się całkiem niezły The Man in the High Castle od Amazon (Mozart in the Jungle też dawał radę). A trzeci sezon The Americans potwierdza, że serial z roku na rok jest coraz lepszy i coraz mocniej angażuje widza.

    Jeszcze, co do True Detective. Oglądało mi się go bardzo dobrze. Nawet lepiej niż nieco przeintelektualizowany pierwszy sezon. Poza tym, naciągnąć trochę ramy gatunku, traktując The Jinx, jako serial – znalazłby się gdzieś w okolicach szczytu mojej listy najlepszych sezonów seriali 2015 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...