Nawet nie poczułem, że The Walking Dead dotarło do jesiennego półfinału. Najgorszy sezon od lat

Seriale 05.12.2015
Nawet nie poczułem, że The Walking Dead dotarło do jesiennego półfinału. Najgorszy sezon od lat

Czwarty i piąty sezon The Walking Dead były naprawdę, naprawdę dobre. Przemiana głównych bohaterów, metamorfoza świata w dzikie i niebezpieczne miejsce, sceny na przerażającym terminalu – każdy odcinek trzymał w napięciu i stanowił jakość samą w sobie. Nic dziwnego, że po wizycie Ricka i ekipy w Aleksandrii spodziewałem się naprawdę wiele.

To miała być ciekawa odskocznia od tułaczki głównych bohaterów. Rick i jego drużyna na nowo stykają się z resztkami cywilizacji. Na nowo mogą skorzystać z prysznica, rozłożyć się na kanapie w salonie, głęboko odetchnąć, a nawet napić się zimnego piwa. Zderzenie czystej, pozornie bezpiecznej rzeczywistości z dzikością za oknami była tak egzotyczna, że wręcz nienaturalna.

Byłem pod ogromnym wrażeniem tego, jak kończył się piąty sezon The Walking Dead.

Główni bohaterowie nareszcie odnaleźli miejsce, o które warto walczyć. Znaleźli chwilowy spokój i mogą zająć się reperowaniem własnego człowieczeństwa. Wchodzeniem w relacje międzyludzkie, odzyskiwaniem więzi i tak dalej. Zupełnie nowa perspektywa i okazja do rozwinięcia wielu wątków, jak na przykład relacji Ricka z Michonne.

the walking dead 2

Nie mogłem się doczekać rozpoczęcia 6 sezonu. Gdy AMC rozpoczęło emisję, pilota chłonąłem z wypiekami na twarzy. Drugi epizod obejrzałem już od niechcenia, z kolei do trzeciego… wróciłem po ponad miesiącu. Być może moje oczekiwania były zbyt duże, ale szósty sezon The Walking Dead jest w mojej ocenie najnudniejszymi wydarzeniami od czasu wałęsania się po ponurym więzieniu.

W szóstym sezonie The Walking Dead wszystko rozegrali nie tak, jak trzeba.

Tajemnicze Wilki okazały się być bandą fanatyków. Obdartusów, którzy napadają, gwałcą i rabują. Bez wyraźnego lidera, bez charyzmatycznego „tego złego”, który zastąpiłby Gubernatora. Zagrożenie po raz kolejny zostało rozporoszone i rozmyte. Tutaj jakiś bandyta, tam jakiś zombie – brak celu w życiach fikcyjnych bohaterów od razu daje się odczuć. Tak jak oni nie za bardzo wiedzą, co z sobą zrobić w murach Aleksandrii, tak widz zaczyna zadawać sobie pytanie, po co to właściwie oglądać.

Producenci szóstego sezonu postanowili obudować połowę odcinków wokół pozornej śmierci Glenna. Jak pisałem o niej wcześniej – tutaj nie było dobrego wyjścia. Jeden z głównych bohaterów albo zginie bardzo przeciętną, bardzo nijaką śmiercią, albo przeżyje naciągając scenariusz w sposób tak niesamowity, że TWD straci pewną pozorną dozę realizmu i bezwzględności. Twórcy zapędzili się w kozi róg i każde rozwiązanie wydawało się złe – zarówno byle jaka śmierć, jak i naciągane, naiwne przetrwanie.

the walking dead 3

Kolejną kwestią są sami mieszkańcy Aleksandrii.

O ile doskonale rozumiem, że część aktorów musi służyć jako mięso armatnie dla żywych trupów, tak producenci poszli na jawną łatwiznę. Nie silą się nawet, aby zapoznać bywalców bezpiecznej zony z widzami. Nie znamy ich imion, nie znamy ich historii, nie znamy ich motywacji. Ot, chomiki w klatce, które nie radzą sobie po wypuszczeniu na wolność. Giną jeden za drugim, potykają się o własne nogi i dają się zaskoczyć zombie stojącym jak słupy soli.

Rozumiem, że główną osią serialu jest Rick i jego ekipa. Mieszkańcy Aleksandrii to jednak całkowicie niewykorzystany potencjał. Kilkudziesięciu ludzi robi tutaj za tło i w ogóle nie czuć, że mają coś do powiedzenia. Ma się wrażenie, jak gdyby w osadzie żył jedynie Rick i jego najbliżsi. Przedstawienie niedoświadczonych, niegotowych na apokalipsę ludzi to jedno. Iście na łatwiznę i zamienianie aktorów w żywność dla żywych trupów to drugie. Zamiast poczucia straty i efektu grozy, czułem jedynie obojętność. Źle poprowadzone postaci ginące w marny, nijaki sposób – nie mógłbym być bardziej obojętny.

the walking dead 4

The Walking Dead wraca do jałowości i stania w miejscu, doskonale znanego z farmy Hershela.

Liczyłem, że po wysokim poziomie czwartego i piątego sezonu, dostanę świetne widowisko. Moje oczekiwania jedynie napompowali sami producenci. Do teraz pamiętam, jak ci zapowiadali, że każdy kolejny odcinek traktują jak wielki finał sezonu i każdy kolejny epizod ma wywierać na nas ogromne wrażenie. W moim przypadku wyszło zupełnie odwrotnie. Nie miałem pojęcia, że jesienny półfinał będzie tak nijaki.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...