“Tabloid. Śmierć w tytule” jest bardziej wstrząsającą lekturą, niż niejeden thriller

Książki 29.08.2015
“Tabloid. Śmierć w tytule” jest bardziej wstrząsającą lekturą, niż niejeden thriller

“Tabloid. Śmierć w tytule” jest bardziej wstrząsającą lekturą, niż niejeden thriller

Życie pisze najlepsze historie. Również te najbardziej przerażające, wstrząsające i przejmujące. “Tabloid. Śmierć w tytule” Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego to porażającą opowieść o jednej z nich.

Biorąc się za lekturę “Tabloidu” wydawało mi się, że będzie to kryminał, którego fabuła dość luźno oparta jest na autentycznych wydarzeniach. W istocie tej książce o wiele bliżej do fabularyzowanego reportażu, którego autorzy wykonali mrówczą pracę, by wydobyć na światło dzienne wszystkie fakty i osadzić je w konkretnym kontekście. A mimo to – a może dzięki temu? – czyta się ją rewelacyjnie.

“Tabloid. Śmierć w tytule” to historia jednej rodziny, jednej fortuny, jednego zabójstwa i wielu złamanych życiorysów.

121062-tabloid-piotr-gluchowski-1Głuchowski i Kowalski swoją opowieść rozpoczynają od kluczowej sceny – morderstwa Krzysztofa Mrugały, zamożnego kantorzysty z Buska-Zdroju, który w wyniku pobicia i ran postrzałowych zmarł pod bramą własnego domu. Następnie cofamy się w czasie o wiele lat, by o Mrugale i jego rodzinie dowiedzieć się więcej: kim byli, skąd pochodzili, jakie panowały między nimi stosunki, wreszcie – w jaki sposób udał im dorobić się niebotycznego majątku.

Później musimy zmierzyć się z wydarzeniami, które były konsekwencją morderstwa. Poznajemy przebieg poszlakowego śledztwa i wpływ, jaki miał na nie opublikowany w jednym z tabloidów artykuł, oskarżający o zlecenie zabójstwa żonę Krzysztofa, Dorotę Mrugałę. Ostatecznie oczyszczona z zarzutów, umarła nie doczekawszy procesu. Za błąd organów ścigania wysoką cenę zapłaciły także jej dwie córki.

Czytając “Tabloid. Śmierć w tytule” trudno uwierzyć, że śledztwo potoczyło się w taki sposób i że zostało wypaczone przez jedną, nieprawdziwą publikację w gazecie. Jednocześnie poraża nieudolność rodzimego wymiaru sprawiedliwości.

Gdyby była to historia zmyślona, można by o niej napisać, że jest “mocna, ale naciągana”. Gdy jednak mamy do czynienia z historią autentyczną, brakuje słów.

Głuchowski i Kowalki nie poprzestają jedynie na rzetelnym przedstawieniu faktów dotyczących morderstwa, jego konsekwencji oraz wydarzeń, które je poprzedziły. Wyjaśniają także, w jaki sposób taki artykuł mógł w ogóle pojawić się na łamach prasy i tej konkretnej gazety – Super Expresu. Tłumaczą, jakim dziennikiem był on na początku swojego istnienia, jak na jego kształt wpłynęło pojawienie się konkurenta – Faktu – i jak oba pisma prześcigały się w poszukiwaniu sensacji i żerowaniu na emocjach czytelników.

“Tabloid. Śmierć w tytule” to bolesne świadectwo polskich patologii. Nie tyle otwiera oczy, co dobitnie unaocznia to, z czego większość z nas zdaje sobie sprawę, nawet jeżeli wyłącznie intuicyjnie.

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do ““Tabloid. Śmierć w tytule” jest bardziej wstrząsającą lekturą, niż niejeden thriller”

  1. Nie zapominajmy o tle publikacji, które pozwolę sobie tutaj zapisać dla potrzeb pełnego zrozumienia obrazu:
    1. Autorzy książki posługują się kompletnym arsenałem tabloidowych środków na jej łamach
    2. Gazeta Wyborcza na tle tabloidów (szczególnie: Super Expressu) bardzo traci na czytelnictwie. Dlatego mniej więcej od połowy 2014 roku media należące do Agory piętnują tabloidy, choć równocześnie czerpią z ich dorobku
    3. Nie należy utożsamiać tabloidyzacji wyłącznie z Faktem i Super Expressem. Definicyjnie do tabloidu pasują w Polsce również Newsweek pod rządami Tomasza Lisa, Wykop.pl, Demotywatory oraz telewizja TVN24.

    To tyle o faktach, bez wdawania się w polemikę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...