Lepszy, gorszy czy po prostu inny? Wrażenia po finale drugiego sezonu “Detektywa”

Seriale 11.08.2015
Lepszy, gorszy czy po prostu inny? Wrażenia po finale drugiego sezonu “Detektywa”

Lepszy, gorszy czy po prostu inny? Wrażenia po finale drugiego sezonu “Detektywa”

Mówiąc bez ogródek – do ósmego odcinka miałem bardzo mieszane wrażenia związane z drugim sezonem “Detektywa”. Finał zmienił wszystko, wyraźnie przechylając szalę na jedną stronę. To był dobry serial i poziom pierwszej serii nie ma tu nic do rzeczy.

Nie uważam, by zestawienie ze sobą pierwszego i drugiego sezonu – mimo licznych, dzielących ich różnic – było bezzasadne. Dostrzegam między nimi więcej cech wspólnych niż jedynie tytuł i osoba twórcy, Nica Pizzolatto. Niemniej jednak, wszystkie te porównania mnie już zmęczyły. Druga seria nie kontynuuje przecież żadnego wątku pierwszej, opowiada kompletnie inną historię z nowymi bohaterami, utrzymaną w innej konwencji i rozgrywającą się w innymi miejscu. A skoro tak, to może być oceniana oddzielnie, bez ciągłego odwoływania się do “jedynki”.

Drugi “Detektyw” nie jest wolny od wad. Natężenie wątków, drugoplanowych postaci, rozmaitych tropów i motywów sprawia, że czasem trudno się w tym wszystkim połapać. Pal licho jeśli coś nam po prostu umknie, ale konstrukcja fabuły i sposób jej prezentacji komplikują nawet próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie o czym w zasadzie był ten serial. Bo na pewno nie o śledztwie w sprawie śmierci Bena Caspere’a. Nie było to też widowisko po prostu o walce dobra ze złem, korupcji i moralnej zgniliźnie sensu stricto, ani nawet nie o przemianie bohaterów, ich walce z cieniami własnej przeszłości i trudnych wyborach, które podejmują. Zatem o czym?

detektyw sezon 2

O wszystkim tym po trochu. Brak jednej, wyraźnej myśli przewodniej utrudnia odbiór “Detektywa” – bywa, że serial stwarza wrażenie chaotycznego, a niektóre wątki zdają się żyć własnym życiem, niekontrolowane przez nikogo. Potrzeba dopiero niemal półtoragodzinnego finału, by najważniejsze z nich (bo wcale nie wszystkie) wyjaśnić, uzasadnić i rozwiązać.

“Detektyw”, choć w sporej mierze wzorowany na faktach i autentycznych wydarzeniach, ma znaczący wymiar symboliczny. To dlatego tyle miejsca poświęcono bohaterom – nie chodziło jedynie o zbudowanie wiarygodnej i przekonującej głębi psychologicznej, a o uwypuklenie, że to przede wszystkim historia ich uwikłania w mroczną i ponurą rzeczywistość. Rzeczywistość, która zmusza ich do ciągłej walki, ucieczki, udowadniania czegoś sobie i innym, poszukiwania siebie i swojego miejsca na świecie, próbie akceptacji własnej tożsamości.

detektyw 2 sezon

Łatwo tu o analogię z innym dziełem Nica Pizzolatto – powieścią “Galveston”. Ta również, podobnie jak drugi sezon serialu “Detektyw”, zapowiada się jako trzymający w napięciu thriller czy kryminał. Jednak w swojej istocie, to tylko otoczka, będąca pretekstem do snucia opowieści o jednostkach i ich cierpieniu, winie oraz odkupieniu. I tu, i tu mamy do czynienia z niema identycznymi archetypami – przegranych, którzy po raz kolejny próbują podźwignąć się z kolan i zawalczyć o siebie, pomimo przeczucia nieuchronności losu.

Finał drugiego sezonu “Detektywa” bardzo udanie spaja całą tę historię. Mogliśmy się irytować, że wątek zabójstwa Bena Caspere’a dawno już został zepchnięty na drugi plan. W ostatnim odcinku, dowiadujemy się kto i dlaczego zabił niejako przy okazji. Ale nic by się nie stało, gdyby było inaczej. Bo to nie zbrodnia była w tym wszystkim najważniejsza. A przynajmniej – nie ta zbrodnia.

detektyw 2 sezon

Dużo więcej emocji budzą losy pozostałych przy życiu bohaterów i to, jak się potoczą. Czy uda im się domknąć swoje sprawy i uciec? Przeżyją czy ujdą z życiem? Podobnie jak oni, wiemy, jak to wszystko musi się skończyć, a mimo to mamy nadzieję, że będzie inaczej.

Nie spodziewałem się, że to powiem, ale pomiędzy pierwszym i drugim sezonem “Detektywa” stawiam znak równości. Nawet jeżeli “dwójka” była nieco słabsza pod względem realizacji oraz scenariusza i miała kilka słabszych momentów. To zupełnie inne historie, ale obie na swój sposób do mnie trafiają. I do obu będę jeszcze wracał. Oby w przyszłym roku “Detektyw” był już trylogią.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

5 odpowiedzi na “Lepszy, gorszy czy po prostu inny? Wrażenia po finale drugiego sezonu “Detektywa””

  1. Moim skromnym zdaniem pod zagmatwaną historią przedstawioną w serialu kryje się bardzo proste przesłanie/morał. Rób dobre rzeczy w życiu.Wszystkie postaci które robiły złe rzeczy zapłaciły za nie życiem. Nawet nowy burmistrz i jego świta pewnie zapłaci wysoka cene bo całą sprawę opisze wysokonakładowa gazeta, a nikt nie lubi rozgłosu przy tego typu sprawach. Z mrocznych głównych bohaterów zostaje tylko żona Franka ale ona nic złego sama nie robiła stała z boku i akceptowała interesy męża ale sama nikogo nie skrzywdziła – taka prawda choć naganna moralnie.
    Każdy z bohaterów mógł znacznie wcześniej przestać robić złe rzeczy, a
    nawet nie zaczynać. W ostatnim odcinku kilka razy jest wątek “ucieknijmy
    i zostawmy to wszystko”. Jednak strach przed wieczną ucieczką i męskie ego wygrywa. Inni powiedzą, że to głupota co zrobili Panowie dwaj bo zamiast zemsty i kradzieży kasy, wszyscy mogli żyć
    uciekając od razu i moim zdaniem takie zakończenie byłoby dopiero nieoczekiwane, szokujące i
    warte pokazania – ucieczka z problemami i ukrywanie się do końca życia
    wraz z ujawnieniem wszystkiego w gazecie. Aha, kasa – nie musieli kraść milionów bo Frank dał żonie 100 tys dolarów więc spokojnie dla całej czwórki by wystarczyło na podróż do Wenezueli, a potem sprzedawaliby hot dogi – cóż takie zwyczajne życie, ale ŻYCIE :)

  2. Podstawowe pytanie jest takie – ile osób darowałaby sobie oglądanie po 2-3 odcinkach, gdyby to miało inny tytuł? Podejrzewam że odpowiedź byłaby bardzo smutna dla twórców.

  3. Serial ok, poza zakończeniem, ale HBO w większości przypadków potrafi popsuć zakończenie swoich seriali, a w zasadzie poza Kompanią Braci i Pacyfikiem nie kojarzę serialu z porządnym zakończeniem. W przypadku “True Detective” każdy sezon to osobny serial więc jakby nie spojrzeć to było zakończenie serialu, i po prostu im nie wyszło. Ale sam serial super, jak za Colinem nie przepadam tak tu mogłem go oglądać bez problemu ;-)
    Ale podsumowując serial ok, ale zakończenie jak zwykle jakby na kolanie pisane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...