“1989” Taylor Swift to najlepiej sprzedająca się płyta od dekady

Muzyka 09.07.2015
“1989” Taylor Swift to najlepiej sprzedająca się płyta od dekady

“1989” Taylor Swift to najlepiej sprzedająca się płyta od dekady

36 tygodni. Tyle czasu potrzebowała Taylor Swift, by jej najnowszy krążek zatytułowany “1989” sprzedał się w pięciu milionach egzemplarzy. To najlepszy wynik od ponad dziesięciu lat. 

Swift przegoniła tym samym album “21” Adele, który prób pięciu milionów sprzedanych kopii przekroczył “dopiero” po 42 tygodniach. W ostatnich latach szybciej udało się to osiągnąć płycie “Confessions” Ushera, która by osiągnąć taki wynik potrzebowała niemal dwa razy mniej czasu. To kolejny świetny wynik “1989”. W pierwszych dniach po premierze krążek rozszedł się w 1,287 mln kopii, stając się najlepiej sprzedawanym albumem w pierwszym tygodniu premiery od 2002 roku.

taylor swift spotify 1989

Przypomnijmy, że przy okazji wydania najnowszej płyty, Taylor Swift zdecydowała się na wycofanie swoich albumów z oferty serwisów streamingowych. Kontrowersyjny ruch – jak widać – nie przełożył się na spadek zainteresowania jej twórczością, a wręcz przeciwnie. Artystka niedawno również skrytykowała model dystrybucji debiutującego na rynku Apple Music – Apple nie zamierzało płacić wykonawcom za odtworzenia utworów w trakcie trzymiesięcznego okresu próbnego. Pod wpływem jej listu otwartego firma z Cupertino zdecydowała się zmienić swoją politykę, w związku z czym “1989” jednak znajdzie się w ofercie Apple Music.

Najlepiej sprzedającym się albumem muzycznym w historii jest “Thriller” Michaela Jacksona, który rozszedł się – według różnych źródeł – w liczbie od 51 do 65 milionów kopii.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

15 odpowiedzi na ““1989” Taylor Swift to najlepiej sprzedająca się płyta od dekady”

  1. Płyta słaba, są tam dawno przebrzmiałe przeboje (Blank Space, Shake It Off oraz Bad Blood) i nic ciekawego. Najgorszy kawałek to chyba Welcome To New York. Słuchałem właśnie dzięki Apple Music.

    • Wiesz, jakby wierzyć SW w temacie rynku muzycznego, to wyszło by też, że wszyscy polecieli na “Songs of Innocence” U2 jak muchy na świeże g* ;-)

  2. Po tak chamskiej, ale skutecznej akcji marketingowej z hejtowaniem streamingu, to z takich wyników się nie dziwie. Gardzę takimi pseudo artystami.

  3. Cebulactwo hejtuje. Nic nowego. Miło wiedzieć, że wszyscy Polacy są świetnymi krytykami muzycznymi w przeciwieństwie do branżowych serwisów bądź pism (Billboard i The Rooling Stones oceniły album dość dobrze). Załośni jesteście rodacy. Rozumiem- nie wasz styl, ale nie znaczy to, że album jest słaby. Czekam na dyskusje na poziomie!

    • krytyka to nie hejt, a to że branżowy serwis cos pozytywnie ocenia nie znaczy, że nie wolno mieć odmiennego zdania
      mnie tez sie ten album niespecjalnie podoba, szczegolnie jako calość

      PS co do celulactwa, to twoja wypowiedź kwalifikuje się póki co najlepiej…

      • Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Jeśli ktoś argumentuje “album jest słaby bo mi sie nie podoba, co to za syf” to jest śmieszny i to jest właśnie cebulactwo, o którym wspominam. Idąc dalej tym rozumowaniem dla 70% ludzi zespoły heavymetalowe, czy Indie, czy jakiekolwiek inne to syf, bo to nie w ich stylu. Jak najbardziej rozumiem, ze coś sie nie podoba ale to nie znaczy, ze jest słabe. Litości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...