Donatan po raz kolejny udowadnia, że jego muzyka jest bazarowa. “Pełnia” we współpracy z Marylą Rodowicz nigdy nie powinna powstać

Muzyka 02.06.2015
Donatan po raz kolejny udowadnia, że jego muzyka jest bazarowa. “Pełnia” we współpracy z Marylą Rodowicz nigdy nie powinna powstać

Donatan po raz kolejny udowadnia, że jego muzyka jest bazarowa. “Pełnia” we współpracy z Marylą Rodowicz nigdy nie powinna powstać

“Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść” – śpiewał zespół Perfect 25 lat temu. Niestety nie wszyscy posiedli tę widzę i posłuchali rady kolegów po fachu. Donatan i Maryla Rodowicz, którzy o zgrozo stali się duetem i nagrali razem utwór Pełnia, trwają widać w przeświadczeniu, że na nowo mogą podbić rynek muzyczny. Ale to niestety się nie uda.

Duet Donatana i Maryli Rodowicz nie jest oczywiście czymś najgorszym, co mogło przydarzyć się polskiej muzyce, bo mamy jeszcze śpiewającego rolnika, który niegdyś szukał żony czy wijącego się Michała Szpaka w utworze “Happy Birthday”, ale producent muzyczny i królowa gitary z lat 70. ubiegłego stulecia są blisko tego, aby stać się największą żenadą 2015 roku.

Po sukcesie płyty “Równonoc. Słowiańska dusza”, na której wystąpiło wielu artystów, tworzących muzykę hip-hop, i która swoją premierę miała 3 lata temu, bo w 2012 roku, Donatan stwierdził, że czas zacząć odcinać kupony.

Kultura słowiańska, która była motywem przewodnim wyprodukowanego przez niego albumu, ma – jak można wnioskować z jego ruchów – zapewnić mu popularność i zachwyt gawiedzi na długie lata. Niestety, co za dużo to nawet świnia i Polak nie zjedzą. Kolejny album, tym razem ten nagrany z Cleo, i kawałek “My Słowianie”, a zwłaszcza jego anglojęzyczna wersja, okazały się po prostu straszne. Bazar, remiza i tandeta – te słowa przychodziły na myśl, kiedy chciało się określić płytę Donatana. Ten ostatni oczywiście przed samym teledyskiem zasłania się ironią, ale jeśli odpiera ataki, jeszcze zanim usłyszymy pierwsze nuty, niczego dobrego spodziewać się nie można.

A teraz, możecie wierzyć lub nie, jest jeszcze gorzej.

“Głośniczki ledwo wytrzymują tłusty bit” – śpiewa Maryla Rodowicz, a ja myślę sobie wtedy, że doskonale je rozumiem.

Zawodzący głos gwiazdy poprzedniej epoki, tekst, który budzi zażenowanie i rytmiczny refren, do którego Słowianki mają kręcić najlepiej skąpo odzianymi tyłkami, pewnie sprzedadzą się określonemu targetowi, chcącemu głośno bawić się przez następne letnie miesiące. Ten jednak nawet nie wsłucha się w kolejne zdania Pełni i jest stanowczo za młody, by kojarzyć Marylę Rodowicz, ale może to i dobrze. Skwierczące na grillu kiełbaski brzmią zdecydowanie przyjemniej.

Pierwszy, wspomniany album Donatana był naprawdę świetny. To było coś świeżego, innego, coś, co genialnie łączyło tradycję z nowoczesnym podejściem do muzyki. Teraz wszystkie te popłuczyny po kulturze słowiańskiej są nie do słuchania. Donatan kisi się we własnym sosie, a on z roku na rok jest coraz mniej zjadliwy. Tym razem chyba naprawdę się przeterminował. Tak jak i Maryla Rodowicz, bo wciśnięcie jej w nowe ramki, już nawet nie śmieszy, a zwyczajnie żenuje.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

Jedna odpowiedź do “Donatan po raz kolejny udowadnia, że jego muzyka jest bazarowa. “Pełnia” we współpracy z Marylą Rodowicz nigdy nie powinna powstać”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...