Nowoczesne kłopoty starej daty. “Grace and Frankie” – recenzja sPlay

Seriale 11.05.2015
Nowoczesne kłopoty starej daty. “Grace and Frankie” – recenzja sPlay

Nowoczesne kłopoty starej daty. “Grace and Frankie” – recenzja sPlay

Pod koniec ubiegłego tygodnia premierę miał nowy serial Netfliksa, “Grace and Frankie”, w którym występują zasłużone gwiazdy kina. W głównych, tytułowych rolach możemy zobaczyć Jane Fondę jako Grace i Lily Tomlin, grającą Frankie. Produkcja opowiada o losach dwóch kobiet, które są swoimi odwiecznymi rywalkami i które dzięki niezwykłym okolicznościom będą zdane na siebie nawzajem.

Grace i Frankie są całkowicie różne od siebie. Pierwsza z nich zachowuje się jak gwiazda, którą zresztą jest, a raczej była. Nie jest w stanie zaakceptować przemijającego czasu i stara się odmłodzić dzięki różnym sztuczkom. Zdystansowana, zachowawcza i nie lubiąca kompromisów jest uznawana za kogoś, kto dba głównie o siebie i dostrzega tylko czubek własnego nosa. Ta druga jest zwariowana, bardziej swobodna. Dla Frankie lata 60. XX wieku nigdy się nie skończyły. Jej stroje wyglądają jak żywcem wyciągnięte z poprzedniej epoki, a jej “nawiedzone” hobby nie znajdują aprobaty u wszystkich, a szczególnie u Grace.

Te dwie kobiety, choć nie mogą ścierpieć siebie nawzajem, będą musiały stawić czoła wspólnemu problemowi.

Pewnego wieczora Grace i Frankie wraz ze swoimi mężami, Robertem (Martin Sheen) i Solem (Sam Waterston), spotykają się w restauracji. Kobiety, a szczególnie Grace, nie są zachwycone tą sytuacją. Wkrótce okaże się, że ich emocje mogą pogorszyć się jeszcze bardziej. Robert i Sol mają coś do zakomunikowania swoim żonom. Obaj postanowili je opuścić… i związać się ze sobą nawzajem.

Jakby tego było mało, nie chodzi tylko o wspólne mieszkanie, bo panowie chcą wziąć ślub. Ich potajemna relacja – jak przyznają się na kolacji – trwa… 20 lat.

Jak można się domyślić, ta informacja zupełnie wywraca do góry nogami dotychczasowe życie zarówno Grace jak i Frankie. Kobiety czują się zdezorientowane, choć każda przeżywa rozstanie z długoletnim partnerem na swój sposób. Frankie czuje, że straciła najlepszego przyjaciela i potrzebuje wsparcia najbliższych, Grace pragnie zataić ten fakt i boi się najbardziej reakcji innych ludzi. Dwie rywalki ostatecznie spotkają się w jednym domku nad morzem, gdzie będą musiały znosić siebie nawzajem. Wkrótce okaże się, że wychodzi im to wcale nieźle i mają ze sobą więcej wspólnego niż by przypuszczały.

Sam Waterston, Lily Tomlin, Jane Fonda and Martin Sheen in the Netflix Original Series "Grace and Frankie". Photo by Melissa Moseley for Netflix.Ê
Sam Waterston, Lily Tomlin, Jane Fonda and Martin Sheen in the Netflix Original Series “Grace and Frankie”. Photo by Melissa Moseley for Netflix.

Wspólne są na pewno negatywne doświadczenia z prawie byłymi mężami, którzy… oprócz winy czują przede wszystkim ulgę i pragną ułożyć swoje życie na nowo. Serial zabawnie pokazuje kontrast pomiędzy zakochanym Robertem i Solem, a szalejącymi z furii kobietami, które mając jednego wroga (a właściwie dwóch) nie ko końca świadomie połączyły siły.

“Grace and Frankie” ma szansę rozbawić młodych widzów, choć odnoszę wrażenie, że rozbawiłby szczególnie kobiety z długoletnim małżeńskim stażem.

Nie ujmując panom, ani nie odciągając ich sprzed ekranów, stwierdzam jednak, że serial skierowany jest głównie do kobiet i to im się spodoba. “Grace and Frankie” żadną rewolucją nie są, ale na pewno wnoszą coś świeżego na rynek seriali. To pozycja niezobowiązująca, dowcipna (jednym z twórców jest Marta Kauffman, która odpowiada także za “Przyjaciół”) i mimo ważkich problemów lekka. Warto sprawdzić.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...