„ATARI Fit” mógł być rewelacyjnym asystentem ćwiczeń. Koncertowo spartolona aplikacja

Mobile 25.03.2015
„ATARI Fit” mógł być rewelacyjnym asystentem ćwiczeń. Koncertowo spartolona aplikacja

Kiedy pierwszy raz pisałem o „ATARI Fit”, byłem naprawdę podekscytowany. Skierowany do graczy asystent ćwiczeń od wskrzeszonego, kultowego producenta gier i sprzętu wydał mi się strzałem w dziesiątkę. Niestety, wykonanie tego programu jest fatalne, podobnie jak oferta ćwiczeń.

Już dawno nie czułem takiego rozczarowania z powodu zwykłej aplikacji. Przyznam, że naprawdę liczyłem na „ATARI Fit”. Asystent ćwiczeń miał mieszać ze sobą dwa różne światy – ten kultowych gier komputerowych oraz prawdziwych, zdrowych dla ciała i ducha ćwiczeń. „Grywalizacja” wysiłku fizycznego? Jestem zdecydowanie na tak, ale nie w tym okropnym wydaniu.

Na papierze „ATARI Fit” to doskonały asystent ćwiczeń.

Darmowa aplikacja posiada ponad 150 aktywności fizycznych. Wykonując je otrzymujesz punkty doświadczenia i awansujesz z poziomu na poziom. Widzą to twoim znajomi, których bardzo łatwo odnaleźć za sprawą synchronizacji z Facebookiem. Im wyższa ranga, tym więcej kultowych gier ATARI odblokowujesz do ogrania jadąc autobusem czy stojąc w kolejce.

atari fit `

Co więcej, „ATARI Fit” miało być odpowiednim programem również dla osób, które od dłuższego czasu sport podziwiają jedynie przed ekranem telewizora. Aplikację wyróżniałyby lekkie ćwiczenia na start i systematyczny, stopniowy rozwój. Twórcy chwalili się ponadto możliwością formowania grup, a nawet czymś na kształt achievementów. Niestety, wszystko to działa jedynie w teorii.

W praktyce „ATARI Fit” to bezczelnie droga, wypełniona błędami aplikacja o znikomej funkcjonalności.

Nawet nie jestem w stanie zliczyć ile razy program uległ zamrożeniu podczas użytkowania. Gdyby tego było mało, wszystkie plany ćwiczeń są… płatne. Wszystkie poza jednym. Co więcej, model finansowy został oparty o subskrypcję, nie jednorazowe zakupy. Niezależnie od formy zakupu, ćwiczenia nie są tego warte.

atarifit 2

Spodziewałem się dokładnych animacji tłumaczących krok po kroku jakie ćwiczenia wykonywać, ile razy i dlaczego właśnie te. Zamiast tego dostałem krótką rozpiskę ze statycznym obrazkiem. Zgaduję, że dokładnie tak samo jest w przypadku wszystkich pozostałych 149 fizycznych aktywności. Żeby było śmieszniej, program w żaden sposób nie kontroluje, czy naprawdę ćwiczymy.

Dzisiaj aplikacje monitorujące ćwiczenia użytkowników za pomocą funkcji pomiarowych oraz optyki kamery to powoli standard. Producenci „ATARI Fit” chyba nie zdają sobie z tego sprawy. Plan dnia można przeklikać w kilka sekund, dostając „upragnione” punkty doświadczenia i awansując z poziomu na poziom. To się nazywa wola walka. To dopiero pot, krew i łzy. Niech znajomi widzą, że się nie oszczędzamy.

Jestem naprawdę rozczarowany.

Jeżeli chcecie na własnej skórze zobaczyć, jak nie powinny wyglądać aplikacje przeznaczone do uprawiania sportu – koniecznie pobierzcie „ATARI Fit”. Sam wracam do świetnego „Zombies, Run” oraz „The Walk”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...