“Głosy” – bezbłędna mieszanka komedii, thrillera i komedii romantycznej. Recenzja sPlay

Film 21.02.2015
“Głosy” – bezbłędna mieszanka komedii, thrillera i komedii romantycznej. Recenzja sPlay

“Głosy” to jeden z niewielu filmów w historii, które potrafią jednocześnie śmieszyć, straszyć i zrobić to wszystko w doskonały sposób. Nie wiem, czy jakikolwiek film wcześniej budził we mnie tyle skrajnych i sprzecznych emocji, co “Głosy” w reżyserii Marjane Satrapi. Takiego katharsis życzyłbym każdemu fanowi kina.

Wszystko to zasługa trzech osób, wspomnianej wyżej Marjane Satrapi (“Kurczak ze śliwkami”), scenarzysty Michaela R. Perry’ego (“Paranormal Activity 2”) i Ryana Reynoldsa. Nie będę jednak ukrywać, że od początku spodziewałem się dzieła wybitnego. Jakżeby mogło być inaczej skoro scenariusz do filmu trafił na tzw. Black List, czyli listę najlepszych niezrealizowanych scenariuszy? W całym równaniu była tylko jedna niewiadoma – Ryan Reynolds. Po seansie mogę jednak z czystym sumienie orzec wszem i wobec, że Reynolds wzniósł się na wyżyny, zasłużył sobie na rolę w filmie Satrapi i nie wyobrażam sobie nikogo innego, kto mógłby go zastąpić. Zresztą już sam zwiastun dawał mi do zrozumienia, że irańska reżyserka miała nosa co do obsady.

Po tym emocjonalnym wstępie wypadałoby napisać wam parę słów o fabule i klimacie filmu, tu jednak sprawy trochę komplikują. Przede wszystkim dlatego, że zwiastun oraz opisy zupełnie nie oddają tego, czego możecie doświadczyć w kinie. Wierzcie mi.

Z materiałów promocyjnych oraz zwiastuna możecie dowiedzieć się, że bohaterem filmu jest Jerry Hickfang. Dziwny, ale spokojny pracownik fabryki produkującej wanny w małej mieścinie. Na początku przeszłość Jerry’ego jest nam nieznana. Wiemy tylko tyle, że bohater mieszka z psem oraz kotem (z którymi rozmawia) i skrycie podkochuje się we Fionie, pochodzącej z Anglii koleżance z księgowości. Wraz z postępującą akcją ten krótki opis zdaje się być bardzo nieadekwatny, a na pewno mało ważny wobec tego, co następuje później, czyli licznych morderstw.

W żadnym razie nie chcę jednak psuć nikomu zabawy, a nietrudno o to, ponieważ “Głosy” opierają się na całkowitym zbiciu widza z tropu. Wystarczy zatem, że powyższy opis rozwinę, a na nic będzie wasze pójście do kina. Film Satrapi zaskakuje w każdej minucie i mocno, bardzo mocno uderza nietuzinkową mieszanką gatunków. Mamy tutaj do czynienia z  komedią, thrillerem, kryminałem i komedią romantyczną w jednym. Zwiastun sprawia wrażenie, że “Głosy” to czarna komedia, ale nie, tak nie jest. “Głosy” zawierają naprawdę sporo momentów zabawnych, ale gdy w jednej chwili śmiejemy się do rozpuku, w drugiej zaczynamy głównemu bohaterowi współczuć, a nawet bać się go.

głosy recenzja

Nie będzie przesadą twierdzenie, że Ryan Reynolds zagrał najbardziej złożoną i najciekawszą postać w swojej karierze aktorskiej. Kanadyjczyk sam zabiegał o rolę Jerry’ego i jego trud włożony w przygotowanie do zagrania głównego bohatera widać na ekranie w każdej scenie. Aktor pokazał cały wachlarz emocji, jakie człowiek jest w stanie odczuwać.

W jedynym ujęciu możemy doświadczyć miłości, smutku, strachu, złości, niepewności i poczucia zagubienia w realnym świecie, do którego Jerry nie chce za żadną cenę wracać. Opowieść Michaela R. Perry’ego opiera się tak naprawdę na potrzebie uciekania człowieka w świat idealny, nieistniejący i będący wytworem wyobraźni. Próba kontaktu z szarą rzeczywistością kończyła się panicznym strachem i odrzuceniem przykrej prawdy.

Jerry mimo osiągnięcia dojrzałości wiele lat temu, stara się tworzyć swoje wyimaginowane szczęśliwe miejsce, w którym lubi przebywać ze swoimi “przyjaciółmi” – psem i kotem. Najmniej przyjemne momenty w filmie to sceny retrospekcji i próby wyjaśnienia motywacji głównego bohatera, który morduje swoje ofiary. Co ciekawe, sceny zabójstw choć wyglądają całkiem brutalnie śmieszą za każdym razem. Satrapi w bardzo zręczny sposób ucieka do groteski, którą oblewa całkiem sporą dawką krwi. Baśniowe elementy łączy z gore. Taki nietypowy miszmasz przyciąga. Jednocześnie tempo filmu jest dobrze prowadzone. Przez cały seans ma się wrażenie, że historia jest opowiadana bardzo płynnie.

głosy recenzja 2015

Po odpowiednim wprowadzeniu widza w świat postaci i zaprezentowaniu ich charakterów, następuje istna jazda na rollercoastrze. Wszelkie początkowe założenia nie miały sensu, ponieważ Marjane Satrapi w jednym momencie szybowała z akcją z zawrotną prędkością tylko po to, żeby za chwilę zwolnić i pokazać nam głównego bohatera od zupełnie innej strony.

Reynolds świetnie poradził sobie z tą jazdą bez trzymanki i zadaniem przekonania widza co do szczerości swojej postaci. Trudno tłumaczyć okropne przewinienia Jerry’ego, a jednak na koniec filmu i tak odnosi się wrażenie, że wszystkiemu winna jest po prostu przeszłość, a Jerry to tak naprawdę zagubione, ale dobre dziecko, któremu należy współczuć.

Co do reszty obsady… cóż, na tle Ryana Reynoldsa trudno było zabłysnąć. Reszta aktorów poprawnie odegrała swoje role. Trudno na temat Anny Kendrick, Gemmy Arterton i Jacki Weaver napisać coś innego niż to, że wypadły naturalnie w swoich kreacjach. Przy tak dobrym scenariuszu i reżyserii nie spodziewałbym się, żeby było inaczej. Choć może się to wydać dziwne, to naprawdę poza Jerrym najważniejszymi bohaterami “Głosów” byli kot (Mr. Whiskers) i pies (Bosco). Jak możecie przewidzieć, kot jest wyrachowanym i do bólu szczerym (ekhm) zwierzęciem, a pies wspierającym, zawsze pomocnym stróżem domu. To co mówią zwierzaki – głosem Reynoldsa – ma niebagatelny wpływ na rozwój wydarzeń. O tym jednak przekonacie się już w kinie.

the voices recenzja

Jeżeli byłbym zmuszony polecić wyłącznie jeden film, który będzie mieć premierę w lutym, bez wahania odpowiem: “Głosy”. Absolutnie fantastyczne, naprawdę zaskakujące kino i zwalający z nóg popis aktorski Ryana Reynoldsa. Film ma premierę 27 lutego, więc zarezerwujcie już ten czas w swoim kalendarzu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...