Wróciłem do „Gotham” dla Jokera. Dostałem komedię, w tym negatywnym znaczeniu

Seriale 18.02.2015
Wróciłem do „Gotham” dla Jokera. Dostałem komedię, w tym negatywnym znaczeniu

Kibicowałem „Gotham”. Pomysł na serial wydał mi się niezwykle ciekawy. Bohaterem produkcji miało być samo miasto – grzeszne, skąpane w strachu i bezsilności. To właśnie mroczne otoczenie było przecież podwalinami pod narodziny Batmana – komiksowej legendy która jest z nami już od 76 lat. Niestety, po kilku odcinkach odpuściłem. Dzisiaj powróciłem do produkcji dla Jokera, czego niezwykle żałuję.

Producenci „Gotham” przyciągają miłośników komiksów do srebrnego ekranu na wszystkie możliwe sposoby. Najciekawszym z nich zdaje się być systematyczne wprowadzanie do produkcji herosów i złoczyńców, których znamy z ilustrowanych opowieści DC. Dostaliśmy Pingwina, Zzasza, pojawił się nawet Strach na Wróble. Z tej perspektywy debiut Jokera był jedynie kwestią czasu. No i się doczekałem.

gotham joker

Producenci „Gotham” pokazali w najnowszym odcinku ich wizję Jokera. Ta jest… zaskakująco rozczarowująca.

Oglądając szesnasty epizod pierwszego sezonu serialu, przedstawiona na ekranie historia budziła moje skojarzenia z najnowszym „American Story: Freakshow”. O ile produkcja grozy należy do udanych, nie jest to pochlebne porównanie. Oczekiwałem czegoś mrocznego. Spodziewałem się klimatu noir, silnie zaakcentowanego wątku psychologicznego i postaci niejednoznacznej, wielowymiarowej, skomplikowanej i na swój sposób magicznej. Dostałem opowieść skleconą naprędce na kolanie i aktora, który w żaden sposób nie może mierzyć się z popkulturową ikoną.

Jeżeli jeszcze nie oglądaliście szesnastego odcinka „Gotham” i nie chcecie narażać się na spoilery, przejdzie proszę do następnego akapitu. W tym miejscu muszę napisać kilka zdań o naciąganym scenariuszu. Dziecko, które zabiło matkę siekierą za jej rozwiązłość seksualną? Za to, że musiało wykonywać codzienne obowiązki, kiedy jej rodzicielka prowadziła się nieodpowiednio? Oczywiście gdyby postać Jokera istniała naprawdę, współczułbym takiego dzieciństwa. Czy to jednak godne „origin story” jednego z najbardziej znanych szwarccharakterów w popkulturze? Joker to nie tylko postać z komiksów. To ikona, znak towarowy i potężny wizerunek. Producenci w ogóle go nie wykorzystali.

gotham serial

Nie mam nic do zarzucenia młodemu aktorowi, który wcielił się w Jerome – Jokera. To nie jego wina, że producenci postanowili spłycić ważną historię.

Powrót do „Gotham” to nie tylko rozczarowanie Jokerem. Podczas seansu miałem wrażenie, że serial stał się cieniem siebie samego. Mroczny klimat, gęsta jak smoła atmosfera aglomeracji – wszystko to wyparowało. Gordon korzystający z węża niczym z psa tropiącego, do tego nocne spacery pod mostem jak gdyby nigdy nic, to wszystko elementy tak naciągane, że aż komediowe. Otoczka taniego, cyrkowego klimatu pasuje jak ulał do Jokera. Niestety, nie jest to świadomie wywołany efekt, a jedynie brak umiejętności producentów do stworzenia odpowiednio skomplikowanego i klimatycznego świata. Żałuję, że wróciłem do tego serialu. Dla mnie „Gotham” jest już stracone i nawet Joker nie pomoże tej produkcji.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...