“Jesteś dla mnie kokainą” – kolejny dowód na to, że śpiewać każdy może…

Muzyka 23.01.2015
“Jesteś dla mnie kokainą” – kolejny dowód na to, że śpiewać każdy może…

“Jesteś dla mnie kokainą” – kolejny dowód na to, że śpiewać każdy może…

Eliza Wesołowska (Elizka) z Warsaw Shore nagrała piosenkę. Już w tym miejscu prawdopodobnie powinien zakończyć pisanie tekstu i zostawić was sam na sam z tym arcydziełem, ale nie potrafię. Trudno mi przejść obojętnie, gdy słowa Jerzego Stuhra stają się rzeczywistością i dowiaduję się, że naprawdę śpiewać każdy może. Niestety.

Jesteś dla mnie kokainą nie potrafię nawet analizować, ponieważ brzęczący w uszach “densflor” nie daje mi spokoju. Nie trzeba być znawcą muzyki, żeby zdać sobie sprawę z tego, jak wielkim beztalenciem muzycznym (ale i tanecznym) jest pani Eliza Wesołowska. Zapewne sama wokalistka zdaje sobie z tego sprawę, ale hajs się musi zgadzać, więc dlaczego nie nagrać piosenki z (powiedzmy) wpadającym w ucho refrenem, dennym tekstem, powodującym u wrażliwszych ludzi zgorszenie i soczystą dawką Auto-tune’a.

Wiem, to nie jest pierwszy przypadek tego typu. W końcu moje (ciut starsze) pokolenie miało Mandarynę i w tamtym czasie kluby puszczały chętnie jej muzykę. Ba, nawet rozgłośnie radiowe pozwalały sobie na nonszalancję i Mandarynę podawały nieświadomym niczego, biednym słuchaczom. Po latach z kłębiącą się w głowie nutką nostalgii można spojrzeć na to wszystko z dystansem i uśmiechem na twarzy. Jednak gdzieś w głębi serca liczyłem na to, że podobny “cud muzyczny” już nigdy nie będzie mieć miejsca.

Los jednak chciał, że gwiazdeczki z programów typu reality show nie mają większego pomysłu na siebie, więc zostaje im jeszcze sięganie po zawsze sprawdzające się w takich przypadkach disco polo. Nie posądzałbym pani Wesołowskiej o dobór lepszego repertuaru ze względu na target muzyczny (odbiorcy programu Warsaw Shore) i umiejętności wokalne – o ile w ogóle o takich w tym przypadku można mówić. Pewnie nawet błogosławieństwem dla wokalistki byłby w takim przypadku brak słuchu muzycznego i nie słyszenie swoich – pozwolę sobie użyć eufemizmu – potknięć.

eliza jesteś dla mnie kokainą

Dlatego też piosenka Jesteś dla mnie kokainą, to kicz w najgorszej postaci, którego nie można niczym wytłumaczyć. Pewien jednak jestem, że przez jakiś czas hit Elizki będzie puszczany w klubach i wiejskich dyskotekach. Wszystko co złe musi się jednak skończyć, więc żywot takiej piosenki nie potrwa zbyt długo. Utwór Jesteś dla mnie kokainą jest po prostu za bardzo nijaki, żeby można go było zapamiętać na dłużej. Tekst (dedykowany mężowi) nie jest kontrowersyjny, a refren choć wpada na chwilę w ucho, to długo w nim nie zostaje. I za to jestem wdzięczny producentom tej piosenki. Teledysku pozwolę sobie nie komentować, ponieważ przedstawia typową historyjkę z discopolowych przebojów.

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (18)

18 odpowiedzi na ““Jesteś dla mnie kokainą” – kolejny dowód na to, że śpiewać każdy może…”

  1. ŁOOOOO JEZZZZZUUUU… Jeśli takie [użyj synonimu słowa “stolec”] może w ogóle zostać wyprodukowane; komuś się chce tracić cenny czas na tworzenie takiego [użyj synonimu słowa “dzidostwo”] to ja pakuję plecak, myję się i reaktywuję mój projekt muzyczny sprzed 8 lat. W końcu każdy [użyj synonimu słowa “brud”] można dziś sprzedać. Ta [użyj synonimu słowa “beznadzieja”] ma już ponad 300k wyświetlań w ciągu niespełna doby. Ja [użyć synonimu wyrazu “odbywam akt płciowy”], już sobie przypomniałem dlaczego przestałem wierzyć w znaczną część ludzkości i dlaczego na swojej drodze spotykam niemal samych [użyć synonimu słowa “osioł”]. [użyć synonimu słowa “matołek”] [znowu użyć synonimu “stolca”] przerzucają się i tworzą bandę kolejnych [użyć synonimu “kapuścianych głów]. Disco!

    • A jednak! Stał się cud! Obejżałem jak zwykle z ciekawości, czy może tym razem recenzent się myli (hehe) i zupełnie nie pamiętam jak to leci! Alleluja! Mam nadzieję, że mój mózg w nocy nie zrobi defragmentacji i rano sobie nie przypomnę. Będę musiał się chyba dziś mocno upić, tak na wszelki wypadek.

  2. Trzeba było skończyć w połowie leadu. I nie chodzi mi o jakość tekstu.
    Po co pisać o czymś co jest tak słabe, kiczowate i nie powinno powstać? Większość czytelników kliknie w te YouTube’y żeby sprawdzić co to. To nabija liczniki, producent twierdzi że się przyjęło, więc produkujemy więcej…
    Nie kliknąłem. Więc nie wiem czy to dobre czy nie. I nie chcę wiedzieć. Mnie “obraziła” Macarena na szczycie Billboardu w czasie kiedy większość z Was była pewnie w przedszkolu czy podstawówce ;)

  3. To tak jak film “Gulczas, a jak myślisz” był totalną szmirą, ale oglądali go wszyscy fani Big Brothera. Tak samo tutaj. Nie ważne jak kiepskie to, ci, którzy oglądali program posłuchają też piosenki.

  4. Tanie, ale to po prostu disco polo, takie jak reszta. Nie wpadło mi w ucho, ale obejrzałem całe. Jak zawsze, ciężko mi było się powstrzymać od śmiechu na widok uśmiechu trybsona :)

  5. Wybitni znawcy muzyki, którzy jak się bawią, to wyłącznie przy muzyce klasycznej, subtelnie tylko drgając swoją wysublimowaną nóżką w rytm, oceniają bezgustny utwór dla tych wybitnie nie-wybitnych, prostackich mas ludzi.

    A tak na poważnie – piosenka disco polo, jak piosenka disco polo, dobra do puszczenia na imprezie gdzie chcemy się bawić, a nie “rozkoszować idealnie trafioną nutą”. Z jakiego powodu ktoś poświęcił jej cały artykuł, nie mam pojęcia.

    A może to jest trochę tak, że są utwory które słucha się dla dobrego tekstu, są które słucha się dla ciekawej melodii, są które lubi się z powodu autora, a są utwory które dobrze się słucha na “wiejskich dyskotekach” (och, ach, autor taki miastowy), gdzie nie liczy się ni tekst, ni warstwa audio, a jedynie żeby wszystko grało skocznie, nie wymagająco i dało się łatwo przy tym pląsać. Autorze, przestań może łechtać swoje ego, podnosić widocznie zaniżoną samoocenę (iphony widocznie nie pomogły) i zauważ że gust nie jest wskaźnikiem poziomu inteligencji – co więcej, uważam że tylko człowiek inteligentny potrafi z szacunkiem podejść do każdego tematu, a człowiek który na siłę za inteligentnego chce się uważać zacznie negować wszystko co mu się nie podoba bo “to głupie, to bez sensu, to nie dla mądrych ludzi, to jest dla prostaków, na ich prostackie wiejskie dyskoteki”.

    Ja tam wychodząc z domu ze znajomymi, kiedy chce się napić i potańczyć, najlepiej bawię się przy właśnie takim g0wnie. :) A jak Pan autor, zamiast bawić się ze znajomymi, woli “analizować […] jak wielkim beztalenciem muzycznym (ale i tanecznym) jest Pani Wesołowska”, to już jego sprawa. Mi mojej głowy to jednak nie zaprząta. :)

    • “Ja tam wychodząc z domu ze znajomymi, kiedy chce się napić i potańczyć, najlepiej bawię się przy właśnie takim g0wnie. :)”

      To jest powód do wstydu , a nie “normalność” dla kogoś z IQ większym od ziemniaka.
      Znam podobnych ludzi , którzy oglądają polskie komedie romantyczne czy takie programy jak rolnik szuka żony.
      No przepraszam ,ale nie przyjmuję do wiadomości tego ,że ktoś z własnej nie przymuszonej woli jest w stanie godzić się na tego typu rozrywkę. Oglądając 1 min przekazu czegoś takiego ,czuje jak mi komórki mózgowe uciekają.

      • Ale ja nie mam zamiaru tego oglądać i bardzo dokładnie wszystko opisałem w swoim poście. I w sumie cieszę się, że jedyne do czego dało radę się przyczepić w mojej opinii to wyrwane z kontekstu zdanie. Śmieszne jest jak jedynie z tego powodu dajesz mi łatkę kogoś z “IQ mniejszym od ziemniaka”, całkowicie nie biorąc pod uwagę tego całego wywodu który prowadziłem wcześniej, lub czegokolwiek innego. :)

        A tak w temacie uciekających komórek – uważaj, bo już Ci niewiele ich chyba tam zostało.

        • Panie takich smaczków to ja nie muszę szukać , dałeś ich cały talerz. Czytałem ten post i argumenty pokroju “autor taki miastowy ” jakoś do mnie nie przemawiają. To co u was na wsi jecie obiad ze świniami w oborze? U mnie czegoś takiego nie zauważyłem a miejscowość bardzo mała.

          No niestety ,coraz mniej tych komórek ,a po przeczytaniu tej odpowiedzi jeszcze więcej ich ubyje. Później się dziwią ,dla kogo te sylwestry z jedynką robią xD

          • Nie, z Tobą jeszcze obiadu nie jadłem.

            Ale wracając, wydaje mi się że chyba mnie nie zrozumiałeś, więc w skrócie – W mojej opinii, ludzie którzy, aby pokazać swoją wyższość, muszą zjechać w swojej opinii coś ogólnie uznane za rozrywkę dla mas, pokazują tylko i wyłącznie jak bardzo u nich ta inteligencja jest pozorna.

            W moim odczuciu, inteligentny człowiek ma świadomość tego że jest kultura masowa, która jest prosta, nieskomplikowana, i jest kultura wyższa, która ma już pewną formę, ma jakiś głębszy sens – co najważniejsze taka inteligentna osoba rozumie rolę obu tych dziedzin i nie miesza ich ze sobą – disco polo jest do tańczenia, muzyka klasyczna do zagłębiania się w niej (upraszczam i spłycam, ale wiadomo o co chodzi). I tak samo niepoprawne jest wymaganie od Chopina żeby jego dzieła były skoczne i dało się do nich tańczyć w dyskotekach, jak wymaganie od discopolo żeby miało głębszy sens i nadawało się do jakiś głębokich analiz, a każda nutka podkładu była balsamem dla ucha. Autor, w tym artykule, denerwuje się czemu utwór jest płytki i słaby, obraża słuchaczy i spłyca wszystko do poziomu “tylko idioci słuchają takich śmieci” – a ja w odpowiedzi zauważam fakt że ta muzyka jest stworzona do kompletnie czegoś innego, więc wypada żeby w takich kategoriach ją ocenia.

            Artykuł w takiej formie jest kompletnie zbędny, jest tylko i wyłącznie łechtaniem ego autora (jak i czytelników przyklaskujących), jest formą wywyższania się i pokazywania z jakiej wielkiej klasy to się pochodzi i jak bardzo “głupi” są inni. Ten portal nie jest o discopolowych hitach muzycznych, ten portal nie jest o mtv i o warsaw cośtam, a jednak pojawiają się takie artykuły zupełnie nic nie wnoszące. Bo to ani recenzja, ani jakaś konkretna ocena, podchodzi pod felieton, ale jakby nim był to warto by było żeby coś do tematu wnosił.

            A to że ktoś lubi potańczyć do durnego utworu, wcale nie oznacza że jest durnym człowiekiem, a takie przesłanie płynie z tego tekstu. Nawet jeżeli Twoje delikatne i wysublimowane ucho krwawi jak usłyszy coś co nie jest w Twoim guście.

          • Klasyka lub… to w co się wdeptuje. A rap, rock, techno. Nie widzisz środka? Rock w wielu przypadkach ma tekst, a brzmienie….Genialne! GNR z 1985-91 nie dość, że grali perfekcyjnie(estranged, November Rain), to i skocznie(appetite for dysfunkcion-wg Slasha :) ). Aerosmith, Slash z Myles Kennedym, AC/DC, Luxtorpeda, Sabaton, Bon Jovi, Linkin Park… itd.

          • Jak to dobrze wiedzieć ze w internetach są jeszcze ludzie ktorzy potrafią mówić rzeczowo i bez obrażenia. Masz moja okejke :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...