“American Horror Story: Freak Show” jednak nie zdetronizowało “Asylum”. Recenzja sPlay

Seriale 23.01.2015
“American Horror Story: Freak Show” jednak nie zdetronizowało “Asylum”. Recenzja sPlay

“American Horror Story: Freak Show” to, podobnie jak inne sezony serialu Ryana Murphy’ego, seria nierówna. Sezon opowiadający o dziwolągach Elsy Mars rozpoczął się intrygująco. Następnie zaliczył wpadkę, podniósł się z kolan, a potem… A potem były ostatnie odcinki i finał, który nie potrafił “Freak Show” przywrócić do łask. “Asylum”, czyli druga seria, traktująca o szpitalu psychiatrycznym prowadzonym przez siostry, nie została zdetronizowana.

Od jakiegoś czasu mówi się, że “American Horror Story” zaczyna być swoim największym wrogiem. Serial, który miał szokować różnymi wynaturzeniami, groteską,  morderstwami, tajemnicami powoli zaczyna stawać się swoją własną karykaturą. Widzowie przesyceni wszelkiego rodzaju brutalnymi scenami, przestają być przerażeni, a zaczynają się po prostu nudzić.

Nagromadzenie drastycznych środków wyrazu przytłacza i nie podnosi wartości serialu, a wręcz przeciwnie.

american horror story freak show

Mimo tych coraz bardziej rzucających się w oczy wpadek “American Horror Story” posiada w sobie jakąś magię, która sprawia, że oglądasz kolejne odcinki. Być może to aktorzy i wykreowani przez nich bohaterowie, którzy – choć powielają pewne schematy – są intrygujący, a może to nastrój grozy i atmosfera niebezpieczeństwa, może muzyka, która potęguje te doznania.

Chyba te wszystkie trzy elementy składają się na atuty tego serialu, które potrafią przyćmić chaotyczną i zwykle nieco zbyt rozproszoną fabułę.

Ten chaos dopadł także sezon “Freak Show”, który streścić można właściwie w jednym zdaniu – fabuła skupia się na dorzucaniu kolejnych postaci, a potem konsekwentnym ich wybijaniu. Ten zabieg sprawia, że “American Horror Story: Freak Show” można potraktować jako jedną wielką masakrę, której finałowy odcinek jest drastycznym zwieńczeniem. (Uwaga, spoilery!)

american horror story freak show 1

Podczas seansu “Curtain Call” ma się wrażenie, że każdy w końcu zostanie porąbany na kawałki albo przynajmniej załapie się na kulkę w łeb. Po nieprzyjemnym epizodzie związanym z wizytą Chestera, szalonego magika i przejęciu cyrku przez Dandy’ego dziwolągi Elsy nie mają się dobrze. Cyrkowcy próbują walczyć o siebie i przetrwać, ale niestety uda się to jedynie nielicznym. Mimo losu, jaki ich czeka, a może właśnie dlatego, że ich śmierć jest nieuchronna główni bohaterowie potrafią się zjednoczyć i być wobec siebie lojalni. Każdy z nich ma resztę za swoją prawdziwą i jedyną rodzinę, a krzywdę drugiego traktuje jako powód do zemsty.

Ostatni odcinek “American Horror Story: Freak Show” skupia się właśnie na przyjaźni dziwolągów z cyrku Elsy (potem już Dandy’ego) i samej Elsie Mars, która próbuje swych sił w Hollywood.

W “Curtain Call” pojawi się postać z pierwszych odcinków “Freak Show”. Edward Mordrake nawiedzi Holywood, by spełnić życzenie jednej nieszczęśliwej kobiety. Jej decyzja o halloweenowym występie okaże się najlepszą z podjętych w całym życiu, bo pozwoli jej wrócić do miejsca, do którego została stworzona.

Choć finał “Freak Show” nie jest najlepszym z możliwych i przekracza już pewne granice absurdu, ma w sobie coś odróżnia go od poprzednich.

Mimo wielkiej masakry, która rozgrywa się w cyrku pod nieobecność Elsy, jest pozytywny. Daje ukojenie. Całe zło, które mogliśmy obserwować, ostatecznie przemienia się w dobro, a ono pozwala pożegnać się z dziwolągami Elsy i z samą Elsą bez lęku. Naszych bohaterów nie czekają kolejne niewyjaśnione niebezpieczeństwa. Czeka ich tak bardzo pożądane przez nich zwyczajne życie albo śmierć. I obojętne, co ich spotka, pozwoli na osiągnięcie spokoju, którego nie mogli zaznać przez wszystkie swoje lata.

“American Horror Story: Freak Show” to ostatecznie sezon całkiem udany, choć momentami rozczarowujący.

Seria, która zapowiadała się na najlepszą jak dotąd, straciła w którymś momencie szansę na pierwsze miejsce. “Asylum”, czyli drugi sezon “American Horror Story”, jest wciąż numerem jeden. Już pod koniec tego roku czeka nas kolejna szansa, by sprawdzić, czy historia sióstr zakonnych z wariatkowa da się zdeklasować. Aż strach pomyśleć, co Murphy jeszcze wymyśli.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...