Laika Company znowu bez pudła. “Pudłaki” – recenzja sPlay

Film 25.11.2014
Laika Company znowu bez pudła. “Pudłaki” – recenzja sPlay

Laika Company znowu bez pudła. “Pudłaki” – recenzja sPlay

Na “Pudłaki” udało załapać mi się ostatnio za namową mojego kumpla, który uwielbia wszelkie animacje. Jeśli jeszcze gdzieś w waszych kinach wyświetlają produkcję Laika Company (“Koralina”, “ParaNorman”), to biegnijcie szybko. “Pudłaki” to naprawdę miła odmiana po wszystkich filmach sensacyjnych i thrillerach, które mają co miesiąc głośne premiery. Animacja w reżyserii Anthony’ego Stacchi i Grahama Annable zachwyci was wykonaniem, estetyką i humorem.

Trzeba po prawdzie przyznać, że nawet gdyby “Pudłaki” były filmem fabularnie nieudanym, choć tak nie jest, i tak wyszłabym z kina pod wrażeniem. Jeśli chodzi o techniczne aspekty – “Pudłaki” to majstersztyk. Wszystkie elementy w animacji – począwszy od miasteczka, w którym dzieje się akcja, poprzez fenomenalne postaci, a skończywszy na detalach, takich jak trawa, kwiaty – zostały wykonane ręcznie. Godziny pracy nie poszły na marne.

“Pudłaki” po prostu zachwycają – po zakończeniu filmu miałam ochotę obejrzeć go jeszcze raz i jeszcze.

pudłaki 1

Akcja dzieje się w fikcyjnym miasteczku Serbridge, które nosi swoją nazwę, a jakże, od serów, oczywiście. Włodarze miasta, noszący białe cylindry, uwielbiają wszelkiej maści produkty mleczne, od wędzonych po pleśniowe. Najlepsze są te, które najbardziej śmierdzą. Ich miłość do serów, możliwość kupna dużej ilości i wieczorki degustacyjne są powodem zazdrości mniej zamożnych i poważanych mieszkańców. Na szczyt najbardziej chce się dostać Archibald Snatcher, miejski rakarz. Snachter wykorzystując fakt, że w mieście grasują pudłaki, niebezpieczne trolle, które prawdopodobnie porwały dziecko Trubshawa, miejskiego wynalazcy, zawiera układ z głównym zarządcą miasta, Lordem Portley-Rind.

W zamian za oczyszczenie Serbridge z pudłaków Lord Portley-Rind da Snatcherowi biały cylinder, który zapewni mu miejsce w elicie miasta.

Snatcher łasy na sławę i władzę rozpoczyna swoją pogoń za pudłakami. W nocy, kiedy stworzenia wyłaniają się spod ziemi za pomocą włazów kanalizacyjnych, wyłapuje je razem ze swoimi sługusami, panami: Karpiem, Piskorzem i Chrząstką (świetna rola nieocenionego Jarosława Boberka!). Całe miasto żyje w strachu, że ich dzieci zostaną porwane przez przebiegłe trolle.

Choć wszyscy boją się pudłaków, nikt tak naprawdę nie poznał natury tych stworów. Czy to dzieci każą im wychodzić nocą spod ziemi? A może trolle szukają czegoś innego?

“Pudłaki” to fantastyczna opowieść o tym, czym jest dobro, czym jest tożsamość i o tym, w co warto wierzyć. Historia, momentami nieco sentymentalna i refleksyjna, ani na moment nie traci humoru i tempa. Akcja jest dynamiczna, pełna zwrotów i nieoczekiwanych wydarzeń. “Pudłaki” to mnóstwo smaczków, które często dzieją się gdzieś tam, na drugim planie. Filozoficzne rozmowy panów Karpia i Piskorza, występy Madame Frou-Frou, degustacje sera czy fascynacja złem i morderstwami z pozoru niewinnej dziewczynki – to wszystko sprawia, że animacja studia Laika stanowi wspaniałą całość, która nie nudzi ani na chwilę.

pudlaki 3

Jeśli chodzi o polski dubbing to ten także, poza wykonaniem plastycznym animacji, stoi na najwyższym poziomie.

Wspomniany już Jarosław Boberek jest wyśmienity jak zawsze,  podobnie jak Krzysztof Dracz, wcielający się w rolę Lorda Portley-Rind. Na uwagę zasługują także:  Andrzej Blumenfeld (Snatcher), Wit Apostolakis (Eggs) czy Marta Dylewska (Winnie).

Animacja Laika Company to świetna nastrojowa produkcja. Mroczny klimat, groteskowość postaci, czające się za rogiem niebezpieczeństwo. Atmosfera “Pudłaków” przywodzi na myśl filmy Tima Burtona. Najbardziej urzekła mnie chyba scenografia Serbridge, które ze swoimi krętymi uliczkami, kostką brukową, latarniami przypomina Malą Stranę w czeskiej Pradze.

“Pudłaki” ze wszech miar zasługują na seans. To produkcja, jakiej było mi trzeba i która przypomniała mi o innych świetnych animacjach, także o tych, które w końcu wypadałoby zobaczyć. Czekam na kolejne produkcje studia Laika. Macie kolejnego, wiernego fana!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

6 odpowiedzi na “Laika Company znowu bez pudła. “Pudłaki” – recenzja sPlay”

    • I co z tego, że od miesiąca? Byłam, widziałam, spodobało mi się, postanowiłam się podzielić. Nie wiem, czy trzeba to od razu z “Matrixem” porównywać.

      • Trzeba punktować wpadki, bo inaczej w samozachwyt popadacie.
        Albo jesteście poważnym serwisem (“Recenzja Spiders Web/sPlay”), albo blogiem (“Fajny film w weekend zobaczyłam”).
        Poważne serwisy recenzują od razu po premierze, blogi – jak najbardziej, po kilku miesiącach mogą coś polecić.

        • Jesteśmy platformą blogową i nie zaliczyłabym recenzji filmu, który nadal jest w kinach jako wpadki. Mamy recenzje filmowe od razu po premierze, ale jak ktoś woli się przyczepić to zawsze znajdzie coś, co mu nie pasuje. Zapraszam do lektury recenzji 3 części “Igrzysk śmierci” i “Wolnego strzelca”. Nikt tu nie popada w samozachwyt. Aż się dziwię, że ci odpisuję, bo szkoda czasu na takich malkontentów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...