TV on the Radio – “Seeds”. Album, o którym szybko zapomnimy, recenzja sPlay

Muzyka 18.11.2014
TV on the Radio – “Seeds”. Album, o którym szybko zapomnimy, recenzja sPlay

TV on the Radio – “Seeds”. Album, o którym szybko zapomnimy, recenzja sPlay

To szósty album TV on the Radio. Chciałabym go zmiażdżyć – móc napisać, że to szit, że TV on the Radio się skończyło, że po drugim słabym albumie można przestać czekać na kolejne. Bardzo bym chciała, a nie mogę, bo “Seeds” to ewolucja grupy, która – bardzo niepożądana przez zagorzałych fanów – jest logiczna i nawet naturalna.

tv on the radio seedsZapomnijcie o charakterze “Return to Cookie Mountain” czy geniuszu najlepszego, wręcz kultowego już “Dear Science”, które oprócz ton nagród zdobyło grupie grono wiernych słuchaczy, grzebiących w przeszłości i doceniających niezwykły wokal Tunde Adibempe, połączony z wizją muzyczną Davida Sitka.

Nie ma tu klimatów, które łączyły grupę z Brooklynem, Karen O i Yeah Yeah Yeahs, Davidem Bowie czy Trentem Reznorem. Nie ma jednego klimatu, którego można było doświadczyć nawet na przeciętnym albumie z 2011 roku, “Nine Types of Light”.

Nowe TV on the Radio, jak twierdzą członkowie, pozbywa się “fucked up sounds”. Może dlatego kawałki można pogrupować na te, które są popem – ładnym, dźwięcznym, z chwytliwą, nieoczywistą melodyjnością i te, które są pop-rockowo-elektroniczne.

Wszystko na “Seeds” jest popem.

Pop przecież nie jest zły z zasady, więc nie mogę napisać, że “Seeds” to kiepska płyta. Zwłaszcza, że jest to o wiele ambitniejszy pop niż sieczka, którą słychać na listach przebojów masowych stacji radiowych. Poza tym wokal Adibempe nadaje każdemu kawałkowi ciekawego, bardziej eleganckiego sznytu.

Jednak gdy słucham tytułowego kawałka, miłosnego wyznania, słyszę tekst: “Powiedziałem twojej siostrze, że jesteś wszystkim o czym marzę, twoja siostra odpowiedziała, żebym lepiej posuwał się powoli, powiedziała mi rzeczy o których nie marzyłem, powiedziała mi rzeczy których nie powinienem wiedzieć – deszcz pada, jak zawsze pada, tym razem mam ziarna w ziemi” i powolne, ale proste dźwięki, mam ochotę krzyczeć. Cieszę się, bo utwór jest pewnie wynikiem jakiejś szczęśliwej miłości któregoś z członków zespołu, ale okrutnie i samolubnie myślę, że wolałam nieszczęśliwe, niespełnione TV on the Radio. Nie takie nijakie. Nie takie, które nie ma pomysłu na ciągłość albumu. Albumu z kawałkami, których nie pamięta się nawet po pięćdziesiątym przesłuchaniu.

Owszem, na “Seeds” są mocne momenty – szczególnie gitarowe, melodyjne i pełne energii Winter i Lazzeray. Careful You, Could You czy Right Now też się wyróżniają, chociaż bardziej jako kawałki do… tańca. Reszta kawałków bywa przyzwoita albo nijaka, chociaż tak naprawdę każdy z nich może zostać przetrawiony i zapomniany bez problemu w nowoczesnym cyklu płytkiej konsumpcji muzyki.

Może “Seeds” jest właśnie odpowiedzią na to przeciążenie informacjami i muzyką?

A może odpowiedzi należy szukać w dosyć słodkim, ale smutnym i kontrastowym utworze Trouble? “Teraz wiem, teraz wiem że wszystko będzie ok., ciągle powtarzam sobie, don’t worry be happy, powtarzasz wciąż sobie, wszystko będzie dobrze”? Może to nowe, wyewoluowane – przez co pewnie doroślejsze – TV on the Radio to próba wyjścia z niszy?

“Seeds” to dobry album. To już nie “moje” TV on the Radio, bo za dużo w nim ogłady, a za mało odwagi i ryzyka. Nowe TV on the Radio to zespół bardziej przystępny, który tworzy mocny melodyjnie, ciekawy brzmieniowo album. Album, którego TV on the Radio nie mogłoby nagrać 3 czy 6 lat temu z powodu pewnej butności, którą ewidentnie młodsi wtedy duchem członkowie nosili w sobie.

“Seeds” to dobra muzyka dla każdego. Przyjemna. Miło się jej słucha, krytycy docenią brzmienia i kunszt. A potem kolektywnie zapomnimy o tym albumie i przypomnimy sobie dopiero przy premierze kolejnego.

Jeśli tak dalej pójdzie, to za 10 lat mało kto będzie siedział jak na szpilkach czekając na nowość od TotR. Czasem ktoś przypomni sobie wielkie “Dear Science” jako największe dzieło bandu i zaduma się na sekundę nad przewrotnością losu i zanikaniem. Kurtyna.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

“ad”

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...