“Interstellar” lepszy niż komedia? Premiera filmu w IMAX

Film 06.11.2014
“Interstellar” lepszy niż komedia? Premiera filmu w IMAX

“Interstellar” lepszy niż komedia? Premiera filmu w IMAX

W środę, 5 listopada o godzinie 19:30 w warszawskim kinie sieci IMAX na Sadybie odbył się przedpremierowy pokaz nowego filmu Christophera Nolana, “Interstellar”, w którym główną rolę gra Matthew McConaughey. Na specjalny seans przybyło całkiem liczne grono aktorów, celebrytów, dziennikarzy, blogerów i vlogerów. Jak udała się ta kosmiczna premiera?

Na początku muszę zaznaczyć, że na film szłam z wielkimi oczekiwaniami. Już same nazwiska, od reżysera począwszy, a skończywszy na aktorach (Matthew McConaughey, Anne Hathaway) mnie kupiły. Zresztą, trudno się dziwić.

W swej opinii nie byłam odosobniona – “Interstellar” na Filmweb.pl był jednym z najbardziej oczekiwanych obrazów tego roku.

imax interstellar premiera

Duże zainteresowanie wzbudził też fakt samego powstawania filmu, jego zaplecza technologicznego. Jak pisał w swoim tekście Jakub, twórcy “Interstellar” starali się jak najdokładniej odwzorować wszechświat. To film, który rzeczywiście chce być blisko nauki, a nie omamić nas zagrywkami w stylu McGyvera.

Wychodząc z kina, usłyszałam opinię, że nowy film Nolana zachwyca, jeśli spojrzeć na niego właśnie przez pryzmat nauki, prawdy o kosmosie. Niestety, okazało się, że choć z jednej strony jest to coś fantastycznego, co podnosi zadowolenie z produkcji, z drugiej może wywołać niezrozumienie widza.

Jedna z kluczowych scen filmu, w której główny bohater znajduje się w innej czasoprzestrzeni, wywołała salwy śmiechu. Podobnie było w przypadku jednej z ważniejszych scen walki na planecie potencjalnie godnej zamieszkania przez człowieka. Widzowie na sali podzielili się na dwa obozy – jedni rzeczywiście wyszli zachwyceni, inni śmiali się przez cały seans, w ogóle nie wczuwając się w tragizm głównego bohatera, który zostaje postawiony przed najważniejszym wyborem – ratować siebie i swoją rodzinę czy ludzkość?

premiera sala imax interstellar

Trzeba przyznać, że choć chichoty nieco odbierały przyjemność oglądania, nic nie mogło zepsuć wrażeń estetycznych. Efekty, które mogliśmy zobaczyć na wielkim ekranie były fenomenalne. I choćby one są wystarczające, żeby wybrać się na “Interstellar” do kina.

O ile sama fabuła może wielu osobom wydać się nieco ckliwa, z zapleczem technologicznym nie można dyskutować. To kawał wspaniałej, genialnej roboty i na pewno “Interstellar” wielkimi literami zapisze się w międzynarodowej kinematografii.

Mimo wielkiego hype’u, jakim obrósł film, po tej premierze nie jestem do końca przekonana, że przypadnie on do gustu wszystkim. Jest to raczej jeden z tych obrazów, które w pełni usatysfakcjonują zainteresowanych tematem. Fan kosmosu i nauki o wszechświecie zdecydowanie wyjdzie z kina bardziej uszczęśliwiony niż ktoś, kto po prostu nastawił się na szybką akcję i latające statki kosmiczne.

Ale więcej o tym i przede wszystkim o filmie znajdziecie już w mojej recenzji.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (25)

25 odpowiedzi na ““Interstellar” lepszy niż komedia? Premiera filmu w IMAX”

  1. Serio?…. Nad czym tu się zachwycać? Przecież ten film był naiwny do kwadratu. I co z tego że efekty…. Efekty, srefekty. Byłem, widziałem, nie mogłem powstrzymać śmiechu. Dialogi o “miłości” były tak głupie…. Jedyne fajne motywy to John Lightow, którego uwielbiam i dobra muzyka. Alles

      • “I choćby one są wystarczające, żeby wybrać się na „Interstellar” do kina.”

        Dla mnie zapraszanie kogoś do kina na ten film, dla efektów wizualnych jest Serio, zapraszaniem do wyrzucania hajsu w błoto. Ale co kto lubi :).

    • Właśnie po to się idzie do kina na s-f. Na efekty, Zdjęci, wrażenia, kosmos, roboty, statki kosmiczne itd.

      Sławek? Masz login razem ze swoją dziewczyną? Jak widzę takie coś nie mogę powstrzymać śmiechu.

      • nie, ja posługuję się w sieci po prostu swoim imieniem i nazwiskiem, więc jak masz problem z tym że ktoś ma tak na nazwisko to dalej nie powstrzymuj śmiechu.

      • Na efekty? Sci-Fi, oryginalnie, to gatunek mający na celu ukazać prawdopodobny rozwój technologii jak i cywilizacji w oparciu o obserwacje aktualnego przebiegu naszego rozwoju. Taka zabawa w futurologa. Czasem jest to też opowieść paraboliczna, która pod płaszczykiem fantastyki naukowej skrywa drugie dno, przekaz na temat kondycji ludzkości. Oryginalne pojmowanie tego gatunku zostało przyćmione przez spaceopery czyli miedzygalaktyczne romansidła oraz różne inne wariacje na temat fantastyki naukowej. Kino formy a nie treści to nic innego, jak blockbusterowa akcja będąca kwintesencją patetyzmu. Tak w skrócie.

        • Jest kino f-s formy i jest kino s-f treści oba dobrze się ogląda. Nie trzeba się śmiać i strzelać fochy tylko bawić się przy tym co się lubi.

  2. Ostatnie zdania są dla mnie wystarczającą recenzją bo zawężenie grupy odbiorców to nic innego jak zagłębienie się temat. Moje oczekiwania jeszcze bardziej wzrosły :)

  3. Jeżeli chcesz iść na film, idziesz bez oczekiwań bo niby jakie możesz mieć od czegoś czego nie znasz. Pierwsza głupota. Po drugie, na film s-f idzie się właśnie przede wszystkim dla wizji, dla obrazu, efektów, wszechświata.

      • A co ma wybór filmu do tego że idziesz na film już z pewną wizja jaki on powinien być, sugerując się wcześniej czyimś zdaniem, opisami i recenzjami?

    • Już sama idea zwiastunów jest po to, żeby właśnie budzić pewne oczekiwania. Po drugie sami twórcy mówią o swoich dziełach, obiecują coś i nastawiają widzów wobec swojego dzieła w odpowiedni sposób. Nie można nawet w zasadzie iść na film bez jakichś oczekiwań, trzeba by za każdym razem, przed każdą premierą robić sobie reset mózgu.

  4. Czy ktoś może potwierdzić, czy jakość obrazu była taka, jak z prawdziwego IMAX-a? Czy też to była kopia cyfrowa puszczona na olbrzymi ekran, bijąca olbrzymimi pikselami po oczach?

  5. “W środę, 5 listopada o godzinie 19:30 w warszawskim kinie…”

    Nie zaczynaj tak tekstów. Nieistotnym jest to, że to było w środę o godzinie 19:30.

  6. “W środę, 5 listopada o godzinie 19:30 w warszawskim kinie…”

    Nie zaczynaj tak tekstów. To nieistotne. Tak można sformułować notkę do przeredagowania a nie gotowy tekst.

  7. Taaa, też nie rozumiem, czemu pół sali ryło ze śmiechu przez cały seans. Może mieli jakieś wspomagacze :D Żeby nie było, film mi się podobał, choć to żadne arcydzieło. A, załapałem się na fotkę z sali, miło :)

  8. Czytając treść większości “pseudo-recenzji” dochodzę do bardzo prostego wniosku.
    Ci którzy orientują się w tematyce, gatunku i koncepcji dają 10/10
    Ci którzy nie mają o tym zielonego pojęcia i najzwyczajniej w świecie są za głupi (nie boję się
    użyć tego stwierdzenia) żeby to zrozumieć i dają 1/10….dokładnie tak!!!

    • precyzyjnie tak.. ten film podzielony jest na 2 grupy ludzi. Czystych lewopółmózgów, których neuroplastyka nie przejawiła się po prawej stronie bo mama i tata ich nigdy nie przytulali. Tacy ludzie nie CZUJĄ filmu, są jedynie półmózgimi (tak właśnie stąd bierze się to słowo), biernymi obserwatorami, których logiczny mózg szuka tylko luk w całości i powodów do wytknięcia jak bardzo ten “Nolan” spieprzył. Takich idiotów nie zadowoli żaden film, zwłaszcza dobry. Dobry film to przede wszystkim emocje, wciągnięcie i wcielenie widza w los bohaterów. “Lewopółkulowiec” zagłosuje na nie. Ktoś kto interesuje się zagadnieniami i tajemnicami kosmosu i jednocześnie jest zdolny poczuć emocjonalny aspekt decyzji przed którymi postawieni są bohaterowie filmu (w przeciwieństwie do dylematów przed jakimi stają ci pseudocelebryci “kupić iphone 6 czy poczekać i kupić iphone 7 jak wyjdzie”) zagłosuje 3x tak. Pozdrawiam tych, których jednak mama bądź tata kochali i posiadają pełnię mózgu – co pozwoli im cieszyć się tym dziełem. Chyba od 15 lat nie wyszedłem z kina w takim stanie jak po Interstellar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...