Inspiracją do powstania filmu “Koszmar z ulicy Wiązów” była prawdziwa historia. Czyżby?

Film 21.10.2014
Inspiracją do powstania filmu “Koszmar z ulicy Wiązów” była prawdziwa historia. Czyżby?

Inspiracją do powstania filmu “Koszmar z ulicy Wiązów” była prawdziwa historia. Czyżby?

Wes Craven wyznał ostatnio, że do stworzenia “Koszmaru z ulicy Wiązów” zainspirowała go prawdziwa historia. Horror o psychopatycznym mordercy, prześladującym dzieci we śnie ma mieć jakiekolwiek oparcie w rzeczywistości? Brzmi karkołomnie, ale ponoć tak właśnie było. 

Twórcy horrorów bardzo często twierdzą, że ich film powstał w oparciu o prawdziwe wydarzenia. Najczęściej to tylko marketingowa papka – starczy przywołać choćby genialną promocję “Blair Witch Project”, sugerującą, że ten obraz to autentyczne nagranie, choć jak wiadomo prawda jest inna. Zdarza się jednak, że niekiedy horrory faktycznie są dość luźno związane z jakimiś zajściami, które rzeczywiście miały miejsce. I tak podobno było w tym wypadku.

koszmar z ulicy wiązów 3

Bezpośrednią inspiracją dla Cravena miał być przeczytany w gazecie artykuł, opisujący trzyosobową rodzinę uchodźców, której udało się ujść z życiem z masakry dokonywanej przez Czerwonych Khmerów w Kambodży. Kambodżanie odnaleźli azyl w Stanach Zjednoczonych, jednak nie był to koniec ich dramatu. Kilkuletni chłopiec skarżył się rodzicom, że boi się zasnąć, ponieważ we śnie prześladują go przerażające koszmary – twierdził, że jeżeli będzie spał zbyt długo, dopadną go one i odbiorą mu życie. Gdy po kilku dniach bezsenności wreszcie zapadł w sen, wydawało się, że kryzys zostanie zażegnany. Niestety, tej nocy jego rodziców zbudziły agonalne wrzaski i zanim dotarli do sypialni chłopca, ten był już martwy.

Co warte odnotowania, plotki dotyczące rzekomej inspiracji prawdziwymi wydarzeniami krążyły już wcześniej. Mówiło się, że bezpośrednim natchnieniem do stworzenia “Koszmaru z ulicy Wiązów” była historia o kilkunastoletnim synu fizyka, którego męczyły koszmary i który zmarł we śnie w straszliwych męczarniach, a rzecz miała dziać się w Azji.

koszmar z ulicy wiązów 2

Przytoczonej przez reżysera historii oczywiście nie sposób dziś zweryfikować – tego, czy Wes Craven faktycznie przeczytał kiedyś taki artykuł, a jeśli tak, to czy nie była to kaczka dziennikarska nie dowiemy się prawdopodobnie już nigdy. Jak dla mnie to po prostu kolejne urban legend. Faktem jest natomiast, że niezależnie od jej autentyczności, Cravenowi udało się stworzyć jeden z najstraszniejszych horrorów w dziejach. Nawet dziś, trzydzieści lat po premierze, ogląda się go z niekłamaną przyjemnością. I tylko szkoda, że przez kolejne, coraz bardziej żenujące sequele, Freddy Krueger, z ikony kina grozy stał się własna karykaturą.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

7 odpowiedzi na “Inspiracją do powstania filmu “Koszmar z ulicy Wiązów” była prawdziwa historia. Czyżby?”

  1. Horror to jeden z moich ulubionych gatunków filmowych, dlatego bardzo denerwuje mnie kiedy wciska mi się kit typu “prawdziwa historia”. Twórców trzeba jednak zrozumieć, zawsze to jakiś argument by przyciągnąć widza do kina.

    • Kwestia prawdziwej historii i jej opowiedzenia. Jeden z moich ulubionych Egzorcyzmy Emily Rose to przecież prawdziwa historia. Historia, która jest do tego zgrabnie opowiedziana. Nie jest to klasyczny horror i całe szczęście, bo lubię odpocząć na sali sądowej, ale i tak sceny, gdzie opowiadana jest historia Emily jest opowiedziana bardzo zgrabnie.

      • Oglądałem film dokumentalny dotyczący egzorcyzmów prawdziwej Emily Rose i to co tam usłyszałem zapisane na taśmach z egzorcyzmów wywołało we mnie prawdziwe drszcze!!! To był istny horror i koszmar słuchać nagranych głosów… To było nie do zniesienia i musiałem zrezygnować z dalszego oglądania tego dokumentu. Bohater filmów o koszmarze z ulicy Wiązów jest niczym przy tych strasznych głosach!!!!

        • Tym bardziej, że owe taśmy zostały wykorzystane w filmie.

          Jednak Freddy to Freddy. Może trudno nazwać go bohaterem ale ważna postać dzieciństwa. Do dziś zresztą to jeden z charakterystyczniejszych postaci kina grozy. Oparcie Freddiego na faktach, jeśli nawet przyjąć, że tak było, w moim odczuciu ani mu nie dodają ani nie ujmują. Freddy to już symbol ikona. Było dwóch wielkich w tamtym czasie. Freddiego, który mnie autentycznie przerażał i Jason, nad którym do dziś stawiam wielki znak zapytania nie wiedząc dlaczego. Mogę nie rozumieć “Piątku Trzynastego” ale szanuję. Brakuje dziś takiego kina w gatunku.
          W moim odczuciu wszelkie “oparte na wydarzeniach autentycznych” to dziecko braku pomysłu i chęci zysku na świetnym zabiegu jakim był Blair Witch Project.

          Jeszcze jest kino azjatyckie. Tam horrory pełną gębą. Szkoda tylko, że przestraszony azjata nie jest w stanie mnie przerazić. Tak jak doceniam walory i wyższość natywnych, było nie było, kamieni milowych kina w ostatniej dekadzie jakim był “Ring”, nie potrafię wczuć się w klimat. A wielka szkoda.

          Czekam na kolejne “egzorcyzmy”. Pal licho czy będzie to “tru story”. Egzorcyzmy były świetnie nakręcone i to był film, przy którym chciałem i nie mogłem jednocześnie zapalić chociaż małego światła. Na sali sądowej mogłem ale nie chciałem…później chciałem, ale nie mogłem :)

          Narobiliście mi smaki, idę na Freddiego :D

      • Zgadzam się:), nie dodałam że nie wszystko jest fikcją, bo przecież podobnie ma się rzecz z “Egzorcystą”. Tam posłużyła historia małego chłopca Rolanda Doe. To jednak nie zmienia faktu, że filmy oparte na faktach są dziś produkowane masowo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...