Deszcz krwi? Zombie w kanałach? Berlingowcy? Tłumaczymy niejasności filmu Miasto 44

Film 23.09.2014
Deszcz krwi? Zombie w kanałach? Berlingowcy? Tłumaczymy niejasności filmu Miasto 44

Deszcz krwi? Zombie w kanałach? Berlingowcy? Tłumaczymy niejasności filmu Miasto 44

Jak mogliście przeczytać w mojej recenzji, “Miasta 44” w reżyserii Komasy zawiodło mnie przerostem formy nad treścią. Wiele z waszych komentarzy stoi jednak w opozycji do mojej opinii i za wszystkie bardzo wam dziękuję. Chociaż film rozczarował, przy okazji budził wiele pytań o konkretne sceny, które często były trudne w interpretacji. Z tego powodu postanowiliśmy wytłumaczyć wszystkie niejasności filmu o Powstaniu Warszawskim:

Deszcz krwi i „czołg” pułapka

Deszcz krwi był pierwszą ze scen, która zaczęła wzbudzać wiele pytań. Najpierw doszło do wybuchu, następnie nad Warszawą uniósł się ogromny snop dymu i ognia. Po chwili na dłoniach bohaterki znalazły się pierwsze kropelki krwi, aby zaraz potem rozpadał się prawdziwy deszcz czerwonej cieczy oraz szczątków ciał. Wbrew opinii wielu internautów nie była to jednak swobodna interpretacja reżysera, ale (najprawdopodobniej) przerysowany fakt, który miał miejsce podczas Powstania.

Co właściwie się wydarzyło? Na kilka sekund przed wybuchem widzowie mogli zobaczyć zdobyczny czołg, którym powstańcy znacząco podnieśli morale walczących oraz mieszkańców. Jeden z przechodniów słusznie zauważył „co to za czołg bez lufy”. Faktycznie maszyna na gąsienicach nie była przeznaczona do zadań bojowych, ale transportowania ciężkich ładunków, wyposażona zaledwie w radio.

miasto 44 6

Schwerer Ladungsträger Borgward B IV, bo o takiej maszynie mówimy, miał tylną klapę wypchaną około 500 kilogramami materiałów wybuchowych. Te w pierwotnym założeniu Niemców miały wysadzić barykadę, którą powstańcy zbudowali na Podwalu. Na skutek obrony Warszawiaków, maszyna stanęła w ogniu, natomiast prowadzącemu go naziście udało się zbiec. Co bardzo znamienne, gdy pojazd został opuszczony, Niemcy przerwali ostrzał polskich pozycji. Wzbudziło to podejrzenia kapitana Ludiwka „Gustawa” Gawrycha, który zakazał walczącym zbliżać się do Borgwarda. Niestety, inna grupa powstańców przejęła czołg i wjechała nim na ulice Starówki.

Dalszej części na pewno się domyślacie. Gdy „czołg” otoczony wianuszkiem powstańców oraz radosnych cywili skręcił w ulicę Kilińskiego, klapa z ładunkiem wybuchowym spadła na ziemię. W ogromnej eksplozji zginęło ponad 300 osób, cywili i powstańców. Przynajmniej dwa razy tyle zostało rannych. Widok po eksplozji był tak przerażający, że poeta i powstaniec Tadeusz Gajcy w chwilę po tragedii napisał makabryczną fraszkę:

Wszyscy święci, hej do stołu!

W niebie uczta: polskie flaczki

Wprost z rynsztoków Kilińskiego!

Salcesonów pełna misa.

Świeże, chrupkie. Pachną trupkiem […] Przegryźcie Chrystusem Narodów!

Wizyta w kanałach, zombie i halucynacje

Wiele pytań może dostarczać scena w kanałach. Alicja „Biedronka” miała w nich omamy, bała się zaciskających ścian, przeżywała atak paniki oraz walczyła z poczuciem klaustrofobii. Jak się okazuje, nie była to tylko kolejna z wizji reżysera, ale przedstawienie dramatu, którego faktycznie doświadczali wędrujący kanałami warszawiacy.

miasto 44 18

Co właściwie się przydarzyło? Podczas Powstania Warszawskiego Niemcy wrzucali do ścieków i kanałów karbid, który po zetknięciu z wodą tworzy acetylen. Duszący gaz oddziałuje na układ nerwowy człowieka, wpływa na zaburzenia motoryki, przyspiesza akcje serca oraz oddech, a także powoduje trudności w koncentracji. Silne stężenie może doprowadzić nawet do utraty świadomości, a także omamów.

Wydarzenia przedstawione w  filmie “Miasto 44” były jednak namiastką prawdziwego piekła. Warszawskie kanały miały w większości przypadków 150 centymetrów wysokości. Powstańcy musieli się po nich poruszać na czworaka albo w przykucu. Niemcy bardzo szybko odkryli ten sposób komunikacji i transportu, do ścieków wrzucając nie tylko karbid, ale również granaty, cement oraz ładunki wybuchowe. Około 30-minutowa podróż na powierzchni w kanałach trwała kilka godzin. Wiele osób odebrało sobie tam życie, mając dosyć ogromnego smrodu, całkowitej ciemności oraz wielu pułapek.

Biedronka przeżyła?

Kiedy główny bohater Stefan dopływa na wiślaną wysepkę, widzi tam Alicję. Powstańcy ponownie spotykają się w tym samym miejscu, w którym poznali się przed rozpoczęciem walk. Widz może sądzić, że kobiecie udało się zbiec ze szpitala, bądź Niemiec darował jej życie. Niestety, nic bardziej mylnego.

miasto 44 2

Co właściwie się wydarzyło? Wszystko wskazuje na to, że Biedronka nigdy nie opuściła żywa szpitala. Jak podaje wielu widzów, pośród góry zwłok dało się dostrzec strzępy niebieskiej sukienki, lecz to samo w sobie wciąż za mało, aby potwierdzić tragiczny los wolontariuszki. Niestety, scena na moment przed napisami końcowymi rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Chociaż Stefan „widzi” Alicję na wyspie, w ujęciu pokazującym metamorfozę stolicy w nowoczesne miasto siedzi już całkiem sam. Na wysepce znajduje się tylko on, wpatrzony w ruiny ostrzeliwanej Warszawy. Bardzo łatwo to przeoczyć, ponieważ większość z widzów będzie wpatrywała się w zmieniające się na naszych oczach miasto. Niestety, ale wzbudzająca największe sympatie widzów kobieta najprawdopodobniej została zgwałcona, a później zabita.

Kim byli „zieloni żołnierze” nie potrafiący walczyć w warunkach miejskich?

Podczas jednej ze scen powstańców wspierają regularne, jednolicie umundurowane wojska. Ich przedstawicielem jest wąsaty, gruby jegomość ze wschodnim akcentem. Chociaż relatywnie dobrze wyposażeni, wojacy padają niczym muchy od niemieckich, sprytnie rozlokowanych karabinów. Oddziały okazały się być niesamowicie zawodne w walce, nie stanowiąc wielkiej pomocy dla powstańców.

miasto 44 17

Co właściwie się wydarzyło? „Zieloni żołnierze” to tak zwani berlingowcy, czyli sformowana za pozwoleniem władz sowieckich 1 Polska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Na jej czele stanął pułkownik Zygmunt Berling, później członek PZPR oraz zastępca Naczelnego Dowódcy Wojska Polskiego.

Jak powszechnie wiadomo, Stalin zwlekał z wkroczeniem do Warszawy, oczekując „wykrwawienia się” powstańców. Ci chcieli przecież nie tylko wyzwolić Warszawę, ale również powitać Rosjan z przedstawicielami własnych, niepodległych władz. Z tego punktu widzenia do dzisiaj nie jest jasne, dlaczego sowieckie dowództwo zgodziło się na desant 2403 żołnierzy, którzy zajęli pozycje na Powiślu, Żoliborzu oraz przedstawionym w filmie “Miasto 44” Czerniakowie. Niestety, walczący „berlingowcy” nie posiadali żadnego wsparcia ze strony czekającej armii radzieckiej. Na ulicach Warszawy zginęło 2297 berlingowców, czyli prawie wszyscy „zieloni wojacy”, którym nie pomogło ani rosyjskie lotnictwo, ani rosyjska artyleria.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (48)

48 odpowiedzi na “Deszcz krwi? Zombie w kanałach? Berlingowcy? Tłumaczymy niejasności filmu Miasto 44”

        • Stefan to chyba największy filmowy antybohater ostatnich lat. Ani w walce się nie sprawdził, ani w ratowaniu dam z opresji. Wszyscy mu pomagali, skakali wokół niego, ten z kolei scena po scenie tracił wszystko. Ciekawa optyka, ale bohater niesamowicie irytujący. Oczywiście nie chodzi o to, że spodziewałem się amerykańskiego herosa, ale podczas seansu wielokrotnie mówiłem podczas seansu “no zrób coś wreszcie!”.

          • Jan Komasa ma chyba tendencję do wkurzających głównych bohaterów. W “Sali samobójców” główny bohater też był nie do polubienia.
            Swoją drogą mnie w filmach zawsze denerwuje fakt, że bohaterowaie są idiotami. I tu też. (UWAGA SPOILER) Główny bohater miał szansę uciec i nie uciekł. Mimo iż już wiedział do czego to wszystko zmierza. Idiota po prostu.
            Natomiast “Biedronka” wzbudziła moją niesamowitą sympatię. Pani Wichłacz zasłużenie dostała nagrodę za tę rolę.

          • ciekawe jaki z ciebie byłby kozak jakby na twoich oczach zginęła twoja mam i dajmy na to braciszek, którego kochałeś. Wszyscy to tacy chojracy a sami zasralibyscie się z żalu

          • Witam. Dobra kwestia. Zastanawiałem się nad tym “pomaganiem” Stefanowi i doszedłem do wniosku, że to On jest odzwierciedleniem Polski w tym filmie. Kraj powoli tracił wszystko aż w końcu osamotniony patrzył na klęskę samego siebie… Nie wiem, czy dobrze mnie zrozumieliście, ale tak mi się przynajmniej ta myśl pojawiła.
            Pozdrawiam

  1. Drogi Szymonie. Tłumaczysz fakty, a nie niejasności. Dodam tylko, że Berlingowcy niestety nie byli żadną znaczącą pomocą dla powstańców, gdyż byli to żołnierze doświadczeni w bitwach “na polu”, a nie w mieście. A wiadomo, że to jest sporo różnica. Zresztą Komasa pokazał to w dosyć widoczny (przerysowany) sposób w swoim filmie…

  2. Rozmawiałem już ze znajomymi o wszystkich tych scenach. Też nie mogłem uwierzyć w ten deszcz. ale tak rzeczywiście było. Komasa zrobił pod tym względem naprawdę mocne kino, a nawet i nie to jednak zdominowało film.

  3. Jakoś nie dziwi mnie, że wszystkie te sceny mają oparcie w faktach. Przypominam jak długo Komasa pracował nad scenariuszem, w Muzeum Powstania Warszawskiego miał przecież nawet własny pokoik do pracy. O ile bohaterowie są fikcyjni o tyle ich losy “powstały” ze wspomnień samych powstańców. I właśnie dlatego ten film jest tak realny i tak mocny. A jak ktoś chce się bardziej jeszcze w to zagłębić, to jest książka Marcina Mastalerza “Miasto 44” napisana na podstawie scenariusza. W kinie nie ma czasu na spokojnie wszystkiego przeanalizować.

      • Z czystym sumieniem Ci ją polecę. Mastalerz pisze bardzo ciekawie, z ogromną dbałością o szczegóły. Wspaniale opisuje Warszawę w czasie okupacji, realia codziennego życia, problemy ze zdobywaniem żywności itp – to wyjaśnia dlaczego młodzi ludzie tak chętnie poszli do Powstania. Poza tym na przykład dla mnie w kinie było niezrozumiałe bardzo nerwowe zachowanie matki Stefana. Po lekturze mi się wyjaśniło. Także polecam. No i ładnie wydane, więc cieszy oko ;-)

        • Zgadzam się. Od siebie dodam, że książka jest nie tylko świetnym
          uzupełnieniem filmu ale też ciekawą lekcji historii. Można się wiele
          dowiedzieć o ówczesnych czasach. Ważne, ze jest napisana w bardzo
          przystępny sposób, barwnie, ciekawie, ładnym językiem. Żeby np zachęcić
          nastolatki do przeczytania można najpierw zabrać je do kina a potem
          podarować książkę. Film jest bardzo poruszający i daje do myślenia.

  4. Duzym atutem filmu sa bohaterowie, nie herosi, ktorzy moga wszystko, ale zwykli ludzi, z krwi i kosci ze swoimi wadami i zaletami. To nadaje filmowi duzej autentycznosci.

  5. tak naprawdę biedronka przeżyła. para głównych bohaterów żyje naprawdę i są małżeństwem. nie wiem jak się wydostała ze szpitala ale nie została zabita jak sądzisz. scenariusz został napisany na podstawie opowiadań przetrwałych kompatantów, a historia Stefana i Biedronki wydarzyła się naprawdę i opowiada historię małżeństwa, które ma obecnie niemal 90 lat.

  6. Drobna uwaga do berlingowców: w walce o przyczółki na lewym brzegu Wisły nie brała udziału 1 Dywizja Piechoty (ta biła się w połowie września o Pragę i potem w październiku o Jabłonnę), a – pomijając mniej znaczący epizod walk 1 Brygady Kawalerii – 2 DP (Żoliborz) i 3 DP (Czerniaków i przyczółek między mostami).

  7. Gwoli ścislości,a propos Borgwarda B IV.Ładunek wybuchowy miał przymocowany z przodu pojazdu w postaci opancerzonej przed kulami skrzyni,w której po odczepieniu od pojazdu uruchamiał się zapalnik czasowy.Kierujący pojazdem powstaniec pociągnął za dźwignię zwalniającą skrzynię,a reszta powstańców i cywile,myśląc że to integralna część pojazdu,próbowali umieścić ładunek z powrotem na pojeździe.A zegar już tykał…

    • Rozkaz przełożenia opaski z prawej na lewą rękę został wydany z dwóch przyczyn:
      1. Ujednolicenia “umundurowania” powstańców (rozkaz zawierał dokładnie informacje gdzie mają być noszone opaski, jakie napisy mają zawierać (litery WP z orłem pośrodku oraz numer oddziału poniżej), jakie inne oznaczenia na mundurach mogą być noszone (biało czerwone wstążki na hełmach).
      2. Nie ma tego prawdopodobnie w oficjalnych rozkazach, ale jednym z powodów miało być także podszywanie się części oddziałów niemieckich pod powstańców przez noszenie opasek biało-czerwonych na tradycyjnym lewym ramieniu. Dlatego ramię prawe miało odróżniać prawdziwych powstańców

  8. WAŻNE! Pamiętacie pierwszą ze scen walk na cmentarzu? Był tam młody pułkownik, który wydawał rozkazy, np posłał młodego powstańca na drzewo, aby krzyczał jak coś zauważy. Chwilę później przyszła ofensywa niemiecka, chłopaka zestrzelili jak kaczkę, a samego dowódcę zabili strzałem w oko.

    Jednak zaraz po odniesieniu śmiertelnej rany odwrócił się do Stefana i coś powiedział… prawdopodobnie po rosyjsku?? kojarzycie ten motyw?? co on miał oznaczać??

    dzięki za pomoc!

  9. zmiiana opasek była podyktowana faktem, że Niemcy zakładali opaski na prawą rękę tak jak powstańcy. Następnie podchodzili do powstańców i otwierali ogień. Żołnierze AK przełożyli opaski z prawej na lewą rękę, żeby nie dać się zaskoczyć.

  10. Cóż, krwawy deszcz miał miejsce i nie jest przerysowany w filmie. Świadkowie wspominają o kawałkach ciał spadających z nieba (kończyny, mózg itd.). Polecam wspomnienia i biografie byłych powstańców. NIe wszystko jest w wikipedii.

  11. A ja nie rozumiem jak mogli zostawić dzieci w szpitalu na pastwę tych morderców. Po to było zawieszenie broni by maluchów ratować.

  12. Pierdole! ten! zajebany! film! NO KURWA NIEEE!
    Czy na prawdę Ala “Biedronka” nie przeżyła? Skurwysyny… skurwysyny scenarzyści, zwyrodnialcy mogliście ją uratować a tamtego Stefanka Powstańca uśmiercić. Cały film śledzę Jej losy a wy psujecie mi świat nagle! Komasa fuck you.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...