Wydmuszkowe powstanie pięknych, młodych ludzi. “Miasto 44” – recenzja sPlay

Film 20.09.2014
Wydmuszkowe powstanie pięknych, młodych ludzi. “Miasto 44” – recenzja sPlay

Wydmuszkowe powstanie pięknych, młodych ludzi. “Miasto 44” – recenzja sPlay

Zlepek oryginalnych, niepowtarzalnych i zapadających w pamięć scen szyty grubą nicią mordu, ognia, krwi i niedorzeczności. Tak najkrócej można podsumować “Miasto 44” Komasy, które nie broni się ani jako hołd powstańcom, ani jako film historyczny, ani nawet jako film akcji. To chyba najbardziej nadęta wydmuszka całej polskiej kinematografii.

*BUM*,*BUM*,*BUM* – “Miasto 44” dosłownie bombarduje widza. Ten jest niczym przedwojenna Warszawa, zupełnie bezbronny wobec spadających raz za razem bomb z wysokobudżetowych samolotów Komasy. Scena za sceną, akcja za akcją, wybuch za wybuchem widz przenoszony jest po częściach walącej się w gruz stolicy, bez większego ładu i składu.

“Miasto 44” to jak pokaz widokówek. Tyle tylko, te nie mają być piękne, ale efekciarskie i wypalające się gorącym żelazem w umyśle widza

Czerpiące garściami z nowoczesnych, hollywoodzkich filmów ujęcia nie mają większego sensu. Są odrealnione, są przerysowane, są efektowne oraz są zupełnie niepasujące do ciężkiego, lepkiego i czarnego niczym smoła tematu Powstania Warszawskiego. Widz wsiada razem z Komasą w ten przesycony jęzorami ognia i pociskami z moździerza wagon, który pędzi coraz szybciej i szybciej, ale tak naprawdę nikt nie wie właściwie gdzie. Zdaje się, ze nie ma o tym pojęcia sam reżyser, nie ma o tym pojęcia scenarzysta i tym bardziej nie ma o tym pojęcia  widz.

miasto 44 14

Oglądając “Miasto 44” miałem wrażenie, że to film tworzony nie przez jednego, nie przez dwóch, ale trzech reżyserów. Każdy z każdym walczył o czas na taśmie filmowej, w efekcie czego głośna produkcja jest o wszystkim i o niczym. Mamy tutaj oczywiście Powstanie, słusznie ukazane jako próba walki z czymś okropnym, strasznym i bestialskim. Mamy również miłość. Wiele miłości. Właściwie to jeden nieprzerwany spektakl miłości. Seks, namiętność, zazdrość, pożądanie – Komasa znalazł miejsce na wszystko. No i oczywiście akcja. Wybuchy, granaty, czołgi, artyleria czy bomby to tylko część z wszystkich widowiskowych atrakcji, jakie swoim widzom zgotował reżyser. Cały problem polega na tym, że wszystkie te wątki po prostu nie trzymają się razem, nie tworzą spójnej całości.

Podczas seansu ma się wrażenie, że materiał filmowy został mocno pocięty, a reżyser chce opowiedzieć o wszystkim i o każdym, w rezultacie czego nie opowiada niczego

W filmie po prostu zabrakło czasu, bądź reżyserowi zabrakło umiejętności, aby odpowiednio nakreślić wszystkie wątki. To oczywiście zdarza się w wielu produkcjach, ale nie w takiej skali, aby widz podczas napisów końcowych nadal nie wiedział, jaką motywacją kierował się główny bohater. No a raczej antybohater. Grany przez Józefa Pawłowskiego powstaniec Stefan to postać odrzucająca widza na przynajmniej kilku płaszczyznach. Dobrze zbudowany Warszawiak nie jest przykładem rycerskiej wierności, nie sięga pierwszy po karabin, ani nie biegnie w pierwszym szeregu na polu bitwy.

miasto 44 11

Stefan to bardziej szczur, który wciśnie się w kąt walącego się budynku, czekając aż reszta obsady zrobi coś za niego. W “Mieście 44” doszło do tego, że każda z postaci powstańców miała większe zasługi od Stefana. Ktoś zostaje pielęgniarką, ktoś inny wojakiem, jeszcze jeden mężnym gońcem. Dzieci, matki, bumelanci – wszyscy wydają się mieć więcej pary w rękach oraz iskry w sercu, aby walczyć o Warszawę. Stefan z kolei pałęta się po niej odbijając umorusane ciało od ściany do ściany, mozolnie i krok po kroku tracąc wszystko, co w innym filmach każdy sztampowy bohater zdołałby obronić. Nie przeczę, taka optyka wobec czołowej postaci mogła by być interesująca, gdyby była podana widzowi celowo. Wątpię jednak, aby to było zamiarem Komasy. Reżyser chciał prędzej wzbudzić nasze uczucia wobec bohatera. Wyszło zupełnie odwrotnie.

Będąc przy powstańcach, ci w każdej chwili mogliby przenieść się z planu “Miasta 44” do studia, w którym kręci się kolejne odcinki “Mody na Sukces”.

Każdy z walczących jest młody, piękny i dobrze zbudowany. Mężczyźni posiadają długie, modnie zaczesane włosy, z kolei kobiety pomalowane paznokcie i niczego sobie makijaż. Na tle powstańców naziści wypadają jak niemyta hołota, z brudem na twarzy i czarnymi sercami. Oczywiście nigdy w życiu nie odważyłbym się odmówić dzielnym kobietom biorącym udział w Powstaniu ani urody, ani prawa do pięknego wyglądu. Kiedy jednak dochodzi się do wniosku, że jedna z bohaterek przez cały film biega w szpilkach, można stwierdzić, że coś po prostu jest nie tak.

miasto 44 2

Wraz z nietrafionym wyglądem „doskonałych” Polaków idzie w parze średnia gra aktorska. W filmie “Miasto 44” nie zabrakło wątków ludzi, którymi naprawdę się przejąłem. Problem polega na tym, że ci pełnili rolę tła. Byli bohaterami drugo-, a nawet trzecioplanowymi. Główne role są z kolei tak nieprzekonujące, że w żaden sposób nie dało się poczuć więzi z walczącymi. Wyjątek od tej zasady stanowią dobre role Zofii Wichłacz, Tomasza Schuchardta oraz Michała Żurawskiego.

“Miasto 44” to przy okazji ogromny festiwal kiczu, jarmarcznego wyczucia i odpustu. Oczywiście przy dofinansowaniu z publicznych środków.

Jeżeli Komasa bawił się formą niczym Tarantino, reżyserowi ta sztuka udała się z opłakanym skutkiem. Zapadających w pamięć, mocnych scen jest wiele, ale każda z nich stanowi ogromny przerost formy nad treścią, nie raz budząc śmiech bądź niedowierzanie. O ile deszcz krwi i ludzkich szczątków byłem jeszcze w stanie przeboleć, tak „kanałowe zombie” powodowały już zgrzytanie zębów. Miarka przebrała się w momencie miłosnej sceny. Ta byłaby po prostu silnym kontrastem wobec szarej i zrujnowanej Warszawy, gdyby nie… dubstep w tle.

miasto 44 4

Serio? Powstanie Warszawskie, granie na martyrologiczną nutę, śmierć wszędzie dookoła i dubstep? Doskonale rozumiem, że “Miasto 44” miało być filmem nowoczesnym, dającym się polubić również widzom oczekującym efektów specjalnych i akcji. Pewna linia dobrego smaku została jednak przekroczona. Przynajmniej kilka razy. Na tym tle zakochana para całująca się „w świetle” pocisków z nazistowskich karabinów, które latają dookoła nich, jest najzupełniej w świecie normalnym ujęciem siłą wyrwanym z disney’owskich bajek.

Podczas jednej ze scen dzielny powstaniec pada od nazistowskiej kuli, krzycząc w stronę Niemców: „Świat wam tego nie zapomni!”. Jestem przekonany, że wielu nie zapomni Komasie, że film z takim budżetem i takim rozmachem nie spełnił oczekiwań.

Nie mogę się przyczepić ani do efektów specjalnych, ani tym bardziej do niesamowicie odwzorowanej Warszawy z okresu drugiej wojny światowej. Wszystko to zostało wykonane na światowym poziomie. Od strony technicznej “Miasto 44” to naprawdę majstersztyk. Niestety, podobnie jak w przypadku filmu Powstanie Warszawskie, pomysł realizatorów zniszczył świetne rzemiosło wielu osób.

miasto 44 12

“Miasto 44” zmarnowało szansę na intensywny, mocny film o Powstaniu Warszawskim z prawdziwym rozmachem. Czuć, że Komasa miał apetyt na coś znacznie, znacznie więcej. Niestety, to po prostu się nie udało. Pejzaż kilku mocnych ujęć, zbiór zbyt wielu wątków, odrzucający główny bohater i miłość, której było zwyczajnie za dużo – w filmie nie zagrało naprawdę wiele składowych. Obawiam się, że nieprędko doczekamy sytuacji, w której będzie można to naprawić.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (47)

49 odpowiedzi na “Wydmuszkowe powstanie pięknych, młodych ludzi. “Miasto 44” – recenzja sPlay”

  1. Powstanie Warszawskie a’la Transformers.

    Od razu wiedzialem, ze to bedzie kupa jak zapowiedzieli premiere dopiero w trakciebroku szkolnego, gdy pierwsze pokazy odbywaly sie w lipcu/sierpniu

  2. Podpisuję się pod tą recenzją obiema rękoma i nogami. Jedna z nielicznych recenzji z którą się zgadzam. Większość recenzentów zachwyca się nad tym z jak wspaniałym i nowoczesnym filmem mamy do czynienia, który pokazuje prawdziwą stronę powstania. A ja przy większości scen nie mogłem uwierzyć, że można było nakręcić coś takiego. Tym bardziej, że później okazało się, iż powstańcom którzy uczestniczyli w konsultacjach podczas realizacji filmu, on tak naprawdę się nie podobał.

    “Miasto 44” jako film akcji, jestem na tak, ale “Miasto 44” jako hołd złożony powstańcom i ukazanie Warszawy podczas powstania, jestem na nie. Reżyserowi zupełnie tak sztuka się nie udała, a cały film przypomina długi, acz efektowny teledysk.

  3. znacie sie widze na filmie jak schetyna na sprawach zagranicznych :), nie kazdy potrafi poprawnie odczytac przeslanie filmu a krytykowac kazdemu latwo przychodzi, zreszta widac w autorze artykulu dziecko ktore przeszlo przez mlynek marnej reformy szkolenictwa ala gimnazjum

    • Bardzo cenny, wartościowy i merytoryczny komentarz. Dziękuję, że zechciałeś się nim z nami podzielić i tym samym wzbogacić nas intelektualnie.

    • Masz rację, żeby odczytać przesłanie filmu należy znać historię, przeczytać kilka książek (przedstawiających różne punkty widzenia) a nie bazować na wiedzy wyniesionej z kilku lekcji historii…

  4. Nieee no lepiej zrobić kolejny film nudny fchuj, na który żaden młody człowiek nawet nie będzie chciał spojrzeć. Coś nowego, innego przynajmniej się pojawiło.

  5. Zawiodłem się na tym filmie, za bardzo efekciarski… Efekty hollywoodzkie, które nie są niczym nadzwyczajnym, nie robią na mnie wrażenia. Zebrane efekty pasują do średniobudżtowych amerykańskich filmów akcji, nie zachywcją a wręcz przerażają. Dziwna “KLATKOWOŚĆ” filmu przez autora porównana do pocztówek-bardzo trafana:). Smutne, że efekty wykorzystane przy średniawych filmach w USA, dla nas są czymś odraelnionym i nieprzeciętnym.
    Generalnie film średni pod względem gry aktoskiej, szczerze nie poszdełbym ponownie na ten film, ani sam ani z moim dziadkiem żołnierzem AK.

  6. czy wy ludzie przestaniecie biadolic?! Przeciez to nie jest film dokumentalny o Powstaniu Warszawskim. Czy na Zachodzie, w USA ktoś się zastanawia nad przerysowaniem scen, czy mnogością efektów specjalnych? To co polskie musi być tanie, nieciekawe bez emocji i przegadane? Siedzcie sobie w domu i oglądajcie wasze arcydzieła polskiej kinematografi typu Bitwa warszawska czy (nowa) Stawka większa niż życie

    • Wspominasz o zachodzie, więc popatrz, ile kontrowersji wzbudzają w USA filmy o World Trade Center albo aluzje do tamtego momentu. To część tragicznej historii Stanów. My z kolei mamy tragiczną historię Polski, której Powstanie Warszawskie bez wątpienia jest częścią. Zabawa konwencją? Jak najbardziej, ale nie przy takim ciężarze podjętego tematu! Skrillex, dubstepy i para uprawiająca seks – ciekaw jestem, jak zareagowałaby opinia publiczna, gdyby taka scena znalazłaby się na tle walącego się WTC. Bawić się z konwencją to trzeba umieć, co pokazuje na przykład Tarantino. Wybacz, ale mam szacunek dla Powstańców. Jeżeli im ten film również się nie podobał… Hej, może coś jest na rzeczy?

    • Tylko ten film, to zlepek jedynie tych efektownych i przerysowanych scen. Nie ma w nim żadnej fabuły, historii czy przekazu. Po prostu czysta rozrywka według mnie. Ten film nie zachęca nawet do przemyśleń. Bo mnie jakoś scena seksu z dubstepem w tle nie zmusza do dumania nad sensem powstania lub losie ludzi biorących udział w powstaniu.

  7. Polacy to dziwny naród, można nawet powiedzieć że dziki i niedostosowany do otaczającej rzeczywistości.
    Nie ma filmu – ŹLE, jest film – też ŹLE.
    I jak tu maja nas ludzie na świecie szanować i doceniać, skoro my sami nie umiemy szanować ani docenić siebie, swojej twórczości, etc.

  8. Ludzie, przeczytajcie opis, to nie miał byc film historyczny czy dokumentalny. Sam tytuł mówi “Miasto 44, Miłość w czasie Apokalipsy”, Reżyser chciał pokazać coś nowego, czy w tak trudnym okresie dla młodych ludzi jest choć odrobina czasu na miłość

  9. Widzę że tu sami znaFcy kinematografii, światowej klasy i sławy krytycy filmowi.
    Może zamiast krytykować film w który ktoś włożył serce i bardzo bardzo dużo ciężkiej pracy, sami weźcie się do roboty i nakręćcie coś podobnego, chociaż w 1/20 tak dobrego jak ten film.
    Pozdrawiam Was, wiecznie niezadowolonych z życia, krytykujących wszystko i wszystkich – prawdziwych Polaków

    • czy ty jesteś normalny? to chyba oczywiste, że ludzie wyrażają opinię na temat filmu. mamy się zachwycać czymś, co nie jest warte zachwytu?

      • Moim zdaniem jest warte zachwytu, film nakręcony z wielkim rozmachem, bardzo autentyczny i poruszający, a Stefan w trakcie filmu ewoluuje i jest to świetnie ujęte. Masz prawo nie lubić głównego bohatera, ale to tylko Twoja subiektywna ocena, inni widzą to inaczej.

      • Hmmm, a kim ty jesteś pa**acu żeby krytykować coś co nakręcił młody 34 letni reżyser ? – może zrobiłbyś coś lepiej ? – pa*jac, któremu nawet do pięt bezn**jenych dzinnychakrzyn, krytykatur.

  10. Martwiłam się, że tylko ja niewrażliwa kobieta źle odczytałam zamiary twórców filmu, który dla mnie stanowił połączenie Matrix i Szeregowca Rayana z Modą na Sukces. Pomijam fakt, że osoby z wrażliwym błędnikiem nie powinny oglądać tego filmu bez odpowiedniego “zabezpieczenia” ;) Spodziewałam się czegoś prawdziwego a odnalazłam science fictionw :( Podpisuję się pod recenzją w całości.

  11. Zgadzam się ale ten film musiał powstać by pokazać na co stać polskie kino. Wyszło więc że możemy tworzyć jakościowo filmy na poziomie i mam nadzieje że to będzie początek nowego lepszego kina w polsce a nie pikowania wiecznie w dół na coraz niższych budżetach.

  12. Oglądaliśmy dwa różne filmy . Wszyscy , którzy interesują się historią wiedzą , że scena wybuchu czołgu i następującego po niej deszczu krwi i fragmentów ciał miała miejsce . Mnogość scen ? Tak , bo takie było powstanie. Wzloty , upadki , radość , śmierć , łagodna śmierć i okrutna śmierć . Chwała , że film powstał . Szkoda, że tyle lat po odzyskaniu niepodległości. Pozdrawiam.

    • Dokładnie tak! Dobrze napisane. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto miał inną wizję więc skrytykuje, jeśli się zawiódł, bo to jednak nie on był reżyserem :)

    • Również się zgadzam z Mariuszem1970. Wydaje mi się, że autor recenzji powinien też sięgnąć po książkę Mastalerza Miasto 44, to zapewne wyjaśniłoby sporo jego negatywnych opinii na temat samego filmu, a także posłuchać, do do powiedzenia ma sam reżyser.

      • Masz racje. No ale to w tym kraju zawsze tak jest, jak ktoś zrobi coś oryginalnego to się go miesza z błotem. A szkoda. Czytałam książkę o której wspomniałaś jeszcze przed pójściem do kina, bo wydali ją na początku września i bardzo fajnie dopełnia tę historię. W kinie nie ma czasu na wszystkie te szczegóły. Polecam przeczytać, jeśli kogoś interesuje temat.

        • Czytałam. Literatura daje czas na myślenie, rozważania… Mastalerz fajnie zagląda w psychikę swoich bohaterów, można tych młodych ludzi zrozumieć. To nie jest tak, że oni bezmyślnie walczą, tam jest ogromny ładunek emocji.Odrętwienie na twarzach często wynika się z ogromnego strachu, jako reakcja obronna, byle przeżyć. Polecam lekturę książki, wiele rzeczy wyjaśnia i ciekawie napisana.

  13. Nie zgadzam się z recenzentem. Mi film bardzo się podobał. Moim zdaniem bardzo wiernie oddał klimat powstańczej Warszawy, oraz żyjącej w niej ludzi.

    Film nie skupia się na konkretnych wydarzeniach z Powstania, nie tworzy też wyidealizowanych bohaterów/herosów w stylu Rambo, którzy w pojedynkę radzą sobie z dwudziestoma przeciwnikami, i bardzo dobrze!

    Film pokazuje rozterki i przeżycia zwykłych ludzi walczącej Warszawy. Recenzent zarzuca chaos, i brak widocznej chronologii, a czy przeciętny Warszawiak tamtych czasów miał świadomość co tak naprawdę dzieje się poza zasięgiem jego wzroku? To nie jest film, który ma na celu pokazać przede wszystkim bohatersko walczące oddziały AK, lecz głównie tragizm wyborów, okrucieństwo, chaos walk, oraz zachowania ludzi tamtego czasu.

    Scena z pocałunkiem w śród kul troszkę przesadzona, jednak oddaje charakter niepoprawnego romantyka Stefana. Co do seksu, to też pasuje on do tej postaci, a dubstep według mnie oddaje podniecenie połączone z przerażeniem tamtej chwili.

    Co jest nie tak w scenie z samochodem pułapką i kanałami? Co miało lecieć z nieba, przy takim wybuchu, który miał miejsce wśród tłumu gapiów podziwiających “zdobycz”, jak nie deszcz krwi i flaków?
    Co do kanału. Z powodu przemęczenia u człowieka mogą wystąpić omamy, a co dopiero z połączenia stresu, rozpaczy, ran, głodu, smrodu itp…
    Ładni bohaterowie? I co w tym złego? Byliby brzydcy, to też źle, bo tyle ładnych aktorów, a wzięli brzydali…

    Podsumowując, jeżeli ktoś spytałby mnie jak wyobrażam sobie Powstanie Warszawskie, pokazałbym mu ten film. Dla mnie 9/10

    Pozdrawiam ;)

  14. Nie widziałam filmu jeszcze jednak polecam powieść Miasto 44. Bardzo dobrze napisana książka, którą pochłonęłam w 3 dni. Wzrusza do łez.

    • Bardzo słaba książka, wybitnie “politycznie poprawna” (głupi lub niedojrzali dowódcy w AK, bohaterski Żyd i dobry w końcu Niemiec – bo nie zabił, a mógł, chociaż wcześniej był jeńcem Polaków)… AK-owska młodzież epatująca (w myślach i mowie) słowem “k**wa” przy każdej nadarzającej się okazji… co jest już wybitnym anachronizmem… Film jest w sumie dużo lepszy od książki, a na pewno byłby jeszcze lepszy, gdyby tak żałosne i grafomańskie dzieło nie posłużyło do jego scenariusza…

      • Jacy niedojrzali dowódcy? Jaki bohaterski Żyd? Jakie k**wy przy każdej okazji? (w całej książce to słowo pada raptem ze dwa razy na 350 stronach). Przeczytaj bracie jeszcze raz, bo coś ci się pokiełbasiło.

  15. Moim zdaniem to jeden z najlepszych filmów wojennych jaki powstał w Polsce. Pozbawiony zakłamanego patosu i mitu dobrego polskiego bohatera, który niezależnie od okoliczności walczy sprawiedliwe o niepodległość, a jak trzeba to ginie z szablą w dłoni. Znany choćby z ekranizacji książki “Kolumbowie rocznik ’20”.

    W Mieście 44 nie ma dobrych Akowców i złych Niemców – są prawdziwi ludzie targani strachem, uczuciem, porywami odwagi a potem atakami paniki. Miłością i namiętnością także. Taki jest też główny bohater i mnie się podoba, własnie z tego powodu, że jest człowiekiem prawdziwym, a nie fałyszywym produktem stworzonym na potrzeby “hołdu bohaterom”.

    Jeśli ktoś woli patetyczny fałsz to polecam Stalingrad [2013]. Zamiast rosyjskich sołdatów można podstawić polskich akowców i oczekiwany efekt propagandowy zostanie osiągnięty w rozdzielczości HD. Jeśli komuś nie zależy na HD to powstało też wiele wcześniejszych rodzimych produkcji “w hołdzie bohaterom” więc jest z czego wybierać.

    Mam to szczęście, że nie wiem jak wygląda wojna. Nie chcę wiedzieć. Ale w jakimś stopniu mogę sobie wyobrazić czytając opisy historyczne lub wspomnienia tych, którzy ją poznali. Ten widok, to własnie stosy trupów i kawałki ludzkiego mięsa latające w powietrzu. Kino wojenne powinno to oddawać i Komasie się to udało. To czego film nie jest w stanie oddać to odór gazów, krwi rozrzuconych ludzkich wnętrzności i spalonego mięsa jaki musiał towarzyszyć tej masakrze.

    Zarzut, ze film się ogląda jak teledysk? Moim zdaniem ten film się ogląda jak wspomnienia, w których po latach zostają tylko sceny. Pojedyncze sceny radości, euforii otoczone jednak przede wszystkim makabryczną i okrutną traumą wojny i ludobójstwa, niewyobrażalnej tragedii, której doznała Warszawa.

    A do autora powyższej recenzji: deszcz krwi to fakt historyczny, o którym można poczytać (btw polecam, warto czytać, a nie tylko pisać) choćby tu: http://cyfroteka.pl/ebooki/Tajemnicza_rana-ebook/p02015483i020#

  16. Krytykuje się film Miasto’44, że taki, śmaki i owaki i w ogóle po co go nakręcono?! Wczoraj w kinie po seansie wszyscy (sala wypełniona w 3/4) siedzieli wbici w fotele w ciszy i nie chcieli (nie mogli?) wyjść aż napisy końcowe się nie skończyły. Po wyjściu w korytarzu (a szło się do wyjścia z kina ok. 3-4 min.) kompletna cisza. Na drugi dzień ja i moja żona wciąż nie możemy dojść do siebie. Może jednak mimo technicznych braków film do ludzi przemawia? Czy nie o to chodziło? Czy nie chodziło o to, aby pokazać że decyzja o powstaniu okazała się kompletną pomyłką a Powstanie nie było młodzieńczą przygodą, co nawet niektórym uczestnikom nie przechodzi przez gardło? O to, że cena jaką Warszawa i jej mieszkańcy zapłaciła okazała się tak wysoka? O to, że młodzież w swym młodzieńczym zapale łatwo ulega emocjom i wpada w skrajności w skrajność? Pewnie, że zawsze da się nakręcić lepszy film, ja bardziej wstrząsającego filmu wojennego jeszcze nie widziałem.

  17. Ale co powstańcy ? – czy powstańcy w wieku 19 lat nie myśleli tak samo, nie czuli się tak samo – nie byli zbuntowani ? – nie byli zakochani w kimś, nie bali się, nie byli załamani kiedy ich bliscy ginęli ? – to co to może nakręcmy kolejny film o “chrystusie naródów”, mistyfikację i nienormalność ? (sorry, nie jestem zwolennikiem zielonych “wysp”, tuska i tym podobnych”). Świetny film o odważnych ludziach, trafiającydo większości (mających rozum, a nie opinie dziennikarzyn w głowie) – brawo Panie Komasa – tylko tak dalej, cieszę się że w końcu ktoś w tych czasach polskiej beznadziejnośći i marzeń o potędze tworzy coś na prawdę wartościowego.

  18. Może rezyser -Jan Komas chciał nam przekazać co było i jak Polacy poświęcili swoje życie, a także swój honor dla Polski.Ja po obejrzeniu seansu zaczełam inaczej spostrzegać nasz kraj.W tamtych czasch ważne było to ze nie ważne jakie czasy są ale i tak miłość moze przetrwać wszystko.
    Gdy widzę w telewizji zwiastun tego filmu to aż nie moge sobie uświadomić ile żołnierzy,osób a zwłasza dzieci , które nawet nie poznały życia tylko śmierć.Ogólnie to nie lubie filmów o wojnach ani co sie działo kiedyś ale ten film mi pokazał że gdyby nie Ci wszyscy żołnierze to bym nie była polką i dziękuje ze reżyser mi to uświadomił. :) I mam nadzieje że inni ludzie którzy nie doceniją Polski to zeby zaczeli

  19. MIASTO 44- szkoda czasu, kasy i wkurzania się po filmie :lol:

    Zapewne kiepskiej jakości dragi były używane przez:
    Sponsorów
    Reżysera
    i ludzi piszących pozytywne komentarze na temat tego gniotu rodem z Bollywood

    za to wyśmienicie spisał się dział marketingu, który sprzedał nam g**** w złotym papierku :dance: które zjadło już ponad milion polaków!

    Fabuła nie klei się w ogóle, jakaś tam miłość na tle walczącej bandy niezorganizowanych dzieci neostrady po koloryzowana efektami ala matrix, Tarantino i Bollywood.
    Sorry ale tak to wygląda. Jak szedłem na film myślałem że może to pierwszy polski film na którym nie zobaczę po 5 min. piersi i seksu.
    No i lipa, scena mycia ukochanej z piersiami na wierzchu przy całym plutonie czy scena namiętnego seksu przy muzyce klubowej z przejściem zaraz do kanałów. Takie rzeczy jaki miały przekaz? Żaden- miały przyciągnąć nastolatków.
    Komasa próbuje wkleić parę akcentów historycznych, typu ślub powstańców, czy kanały ale jest na na tyle nieudolne i stłamszone małą realistyką tego filmu że może przez widza zostać nie zauważone.
    Sceny ala matrix, czy wojna polsko-ruska przesadzone na maksa i nie realistyczne. Miałem niesmak jak bym oglądał Godzille z 1991r.
    Np. scena po wybuchu bomby z lecącymi przez kilkanaście sekund wpierew krwią, potem szczątkami ciał jak gradobicie. Czy scena pocałunku w świście lecących kul- masakra. O biegu przez cmentarz w rytm Niemena nie wspomnę.
    Na wojnie nie byłem ale coś takiego to tylko w erze.
    Aa i przeoczenia po wyjściu z kanałów brudna sukienka po poranku okazuje się być znów tą samą piękną błękitną sukienką co wcześniej ( chyba wyprana w perwolu).
    Film lipa po całości, za 25 mln. Wstyd, połowa została pewnie przepalona.
    Film ma chyba przyciągnąć gimbusów, dzieci neo i głupków patrzących cały czas w smartfona i lajkujacych na fejsie :lol:

    Takie czas! NIE POLECAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  20. I tak ciulu mimo tej recenzji film bije rekordy oglądalności. Wypierdzielaj do wyborczej pisać recenzje. Uważam, ze takiego filmu o wojnie jeszcze nie było. Ciulu nie skrobany.

  21. Zgadzam się w 100 % z powyższymi recenzjami film przekombinowany do granic możliwości juz nie mówiąc o scenach miłosnych w sumie to o wszystkim i o niczym dla mnie strata czasu i tyle!!!

  22. Byłem na filmie. Jestem patriotą i zawsze broniłem powstania i ludzi. Po filmie mam odwrotne uczucia, wręcz zaprzeczenie i odrzucenie! – zupełna odwrotność do innych filmów i dokumentów, chocby najnowszej produkcji Czas honoru…

  23. Nie wierzę, że ludzie naprawdę zachwycają się tym gniotem. Piosenkę w czołówce byłem w stanie przeżyć (Jednocześnie zadając sobie ciągle pytanie dlaczego nie wstawili tam np. Demarczyk z Baczyńskim). W ogólny brak niemców na ulicach Warszawy przed wybuchem powstania byłem jeszcze w stanie uwierzyć. “Wczasy” jakie urządzali sobie główni bohaterowie w środku wojny mnie trochę tknęły, ale to też byłem w stanie zrozumieć. Upiększone postacie też.

    Ale jak się główny bohater zaczyna całować z bohaterką w slowmo na samym środku linii strzału “piły Hitlera”, sprawiając potęgą swojej miłości że pociski zaczynają ich magicznie omijać to umarłem trochę w środku. Potem przy tym cholernym Niemenie, którego piosenki, choć dobre, to się nijak mają do klimatu wojny. Cała organizacja powstania i zaprzysiężenia kompletnie z dupy. Nikt nie sprawdza nikogo, skąd pochodzi, czy nie jest szpiclem, ot, strzel sobie do puszki i tyle, jesteś w AK. Powstańcy może i byli młodzi, ale z tego co wiem, to organizacja podziemia wciąż podlegała wojsku, w tym steku bzdur cała organizacja jest tak przedstawiona, jakby ekipa powstańców zebrała się trzy dni wcześniej i stwierdziła “To co, idziemy na Niemców?” “Joł, dawaj stary, skopiemy im dupy z powrotem do Berlina!”. Młodzi co innego, ale to nie sami młodzi tam byli, inaczej podziemie nie zadałoby tylu strat okupantowi w latach poprzedzających powstanie. Ktoś musiał kontrolować młokosów, bo nikogo by kule nie omijały tak, jak pokazuje to Pan reżyser.

    A teraz jeszcze się dowiaduję o jakimś dubstepie? I ludzie twierdzą “Koniec Wajdy”? “Nowa epoka kinematografii polskiej”? Czy was ludzie pogięło? Katyń Wajdy jak sobie przypomnę to mnie ciary przechodzą. A ten film jest najwyżej niesmacznym żartem.

    Ktoś poniżej przytacza wypowiedź o różnicach pomiędzy kinem amerykańskim i polskim. Kolejne brednie. Oglądnijcie sobie Pacyfik, Kompanię Braci, Szeregowca Ryana, Listy z Iwo Jimy, Helikopter w Ogniu czy O jeden most za daleko. Śmiejący się żołnierze? Pewnie, w Pacyfiku była scena jak jeden z żołnierzy amerykańskich śmieje się, używając rozpłatanej na pół czaszki zabitego Japończyka jako popielniczki. Ale tam to działa tak, że tworzy klimat zepsucia etycznego i moralnego spowodowanego traumą i samą naturą wojny. W tym g****e to efektem jest wrażenie, jakby bohaterowie zapomnieli gdzie się znajdują. Poza tym realia były odrobinę inne, bo jak taki jankes przeżył te ileś misji, jakie musiał odsłużyć, to mógł wrócić do domu, gdzie nie musiał się bać, że mu mogą w którymś momencie gestapowcy drzwi wyważyć i wytargać jego i całą jego rodzinę na przesłuchania na Pawiak. I nie opowiadajcie mi, że inne filmy o wojnie są nudne. Nie są. Tylko trzeba mieć zielone pojęcie do czego się odnoszą, jakie były wtedy realia i mieć odrobinę szacunku do historii i rzetelności informacji. A jak ktoś ogląda filmy typu w/w przeze mnie “Katynia” i twierdzi, że są “nudne”, to najwyraźniej jeszcze nie dorósł do filmów dla dorosłych, niech wróci do dobranocek o 19 aż trochę zmądrzeje.

    A Komasa niech się pieprznie w ten swój głupi łeb i niech się poduczy najpierw jak się robi poważne filmy o wojnie, a potem dopiero zabiera się za taką tematykę.

    Tyle.

  24. nie zgadzam sie z recenzentem, moim zdaniem film jest swietny i prawdziwy i wbrew pozorom dodatkowe efekty dodaja mu jeszcze prawdziwosci. Glowny bohater Stefan znakomicie pokazuje swoim chaotycznym wlasnie zachowaniem, jaki wplyw na ludzkie zachowanie ma trauma i bycie w centrum zagrazajacego zyciu wydarzenia. Nie wiem, co recenzentowi przeszkadza w tym, ze bohater “odbija sie od scian”, to jest bardzo prawdziwe, wlasnie bezradnosc, chaos, wielowatkowosc. To jest wojna, panie recenzencie, a nie zaplanowany spektakl teatralny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...