Bliźniak Sherlocka mieszka w Nowym Jorku?! “Forever” – recenzja sPlay

Seriale 08.09.2014
Bliźniak Sherlocka mieszka w Nowym Jorku?! “Forever” – recenzja sPlay

Bliźniak Sherlocka mieszka w Nowym Jorku?! “Forever” – recenzja sPlay

Choć premiera “Forever” wyznaczona jest na 22 września, pilotażowy odcinek serialu został wyemitowany w streamingu już pod koniec sierpnia. Niestety, na drugi epizod przyjdzie nam czekać jeszcze ponad 2 tygodnie. Przyznam, że ja już nie mogę się doczekać! Po pierwszym odcinku “Forever” chcę więcej. W końcu znalazłam serial, który od samego początku mnie uwiódł i sprawił, że z pewnością dodam go do swojej listy aktualnie oglądanych.

Akcja “Forever” rozgrywa się w czasach współczesnych, jednak tak naprawdę sięga daleko wstecz. Głównym bohaterem jest Henry Morgan (Ioan Gruffudd), koroner, czyli lekarz medycyny sądowej, zajmujący się śledztwem w przypadku podejrzanych, nagłych zgonów. Henry śmierć ma w małym palcu, a przyczynę kopnięcia w kalendarz nierzadko rozpoznaje bez krojenia pacjenta i podziwiania jego wnętrzności. Jego oswojenie ze śmiercią można przypisać nie tylko genialnemu umysłowi, ale także… codziennej praktyce. Otóż nasz główny bohater ma się lepiej niż niejeden kot – zamiast posiadania dziewięciu żyć jest po prostu nieśmiertelny.

Morgan na świecie żyje już ponad 200 lat i w tym czasie zginął niejednokrotnie. Za każdym razem budzi się na nowo w tej samej postaci w jakimś zbiorniku wodnym, będąc całkowicie nagi.

IOAN GRUFFUDD

Henry próbuje swoją nieśmiertelność trzymać w sekrecie. Tajemnicę zna tylko jego najlepszy przyjaciel i wychowanek, który… prześcignął go wiekiem i sam właściwie zbliża się do końca swojego żywota. Próbując zgłębić sekret swojego niecodziennego i nadzwyczajnego daru, Henry zmaga się z samotnością i tęsknotą za miłością. Pomimo cudu jaki go dotknął i misji, którą nie do końca potrafi zrozumieć, jest człowiekiem w gruncie rzeczy nieszczęśliwym.

Oglądając “Forever” nie sposób nie zauważyć podobieństwa głównego bohatera do… Sherlocka. Anglosaski akcent, doskonały zmysł obserwacji, genialna dedukcja, oficjalny sposób bycia, specyficzny humor to znaki rozpoznawcze zarówno Holmesa (Benedict Cumberbatch) jak i Henry’ego Morgana.

Na szczęście “Forever” nie jest kopią serialu o angielskim detektywie i jego przyjacielu, lekarzu wojskowym. Mimo że mamy tu postać o podobnym rysie charakterologicznym i podobnie jak w “Sherlocku” każdy odcinek dotyczy innej sprawy kryminalnej, a kolejne epizody łączy życie osobiste głównych bohaterów, “Forever” wychodzi z tego porównania ręką obronną. Fabuła zbudowana jest tutaj z pomysłem, a koncept dotyczący nieśmiertelności Morgana dodaje jej niewątpliwego smaczku i to właściwie on jest tu główną osią tematyczną.

“Forever” zapowiada się naprawdę świetnie i jestem urzeczona zarówno fabułą, pomysłem jak i lekkością tego serialu.

Momentami jest dowcipnie, czasem groźnie, ale wszystko jest tak wyważone, że po prostu przyjemnie się to ogląda. Ciekawa jestem, co przyniosą kolejne odcinki, jak rozwinie się współpraca Morgana z nowo poznaną policjantką i czy Henry pozna swój najważniejszy sekret. Pierwszy sezon serialu ma składać się z trzynastu odcinków. Co za szczęście, że już wrzesień i kolejne premiery przed nami. Po wakacjach jestem doprawdy wygłodniała!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

4 odpowiedzi na “Bliźniak Sherlocka mieszka w Nowym Jorku?! “Forever” – recenzja sPlay”

  1. Takie połączenie Nieśmiertelnego z Sherlockiem. Identycznie jak w Nieśmiertelnym bohater poznaje drugiego nieśmiertelnego, który jest jego wrogiem. Identyczny jest też wątek miłosny. Bohater miał już wiele miłości i widział śmierci ukochanych dlatego ostrożnie zawiera nowe znajomości, ale oczywiście współczesna bohaterka zostanie jego wybraną. Identycznie jak w Nieśmiertelnym jest ona policjantką, a poznają się bo bohater jest podejrzanym w śledztwie. Jedno wielkie cliché. Aby nie posądzono ich o podrabianie filmu Highlander dodali wątek detektywistyczny. W drugim odcinku okaże się, że urodził się w górach Szkocji ;-)
    Nie powiem obejrzałem z przyjemności, ale chciałoby się czegoś nowego…

    • Ale nawet jeśli, przyznaj – ogląda się świetnie. :) Ja się poczułam, jakbym upadła miękko na wygodne łózko po wielu trudach i spaniu w niekomfortowej pozycji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...